Przedszkolny problem

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 48)
  • Autor
    Wpisy
  • #90464

    olaka

    Nina zaczęła chodzić do przedszkola i to z taką ochotą, tak jej się podobało, że musiałam ją przepisać na więcej godzin: do podwieczorku, czyli gdzieś do godz. 2giej. Po 2 tyg. zachorowała i 2 tyg była w domu. Potem wróciła do przedszkola i znów było OK. Do piątku. Niestety w piątek przyjechaliśmy później o 30 minut niż zwykle. Nie tłumaczę tu dlaczego, bo to nie o to chodzi. Na nieszczęście przyszła inna pani i połączyły się grupy. Nina troszkę się zmartwiła, ale w sumie było OK. A w poniedziałek jak ją odebrałam to okazało się, że nic nie jadła i cały dzień płakała. Tęskniła i chyba się bała, że się spóźnię. Jestem zła na męża, bo to przez niego wynikło to spóźnienie. Dzisiaj nie poszła wcale, jutro ma iść ale już mówi, że będzie płakać. Co robić? Bardzo jest mi teraz potrzebne to przedszkole, urządzamy się i jest mi ciężko z dziećmi jeździć, a często babcia nie może zostać z dziewczynkami. Sorki, że takie długie, ale już nie mam argumentów, żeby ją przekonać 🙁 Co robić??

    Ola i

    #1518215

    jane

    Re: Przedszkolny problem

    Czasem tak jest, ze z poczatku dziecko chodzi chetnie, bo to nowe i atrakcyjne, a potem przychodzi czas takiej zalamki. Co mozesz zrobic to nie rezygnowac z zaprowadzania Niny, rozmawiaj z nia o tym przedszkolu, opowiadaj, ze przeciez tam jest fajnie itp. Ten czas jej minie (oczywiscie zakladam, ze nie stalo sie tam nic konkretnego, zaden przykry incydent, ktory moglby wplynac na zmiane jej stosunku). U jednych dzieci to trwa krocej, u innych dluzej (znam takie przypadki), ale wszystkie sie przyzwyczaily i chodza teraz chetnie (mam na mysli dzieci z grupy Malgosi).

    Malgos 4 & Marti 2



    #1518216

    kruszyna

    Re: Przedszkolny problem

    moze znow niech chodzi na mniejszą ilosć godzin? dopóki nie przywyknie na nowo.
    mysle ze nie odpuszczac i nie robić wolnego.
    przedstawic atrakcyjne strony przedszkola
    obiecac sie nie spóźniac, a nawet robić niespodzianke i przychodzic pare minut przed czasem. Pokazac na zegarku o której bedziesz
    U nas dzialal tez argument – ze mikolaj za nią teskni, ze pani dzwonila i pytala dlaczego asia nie przyszla

    powodzenia zycze. mysle ze skoro poczatek byl udany to przelamiecie kryzys i znow bedzie dobrze

    Ania i + KTOŚ

    #1518217

    figa

    Re: Przedszkolny problem

    Zapewniać przy każdej okazji, że ZAWSZE po nią przyjedziecie, nawet jak się troszkę spóźnicie.
    Że spóźnienia się zdarzają, ale i tak pędzicie po nią tak szybko jak się da, bo chcecie ZAWSZE mieć ją w domu.
    I że ZAWSZE, ale to ZAWSZE będziecie po nią przychodzić.

    Moim zdaniem mogła się przestraszyć, że ją tam zostawicie.
    Pewnie nie wiedziała, że czasem dorośli się spóźniają 😉 i teraz ma lekki kryzys.
    Przejdzie jak zobaczy, że naprawdę zawsze ją odbieracie.

    No i warto pomyśleć jakie jeszcze nieprzewidziane sytuacje mogą się zdarzyć i uprzedzić o nich dziecko (np. że może się zdarzyć, że odbierze dziecko sąsiadka czy ciocia). Dzięki temu unikniecie kilku problemów w przyszłości 🙂
    Dziecko dobrze zniesie róóóżne sytuacje pod warunkiem że będzie uprzedzone i taka niespodziewana sytuacja nie będzie pełnym zaskoczeniem.

