Przedszkolaki i płacz!!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #70130

    jutajazz

    Zwątpiłam we wszystko!!
    Moja Hania ma 2, 8 mies. jest dzieckiem kontaktowym i radosnym i samodzielnym. Przedszkole bardzo jej się podobało, chodziłam z nią na otwarte drzwi w kwietniu i teraz od poniedziałku, bardzo wszystko jej się podobało do momentu aż przyszedł 1 września i dotarło więcej dzieci i zaczął się ogólny płacz maluchów. Płacz niektórych dzieci był chisteryczny, dziś również ciągły i tragiczny. Moja Hania jak to wszystko zobaczyła bardzo przestraszyła się, jakby poczuła,że w przedszkolu coś dzieje się złego, bo inni płaczą i straciła zaufanie, nie chce zostać sama. Wczoraj i dziś słyszałam rozdzierający płacz mojego dziecka. Przyznam,żę nie jestem w stanie tego słuchać i znieść,należę do tych mam co płaczą z dzieckiem.Prawdopodobnie popełniłam błąd wczoraj, bo zaufałam paniom i zostawiłam Hanię z paniami, a one zadzwoniły po mnie, gdy z dzieckiem nie mogły dać sobie rady, zamiast wcześniej być u niej, ja przyszłam gdy była wyczerpana płaczem.Dziś już w ogóle nie chciała słyszeć żeby została, płacz był nie do zniesienia.
    Jestem mamą, która wierzy w to,że można bez bólu pozostawić dziecko w przedszkolu. Jednak teraz wiem,że Hania straciła zaufanie do nas i pań i jak teraz nauczyć ją zaufania do przedszkola?Panie mi radzą kontynuować przeprawę, płaczące dziecko zostawiać, a co z urazem psychicznym? Jakby uważały,że to nie jest istotne, bo przecież pierwsze tyg przedszkola to płacz, norma. Przyznam,że zwątpiłam we wszystko i nie wiem co robić. Wrócić do przedszkola jak Hania nabierze pewności, czy kontynuować to co zaczęłam.
    Jest nam bardzo ciężko, bo wybraliśmy dla Hani przedszkole integracyjne, dziennie robimy ok 100km,żeby miała dobrą opiekę, bo w naszej okolicy nie ma przedszkola, w którym dziecko tak wiele nauczy się.
    Pozdrawiamy załamane płaczem – ula i Hania- 14.01.03

    #903379

    iwwoj

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Łączę sie zTobą w cierpieniu , płaczu , zwątpieniu i bezradności ( a moze raczej niepewności ). KONRAD też jest z tych płaczących. Pierwszego dnia miałam tel. o 10.00, zeby przyjśc bo nie mogą go panie uspokoić , dziś płakał do 10.30 ( zostawiony ok, 7.00 ), na chwile sie uspokoił , ale o 12.00 gdzy go zabierałam też płakał.
    Mam gonitwe mysli i żal mi Bączka, jeszczce nie
    podjęłam decyzji co dalej .
    W poniedziałek jeszcze raz spróbujemy ,Mmoże tylko na 2h?
    Pozdrawiam i lepszych dni życzę

    Iwona i chłopcy



    #903380

    klucha

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    jedni mówią przetrwać że najgorszy jest wrzesień, tak m.in. mówi moja mama wieloletnia opiekunka dziecieca która całe życie przepracowała w żłobku. Inni – spróbuj za rok. Ciężko wyczuć to zalezy od dziecka i od rodziców.

    Szczerze napiszę że po tym co czytam dziwią mnie dni adaptacyjne w przedszkolach gdzie rodzice mogą być razem z dziećmi. Dlaczego? Byłam na dniach otwartych z Zuzią w marcu, razem ogladałyśmy przedszkole, bawiłyśmy się i… Zuzi ubzurało się że do przedszkola bedzie chodziła z mamą :(. Bałam się 1 września jak diabli. Ale jak na razie okazało się ze jestem z tych mam których dzieci nie płaczą, ale to dopiero dwa dni wiec nie mówmy hop.
    W każdym razie chodzi mi o to że przebywajac z dzieckiem w przedszkolu ono koduje sobie że mama jest przy nim, a potem mama znika i jest źle. Dla mnie takie rozwiazania adaptacyjne nie są za dobre.
    Bardziej przemawia do mnie pozostawienie dziecka w przedszkolu na godzinkę i w miarę wydłużanie tego czasu.

