rada rodziców: + i –

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 29)
  • Autor
    Wpisy
  • #100969

    Anonim

    widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?

    #2744591

    nusiak

    Zamieszczone przez EwkaM
    widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?

    ja bym nie chciala byc bo to duzo obowiazkow ( chyba :Hmmm…:), a ja swojej roboty mam tyle, ze ledwo ogarniam 🙂



    #2744592

    Anonim

    Zamieszczone przez krecik_75
    ja bym nie chciala byc bo to duzo obowiazkow ( chyba :Hmmm…:), a ja swojej roboty mam tyle, ze ledwo ogarniam 🙂

    ano właśnie
    czy ktoś może mnie uśiwadomić, jakie to są konkretnie obowiązki ?

    #2744593

    avi

    Zamieszczone przez EwkaM
    widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?

    ja sie zawsze migam:Wstyd:

    wydaje mi się że trzeba tochę czasu temu jednak poświęcić – więc zostawiamy to mamom nie pracującym:Cwaniak:

    #2744594

    2308

    Ewa ja jestem, dodatkowo miałam „fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
    I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

    Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

    A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

    Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

    Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

    Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…

    #2744595

    Anonim

    Zamieszczone przez karabella
    Ewa ja jestem, dodatkowo miałam „fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
    I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

    Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

    A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

    Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

    Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

    Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…

    boję się właśnie kontaktów z rodzicami
    pretensji, użerania się, zwalania winy

    mieliśmy świetną grupę rodziców w przedszkolu
    jak popatrzę na rodziców w klasie, to już mi się nóż w kieszeni otwiera, mam już swojego ”idola”

    ale bardzo chciałabym ”coś” zrobić, mieć kontakt z dziećmi i panią, tym bardziej, że dziec mój do tych spokojnych nie nalezy i być może swoją aktywnością trochę punktów ”nadrobię”;

    karabello, jak często w ciągu semestru spotyka się taka rada? czy są to spotkania samej rady, czy uczestniczy w niej także pani?



    #2744596

    kasia

    Ewa super temat – dla mnie na czasie, bo dzisiaj mam zebranie w szkole i pewnie będą wybierać, ale ja chyba nie chcę być :Niepewny: i tak mam sporo na głowie, nie wiem jak to by było w szkole, ale byłam przez dwa lata w przedszkolu i faktycznie jak pisze Karabella najgorsze było zbieranie pieniędzy
    ale chyba nie muszę się martwić, bo są takie dwie mamuśki co na pewno będą chciały być…
    a jedyny plus jaki widzę to to że jesteś ze wszystkim na bieżąco – wiesz co się dzieje, jakie składki i na co, wycieczki itp

    #2744597

    ciapa

    Zamieszczone przez karabella
    Ewa ja jestem, dodatkowo miałam „fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
    I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

    Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

    A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

    Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

    Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

    Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…

    Niepojete to co piszesz….
    Ja się migam od takiej funkcji :Wstyd: bo czasu nie mam sama ani tym bardziej cierpliwości do użerania się z innymi rodzicami…..ale z wielką chęcią bym nawet zapałaciła więcej komuś, żeby przejął taką fuchę a juz na pewno nie piszczałabym, że trzeba się na cos składać :Hmmm…:

    #2744598

    smoki

    nie 🙂

    #2744599

    Anonim

    Zamieszczone przez EwkaM
    widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?

    + masz wpływ na życie klasy
    + bliższy kontakt z wychowawcą

    i to wszystko?:Niepewny:

    i dlatego mimo że nie pracuję nie zgłosiłam się, ale na szczęście kandydatów nie brakowało;)



    #2744600

    lea

    To barrrrdzo zależy od szkoły.