    Wszystko się ułoży i sympatia do przedszkola wróci :)))

    Figa i

    #1518218

    figa

    Re: Przedszkolny problem

    A!
    I absolutnie nie godzić się na pozostawanie w domu – im dłużej będzie w domu tym trudniej będzie jej pokonać lęk.
    In dłużej w domu tym bardziej kurczowo będzie się tego domu trzymać 🙂

    Odwagi :))))

    Figa i

    #1518219

    olaka

    Re: Przedszkolny problem

    Dzięki za odpowiedzi. Utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak musi iść do przedszkola. Dzisiaj juz nie jestem pewna czy kryzys jaki miała w poniedziałek nie był spowodowany tym, że gdzieś łapała ją choroba. Już w niedzielę Nina skarżyła się na brzuszek, w poniedziałek ryk w przedszkolu, wczoraj jej nie zawiozłam do przedszkola, ale pod warunkiem, że dzisiaj już idzie. A dziś całą noc wymiotowała, więc być może brało ją choróbso i dlatego miała gorszy dzień. Dzięki Figa

    Ola i



    #1518220

    olaka

    Re: Przedszkolny problem

    No właśnie wczoraj wieczorem już było lepiej z przedszkolem, bo powiedziałam, że pewnie Benjamin tęskni 😀 . A ona się chce wyjść za niego za mąż, hahaha. Niestety dzisiaj całą noc wymiotowała, więc znów nie poszła do przedszkola. Ale jak tylko ją wykuruję to wysyłam do przedszkola. Aniu jak się czujesz?? 🙂

    Ola i

    #1518221

    figa

    Re: Przedszkolny problem

    Może być i tak 🙂 Dużo zdrowia :)))

    Figa i

    #1518222

    kruszyna

    Re: Przedszkolny problem

    znośnie
    spokojna bede dopiero po środowym usg. narazie mam stresa i czekac musze

    Ania i + KTOŚ

    #1518223

    olaka

    Re: Przedszkolny problem

    A pat przedszkolny trwa :-(. Wczoraj jak zwykle poszła z płaczem do przedszkola (a raczej histerią). Miło się zaskoczyłam przy odbiorze, bo moje dziecko było uśmiechnięte i stwierdziło, że jutro już idzie z chęcią. Ja byłam wniebowzięta, zresztą jak wszyscy. Nina nawet gadała, że nie może się doczekać następnego dnia. Ale moja radość nie trwała długo… o 17tej zaczęła się nasza „ulubiona” gadka: „mamusiu ja nie chcę iść do pzredszkola”. Dzisiaj od rana histeria. jestem bliska odpuszczenia tego przedszkola. To nie tak miało być, to nie po to chodziła 2 lata na zajęcia przedszkolne przygotowujące ją do przedszkola, to miała być dla niej przyjemność, bo dla mnie to przedszkole wcale takie wygodne nie jest. I tak siedzę w domu z Majką. Fakt, fajnie było jak chodziła do podwieczorka, ale teraz i tak nic przez ten czas nie zrobię, bo dowoże ją do przedszkola, w miejsce gdzie przeprowadzimy się za 2 miesiące i teraz muszę 2 razy dziennie jeździć po 20 minut w każdą stronę. Mam totalnego doła, wszystkiego dość, dość życia, nie mogę patrzeć i słuchać jej błagań i histerii, totalnie dość, totalna załamka. Co robić? Nie zawozić? ale jaka jest gwarancja, że od przyszłego roku nie będzie powtórki? tymbardziej, że trafi do tego samego przedszkola, grupy i pań… A to wszystko przeze mnie i to cholerne spóźnienie

    Ola i



    #1518224

    kruszyna

    Re: Przedszkolny problem

    olu napiszę krótko
    jestem ten typ co by odpuścił
    nic na siłę
    tym bardziej ze masz mozliwość być z nią w domu
    moze będzie mogla wrócic jak sie przeprowadzicie?
    a o jej reakcje za rok bym sie nie obawiala.
    to dlugo, dziecko bardzo dorośleje i jeszcze sie zdziwisz jak chętnie będzie chodzila
    A teraz kontynuowalabym jakieś zajęcia zastępcze typu rytmika w domu kultury itp. Coś by miala trochę atrakcji i kontaktu z dziećmi.