    Wg mnie chodzenie z dzieckiem do przedszkola dla niego nic nie zmienia i tak jest z mamą – najbliższą i najważniejszą mu osobą. A z wielu rozmów przeprowadzonych ze znajomymi wynika ze najbardziej przeżywają dzieci które do tej pory były z rodzicami lub z dziadkami. Dla nich przedszkole to nic innego tylko utrata kontaktu z ludźmi których kocha z którymi do tej pory ciągle przebywała.
    Ja od 8 miesiaca Zu woziłam do niani (nie chciałam aby przyjeżdżała do mnie) i dla Zu rozstanie ze mną to rzecz najnormalniejsza w świecie. Co prawda rano też popłakiwała że nie chce abym chodziła do pracy ze chce być ze mną w domu a pieniążki ma zarabiać tata w bankomacie;-). Serce mi się krajało ale nie było innego wyjścia. Ale wiem też że kochała swoich opiekunów. Ja martwiłam się tym że u niani była jedna, a w przedszkolu będzie jedną z wielu. Tłumaczyłam jej że inne dzieci mogą płakać bo one nie wiedzą że ich mamy po nie przyjadą, a ona wie bo przecież mamusia zawsze przyjezdżała po nią do cioci. I tak to faktycznie wygląda, a ona przyjęła to i wydaje mi się ze zrozumiała. Wczoraj odebrałam ją z przedszkola przedostatnia, a dziś ostatnią. Dałam ją od razu na cały etat, bo nie chciałam burzyć jej układu dnia. Bo wiem ze jak raz bym się złamała i zabrała ją wczesniej potem byłoby nie zaciekawie.
    Pewnie nie pomogłam Ci tym postem…

    A uraz psychiczny? Pamiętam swoje pierwsze dni w przedszkolu do dzis. Wypielęgnowana i wypieszczona przez babcię. Babcia wyjechała, więęc mama nie miala innego wyjścia jak tylko wysłać mnie do przedszkola. Trafiłam do drugiej grupy. Boze jak ja ryczałam siłą wciagali mnie do sali. Cały dzień płakałam i nie chiałam się bawić z innymi dziećmi. Potem pamietam tylko to że mile spedzałam w nim czas i z przyjemnością do niego chodziłam. Do dnia dzisiejszego w żartach wypominam mojej mamie jaka była niedobra ;-))
    Życze siły, bo choć moje nie płacze to i tak przez te dwa dni z gulą i sciśniętym żołądkiem odprowadzałam do przedszkola i cała w nerwach szłam odbierać przygotowana na najgorsze. teraz obawiam się poniedziałku bo trafi do niego cała obsada (przez te dwa dni w grupie było ok. 13 dzieci) i boje się co to będzie. Ale wiem że nie mogę odpuścić, bo jakbym teraz ją zabrała to za rok będzie gorzej, ponieważ zakoduje sobie że jak bedzie płakać to mama ją wypisze z przedszkola. dziś tuliłam moją koleżankę z pracy od której odrywano córeczkę rano (laski chodzą do tej samej grupy). Serce mi pękało :((
    W każdym razie pomimo tego wszystkiego co tu napisałam uważam że jakąkolwiek decyzję podejmiesz będzie słuszna i dobra :))

