Przewinęłam dziecko NA STOLE! , NA KTÓRYM JECIE PARÓWKI!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #116164

    tora

    tego tematu daaaawno juz u nas nie bylo. (pamietam dyskusje sprzed 8 lat chyba)

    #5402145

    ztforka

    Mi by to szczególnie nie przeszkadzało, ale wyniesiona z domu kultura (stół służy do jedzenia na nim, a nie prezentowania brudnych skarpetek czy przewijania właśnie) i dbanie o dobro dziecka nie pozwoliłoby na przewijanie maluszka w takich warunkach. A to nieby z jakiej racji ma mi ktoś patrzeć na komplet klejnotów rodzinnych mojego syna? W takich sytuacjach wolę przewinąć dziecko w samochodzie. Nawet urobione po pachy – po to na dłuższe wypady targam ze sobą chusteczki nawilżane. Poza tym generalnie zawsze unikałam przewijania w miejscach publicznych, bo moja wiara w ich czystość była i pozostaje mocno zachwiana. Przy maluszku, który dałby się jeszcze na leżąco przewijać zawsze nosiłam też pieluchy flanelowe, żeby na taki publiczny przewijak podłożyć. W sumie daleka jestem od manifestowania swojego macierzyństwa i wymagania od całego społeczeństwa jakiś przywilejów (poza miejscem do siedzenia w komunikacji publicznej :Fiu fiu: ) typu przewijak własnie.



    #5402146

    figa

    Zamieszczone przez tora
    wlasnie sobie przy sniadaniu *******y przegladam i widze ze tego tematu daaaawno juz u nas nie bylo. (pamietam dyskusje sprzed 8 lat chyba) przez ten czas sporo sie w nas pozmienialo, a i nowych mam przybylo 🙂

    Przewijanie dziecka na stole kompletnie mnie nie rusza. Pod warunkiem, że nikt przy nim wcześniej nie usiadł.
    Swoją młodą wolałam przewijać w samochodzie.
    Przewijaki w ogólnodostępnych miejscach mnie nie przekonują – siedlisko bakterii i ko to wie czego jeszcze, brrrr.

    Ale mam dość świeżą opowieść na temat:
    w drodze na wakacje zatrzymaliśmy się na stacji na jakims zadu.iu, usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz, kawka, ciacho.
    Przysiadł się pan z 2-3-miesięczniakiem w foteliku
    (były jeszcze 2 wolne stoliki, ale nasz był chyba bardziej zacieniony – ok, niech dziecko ma cień, mi nie ubędzie).
    Nassssssssssssstępnie pan z dezaprobatą spojrzał na naszego psa (mały biały pieszczoch na smyczy pod moim krzesłem), rozłożył niezbędne gadżety, doszła żona z drugim dzieckiem i zaczęli zespołowo zmieniać maluchowi pieluchę na ostatnim wolnym krześle przy stoliku.
    Dodam, że pielucha nie pachniała fiołkami.
    Obok my z nasza kawą i szarlotką.
    Po przewijaniu przyszedł czas na karmienie piersią (że tak mimochodem nawiążę do drugiego chodliwego niegdyś tematu ;)).
    Wtedy uznaliśmy że czas się zbierać. Do dziś śmiać mi się chce, kiedy sobie przypominam nasze miny 😉

    #5402147

    telimena

    To ja jestem ta matka wielbłąd o których ona napisała :Śmiech:
    Chusteczki nawilżane zawsze na wyposażeniu, jeśli jakimś cudem mi ich braknie „na wyposażeniu” zawsze zostają jeszcze higieniczne 🙂

    Gdy gdzieś jedziemy (dłuższa podróż) zabieram ze sobą podkładkę (taki miękki przewijak) by mieć na czym to moje dziecie posadzić / położyć przy przewijaniu. Przyznam szczerze że moje dzieć z tych mało kłopotliwych i nie robił kupek na spacerach 😀

    Nigdy nie przewijałam Młodego w miejscu publicznym – kupa i zapaszki z nią związane to nie jest coś na co chciałabym być narażana przy stoliku (nawet sąsiednim) więc i ja staram się oszczędzić tego innym 😀 Do umywalki na stacji benzynowej dziecka bym nie włożyła – bleeeeee…

    Taka już mało postępowa jestem bo uważam że moje dziecko i jego kupy to mój kłopot a nie wszystkich w około i to ja powinnam mieć sprzęt potrzebny do przewinięcia go a nie wszystkie instytucje które spotkam po drodze i w których przyjdzie mi fantazja dziecko przewinąć 🙂

    A co do karmienia piersią – jeśli ktoś robi to dyskretnie to a i owszem ale nie podoba mi się cała szopka jaka ostatnio się wokół tego wytworzyła – „patrzcie jaką jestem wspaniałą matką – karmie piersią – zawsze i wszędzie – moje dziecko jest ważniejsze niż komfort innych więc fakt że razi Was moja pierś wyciągnięta na środku restauracji czy galerii handlowej – jest waszym problemem”…

