pytanie od oczekującej

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #22825

    eris

    Witajcie.
    Mówi się tyle o karmieniu piersią, że warto , że tyle korzyści itp. Mnie interesuje to jak to jest w szpitalach po porodzie. Czy rzeczywiście maleństwo było przez was karmione w ciągu tych pierwszych 2 godzin? Czy połozne uczyły jak przystawiać do piersi?Czy dzieci nie były dokarmaine z butelek?Napiszcie jak to wygladało u Was
    Dzięki
    Pozdrawiamy

    Marta i Mateuszek (26.X.2003)

    #311777

    gosiek

    Re: pytanie od oczekującej

    u mnie z tym był…..koszmar !
    Tamka urodziła się o 22,05 a pierwsze karmienie odbyło się dopiero o 11 przed południem następnego dnia. Pielęgniarki twierdziły, że mała tyle spała po porodzie…
    Nikt z personelu nie udzielił mi wskazówek jak nalezy dziecko przystawić, w jaki sposób trzymać, karmić. gdy zapytałam uprzejmie jedną z sióstr, ta zdziwiona zapytała- co Pani książek nie czytała ???? ja na to, że owszem, ale to przecież tylko teoria…coś jeszcze zafuczała, po czym głośno stwierdziłam, że chyba to gdzieś zgłoszę, bo chyba do nich należy pomoc w technice karmienia…dopiero wtedy zmieniła się w łagodną siostrę i starała się podlizać, byle bym nic nie powiedziała lakarzowi dyżurnemu.
    W sumie gdyby nie dziewczyna z którą byłam na sali- /miała już jedno dziecko wykarmione za sobą /pewnie moja Tamka nie najadłaby się w tym szpitalu…bardzo mi pomogła w tych pierwszych karmieniach.
    być może to kwestia przypadku, że trafiłam na pielęgniarę- zołzę, mam nadzieję, że w szpitalach naprawdę pomagają…

    Gosiek i Tamara ur.10.05.02.



    #311778

    ania-p

    Re: pytanie od oczekującej

    Witaj
    pewnie zalezy od szpitala. W moim rzeczywiście przystawiono mi małą do piersi prawie zaraz po urodzniu i spędziła przy piersi dość dużo czasu. W moim przypadku nie było większych problemów (podczas całej ciąży bardzo martwiłam się co będzie, jeśli okaże się, że nie mogę karmić, nie będzie pokarmu na czas alebo mała nie będzie ssała- zupełnie bezpodstawne obawy). Potem na sali dzieci oczywiście leżały z nami i były karmione na żądanie. Jak mówiłam ja nie miałam więszych problemów, więc pozostawiono nas w spokoju. Natomiast na sali były dziewczyny z dużymi problemami laktacyjnymi i trzeba przyznać, że personel stawał na głowie, żeby im pomóc, żeby jednak mogły karmić pirsią. Połozne pokazywały rózne sposoby przystawiania dziecka, pilnowały, żeby dzici właściwie chwytały pierś, uczyły matki jak karmić dzieci „po palcu” mieszanką, żeby nie zaburzyć odruchu ssania, dopóki pokarm nie ruszy, przychodziły na karmienia co trzy godziny, nawet w nocy. Naprawdę robiły co mogły. Ale wiem, że w innych szpitalach zdarzały się przypadki dokarmienia dziecka z butelki i to bez wiedzy matki. Potem były ogromne problemy, żeby dziecko chciało jeść z piersi- osobiście znam jeden taki przypadek.
    I jeszcze coś ode mnie na później: czasami nie ma co bać się dawania dziecku butelki, np ze ściągniętym pokarmem. Ja bardzo żałuję, że nie nauczyłam córki ssania smoczka butelkowego, bo w niektórych przypadkach bardzo ułatwiłoby mi to życie. Akurat ja mogłabym sobie na to pozwolić, bo miałam bardzo dobry wypływ pokarmu z piersi i dziecku właściwie nie sprawiałoby różnicy skąd jest karmione. Tak sobie teraz myślę, że mogłam spróbować. A teraz moja córcia nie chce widzieć na oczy butelki, a może bym ją już chciała np. w nocy nie karmić tylko dopajać wodą. No i nie mogę.
    pozdrawiam

    Ania i Martusia-Rudzielec (10.09.02)

    #311779

    klucha

    Re: pytanie od oczekującej

    Koszmar!!!
    Zuzię urodziłam przez cc o 16.10, o 2 w nocy pielęgniarka przyszła żeby ją przystawić, bo ja ruszać się nie mogłam i zamiast dziecko do piersi to ona mi wyciągała cycka do Zuzanki (nawet nie wiedziałam że ciało ludzkie może być takie elastyczne). Oczywiście nie udało się i Zuzanka dostała butelkę bo babsko gdzieś się spieszyło i nie miała czasu aby ślęczyć przy mnie. Puśiła jeszcze tekst: „co pani takiego złego w sobie ma że dziecko nie chce pić pani mleka” 😮
    Zgroza. Później też nieotrzymałam fachowej opieki, jak dziewczyny z sali chciały mi pomóc to pielęgniarki na nie krzyczały. A moja Niunia płakała najgłośniej na całym oddziale, oczywiście z głodu. Jednym słowem czekałam kiedy tylko znajdę się w moim milutkim domku.
    Tutaj też nieuzyskałam fachowej opieki od położnej… ech dalej to już nie będę pisała
    Tak oto wygląda pomoc w karmieniu piersią!!!

