przywileje?

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #57024

    efcia2004

    Witam wszystkie mamusie!
    Ciekawa jestem jak to u Was jest, czy jesteście traktowane jakoś specjalnie ze względu na swój stan??
    Ja się dziś bardzo mile zdziwiłam. Byłam w Urzędzie Miasta żeby wymienić dowód a tu kilometrowa kolejka aż do samego wyjścia! Kiedy poszłam na chwilę usiąść jedna pani spytała czemu nie pójdę bez kolejki? Ja już w myślach słyszałam komentarze tych wszystkich ludzi którzy stoją tam od kilku godzin i na pewno są chętni żeby kogoś przepuścić. A tu niespodzianka! Spróbowałam, grzecznie zapytałam i okazało się że nie ma problemu!Oczywiście nie beszło się bez komentarzy typu: „kiedyś to ciężąrne w pole chodziły i robiły”itp na co jedna pani stanęła zaciekle w mojej obronie i się zaczęła mała sprzeczka. Na szczęście załatwiłam to co chciałam bez stania w megakolejce i byłam bardzo szczęśliwa.
    Jeśli chodzi o komunikację publiczną to już nie jest tak fajnie, codziennie dojeżdżam na uczelnię a może 2 razy się spotkałam z tym żeby ktoś ustąpił miejsca. Już nawe nie chodzi o mnie ale nawet starsze osoby muszą stać!
    A jak to wygląda u Was? Miałyście podobne sytuacje? Piszcie!
    Pozdrawiam

    Ewcia

    #729690

    kantalupa

    Re: przywileje?

    Hej, na przelomie wrzesnia i pazdziernika zalatwialam ostatnie sprawy w Polsce i zupelnie tak, jak Ciebie, spotkaly mnei zarowno mile jak i nieprzyjemne sytuacje. Mialam wtedy brzuszek juz calkiem spory (choc nie tak majestatyczny ja teraz, hi, hi), ale w banku musialam odstac swoje. Mialam akurat przed soba ze cztery panie w wieku okolo 60 lat, ale calkiem hoze, co udowodnily pozniej w dyskusji. Przed paniami jeszcze kilka osob. Jakas mloda dziewczyna namawiala mnie usilnie, zebym podeszla bez kolejki, na co hoze szescdziesiatki rozpoczely dyskusje, ktora w skrocie daloby sie okreslic jako „lista chorob, ktore wlasnie MNIE (czyli owe panie) upowaznia do obslugi poza kolejnoscia.” I nie to gadanie, tylko pogardliwy wzrok owych pan, wyprowadzil mnie z rownowagi. Oj, zachowalam sie paskudnie… bo, chociaz wcale nie mialam takiego zamiaru, poprosilam, zeby mnie obsluzono bez kolejki, ale dopiero kiedy przyszla kolej na owe biedne schorowane staruszki… Innym razem, stalam grzecznie w autobusie, a pod moim nosem siedzial sobie mlodzieniec, w wieku okolo 20 lat i zaczytywal sie jakims arcy-madrym skryptem, student, jak mniemam. Wcale nie bylo mi spieszno usiasc, ale znowu ktos tam sie za mna wstawil, na co zupelnie spokojnie student odrzekl: „Przeciez ja jej tego nie zrobilem…” I chwala Bogu za to…
    Ale poza tym spotkalam sie z zyczliwoscia, czasem troszke zbyt namolna, szczegolnie kiedy ktos obcy usilowal poglaskac mnie po brzuchu. Po powrocie z Polski jednak odetchnelam z ulga, bo tutaj moze nie ma tradycji jakichs specjalnych przywilejow dla ciezarnych, ale ludzie sa chyba ciut badziej zyczliwi… Pozdrawiam i zycze jak najmniej przykrych przykladow na Waszej drodze!!!



    #729691

    cat

    Re: przywileje?

    Komunikacją miejską raczej nie jeżdżę, do sklepów staram się chodzić poza szczytem. Przypominam sobie sporadyczne przypadki, kiedy ktoś mnie przepuścił w jakiejś kolejce. Ale zwalam to trochę na karb tego, że obie ciąże (ich widoczny etap) przypadły u mnie na zimę i myślę, że tego brzucha spod swetra i kurtki nie widać…

    Kasia, Łukasz i ?[~03.03.05]

    #729692

    beatek

    Re: przywileje?