    Izka i Zuzia 3 latka 🙂

    #903381

    mamma

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Trzymajcie sie jakos, Bidulki…moja Domi tez chodzila zaplakana przez pierwsze dni ( miala 2 lata i 9 miesiecy jak poszla do przedszkola )…zreszta u niej w grupie z poczatku wiekszosc dzieci tak plakala :0( …ja chodzilam przez pierwsze dni ja karmic obiadem to bylo dosc dobrze wtedy…tyle ze inne dzieciaczki sie mnie wtedy pytaly z nadzieja czy ich mamusia po nie przyjdzie…naprawde serce mi sie krajalo i sama nieraz ryczalam potem…
    …ale BEDZIE LEPIEJ-zobaczycie…dzieci sa kochane i sie szybko przyzwyczajaja do nowej sytuacji…moja przywykla po jakichs 2 tygodniach, wiec mysle ze to dosc szybko-biorac pod uwage fakt ze od urodzenia byla ciagle ze mna w domu…

    trzymam za Was kciuki mocno mocno !


    Dominika 3l+8m

    #903382

    jutajazz

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Dziękuję Wam bardzo za wsparcie,wasze doświadczenia jakby układają mi dalszy plan działania.
    Hania w czasie dni otwartych badzo lubiła przedszkole, gdyż nikt nie płakał zostawała z paniami bez problemu, na pytanie gdzie jest mama panie mówiły,że u pani dyr i było ok.Wracałam po dziecko spokojne i tylko przytulała się mocno. 1 września zostawiałam Hanię w przedszkolu uśmiechniętą, ochoczo została, jednakże po jakimś czasie Hania poddała się nastrojowi płaczących dzieci, przestraszyła się, straciła zaufanie i już 2 września nie było mowy o zostaniu w przedszkolu.Bardzo żałuję,że wbrew woli Hani zostawiłam ją na siłę na 15 min, panie mi poradziły,że muszę to zrobić i moje dziecko przestało wierzyć też mnie. Teraz nawet z babcią,z którą zostawała bardzo rzadko, sporadycznie ale chętnie boi się zostać, moja mama mówiła mi,że to już ni to samo, ma lęk,że ją zostawiliśmy. No i jak teraz odpudować w Hani poczucie bezpieczeństwa w przedszkolu. Mnie bardzo źle kojarzy się zostawianie Hani na siłę,bo mnie kiedyś rodzice zostawiali u nielubianej babci tydz. i tydz. płakałam, bo musieli rodzice pojechać sobie sami na wczasy, ja przysięgłam sobie jak dorosłam,że nigdy nie zrobię tak mojemu dziecku. Gdy widzę jej strach wszystko we mnie woła nie rób jej tego.Boję się również tego,że panie w przedszkolu zbyt wiele od nas wymagają, przecież mam prawo być ze swoim dzieckiem, powoli dojdziemy do momentu rozstań, jednak trzeba odbudować jej wierę w przedszkole.Obawiam się,że panie są przekonane,że musi Hania popłakać.Bardzo żałuję,że tak źle wszystko się potoczyło w złą stronę, bo Hania jest ciekawa świata, wbrew pozorom bardzo samodzielna i odważna,lubi dzieci, szuka z nimi kontaktu.
    Ula i Hania- 14.01.03

    #903383

    kati

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    To są chwile ciężkie dla każdej matki, szcególnie gdy jest mocno związana z dzieckiem, nigdy wcześnej się nie rozstawali. U mnie właśnie tak jest-jestem z Małą od zawsze. Dlatego wybrałam male przedszkole (prywtne) gdzie dzeic w grupie maluszków jest 10. Na początku prowadzałam ją na kilka godzin, ale nie zostawałamz nią nigdy! Uważam, ze dziecko musi nauczyć się być samo i że mamy nie ma,ale przecież przyjdzie po nie! Oczywiście płacz się również zdarza.Ale kiedy dziecko płacze kilka godzin, jest bezsilne i wyczerpane, to chyba trzeba pomyśleć o jakimś innym rozwiązaniu. Pozdrawiam i trzymam kciuki, za nasze niepełne trzylatki!

