Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #71640

    bozka

    Przeczytalam posta Kamelii i lzy splywaja mi po policzkach. Kamelia bardzo Ci wspolczuje i sciskam cieplutko. Nie poddawaj sie, walcz! Jestes jeszcze mloda!
    Ale ja tutaj w zupelnie innej sprawie. Zagladalam czasem na to podforum, ale nie wiem dlaczego, nie mialam ochoty tutaj sie oficjalnie rozgoscic… Teraz jednak czuje, ze nadszedl na to czas. Jestem w moich staraniach taka samotna i wierze, ze Wasza obecnosc mi pomoze.
    No ale moze od poczatku. O pierwsza dzidzie zaczelismy starania w lutym 2002. Zaszlam w ciaze w maju, ale niestety poronilam w lipcu w 10 tygodniu. Mialam lyzeczkowanie. Przyczyn nie znam, zadne badania nie zostaly zrobione, mieszkam w Szwecji, gdzie jakakolwiek dlagnostyke robi sie dopiero po 3 poronieniu… Nawet badania ginekologicznego po miesiacu nie chcieli mi zrobic…Odczekalismy 3 miesiace i zaczelismy nowe starania, ale niestety bez powodzenia… Mialam okropny dolek psychiczny i bardzo chcialam wtedy dzidzi, wiec moze byla to blokada psychiczna, a moze u mnie cos nie tak. W czerwcu 2003 maz nie wytrzymal psychicznie i zrobil awanture w poradni nieplodnosci (nie chcieli nas tam przyjac, bo uwazali, ze nie jestesmy jeszcze „przypadkiem” do leczenia, bo skoro zaszlam juz wczesniej w ciaze i mam regularne cykle tzn. ze wszystko jest ok). Obiecali nam wizyte po wakacjach i moze wlasnie to nam pomoglo. Maz mial wyjazd sluzbowy do Wiednia, wzielam urlop i pojechalam z nim. Wrocliam zaciazona ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu. We wrzesniu pojawilo sie krawienie i bylam przekonana, ze znow poronilam. Pojechalismy natychmiast do szpitala. Pamietam, jak lekarz robiacy usg powiedzial: „Tutaj jest plod”, a ja zalana lzami ciagle pytalam:” zywy? zywy?” . Nigdy nie zapomne widoku mojej 10 tygodniowej kruszynki wymachujacej nozkami i raczkami. Przyczyn krawienia nie ustalono i na szczescie ustalo po jednym dniu. Dalej ciaza przebiegala wspaniale. Zadnych problemow, czulam sie pelna energii i pracowalam na pelnych obrotach do konca ciazy. Na usg w 32 tygodniu lekarz stwierdzil, ze jakis straszny „klops” mi siedzi w brzuchu i trzeba bedzie sprawdzic przyrost wagi jeszcze raz za 2 tygodnie. Brzuch mialam ogromny! Na drugim usg pomiary wyszly znow bardzo duze, wage Amelii obliczono wtedy na 4400g. Lekarze podjeli decyzje o wywolaniu porodu w 38 tygodniu. Po 4 dniach koszmaru w szpitalu wywolanie porodu nie udalo sie i mialam cc. Amelia wazyla 4300g, wiec cos te pomiary nie do konca sie zgadzaly, bo oznaczaloby to, ze Amelia nie tylko nie urosla przez nastepny miesiac, a nawet zmalala…
    Po 2 miesiacach po porodzie mialam wizyte u ginka i najwazniejszym pytaniem dla mnie bylo, kiedy znow bede mogla mogla zaczac starania. Tudziez nie starac sie, ale nie robic tez nic, zeby ciazy nie bylo. Mialam nadzieje, ze za drugim (trzecim) razem uda mi sie zajsc w ciaze od tak sobie i nie bede musiala przezywac koszmaru wyczekiwania, testowania i dolkow po przyjsciu malpy. Lekarz mimo cc dal przyzwolenie na zajscie w ciaze od razu. Hmm, moze wiedzial, ze tak latwo nie pojdzie… Dopoki nie mialam @, to zylismy z mezem na luzie. Od pazdziernika 2004, kiedy pojawila sie @ zaczelismy regularne starania. Cykle byly dosyc krotkie po 25 dni (moze bezowulacyjne?), no i jakos nie moglam zafasolkowac. Wielkie szczescie i euforia zapanowaly u nas w domu, jak w sierpniu zobaczylismy 2 kreseczki. Niestety radosc trwala tylko jakies 3 tygodnie. Znow poronilam. Nie chcialo mi sie w to wierzyc. Wydawalo mi sie, ze juz odrobilam swoja dawke niepowodzen, ze juz zaliczylam statystyke i nie moze mi sie to zdarzyc drugi raz. Oczywiscie zadnej diagnostyki nie chcieli mi zrobic. Tym bardziej, ze mam juz jedno zdrowe dziecko (takie gadanie doprowadza mnie do szewskiej pasji!) Znow wciskali mi swoje kity, ze poronienia sa bardzo czeste i to jest zupelnie normalne i ze natura jest bardzo madra i ona wie, ze dziecko z wadami genetycznymi nie moze sie urodzic itp itd. To gadanie tez doprowadza mnie do szewskiej pasji! Wscieklam sie tak, ze lekarz w koncu sie zgodzil na jakies badania. Obiecal, ze za 3 miesiace zrobia mi badania poziomu hormonow, bo teraz nie ma sensu, bo cykl musi wrocic do normy. Napisalam, ze czuje sie w moich staraniach samotna, czuje sie wlasnie tak dlatego, ze nie moge liczyc tutaj na pomoc lekarzy. Dopoki nie bede jakims beznadziejnym przypadkiem to nikt sie mna nie zajmie. Dostanie terminu na zwykle badanie ginekologiczne graniczy z cudem. I mowie tu o wizycie prywatnej, bo u panstwowego badanie robi sie co 3 lata w wyznaczonym terminie i mimo usilnej perswazji nie udalo mi sie wymoc zgody na wizyte lekarska przez rozpoczeciem staran w 2002 roku. Mieszkam w Szwecji 5 rok i jeszcze jakos takego wezwania na badanie nie dostalam. Pewnie moj rocznik byl badany, jak bylam w ciazy albo cos takiego…
    Narazie ciagle u mnie w sercu jeszcze zaloba. Czekam na @ i mam zamiar zaczac od razu starania. Chce, zeby cos sie dzialo! Nie chce stac w miejscu! Kurcze znow placze! Albo sie uda albo poronie jeszcze raz i bede wtedy wystarczajaco beznadziejnym przypadkiem, zeby w koncu ktos mi pomogl…
    No to chyba wiecie juz o mnie wszystko. Wszystko, zebym mogla rozgoscic sie w tym kaciku… Chyba mialam potrzebe wygadania sie…