    Mnie na razie żadne, ani miłe ani niemiłe, sytuacje nie spotkały. Może dlatego że nawet bez kurtki nie bardzo jeszcze widać, że jestem w ciąży 🙂 Ale gdzieś rok temu byłam świadkiem niemiłej sytuacji w poczekalni do ginekologa. Jako że była to przychodnia państwowa (czyli bezpłatna), bez zapisów itp. kolejka była niemiłosierna. Na wizytę czekało kilka pań w widocznej ciąży, kilka młodych kobiet i kilka starszych pań. Ktoś ustalił, że co trzecia wchodzi ciężarna. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie to że ciężarnych przybywało, więc czas wyczekiwania stawał się na prawdę nie do zniesienia (nawet dla mnie – ani nie ciężarnej ani schorowanej!). Najpierw zaczęły się ciche komentarze a potem coraz głośniejsze typu „że ktoś jest umówiony lub że komuś się spieszy”. Rozumiałam bardzo dobrze ‚mękę’ siedzenia na niewygodnych krzesłach ciężarnych oraz sflustrowanie pozostałych. Straszne to było, więc jak tylko zaszłam w ciążę zaczęłam chodzić do prywatnego gabinetu (mimo że chyba jak każde młode małżeństwo nie pływamy w pieniążkach).
    Na koniec jeszcze tylko chce powiedzieć, że te czasy kiedy ciężarne mogły kupować bez kolejki i siedzieć w zatłoczonych tramwajch chyba minęły bezpowrotnie. A szkoda, bo fajnie by było chociaż przez te kilka miesięcy być choć troszkę upszywilejowaną…
    Pozdrowionka
    Beata i Jucia

    #729693

    anetkaanetka

    Re: przywileje?

    Jeszcze mi nikt nie ustąpił miejsca w tramwaju. Może dlatego, że noszę zimową kurtkę i tak bardzo nie widać brzuszka… Pozdrawiam

    Aneta

    #729694

    rybka32

    Re: przywileje?

    Ja cztery razy mogłam sie przekonac jak to jest z traktowaniem cięzarówek w państwowych przychodniach. Pierwszy raz poszłam do dermatologa w panice bo nie wiedziałam czy wysypka która dostałam to nie różyczka, na co pani w recepcji stwierdziła że nie ma juz numerków !!!!!i z takimi sprawami to sie przychodzi z samego rana, niestety brzydko pania podsumowałam bo stwierdziłam ze błagac jej nie bede, poszłam do innej przychodni i tam bez problemu mnie przyjeli, drugi raz poszłam ze skierowaniem do przychodni pulmologicznej z zapaleniem oskrzeli i tam „miła” pani tez stwierdziła że najblizszy termin to ….za trzy tygodnie, mam szczęście że znowu trafiłam do innej przychodni od reki. Co tu sie więc dziwić zwykłym ludziom kiedy w naszej służbie zdrowia trafiaja sie „rodzynki”. Trzecią przygode miałam w przychodni cukrzycowej. U nas jest tak że najpierw trzeba iść do pielegniarki , która zrobi wszystkie pomiary a dopiero póżniej kieruje do lekarzy. U mnie nie widac brzuszka jak sie luźno ubiorę, chyba że ktos ma wprawne oko :-). No więc wysiedziałam sie do tej pielegniarki, aż w końcu wyszła i krzyczy żeby ciężarne wchodziły, a jak wyszłam to dwóch starszych panów którzy byli przede mna do lekarza uparli sie że musza mnie przepuścić :-)))))))) A czwarty raz byłam świadkiem w tej samej przychodni kiedy młoda dziewczyna miała numerek ze znacznie wczesniejsza godzina a lekarze mieli opóźnienie ze względu na jakies badania. I siedzi sobie ta biedaczka cierpliwie czekając na swoja kolej , a tu przychodzi jakas baba i każe jej pokazywac numerek bo może kłamie?, a za ta babą dziadek i wnika w szczegóły bo może dziewczę sie spóźniło i powinno czekac na końcu? Ufff , ale ja sie rozpisuję.

    Rybka32+Ktoś 23.01.2005



    #729695

    kmoni

    Re: przywileje?

    z przywilejami się niestety nie spotkałam, ale z ludzką a dokłądnie męską ślepotą owszem i to kilka razy. zawsze jak ide oddać zrobić badania w laboratorium w zakładowej przychodni to panowie, którzy rzędem stoją w kolejce w ramach badań okresowych, to nie dość, że nie widzą brzuszka, (raz musiałam prawie godzine stać) to jeszzce co niektórzy sie wpychają poza kolejką, ostatnio sie takiemu jednemu postawiłam, bo tez chciał wejść bez kolejki, zatamowałam mu wejście moim pokaźnym brzuszkiem hihihi nie bedzie sie przed nas wpychał. mój mąż jak to usłyszał, to stwierdził, ze nastepnym razem pojdzie ze mna (przeciez nie muszą wiedziec ze to mój mąż) i zrobi im scenę, zeby ciężarną przepuścili
    po czym w koncu wchodze do gabinetu, a pielęgniarka mnie pyta czemu nie weszłam bez kolejki, no ale jak miałąm się przed facetów wpychać, pewnie by mnie zjedli jakbym spróbowała
    pozdrawiam i zycze częstego spotkania z przywilejami dla cieżarnych 🙂

    mk

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close