Proszę pomóżcie – długie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #47161

    kasiaw

    Mam ostatnio problem z moim synkiem Pawełkiem. Od 1 kwietnia Pawełek poszedł do przedszkola a ja po ponad trzech latach przewy wróciłam do pracy. Na początku Pawełek chodził do przedszkola bardzo chętnie. Ale z czasem zaczęło się to zmieniać. Rano kiedy go budzę jest już krzyk, bo on nie chce się ubrać, on chce jeszcze pospać. Moje tłumaczenia na nic się nie zdają. Ciewrpliwie mu tłumaczę, że ja muszę chodzić do pracy, żeby zarabiać pieniążki np na soczki, lizaki ale też na ubania itd. Ale on twierdzi że on chce zostać w domu ze mną i nie chce iść do przedszkola albo chce ze mną pojechać do pracy. Rano kończy się przeważnie na tym, że na siłę go muszę go ubrać i zanieść na rękach płaczącego do przedszkola. Mówi, że on do przedszkola nie chce chodzić, bo on będzie za mną tęsknił. Tłumaczę, że ja też za nim tęsknie, ale muszę chodzić do pracy i tata odbierze go najszybciej jak się da. Zostawiam go takiego płaczącego w przedszkolu. Ale już nie raz rozmawiałam z paniami, i wiem że on w chcwilę po moim wyjściu się uspokaja i nie płacze wogóle. Raz nawet musialam się wrócić do przedszkola, bo zapomniałam coś zostawić, i rzeczywiście, nie bylo go już słychać, a upłynęło od mojego wyjścia jakieś 2-3 minuty. W przedszkolu zachowuje się ładnie. Z tego co pani mówi to jest z niego uparciuch i jest powolny, ale poza tym nie ma z nim problemów.
    Na przedszkolu i rannym wstawaniu niestety problem się nie kończy, bo ostatnio nałożył się na to jakiś bunt (trzylatka?). Objawia się to tym, że na wszystko reaguje: „Nie, nie chcę”. Rozumiem, że niektórych rzeczy rzeczywiście może nie chcieć, ale on nie chce nic. Poczynając od tego porannego wstawania, ale na przyjemnościach kończąć. Kiedy w wolny dzień pytam się go czy pójdziemy na spacer… „nie”, może do parku… „nie, nie chcę”. A gdzie chcesz iść? „Nigdzie”. To może się razem pobawimy? W co chcesz się pobawić? „W nic”. A jak gdzieś z nim wyjdziemy, ubierająć go prawie na siłe, lub przekonując dziwnymi sposobami, i jednak gdzieś wyjdziemy to kończy się to tym, że trzeba go nieść (16 kg) na rękach, bo się zapiera, bo on nie chce nigdzie iść, płacze, wyrywa się. Robi nam na złość. Ok, pytam, gdzie chce iść. To mówi że nigdzie. Zrezygnowana pytam to może wrócimy do domu. „Nie, nie chcę”. Jak mąż odbiera go z przedszkola, zanim namówi go różnymi dziwnymi sposobami do ubrania i wyjścia (bez płaczu) do domu to trwa taki powrót około 50 minut, kiedy w normalnym tempie to trwa około 5 góra 10 minut. Wszelkie spsoby przyspieszenia kończą się WIELKIM płaczem. A przecież nie zawsze jest czas i ochota żeby wracać do domu około godziny. On po prostu na wszystko ostatnio reaguje przeraźliwym płaczem. Już nie wiem co mam robić… Rozumiem, że to moze być reakacja na przedszkole, może się czuć odrzucony, itd. Ale na prawdę staramy mu się to wynagrodzić. Spędzamy z nim dużo czasu. Ale on nie chce, jest nieznośny. Niektóre rzeczy planuje sobie już dużo wcześniej, np. wychodząc z przedszkola mówi, że on nie zdejmie w domu kurtki. Czemu? „Bo nie”. Aha, robi jeszcze okropne awantury, jak coś pójdzie nie po jego myśli. Np. źle mu się rozpięła kurtka (sam ją rozpinał) i wpada w szał, bo „to nie tak miało być”. I jest płacz, krzyk i pokładanie się na podłodze. Kiedy proponujemy, że zapniemy kurteczkę i będzie mógł jeszcze raz spóbować -dobrze- rozpiąć, to jest krzyk „nie, bo to nie tak miało być”. Patowa sytuacja. Drugim przykładem jest kiedy ugryzł kawałek czekoladki, a jednak po chiwli się rozmyślił, i powiedział, że mam mu ją wyjąć z brzucha i przyczepić z powrotem. I nic nie daje przekonywanie go, że przecież się nie da, że nic nie szkodzi, nic się nie stało, możemy najwyżej następnego dnia kupić taką samą czekoladkę. „Nie, bo nie”, jest źle. I płacz przez kolejne 20 minut. Właściwie to nie jest płacz tylko przeraźliwy ryk. I zaczyna mi już brakować ciepliwości do przytulania go i tłumaczenia rzeczy które już wie (np. to nieszczęsne wyjmowanie czekoladki z brzucha).
    Próbuje nami żądzić i nas ustawiać. My się stawiamy, bo wiemy, że nie możemy sobie pozwolić na takie zachowanie i jak teraz nas sobie podporządkuje, to już tak zawsze będzie. Więc staramy się być twardzi w niektórych sprawach. Np. potrafi nam zrobić awanturę, że jemy kanapki, a przecież mamy ich nie jeść, bo on nie chce.
    I to co mnie też martwi…. to ostatnio trzy razy zdarzyło mu się obudzić w nocy z przeraźliwym płaczem i krzykami „Nie, nie chcę”. Kiedy próbujemy go uspokoić i spytać się czy coś złego mu się przyśniło. Reaguje na nas w ten sposób, że nas bije, kopie, i nie chce, żeby się do niego zbliżyć. Po jakimś czasie się uspokaja, i chce żeby go przytulić i położyć się obok niego.
    Poradźie proszę co mam z nim dalej robić, jak postępować. Wiem, że nie tylko my to przeżywamy, on na pewno też.
    Rezygnacja z przedszkola nie wchodzi w grę. Nie mogę sobie pozwolić na dłuższe siedzenie w domu. Aha, muszę dodać, że zawsze był bardzo grzecznym dzieckiem, i wszyscy nie mogli się nadziwić, jakie mamy grzeczne, i dobrze ułożone dziecko. A teraz, nawet największe urwisy koleżanek są grzeczne w porównaniu z nim. Aha, jak coś mu się nie podoba, to zaczyna bić, lub wymachuje tak rękami jakby chciał uderzyć. Przyznaję, że zdażyło nam się dać mu kilka razy klapsa, ale już po takich jego zachowaniach, bo nasza ciepliwość, też ma swoje granice. I nawet zmieniając się przy opiece nad nim, czasami nam nerwy puszczają. Ale ostatnio znowu się staram chamować, i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. Ale zero efektu.
    Domyślam się, że czeka nas wizyta u psychologa dziecięcego. Dziewczyny z Warszawy, możecie jakiegoś polecić? Pomóżcie.
    Dziękuje z góry za wszystkie pomysły, bo ja już nie wiem co robić….