    #930518

    joannar

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Bożenko, wiesz, że baaaaardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki. Będzie dobrze. Pamietaj, zawsze po burzy jest słońce. Jesteś niesamowicie silna. A ja będę wypatrywać Cię w lipcówkach i mam nadzieję, że to będzie ta lista:-)

    Pawełek 2 l. + Kruszynki majowe



    #930519

    aischa

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Bardzo dlugi post ale za to bardzo przejmujacy. Witam cie w gronie starajacych sie i trzymam kciuki za wszystkie starajace sie. 🙂

    Asia i Nikola 11.01.2002

    #930520

    anka-78

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Witam Cie bardzo cieplutko w te pochmurne dni.Post rzeczywiscie bardzo dlugi ale czyta sie go jednym tchem, jest bardzo przejmujacy.Ja niestety nie mialam mozliwosci przekonac sie ,jak do tej pory ,jak to jest byc w ciazy ale Tobie zycze z calego serca abys nie tracila nadziei i jak najszybciej przeniosla sie do oczekujacych. Nie poddawaj sie i walcz z ta chora biurokracja zdrowotna. W koncu musi byc jakas przyczyna tych poronien. Wiesz to jest naprawde chore zeby po 2 poronieniach nikt nie byl laskaw zajac sie wlasciwie Toba. Trzymam mocno kciuki za sukces w starankach.

    Pozdrawiam
    ANKA

    #930521

    anetal

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Witam Cię tu serdecznie. Twój post jest bardzo przejmujący. Bądź dobrej myśli. Trzymam kciuki,
    Aneta

    #930522

    agago

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    witam Cię serdecznie i trzymam kciukasy, żeby się udało a swoją drogą jestem zaskoczona bo wydawało mi się że Szwecja bardzo dba o dzieci i jest pro rodzinna nic nie rozumiem a my psioczymy na służbę zdrowia

    już 9 cykl szukam mojej fasolki…



    #930523

    zolwik

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Biedna jestes,Bożko,bardzo Ci współczuje:-( Myslę,że i tak jesteś barzdzo dzielna,po tym wszystkim co przeszłaś…Jestem myslami z Tobą,trzymaj się.:-)

    Z moim ukochanym siostrzeńcem[obrazek]http://www.fototy.pl/miniatura.php?id=8329l614l296[/obrazek]

    #930524

    kaja26

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    witam Cię serdecznie, sciskam i zycze szybkiej przeprowadzki na oczekujące

    #930525

    mai

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Bozka, duuuuuuuzo szczescia Wam zycze!!! mocno trzymam kciuki i modle sie za szybkie zafasolkowanie i zdrowa ciaze!

    pozdrofka serdeczna!

    Mesianka 11 maja ’04

    #930526

    kamelia

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    Nie jesteś sama… Na razie więcej nie umiem napisać…

    Michałek 14.08.2003



    #930527

    porky

    Re: Przyjmiecie? Dlugie wyszlo…

    powodzenia..

    Juleczka (Puchatek) 12.12.04

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close