    #5402148

    chilli

    ostatnio matka-anna zaliczyla wpadke to musiala ja czyms przykryc :Hyhy:

    #5402149

    superbasiek

    ja kiedy Tymek był pieluchowcem opanowałam przewijanie dziecka na własnych kolanach… potrzebowałam tylko miejsca gdzie ja mogłam usiąść 🙂 … to naprawdę żaden wyczyn 🙂

    Pozdrówki 🙂



    #5402150

    zuzel

    Ja jestem matka wielbłąd.
    Samodzielna i samowystarczalna.
    Żadne publiczne przewijaki nie są mi potrzebne.
    W zależności od sposobu w jaki się poruszamy, przewijam w aucie albo na siedzeniu albo w bagażniku, w zależności od tego co wiozę.
    A najczęściej dzieć jeździ w wózku, więc przewijam go po prostu w wózku. Staram się na uboczu (za wiatą przystankową, w bocznej uliczce), ale zmiana pieluchy sprowadza wielu gapiów.
    Nie przyszło by mi do głowy, żeby na stacji benzynowej przewijaka szukać.

    Co do karmienia. Karmię butlą, więc myślałam, że to nie jest problem, że karmię na przystanku, w parku czy na stacji metra. Okazuje się że jest. Sensacja jeszcze większa niż zmiana pieluchy. No i te komentarze za moimi plecami. Albo jestem w nich wyrodną matką która karmi sztucznym mlekiem, albo marginesem społecznym, który domu nie ma, więc musi po przystankach dziecko karmić.

    Nie oczekuję jakiś nadzwyczajnych przywilejów, z racji tego, że mam dziecko. No i staram się, żeby moje dziecko było jak najmniej kłopotliwe dla innych. Z drugiej strony, nie dam sobie jednak w kaszę dmuchać i daję sobie radę w porannym szczycie z wsiadaniem z wózkiem do autobusu.

    #5402151

    nala

    Bo gdyby miała normalny wózek a nie jakieś kosmiczne cudo (ani to ładne ani praktyczne) to by mogła w wózku dziecko przewinąć.

    #5402152

    nala

    Zamieszczone przez zuzelka83

    Co do karmienia. Karmię butlą, więc myślałam, że to nie jest problem, że karmię na przystanku, w parku czy na stacji metra. Okazuje się że jest. Sensacja jeszcze większa niż zmiana pieluchy. No i te komentarze za moimi plecami. Albo jestem w nich wyrodną matką która karmi sztucznym mlekiem, albo marginesem społecznym, który domu nie ma, więc musi po przystankach dziecko karmić.

    Ludziom zawsze wszystko będzie przeszkadzać. Jak karmi piersią to wyrodna matka bo się obnaża, jak butelką to wyrodna bo sztucznym karmi. To może powinnyśmy olać ryczące z głodu dziecko, niech wyje to będzie bardziej komfortowy widok dla otoczenia niż jak je.

    #5402153

    ciapa

    Nooo wkurzyłabym sie deko jakby mi ktoś obsranym tyłkiem dziecka machał przy kawie

    Trudno – jest toaleta, przenośny przewijak, samochód, wózek, kolana i można jechać z koksem

    Nie uważam, ze brak przewijaka na orlenie jest dramatem na międzynarodową skalę, przynajmniej dla mnie

    I współczuję jej, jeżeli łapie frustracje z takiego powodu

    AM jakos tak dla mnie zawsze była oderwana od rzeczywistosci;)



    #5402154

    tora

    Zamieszczone przez Figa
    Ale mam dość świeżą opowieść na temat:
    w drodze na wakacje zatrzymaliśmy się na stacji na jakims zadu.iu, usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz, kawka, ciacho.
    Przysiadł się pan z 2-3-miesięczniakiem w foteliku
    (były jeszcze 2 wolne stoliki, ale nasz był chyba bardziej zacieniony – ok, niech dziecko ma cień, mi nie ubędzie).
    Nassssssssssssstępnie pan z dezaprobatą spojrzał na naszego psa (mały biały pieszczoch na smyczy pod moim krzesłem), rozłożył niezbędne gadżety, doszła żona z drugim dzieckiem i zaczęli zespołowo zmieniać maluchowi pieluchę na ostatnim wolnym krześle przy stoliku.
    Dodam, że pielucha nie pachniała fiołkami.
    Obok my z nasza kawą i szarlotką.
    Po przewijaniu przyszedł czas na karmienie piersią (że tak mimochodem nawiążę do drugiego chodliwego niegdyś tematu ;)).
    Wtedy uznaliśmy że czas się zbierać. Do dziś śmiać mi się chce, kiedy sobie przypominam nasze miny 😉

    pogonilabym. serio:Fiu fiu:

    mialam pdobna sytuacje.
    wakacje, lunapark, zakatek z zarciem – kilka budek dookola placyku, a w srodku stoliki. dookola piekny park, mnostwo zacisznych laweczek + calkiem czysta toaleta z przewijakiem (a jakze!)
    panstwo jednak zdecydowali sie przewinac dziecko w samym centrum placyku z jedzeniem. no… stolik wybrali osobny. nie mniej wystarczajaco bliski, zebym dokladnie obejrzala „slodka pupeczke” i powachala wszelkie zwiazane z nia zapachy.
    marta od razu zawinela napoczeta kanapke. mnie tez odechcialo sie jesc. ale panstwo mieli to gleboko w nosie. liczylo sie egoistyczne tu i teraz.