    Kasia mama Pawełka

    #609916

    mamaala

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    biedak, musi coś bardzo przeżywać…

    jeśli chodzi o psychologa to nam polecała lekarka „na wrazie czego” panią dr Kmitę, pracuje w IMiD na Kasprzaka, a ostatnio widziałam ją w programie u Emalki, podobno jest świetna.

    Aga i Ala (10.02.2003)



    #609917

    anastazja

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Moze wezcie go na sposob Jak dziecko czegos nie chce robic to niech nie robi , to znaczy ze przez piatek , sobote i niedziele nie wyjdzie na dwor nawet jak samo bedzie chcialo . Jesli nie chce sie ubrac to niech sie nie ubiera , tylko niech na zewnatrz leje i jest zimno Nastepnym razem bedzie szybko zakladal kurteczke . Jesli nie bedzie chcial np jesc to nie , ale przez caly dzien przeciez nie chce nastepnego dnia bedzie glodny i zje co mu dasz . Jesli nie chce wstawac rano to mozesz zrobic tak ze umowicie sie , jak sie ubierze to puscisz mu bajke i bedzie mogl ja ogladnac pezed wyjsciem do przedszkola lub namowic go na cos co lubi. Nie nosic jak nie chce isc zostawic go i pojsc , zobaczysz ze po 5 min poleci za Toba …..
    ale mam jedno ale tyczy sie to tego przedszkola i pan tam pracujacych ….
    Zdziwily cie slowa ze Twoje dziecko to , cyt. uparciuch i jest powolny ???
    Moze te baby mu cos robia zlego ??? Sama mowilas ze dzieciak byl grzeczny i chetnie chodzil do przedszkola , cos sie musialo stac i to wlasnie tam …
    Jesli ktos go tam terroryzuje , w dzisiejszych czasach to mozna sie wszystkiego spodziewac, to na kim on ma sie wyzyc jak nie na najblizszych ???
    Wiesz co pogadaj moze z tymi babami ale tak z rozmyslem aby sie nie zorientowaly ze cos weszysz i zwroc uwage na ich reakcje i wywaz kazde ich slowo , zwroc uwage na oczy rozmowcy , bo one duzo mowia o czlowieku i na rece (dlonie) ….Popytaj innych mam np jaka ta pani np Ania (przedszkolanka) to fajna babeczka widac ze urodzona do tego zawodu a pani jak uwaza ? a pani dziecko chetnie chodzi do przedszkola i takie tam …..
    Na moje oko to cos sie stalo w tym przedszkolu i dlatego Twoje dziecko tak sie radykalnie zmienilo !!!
    Jesli nic nie zauwazysz to pojdz z dzieckiem do psychologa ale jakiegos ze zdrowym rozsadkiem bo tych pseudo to jest na peczki (niestety) …
    Nie wiem co Ci mam poradzic ale bardzo bym Cie prosila abys dala mi znac na priva co zrobiliscie dalej w tej sprawie , OK ????