    Ania i + KTOŚ[*]

    #1518225

    gosia

    Re: Przedszkolny problem

    Nina pierwszy rok chodzi do przedszkola – prawda?
    Pierwszy rok Artka był okorpny. Wrzesień super – chciał chodzić, ale w październiku płacz, lament i kurczowe trzymanie się moich gaci (dosłownie) Zostawiałam go z płaczem i sama ryczałam po wyjściu z przedszkola. Nie wiedziałam co robić. Przetrwaliśmy i teraz chętnie chodzi już 3 rok.



    #1518226

    olaka

    Re: Przedszkolny problem

    A jak długo to trwało?
    Nie wiem czy u nas problem nie jest głębszy… Wczoraj byliśmy na zakupach w Ikei. Potem Tomek musiał jeszcze pójść do Castoramy. My siedziałyśmy w samochodzie. Nina, chociaż piątek, zaczęła mnie przepytywać, która Pani będzie w poniedziałek, bo jak Pani Agnieszka to chce iść, jak Pani Asia to absolutnie. Mamo, ale nie Pani Asia itd. w kółko, aż zasnęła. Pod blokiem Tomek ją budzi, a ta histeria:
    „proszę Pani, nie, proszę nie, proszę Pani, nie” i ryk. Więc już nie wiem czy tu problemem nie jest Pai. a w poniedziałek właśnie ta co nie lubi. Nina skarżyła mi się, że ona ma zły głos, że ie chciała do mnie zadzwonić itp. A kiedyś na początku, gdy chodziła chętnie to mi powiedziała, że nie lubi pani Asi, bo krzyczy i na jedną dziewczynkę krzyczała ” o co beczysz! o co ryczysz!”
    No i już teraz to nie wiem. Łamię się czy ją wogóle posłać jeszcze w poniedziałaek i porozmawiać z Panią, czy zrezygnować, a potem zapisać do innego przedszkola…

    Ola i

    #1518227

    gosia

    Re: Przedszkolny problem

    Dokładnie nie pamiętam ile trwało, ale na początek skróciłam mu godziny przebywana w przedszkolu. Zabierałam go po 3 godzinach. Nie leżakował.
    O perypetiach z paniami każda mama mogłaby książkę napisać chyba.
    Jeśli problem leży w pani to kurcze jest to gorszy orzech do zgryzienia, bo przecież nie będziesz Ninki posyłaś w kratkę.
    Wiem, że taka rozmowa z panią może do najłatwiejszych nie należeć, ale może warto spróbować. Może stało się coś o czym Ninka nie powiedziała? Może zwróciła jej uwagę, a ona sobie wzięła to tak bardzo do siebie? Artek często mi opowiada co się działo w przedszkolu po czasie.

    #1518228

    figa

    Re: Przedszkolny problem

    Nie wiem co napisać…
    Bo powodem może być pani.
    Ale może też być tak, że Nina jest bardzo bystrym obserwatorem i podtrzymuje temat „niechodzenia do przedszkola i okolic”, żeby skupić na sobie Waszą uwagę i w pewnym sensiue trochę się sama nakręca.
    Zrób tak, jak Ci serce podpowiada.
    Nie rób tego co trzeba, tylko to co czujesz że będzie słuszne.
    Jestem pewna, że niezależnie od tego jaka to będzie decyzja – będzie właściwa 🙂

    Figa i

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 48)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close