    Kasia i Iga (ur.29.01.2003)



    #903384

    jutajazz

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Najgorsze jest to,że mieszkam w małej miejscowości, gdzie na 18 dzieci przypada jedna pani, niestety nie zapisałam tam Hani, bo to nie ma sensu, raczej pani bardziej stara się dopilnować dzieci, niż coś z nimi zrobić, bo jak ogarnąć taką ilość dzieci.A Hania jeszcze wymaga pomocy przy siusianiu, nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie pani zostawia dzieciaki same i siusia z Hanią. Jedyne możliwe przedszkole to przedszkole integracyjne i dojazdy, gdzie są stale 2 panie z 12-14 dzieci, gdzie dzieciaki są na prawdę dopilnowane. U nas nie ma prywatnego przedszkola, ja raczej skłaniam się ku powolnemu odbudowywaniu zaufania, tylko czy panie zrozumieją mnie.
    Ula i Hania- 14.01.03

    #903385

    pszczola

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Ja mam to juz za soba!! tak jak Ty moje a raczej nasze *Mai i moje( byly okropne!! Maja bardzo plakala ja zostawialam ja w przeczkolu choc panie sa swietne a zwlaszcza nasza pani Tereska! Wiedzialam ze nie powinno sie plakac razem z dzieckiem to i nie plakalam przy Pszczole a wdomku wylam jak maglam! I tak bylo przez pierwsze tygodnie wrzesnia, panie zapwenialy mnie ze Pszczola placze tylko przy rostaniach a potem zapomina. Maja chodzi do przeczkola choc wiem ze woli zostac w domku ale jestem zadowolona ze ma kontakt z innymi dziecmi i zapewniam Ciebie ze potem bedzie dobrze!

    Pozdrawiam

    Gosia i Pszczołka Maja 10.11.2001i jeszcze moje starania o bobaska

    #903386

    elzi

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Chciałam napisać, że generalnie nie jestem zwolenniczką rozwiązań „siłowych”.
    Dzieci są bardzo różne i bardzo różnie trzeba z nimi postępować. Bardzo łatwo zaufanie stracić, bardzo ciężko je odbudować.
    Ja przygotowywałam Michała do przedszkola tak: w wybranym przeze mnie przedszkolu nie ma zajęć adaptacyjnych, ale po zapisaniu chodziłam z nim do przedszkola w czerwcu i lipcu, bawił się w sali, w ogródku, jadł obiad. Poznawał „ciocie” i oswajał się z miejscem. W piaskownicy wypytywałam wszystki dzieci o przedszkole, opowiadały mi i Michałowi jak tam jest. Opowiadałam mu bajeczkę o przedszkolu (z książki Marii Molickiej „Bajkoterapia”). Dużo rozmawiałam z nim na ten temat. Razem robiliśmy „przedszkolne” zakupy. Mówiłam o tym jak to będzie wyglądało, na początku będę chodziła z nim, potem jak będzie mógł zostać sam, zacznę wychodzić.
    Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z przedszkola. Wybrałam przedszkole prywatne – Michał ma dopiero 2 i pół roku i trudno przyzwyczaja się do nowych warunków. Chciałam go umieścić w mniej „rygorystycznym” miejscu. I faktycznie przedszkole jest bardziej elastyczne niż państwowe. I ma jeszcze jedną zaletę. 1 września płakło 3 dzioeci trwało to jakieś 5 minut. Potem rodzice uspokoili dzieci, „ciocie” zajęly się nimi i nie było żadnego problemu z zostawaniem. Byłam szczerze zachwycona!
    Nie wydaje mi się, że bycie w przedszkolu razem z dzieckiem jest błędem – w przypadku Michała żadne inne rozwiązanie nie wchodziło w rachubę. Ale Michał wie – powtarzam to do znudzenia, że za kilka dni będzie zostawał w przedszkolu, bo przedszkole jest dla dzieci, a ja pójdę do pracy.
    Myślę, że odbudowanie zaufania do przedszkola jest możliwe, ale może być powolne, długotrwałe i wymagać wysiłku. A jeśli na dodatek to przedszkole jest tak daleko to będzie spory wysiłek. Myślę, że powoli można od nowa przyzwyczaić Hanię do przedszkola.
    Naprawdę mam nadzieję, że ci się to uda i Hania z chęcią będzie chodziła do przedszkola. Trzymam za to kciuki.
    Pozdrawiam,