    pozdrawiam cieplutko

    Jagoda01.08.03

    #609918

    monikachorzow

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    nie wiem czy to cie pocieszy ale napisze historie mojej siostry.teraz ma już 23 lata ale jak była w wieku twojego i troche starsza to też nie szło z nią dojść do ładu.mama nie pracowała więc do 6 roku życia terroryzowała rodzinę a potem wychowawczynie z zerówki.spała w wózku tak długo że nogi wystawały jej poza uchwyt i ani prośbą ani groźbą nie dało się tego zmienić.jak coś jej się nie spodobało to potrafiła na poczekaniu zwymiotować na podłogę albo zdjąć majtki i nasikać na środek dywanu.anielska cierpliwość mamy nic nie dawała a jak tata nie wytrzymał i wkroczył do akcji to spływało po niej jak po kaczce i dalej zamęczała wszystkich swoimi fochami.byłyśmy trzy dziewczynki wychowywane tak samo,w tym samym domu a tylko ona była inna.jak poszła do zerówki to dopiero zaczęła się jazda.nie pójdzie dziś bo nie lubi pani wychowawczyni i koniec,trudno wziąć na siłę 6 latka i zawlec do zerówki.trafiła do psychologa dziecięcego.zrobił jej test na inteligencję i okazało się że ma dwa razy wyższy iloraz inteligencji jaki przypada na dziecko w jej wieku.psycholog powiedział że takie inteligentne dzieci zawsze sprawiają ogromne problemy wychowawcze,gorzej je wychować i ustawić bo zawsze mają swoje zdanie.tak się to skończyło że musieliśmy tolerować jej wyskoki ale całe szczęście z wiekiem z tego po prostu wyrastała.nigdy nie miała problemów w szkole,na studiach zdawała bez problemu wszystkie egzaminy ale do teraz pozostał jej upór i swoje ja we wszystkim.ale uważam że to dobre cechy w dzisiejszym życiu.niestety trudne chwile musisz przetrwać,udaj się do psychologa,to nic strasznego a zobaczysz jakie taki specjalista ma świetne podejście do dzieci.powodzenia,może choć trochę cię uspokoiłam.

    Monika i Marcinek (15.01.04)

    #609919

    magdawroc

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    JENO RANSCHBURG – „Lęk, gniew, agresja” ;
    Opracowanie dotyczące potrzeb i życia emocjonalnego dziecka. Opisuje zjawiska rozwojowe, pomaga zrozumieć różne zachowania dziecka, daje konkretne wskazówki do postępowania z nim. Polecam serdecznie.
    Z tego co piszesz, to ten facet ze wszystkich sił stara się odzyskać kontrolę nad swoim życiem i codziennością. Więcej wyjaśnień w książce – naprawdę warto poczytać. JA ją studiowałam jak mój synek gryzł dzieciaki w przedszkolu ( po roku wyznał, że chciał się z nimi bawić?!)
    A wogóle to widzę sporo podobieństw między naszymi synkami. Do dziś Filip potrzebuje się wypłakać, zanim jest w stanie przyjąć pocieszenie z naszej strony a jak próbujemy sami to nas odpędza i to rękoczynami. Taki z niego facet…
    Zapraszam na 3-latki:-)

    Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

    #609920

    Anonim

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    o rety, Kasiu, smutno mi to czytać :(((
    myślałam, że to były tylko jednorazowe wybryki Pawełka (ten z kurteczką)
    nie wiem, co Ci poradzić… na pewno musisz być konsekwentna i nie możesz pozwolić na żadne ustępstwa;
    wiem jak musi być Wam ciężko… ja już się przyzwyczaiłam do małego terrorysty w domu
    Kasiu, cierpliwości Ci duuuuuuuuuuuuuuuuużo życzę !!! i trzymam kciuki, żeby dziecię się w końcu „nawróciło”

    p.s. odezwę się po długim weekendzie… na razie chorujemy, a jak dobrze pójdzie (czyt. będziemy zdrowi) to wyjeżdżam z Krzysiolem już w ten pt. na 9 dni :)))

    [i]Ewa i Krzyś (18 mies.)