    Są szkoły, w których rodzice np. na forum szkoły umawiają się, kto co zrobi i przyniesie dla szkoły – ogromna aktywność, byłam pod wrażeniem graniczącym z zaskoczeniem, gdy zobaczyłam parę lat temu forum szkoły, w której pracuje moja koleżanka.
    To było forum ogólne, dla wszystkich, ale poza uczniami wypowiadali się głównie rodzice i dyrektor, który sam administrował stronę szkoły. W takiej szkole RR wiąże się z ogromnym zaangażowaniem – i nie mówię tu o zbieraniu składek. Same projekty wyjazdów szkolnych i weekendowych festynów wbiły mnie w fotel.
    Są szkoły luźniejsze pod względem i takie, w których od RR nie wymaga się wiele. I w tych „luźniejszych” przypadkach ja się dziwię, ilekroć trafiam na klasę, w której nikt z rodziców nie chce poświęcić dosłownie kilku godzin w roku na np. udział w podejmowaniu decyzji ważnych dla uczniów.

    Ja nie wymagam, by rodzice zbierali składki (wyjątek – bal gimnazjalny czy studniówka, bo to organizują rodzice, ale tu też pomagałam w składkach i tylko przekazywałam rodzicom zebrane kwoty). Rodzice mogą mieć natomiast wpływ na ustalenie punktacji w ocenie z zachowania (bo mamy właśnie system punktowy i tu sama jako rodzic chciałabym mieć coś do powiedzenia) – to oznacza udział w jednym spotkaniu. Do tego ok. 3 spotkania w roku – zarządzanie funduszami z komitetu rodzicielskiego (rodzice tych kwot nie zbierają), ustalenie (naprawdę niedużego) wkładu w przygotowanie festynu i parę dosłownie szczegółów plus oczywiście możliwość wniesienia w czasie obrad propozycji bezpośrednio do dyrekcji. Mówię oczywiście o szkołach dla starszych dzieci. Przy maluchach prawdopodobnie jest więcej pracy, ale i tak nie wszystkie szkoły wymagają wielkiego zaangażowania.
    Ja widzę głównie plusy…

    Jeśli chodzi o jakąś pomoc, ciasta czy inne sprawy – nie wymagam tego od trójki klasowej. Pomaga kto może, takie prośby przekazują uczniowie, nie obliguję do tego na zebraniach z rodzicami. Pomocy w formie obecności na imprezach szkolnych nie wymagam – ale ja mam duże dzieci 😉
    Czasami jakiś rodzic przyjdzie, jeśli chce – niekoniecznie z trójki.

    #2744601

    kas

    Ja mam doświadczenia z przedszkola i nie było to nic wielkiego: kilka zebrań, trochę jakichś drobniejszych interwencji w sprawie dofinansowania tego, czy owego.
    Teraz w nowej szkolnej zerówce Zu wygląda to nieco inaczej, bo dochodzi funkcja skarbnika, zakupy jedzenia na jakieś imprezy i udział ze zebraniach rady szkoły. W szkole się nie wyrwałam do udziału – nie wrzucę sobie na łeb dodatkowego obowiązku akurat w tym roku.



    #2744602

    Anonim

    za namową dmosi zgłosiłam się na ochotnika na zastępce przewodniczącego :Fiu fiu:
    w sumie koleżanka wie co mówi – swoje w tej szkole już przeżyła 😉

    #2744603

    2308

    Zamieszczone przez EwkaM
    karabello, jak często w ciągu semestru spotyka się taka rada? czy są to spotkania samej rady, czy uczestniczy w niej także pani?

    Są takie spotkania mniej więcej 3 razy w roku. Chyba, że coś organizujemy wtedy więcej w zależności od potrzeb.

    Zamieszczone przez EwkaM
    za namową dmosi zgłosiłam się na ochotnika na zastępce przewodniczącego :Fiu fiu:
    w sumie koleżanka wie co mówi – swoje w tej szkole już przeżyła 😉

    Ja aktualnie też jestem z-cą. :Fiu fiu:
    Mam bardzo dobry kontakt z Panią Patryka, a to wiele ułatwia.
    U nas jest tak, że to przewodniczący łazi na spotkania Rady Rodziców, więc fucha mi odpadła. I dobrze.

    #2744604

    bratek

    ja sie zgłosiłam sama

    jestem skarbnikiem w klasie
    i czlonkiem rady rodziców szkoły
    cieszę się
    chce aktywnie brac udział w zyciu szkoły
    chociaż tyle moge zrobić

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 29)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close