    Elzi i po prostu Michał 25.02.2003

    #903387

    klucha

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Wiesz Ula tak sobie prasuję oglądam film i myslę. I napiszę. Moja koleżanka zapisała swoją córeczkę razem z moją do przedszkola. Nic koleżance nie mówiłam ale podziwiałam ją ze się odważyła. dziewczynka ma 2 latka i 6 miesięcy czyli prawie rówiesnica twojej. Ja nie zdobyłabym się na taki krok rok temu. Jeszcze nie. Ale zawsze się mówi tu wszystko zalezy od dziecka. Córeczka koleżanki tak jak twoja kontaktowa, otwarta, a z mową niejeden 3-latek mógłby jej pozazdrościć. Zresztą mała sama chciała isć do pśećkola. na dniach otwartych w marcu super, nie mogła się doczekać 1 wrzesnia, cały czas mówiła tylko jak bedzie w przedszkolu. Natomiast moja wręcz przeciwnie na przedszkole reagowała negatywnie lub obojętnie.
    Zobacz ja od 8 miesiaca zaczęłąm wozić Zuzię do opiekunki do niej do domu. Więc mała była przyzwyczajona ze codziennie rano jedziemy do cioci a po południu mama po nia przyjżdża. Przeszłam okresy płaczów i odrywania. A wiem ze krzywda jej się tam nie działa wręcz przeciwnie. Musiałam rano wysłuchiwać że ona nie chce jechać do cioci że chce siedzieć z mamą w domku.
    Ostatnio niepokoiłam się bo przez ostatnie 2 miesiace miałam trudności z porannym rozstaniem, ale wiedziałam że jest OK. bo popołudniu musiałam laskę na siłę zgarniać do domu.
    Zresztą o tym już pisałam. Ma 3 latka i 4 miesiące a pomimo tego wszystkiego ze strachem oddawałam ją do przedszkola i ze strachem czekam na zakończenie wrzesnia. Zuzia po dniach otwartych była przekonana że będzie chodziła do niego z mamą 🙁

    Córeczka koleżanki pierwszy dzień fajny, ale w nocy zaczeła już niespokojnie spać. Drugi dzień porażka, na siłę odrywali małą od koleżanki. Okazało się że prawie cały dzień przepłakała. W nocy budziła się z krzykiem, spała bardzo niespokojnie. Cały czas kolezanka musi być przy niej. Ma napady płaczów i histerii że nie chce do przedszkola boi się ze mama ją zostawi.
    Koleżanka rezygnuje i słusznie. Też bym zrezygnowała, ale przede wszystkim nie odważyłabym się na taki krok rok temu. Uważam że taki maluch chowany do tej pory wśród bliskich mu osób wśrod znanego mu otoczenia emocjonalnie nie dojrzał do takiego etapu.

    W kazdym razie inaczej chyba reagują na takie rozstania dzieci chowane w domu przez rodziców, dziadków, nianie, inaczej te które chodzą do żłobków. Wszystko zalezy też od samego dziecka od jego charakteru i rozwoju emocjonalnego.
    Pamiętam jak rozmawiałysmy z koleżanką że przedszkole tak ale nie na siłę, jak zauważymy zmianę w zachowaniu naszych córeczek, lęki, nocne moczenie, rezygnujemy. Bo to że dziecko płacze przy rozstaniach to normalne, w końcu w ich życiu dużo się zmienia :), ale jak na powitanie kurczliwie trzyma się mamy i wpada w histerie to już trzeba się zastanowić.
    Dlatego mówię podziwiam mamy które tak wczesnie decydują się na przedszkole, i tak sobie myślę że chyba nasze dzieci wydają nam się za zbyt dorosłe i za zbyt dojrzałe niż w rzeczywistości są.