    #609921

    awkaminska

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    moim zdaniem nie trzeba psychologa. dziecko przechodzi kryzys, nastapila u niego zmiana, jest to cos nowego z czym trudno mu sie oswoic.

    moje Jagoda sie w ocy budzila i pakala przez pol godziny i nie ozna bylo do niej dotzrec, taez balismu sie ze cos psychicznie zle, ale lekarka [owiedziala ze dzeicko teraz duzo nowych rzeczy sie uczy (byla troche starsza) i jej umysl jest przemeczony i poprostu : mniej bajek i wiecej snu …..i rzeczywiscie pomoglo.

    co do reakcji na przedszkole to norma… i przejdzie. trzeba tylko byc stanowczym i czasem dac klapa (niestety czasem nie ma innego wyjscia)

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

    #609922

    kasiaw

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Dziękuje za informację. Znalazłam telefon do poradni psychologicznej w tym instytucie, więc pewnie będę dzwonić.

    Kasia mama Pawełka

    #609923

    kasiaw

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Witam.
    Próbowaliśmy go już wziąć na przetrzymanie… niestety nie skutkuje… jednego dnia się nie ubierze, ok, ale kolejnego jest to samo… a do przedszkola musi chodzić. A jeśli chodzi o namawianie go i zachęcanie żeby się ubrał i poszedł do przedszkola lub na spacer nic nie działa, nawet przekupstwo czekoladkami, gumami, które zawsze do tej pory skutkowały.
    Co do opini pań z przedszkola, że jest uparciuch i powolny. To z tym się muszę zgodzić. Zawsze taki był…. ja jestem uparta, mąż też, ale Pawełek jest uparty jeszcze bardziej. I jak coś sobie postanowi, ciężko go przekonać do zmiany decyzji. A jeśli chodzi o to, że jest powolny to też wiem o co chodzi. Kiedy wszystkie dzieci się ubiorą, bo wychodzą na podwórko, to on powoli, we własnym tempie… jest dużym indywidualisą i ciężko mu się dostosować do pozostałych. Kiedy wszystkie dzieci już od 5 minut bawią się na podwórku, on powoli dopiero zeskakuje po schodkach. Taki już jest, jak z nami idzie na spacer i coś go zainteresuje to tez chce wszystko dokładnie obejrzeć, chodzić powoli po krawężnikach, itd.
    Jeśli chodzi o panie w przedszkolu, wydaje mi się, że są w porządku. Są miłe i widać, że lubią dzieci.
    Pozdrawiam.

    Kasia mama Pawełka

    #609924

    kasiaw

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Trochę mnie pocieszyła ta historia…
    A co do psychologa to pewnie się wybierzemy. Chociażby nam rodzicom się ona przyda, więc pewnie w niedługim czasie się na taką zapiszemy.
    Bardzo dziękuje za odpowiedź, która mnie trochę podniosła na duchu i pozdrawiam.

    Kasia mama Pawełka



    #609925

    kasiaw

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Bardzo dziękuje za odpowiedź.
    Szukałam tej książki, ale chyba żadna księgarnia internetowa jej nie sprzedaje, ale jeszcze poszukam. Chętnie bym kupiła.
    Pozdrawiam.

    Kasia mama Pawełka

    #609926

    kasiaw

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Dzięki Ewo, za słowa pocieszenia. Konsekwetna jestem, wiem, że nie mogę mu teraz odpuścić.
    A cierpliwość rzeczywiście się przyda 🙂
    Miałam się do Ciebie odezwać, bo chciałam się spotakć, ale stwierdziłam, że nie zostawię męża na cały wieczór z Pawełkiem, bo go zamęczy. Ale mam nadzieję, że niedługo Pawełkowi takie zachowanie przejdzie i będzie lepiej.
    Pozdrawiam.

    Kasia mama Pawełka



    #609927

    kasiaw

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Mniej bajek…. już się nie da. Często nawet dobranocki nie ogląda. Staramy się też go kłaść o stałej godzinie, ale niewiele to daje.
    Zobaczymy, może niedługo mu przejdzie takie zachowanie….

    Kasia mama Pawełka

    #609928

    magdawroc

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    Chyba biblioteka i to pedagogiczna raczej – to niskonakłądowa książka sprzed kilku(nastu?) lat – pożyczoną ją czytałam.

    Madzia z Igą ( 8 lat) i Filem (5)

    #609929

    vieta

    Re: Proszę pomóżcie – długie

    tak sobie czytam o waszym synku i w Cię rozumiem i jednocześnie podziwiam za cierpliwość twoją i twojego męża.
    Mój mąż nie ma wogóle cierpliwości.
    Kiedyś słyszałam że dzieic inteligentne sprawiają problemy wychowawcze, więc możliwe że coś może być i w tym.
    Moja Julcia też ma 3 latka i staje się podobna. czasami już też nie wiem jak jej tłumaczyć, a jak się uprze to jak osiołek.
    Mam nadzieję, że wszytsko się ułoży.

    Julcia 26.04.2001

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close