Pytanie natury chyba delikatnej

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 75)
  • Autor
    Wpisy
  • #37099

    Anonim

    Czy te z Was, które starają sie latami, mają za sobą nieudane próby (poronienia) i inne problemy związane z trudnościami zajscia w ciąże – Czy Wy myślałyście o adopcji?
    Chciałabym znać Wasze opinie i pprzemyslenia na ten temat…

    Rozumiem jak czytam Wasze posty, ze pragniecie poczuć w sobie to dziecko, jego ruchy, być w ciąży, urodzić… ale z drugiej strony zastanawiam się …
    przeciez chcecie mieć dziecko… można miec je również inną drogą… czy o tym myślałyscie? co myslałyscie?

    Pozdrawiam
    B.

    Bruni i Filipek’04.2003

    #483293

    zuzanna

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    ja w zasadzie nie myslalam o tym ale plan jest taki
    1,5 roku naturalnie (zakonczone)
    teraz specjalistyczna klinika i jesli trzeba bedzie 2-3 in vitro
    jesli nadal bede bez potomna wtedy zaczne sie zastanawiac tak bardzo mocno nad adopcja
    ale generalnie jest to ostatnia mozliwosc choc wcale nie twierdze ze moj stosunek sie nie zmieni kiedys 🙂
    pozdrawiam

    Zuzanna 15 cykl starań
    Temperaturki



    #483294

    kawi

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    Ja mam trudności z zajściem w ciążę…nie wychodzi i już! A lekarze wzruszają ramionami…chociaż tak naprawdę nie przeszłam jeszcze wszystkich możliwych badań. Ale nie o tym…Kiedyś marzyłam, żeby mieć bardzo duuuużo pieniędzy i adoptować gromadkę dzieci (w różnym wieku), dać im dom, miłość i szczęśliwy start w dorosłość. Ale teraz wiem, że w tej gromadce bardzo pragnęłabym mieć swoje własne dziecko. Snobizm? Może tak, nie wiem. Z tym tylko, że w tej gromadce musiałaby być obowiązkowo jawna adopcja. Byłabym drugą mamą, ciocią, czy może po prostu Kasią. A gdybym miała adoptować jedno dziecko??? To jedyne, które byłoby spełnieniem mojego marzenia, mojej macierzyńskiej miłości? Nie odrzucam takiej myśli definitywnie, ale jest tyle wątpliwości, tyle lęku…Czy ukrywać fakt adopcji, czy wyjawić otoczeniu, kiedy opowiedzieć dziecku o jego pochodzeniu? Co z tego wyniknie? Wierzę w siebie i wierzę w swojego męża, ale chyba nie bez przyczyny mówi się, że kobieta kocha dziecko za to, że jest, a mężczyzna kocha dziecko zawsze za coś. Może to być sam fakt, że jest jego…a co jeżeli jego nie jest???
    Znam ludzi, którzy naprawdę w powszechnym przekonaniu sprawiają wrażenie wspaniałych. Są piękni, inteligentni, wykształceni, majętni, przemili, udzielają się społecznie, wiele ze swojego dochodu oddają na cele charytatywne, kochają świat i ludzi…piszę o nich dlatego, że oni – tacy niemal idealni – nie dali rady. Nie podołali adopcji. Oddali dziewczynkę, gdy miała 14 lat – z nimi była 10…Nieprawdopodobna podłość, prawda??? Mnie nie mieści się to w głowie, przez to nie mogę ich znieść! Czyste barbarzyństwo!!! Ale co jeżeli ja też okażę się kiedyś taka słaba??? Nie jestem takim wzorem cnót, tym bardziej mogę nie podołać… I co? Złamię życie dziecku, a sama do końca życia nie będę mogła spojrzeć w lustro???
    Mogłabym jeszcze dużo napisać, ale jeśli ktoś to czyta, to pewnie już zasypia…
    Pozdrawiam,
    Kawi

    kawi

    http://www.fertilityfriend.com/home/kawi

    #483295

    agahh

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    Tak,owszem myslam:))))))))))jest to jedno z „wyjsc” jakie bierzemy pod uwage.Narazie nie jestesmy zbadani do konca wiec nie wiadomo dlaczego nie mamy swoich.Pozatym nie jestesmy malzenstwem.Na pewno gdy okaze sie,ze jednak nie mozemy miec dzieci to nie wyobrazam sobie domu cichego ,bez smiechu dziecka i jesli tylko wszystko poukladamy, bedziemy sie starac o dziecko adopcyjne.Rowniez jesli dobry Bog obdarzy nas tylko jednym bedziemy adoptowac:)))))))))))))))i chowac jak wlasne:)))))))
    I nie musi byc to niemowlaczek

    wiesiolek.HormeelS.witB.E
    temperaturki aguski

    #483296

    zuzanna

    Re::)

    słowa Agnieszki Holland przed chwilka przeczytane swietnie oddaja zapewne stosunek nie jednej z nas do kwestii adopcji
    cyt. „Wszystkie marzenia sie spełniaja, tylko niektóre w innej formie niz oczekiwaliśmy”
    🙂