    Izka i Zuzia 3 latka 🙂



    #903388

    jutajazz

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    JA już postanowiłam i nie jedziemy jutro do przedszkola, może i popełniam błąd, ale zrobię tak jak ja czuję, a nie jak panie uważają, bo dotąd oparłam się chyba na niezbyt dobrych radach. W tym tyg. dam sobie spokój,żeby Hania odzyskała spokój i będziemy – ja i Hania odbierać z przedszkola jej kolegę,aby przekonała się, iż mamy zabierają na pewno swoje dzieci z przedszkola, nie zostawiają, będziemy rozmawiać o nim, w kolejnym tyg. pojedziemy w odwiedziny, pójedziemy w odwiedziny a jak nie będzie chciała zostawać,będzie to dla niej zbyt trudne zrezygnujemy.Nam się nie spieszy, a jeśli panią z przedszkola nie będzie się to podobało znajdziemy nowe, bo ja jestem przeciw płaczowi mojego dziecka. Nie potrafię tego słuchać, nie umiem, w dodatku teraz jak oglądam programy o chorych dzieciach np na raka to mam w sobie jakiś strach o każdą chwilę ze swoim dzieckiem. Choć nie chcę się okazać jakaś niedojrzała i wiem i rozumiem,że nasz durny system państwowy, niektórym mamom zabiera możliwość bycia jaknajdłużej z dzieckiem, bo muszą pracować.
    Bardzo dziękuję za rady i porady, jest mi lżej i zawalczę o powolne douczanie do przedszkola – ula i Hania -14.01.03

    #903389

    Anonim

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Zastanów się nad jednym. Czy dziecko nie znosi tego wszystkiego źle bo jest zmęczone jazdą do przedszkola? 100km dziennie? to już chyba przesada. Co to za przedszkole? Co w nim takiego takiego jest, że warto tyle kilometrów przemierzać z dzieciątkiem?
    Pozdrawiam, AA



    #903390

    jutajazz

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    Aż tak długa jazda to nie jest 20-25min w jedną stronę, bez korków itd, tylko to jest 25 km do przedszkola, powrót mój do domu, wyjazd po dziecko i znów powrót i to się zsumuje.Także Hania spędza w aucie niedużo, nie przesadnie.Może źle opisałam km, nie w jedną stronę 100km to nie dla mnie;-).

    #903391

    inti

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    moje dziecko było w przedszkolu samo 2 dni. Najpierw- 3 dni razem a potem, od 1 września – już sama. odbierałam ja ok 12.30, czyli po obiadku. No i wczoraj już nie poszła, w piątek jak po nia przyszłam, leżała na dywanie, zanosiła sie od płaczu a jak mnie zobaczyła to sie przykleiła i rozwyła na dobre. od tego momentu nie chciała mnie spuścić z oka, na spacer z tata nawet nie poszła, z babcią nie poszła, z nianią wczoraj – na siłe, po 30 min wyciu… do tego – budziął sie w nocy z płaczem, cała mokra, spocona…panie w przedszkolu mówiły, że bawiła się z dziećmi, ale były momenty, kiedy mocna płakała…
    także widok mojego ukochanego dziecka, które leży skulone na dywanie i całe się wstrząsa od pąłczu, wyleczył mnie z przedszkola. nie wiem, czy nie na dobre. poszukam jej zajęć z dziećmi, takich na 2-3 godzinki, ale od marca moze.
    Dodam, ze Julka jest dokładnie w wieku Twojej córeczki. I też zawsze szuka kontaktu z dziećmi. ale wiać przedszkole dla niej to za duzo.
    nie pocieszyłam Cię pewnie…ale sama sobie obiecałam, ze JUlka sama musi wybrać czy chce tam zostać czy nie. Opiekunka i tak u nas została, bo miała Julkę odbierać wcześniej. Więc nie mieliśmy przymusu z przedszkolem.

    sylwia i JUlka 20.01.2003

    #903392

    Anonim

    Re: Przedszkolaki i płacz!!

    ok. w porządku. Bo już myślałam że codziennie 100 km jeździcie z córcią.

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close