    no jakos nie potrafie polaczyc posilku z kupa. chocby nie wiem jak bylaby slodka.

    przewijalam w samochodzie, na kolanach, za drzewem.. chusteczki mokre targalam, pieluchy, ceratke do przewijania, ubrania na zmiane. no jakos nie wpadlam, ze moglabym tego oczekiwac od pracownikow przydroznych lokali. moje dziecko – moj majdan.
    a pomysl na prysznic na stacji benzynowej wogole dla mnie od czapy.

    #5402155

    eveke

    Zamieszczone przez SuperBasiek
    ja kiedy Tymek był pieluchowcem opanowałam przewijanie dziecka na własnych kolanach… potrzebowałam tylko miejsca gdzie ja mogłam usiąść 🙂 … to naprawdę żaden wyczyn 🙂

    Pozdrówki 🙂

    Wydaje mi się , że tu raczej chodziło bardziej o tę część zdania, że na tym stole jemy parówki niż o sam wyczyn przewijania czy to na stole, kolanach czy w wc.

    Najważniejszy jest fakt, że my później na tym stole gdzie szanowna wielce dama „aktorka” Anna Mucha przewinęla dziecko, będziemy jeść! I chyba musi to być dla nas zaszczyt wiec niech koniecznie poda adres tej stacji , żebyśmy wiedziały gdzie jechać zjeść na tym cudownym stole.



    #5402156

    nelly

    fascynujace!Mam wrazenie,ze nie moglabym zyc bez wiedzy jak przewija A. Mucha!

    A tak powaznie, zawsze jadac z dziecmi mialam przy sobie pieluchy tetrowe, chusteczki itp gazdzety bez ktorych ciezko by bylo.
    W dalsze trasy bralam miekki przewijak, z dwa razy sie zdarzylo ze przewijalam na stacji w toalecie na blacie kolo zlewu ale mialam wlasnie swoj przewijak…
    na stole przy ludziach….w zyciu, nie chcialabym by czuli i ogladali tak samo jak ja bym nie chciala, poza tym dziwne ze przeciagami na stacji benzynowej pani Mucha sie nie przejmowala, bo przeciez za cieplo tam nie jest!

    #5402157

    figa

    Zamieszczone przez tora
    chocby nie wiem jak bylaby slodka.

    :Hyhy:

    Z innej ciut strony – dziwi mnie też nieco oczekiwanie, że świat ma czekać na moje potomstwo z baterią wszystkich udogodnień.
    Te wszystkie butelki, chustki, pieluchy, bluzeczki, majtki i rajstopki/spodenki na zmianę tyle lat się nosiło przy sobie,
    że do dzis:
    – po pierwsze primo – wciąż kupuję duże torebki
    – po drugie primo 😉 – nie mogę się nadziwić od kilku lat, że one takie pustawe teraz są, te moje duże torby 😉

    Zgodnie z takim trendem matki nastolatków powinny oczekiwać budek przy autostradzie
    (tak co 100 km na przykład, albo na każdym MOPie) ze wsparciem psychologicznym,
    bo taki wyszczekany nastolatek potrafi utrudnić matce życie, także w podróży :Hyhy:

    #5402158

    monikachorzow

    Zamieszczone przez Nelly.
    na stole przy ludziach….w zyciu, nie chcialabym by czuli i ogladali tak samo jak ja bym nie chciala

    a co powiesz o klientce -wprawdzie sklepu z art dla dzieci -która zaczyna przewijać obsrane po pachy dziecko wprawdzie w swoim wózku ale na środku sklepu tuż obok kasy…. ruch wtedy byl niewielki ale ktoś tam się kręcił i kilka osób z personelu.wystarczyło zapytać czy jest pokój z przewijakiem -a jest. i komentarze pani „oj ale nawaliłeś , jaka wielka brzydka śmierdząca kupa,oj ty oj ty” i dyskusja z koleżanką stojąca obok nad pełnym parującym pampersem.nie musiała mówić że śmierdząca,na 1szym pietrze było czuć….
    dla mnie to totalny brak kultury osobistej…. dziecko nic za to nie może że wali w pieluchy ale matka powinna zadbać o to aby obce oczy i nosy nie musiały tego oglądać i wąchać…
    a sytuacja Ani Muchy…. no cóż…może myśli że dziecko celebrytki robi „lepsze” kupy :Hmmm…:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close