    Zuzanna 15 cykl starań
    Temperaturki

    #483297

    vievioorka

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    Pytanie rzeczywiście delikatne, a co gorsze często nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi.
    Kiedyś dawno, dawno temu rozmawiałam z moim mężem (wtedy jeszcze nie mężem 🙂 co będzie jeśli okazałoby się że nie mogę urodzić dziecka. Opowiedź była prosta „nie przejmuj się adoptujemy”. I ja też tak myślałam, najpierw będziemy się starać a jak nic nam nie wyjdzie z tych starań to po wyczerpaniu wszelkiej kasy pewnie zdecydujemy się na adopcję.
    Tak myślałam, do czasu pewnego dziwnego snu. Przyśnił mi się latem (nie pamiętam dokładnie czerwiec. może lipiec). Śniło mi się, że wyszłam za mąż za kogoś zupełnie innego, jakiegoś faceta którego znalazł mi tata. Nie to żeby był jakiś odrażający ale to był dla mnie ktoś zupełnie obcy. Nie będę wam opisywać całego snu bo pewnie zasnęłybyście zanim dotrzecie do połowy. Jedno co było ważne. To dziwne, dotąd może nie tyle nie znane co przede wszystkim nieuświadomione uczucie. W tym śnie ten mój niby mąż mówił że ma odłożone pieniądze i że możemy wymienić np okna w mieszkaniu. I w tym momencie pomyślałam sobie, że mnie przecieżwcałe nie zależy na nowych oknach, że te pieniądze mogłabym przeznaczyć na starania o dziecko. Bo ja przecież bardzo chcę mieć dziecko z Karolem (moim prawdziwym ślubnym). Po przebudzeniu to niesamowite, dopiero co uświadomione uczucie nie chciało minąć. Tej nocy zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy. Ja nie chcę mieć dziecka żeby mieć dziecko, ja chcę urodzić dziecko mojego męża!!! Może rzeczywiście ktoś pomyśli że to snobizm ale to przecież nie ważne co myślą ludzie, ważne co my czujemy.
    To co napisałam nie znaczy że przestałam myśleć o adopcji wogóle, przede wszystkim to chciałabym wam powiedzieć że nie chciałabym miec jedynaka. Dziecko musi mieć rodzeństwo, jeśli nie biologiczne to adapcyjne. I wiem że te dzieci potrafiłabym kochać tak samo jak własne. Ale to dziwne uczucie mi nie minęło i będę walczyć o to by mieć przynajmniej jedno własne.

    Sorry, że to takie długie. Jeśli jeszcze nie zasnęłyście przy czytaniu to gratuluję.

    rrenya



    #483298

    ami7

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    Taaaak, ja jak najbardziej się nad tym zastanawiałam i myślę, że jesli nie będzie mi dane zostać mamą, to może właśnie dlatego, żeby pomóc jakiemuś innemu, biednemu, opuszczonemu maleństwu (niekoniecznie niemowlaczkowi). Mój partner na razie – mam nadzieję – odsuwa tę myśl i pewno będe potrzebowała sporo czasu zanim go namwię… sprawę utrudnia tez fakt, że nie jesteśmy małżeństwem… no ale to mozna zmienić… Na razie jednak chcę na 100 proc. przebadać siebie(teraz zbijam prolaktyne z nadzieją, że może to jest ten powód) i partnera i wtedy zobaczymy… ale ogólnie jestem jak najbardziej naTAK… pozdrawiam wszystkie bardzo serdecznie

    ami7
    mój wykresik

    #483299

    gosik

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    Ja może się wtrącę, choć nie wiem czy powinnam……

    Zwasze marzyłam o adoptowaniu dziecka. Czemu? Nie wiem. To uczucie, po prostu zawsze we mnie było…..zawsze – odkąd zaczęłam marzyć o dzieciach. A to było dość wcześnie. Moja ksywa z liceum – Dzidzia – bo jak to moja przyjaciółka rzekła ,,,ty masz (hmmmm może użyję słowa świra – ona użyła takiego niecenzuralnego) na punkcie dzieci” Marzyłam o dziecku…czekałam na moment, kiedy ,,nadajdzie ten czas”. I nadszedł. Marzyłam by oprócz dwójki swoich dzieci, jedno adoptować. Jesteśmy małżeństwem od 1.5 roku, więc wiem, że jeszcze wogóle nie mamy co pytać.
    Jestem jednak załamana…czytam bociana i inne wypowiedzi ludzi, którzy mają własne dzieci i chcą adoptować, jak są traktowani w niektórych ośrokach……przeraża mnie to co dzieje się w naszym kraju….pewnie wiesz o co chodzi…ach.
    Nie mogę się denerwować.
    Muszę najpierw dzidzię zdrową urodzić potem konkretnie zacząć się dowiadywać. Boję się teraz zgłosić bo nie chcę się stresować.
    Mam nadzieję, że moje marzenie się spełni.

