Przeboje z mężem

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #35210

    dosiam

    Wiecie co? Wczoraj pokłóciłam się z mężem pierwszy raz bardzo poważnie. A było to tak.
    W poprzednim tygodniu mój facet robił badanie nasienia. Wyszło bardzo dużo leukocytów, więc szybko zaczęłam go nastawiać na ponowne „męki” związane z oddaniem nasienia na posiew.
    Ponieważ mieszkamy 15 km poza miastem, zdecydowaliśmy się, że małżonek przyjedzie po mnie do pracy i razem pojedziemy do laboratorium. Zrobiłam wywiad, że w laboratorium mają toaletę, więc będzie można wszystko załatwić na miejscu.
    Jak zobaczyłam minę mojego męża czekającego na mnie pod pracą, zaczęłam go pocieszać. Chciałam znaleźć dobre strony tej sytuacji… On do mnie „nie odzywaj się”, ale myślałam, że to tak bardziej na żarty, zresztą głupawo się uśmiechał i walił teksty, które spowodowały, że dostałam napadu śmiechu. To chyba z nerwów. Ale mój luby się wkurzył. Sytuacja jeszcze się pogorszyła, jak zobaczył, że pan w laboratorium ma okienko wprost na toaletę. Chciał się wycofać, ja go za fraki i tak doszliśmy do pana… Ja jednak zaczęłam tak się śmiać, że nie mogłam wydusić ani słowa, więc mąż musiał tłumaczyć po co przyszliśmy i co chcieliśmy. „Ja chciałem zrobić posiew” – Pan: „posiew czego”.- „mmmm, no … nasienia…” No a ja się głupio śmiałam. WIedziałam, że nie powinnam, ale nie mogłam się powstrzymać. (!)
    Wylecieliśmy z hukiem na ulicę i tam się zaczęło, że dlaczego ja się tak głupio śmieję, że on przeze mnie musi to przechodzić, dlaczego mu nie powiedziałam, że może być też posiew czegoś innego, nie tylko nasienia, on myślał, że jak powie „posiew” to będzie wszystko wiadomo… Oj dostało mi się. Oczywiście się poryczałam i już myślałam, że nici z badania. Mąż kazał mi zawieźć się do wysokiego zaprzyjaźnionego budynku z toaletą i zniknął tam na 15 minut. Po czym wrócił z nietęgą miną i powiedział, że tak go zastresowałam, że … No to znowu do laboratorium- „czy tyle wystarczy do badania”? Oczywiście poszłam tam już sama……
    Oj, oj!! Ale się narobiło!!!
    Na razie odzywamy się z mężem do siebie tylko oficjalnie… Wychodzi na to, że sama będę musiała ubierać choinkę, bo mąż chce zostać do wieczora u swojej mamy…
    No i już mi zapowiedział, że do lekarza z jego wynikami pójdę sama!
    Oj ci mężczyźni…

    temperaturki dosi

    #461416

    sasanka

    Re: Przeboje z mężem

    Ojej…to się narobiło…Ale nie przejmuj się. Tak to jest z facetami. W końcu to dla nich bardzo krępujące , kiedy muszą robic cos na co nie mają ochoty w dodatku w takich warunkach… no i do tego żona, która wyzaźnie ma ubaw.To mogło być za dużo dla Twojego męża i nie wytrzymał- wkurzył się.
    Ja na Twoim miesjcu oczywiście tez bym tak zareagowała. Zobaczysz, przemyśli i jeszcze dziś wyleczy urażoną męską dumę.
    Życze pięknych i spokojnych świąt i…dobrych wyników chłopaczków:)

    Milena z nową nadzieją



    #461417

    samanta

    Re: Przeboje z mężem

    Dosia ja też uważam że mu przejdzie.
    Po prostu naruszyłaś jego męską dumę jak śmiałaś się choć nie koniecznie z niego. Przecież idą święta i będzie musiał się do Ciebie odezwać 🙂
    Chyba czasami dla naszych mężów jest to krępujące jak my wybieramy się z nimi na badania, chociaż mój Misiek podszedł do tego z humorem i sam miał niezły ubaw 🙂

    Powodzenia i Wesołych Świąt 🙂

    Moje temperaturki

    #461418

    dosiam

    Re: Przeboje z mężem

    No, już mu na szczęście minęło. Przeprosiliśmy się i jest ok. No i naszą pierwszą choinkę ubieraliśmy razem. Chyba do tych badań musimy oboje dojrzeć, niestety…

    temperaturki dosi

    #461419

    sonik

    Re: Przeboje z mężem

    Powiem Co szczerez, ze troche nie rozumiem Twego meza. Skad te stres? Przeciez to normalna, ludzka rzecz…trzeba zrobic badanka. Przeciez oboje staracie sie o dzidzie…a ile my musimy cierpiec przechodzac wszystkie badania…ci faceci naprawde sa dziwni.
    Moj nie powiedzial slowa…oczywiste bylo, ze trzeba sprawdzic, czy wszystko jest dobrze. Poszedl raz. Potem 2 razy na inseminacje musial oddawac nasienie. Potem mu powiedzialam, ze jeszcze trzeba posiew zrobic, bo wtedy nie pomyslelismy..i tez nie bylo zadnego problemu.
    Ale co racja to racja…faceci to dziwne twory :):):)

    GABI

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close