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)

    #311780

    gosiek

    Re: pytanie od oczekującej

    a więc witaj w klubie
    makabra w tych szpitalach !!!!!!

    Gosiek i Tamara ur.10.05.02.

    #311781

    klucha

    Re: pytanie od oczekującej

    lepiej nie wspominać, bo włos na głowie się jeży

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)



    #311782

    gosiek

    Re: pytanie od oczekującej

    oj tak, jeży się, jeży

    Gosiek i Tamara ur.10.05.02.

    #311783

    Anonim

    nie w każdym szpitalu jest tak źle!

    u mnie było inaczej – gdy tylko Natusię obmierzyli i 15 minut poleżała sobie w inkubatorku (sina skórka) – dali mi ją do karmienia. Na oddziale położniczym zawsze był ktoś „od laktacji”, który – a raczej która – pomagała – cierpliwie i rzeczowo :-)))

    Kaśka z Natusią (16 miesięcy 🙂

    #311784

    zaba

    Re: pytanie od oczekującej

    ja karmiłam zaraz po porodzie i Maleńka ssala cudnie…………….potem pani laktator pomagała kobietom majacym problemy, dokarmiano dzieci, których mamy nie mogły karmić, choć zasadniczo dokładano wszelkich starań aby każda mogła, czasem personelowi zależało bardziej niż mamom……….
    zaba mama kasi 6 tyg i 5 dni

    #311785

    zaba

    Re: pytanie od oczekującej

    wiesz Klucha to ja Ci się nie dziwię, a propo naszej poprzedniej wymiany zdań na ten temat, to okropne co Cię spotkało i bardzo mi z tego powodu przykro……….
    pozdrawiam zaba mama kasiuni 6 tyg i 5 dni



    #311786

    klucha

    Re: pytanie od oczekującej

    :)) buziaczki, ja już wzięłam na uspokojenie, ale szkoda mi tych kobiet które znajdą się w takiej samej sytuacji co ja. Dziś po czasie podchodzę do tego spokojnie i dlatego staram się tłumaczyć dziewczynom, żeby w razie porażki nie wpadały w obłęd. Są poradnie dla tych mam które mają problemy z karmieniem, ale jak ono się nie powiedzie i trzeba przejść na butelkę – tyle myśli, tyle wyrzutów sumienia, tz depresja – gdzie wtedy szukać pomocy?

    Izka i Zuzanka (12.V.2002 r.)

    #311787

    kika210

    Re: pytanie od oczekującej

    Adę przyniesiono mi na chwilę ok. 6 godzin po operacji.
    Nie potrafiła ssać i położne na siłę wciskały jej mojego cycka co kończyło się nerwami i moimi i Ady…10 minut prób i cycek zmieniał się w butelkę sztucznego, zaś na 3 dzień kiedy polało się mleczko zaczęło się ściąganie… I trwa do dzisiaj gdyż Ada woli butlę a cycka toleruje tylko w nocy. Już się przyzwyczaiłam do takiej procedury, ale wiem że gdyby położne częściej dawały mi małą (nie co 6 godzin) to by załapała o co w tym wszystkim chodzi.

    KIKA210 + Adrianna 22.05.2003r.



    #311788

    eris

    Re: pytanie od oczekującej

    no tak własnie takich relacji sie obawiałam, ale co tu ukrywać-spodziewałam się 🙁
    Mam więc nadal dylemat-czy rodzić w szpitalu w Białymstoku gdzie jest mnóstwo porodów na raz i co za tym idzie gorsza opieka po, czy też rodzić w moim rodzinnym mieście-1-2 porody na dobę i swietna opieka podczas i po porodzie. Kurcze-czy to nie może być wszystko jakoś normalnie……

    Marta i Mateuszek (26.X.2003)

    #311789

    gosiek

    Re: pytanie od oczekującej

    polecam szpital z lepszą opieką, żebyś nie musiała mieć złych wspomnień z dnia, który ma być przecież najwspanialszym, jedynym, Waszym !!!
    czy sprzęt i jakość pozostałych usług medycznych są również na wysokim poziomie w tym drugim szpitalu ??
    jeśli tak- wybierz go !!

    Gosiek i Tamara ur.10.05.02.

    #311790

    eris

    Re: pytanie od oczekującej

    no własnie z tą jakością usług to róznie bywa. Ale chyba co kobietka to inna opinia. Od samego poczatku ciązy zarzekałam się by nie rodzić w szpitalu w moim mieście. Ale ostatnio rozmawiałam z dziewczynami ktore tu rodziły-opinie jak najbardziej pozytywne. Oczywiście jest sala do porodów rodzinnych…..jedyny szkopuł to nie robią znieczulenia zewnątrzoponowego. Wiem też ze mają tu dyżury lekarze z Białegostoku. Twardy orzech do zgryzienia

    Marta i Mateuszek (26.X.2003)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close