    A twoje plany? Nadal chcecie adoptować dzidzię? (czytałam twoją wypowiedź na bocianie…)

    GOSIA i Maleńki Majowy Cud

    #483300

    aggulka

    Bruni (i Filipku),
    co właściwie kierowało Tobą, kiedy zadałaś to pytanie? Czysta babska ciekawość? Chęć wskazania komuś wyjścia z beznadziejnej sytuacji? Co?
    W jednym zdaniu ujęłaś lata nieudanych prób, poronienia i inne problemy… Tysiące tragedii zamknęłaś w kilku słowach.
    Powiem CI , jak ja odebrałam Twojego posta.
    Mam za sobą dwa pobyty w szpitalu – dwa zabiegi łyżeczkowania obumarłej ciąży.
    Krótko – najpierw się wściekłam, a potem rozpłakałam.
    Wkurzyłam się na babę, która trzymając w ramionach swoje dziecko zadaje takie durne pytania zrozpaczonym kobietom (bo przecież nie pytasz tych które przeżywają „tragedię” nie mogąc zajsć w ciążę w drugim cyklu starań), które może nigdy nie będą miały tego szczęścia, co ona – tulić swoje maleństwo… i jeszcze umieszcza swoje zdjęcie ze ślicznym maluszkiem w podpisie…
    Rozpłakałam się – bo poczułam, jaka jestem beznadziejna, zazdroszcząc Tobie tego cudnego maluszka. I dlatego, że poczułam się tak strasznie beznadziejna, że nie mogę dać życia takiemu cudowi…
    A jeśli chodzi o Twoje pytanie – zawsze chciałam adoptować dzieciaki – tylko nigdy nie myslałam, że to będzie moja jedyna szansa – bo tak może się okazać…
    A.

    #483301

    Anonim

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    bruni – czytasz w moich myslach!
    Ula i Adaś

    Edited by pluszaczka on 2004/01/17 12:20.



    #483302

    agahh

    Re: Pytanie natury chyba delikatnej

    Ale chyba twoj wpis nie byl tu potrzebny !!!!!!,czy sie myle??????

    wiesiolek.HormeelS.witB.E
    temperaturki aguski

    #483303

    agahh

    Re: …

    Agula,chcialam sie tylko wstawic za Bruni bo mimo,ze jest mama mysli rowniez o adopcji i robi w tym kierunku kroki.
    Wiem,ze moze kogos dotknac ten post lub to pytanie ale nie sadze by Bruni kogos chciala urazic.

    wiesiolek.HormeelS.witB.E
    temperaturki aguski



    #483304

    aggulka

    Re: …

    Ja wcale nie twierdzę, że zamierzała kogoś urazic. Może po prostu nie pomyślała, albo źle sformułowałą to pytanie. Dla mnie to jest zbyt obcesowe i naprawdę mnie dotknęło…
    Napisałam na gorąco, co czuję i tyle. Miałam wczoraj fatalny dół… i coś takiego nie pomogło mi z niego wyjść…
    Pozdrawiam, A.

    #483305

    sonik

    Re: …

    Ale co ta biedna Bruni takiego zrobila?
    Zapytala zwyczajnie w swiecie…moze jest ciekawa, jak ludzie patrza na adopcje…i jestes zla na nia tylko dlatego, ze ona ma dziecko a Ty nie? Nie pomyslalas, ze moze ona chce w jakis sposob pomoc, ze rzeczywiscie jest inna droga do bycia mama…to jest dziwne, obrazac sie na caly swiat, ze ma dzieci a ja nie…a skad wiesz, czy w domu tych ludzi nie ma innej, duzo wiekszej tragedii…tym bardziej, ze byc mama nie zawsze znaczy urodzic…

    GABI
    9 cykl staran

    #483306

    jjjjjjjjjj

    Re: …

    No Aggulka ja się muszę wstawić za Tobą, rozumiem Cię w 100% (choć sama nie mam takich problemów jak ty), TRoszkę może bruni źle sformuowała psta, bo tytuł też mnie uraził, ale ona źle też nie chciała, nieraz trudno napisać to co napradwę by się chciało i czuję. Gdy przeczytałam dalej tego posta złość mnie minęla. Sama zastanawiam się nad adopcją, i jak tylko będę miała jasną sytuację finansową zdecyduję się na to.Wiem że poczułaś jakby Ci ktoś odbierał nadzieję, rozumiem, ale z drugiej strony trzeba patrezć obiektywnie na inne opinie, mimo że się nam mogą nie podobać. Aggulka trzymam za Ciebie baaaaardzo mocno kciuki żeby ci się w końcu udało i wysyłam Ci mnóstewo fluidków

    JoVi i…KTOŚ

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 75)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close