Forum: Szkolniaki

rada rodziców: + i –

widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?

28 odpowiedzi na pytanie: rada rodziców: + i –

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?
ja bym nie chciala byc bo to duzo obowiazkow ( chyba :Hmmm…:), a ja swojej roboty mam tyle, ze ledwo ogarniam 🙂

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez krecik_75:ja bym nie chciala byc bo to duzo obowiazkow ( chyba :Hmmm…:), a ja swojej roboty mam tyle, ze ledwo ogarniam 🙂
ano właśnie
czy ktoś może mnie uśiwadomić, jakie to są konkretnie obowiązki ?

avi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?
ja sie zawsze migam:Wstyd:

wydaje mi się że trzeba tochę czasu temu jednak poświęcić – więc zostawiamy to mamom nie pracującym:Cwaniak:

2308 Dodane ponad rok temu,

Ewa ja jestem, dodatkowo miałam “fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:Ewa ja jestem, dodatkowo miałam “fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…
boję się właśnie kontaktów z rodzicami
pretensji, użerania się, zwalania winy

mieliśmy świetną grupę rodziców w przedszkolu
jak popatrzę na rodziców w klasie, to już mi się nóż w kieszeni otwiera, mam już swojego ”idola”

ale bardzo chciałabym ”coś” zrobić, mieć kontakt z dziećmi i panią, tym bardziej, że dziec mój do tych spokojnych nie nalezy i być może swoją aktywnością trochę punktów ”nadrobię”;

karabello, jak często w ciągu semestru spotyka się taka rada? czy są to spotkania samej rady, czy uczestniczy w niej także pani?

kasia Dodane ponad rok temu,

Ewa super temat – dla mnie na czasie, bo dzisiaj mam zebranie w szkole i pewnie będą wybierać, ale ja chyba nie chcę być :Niepewny: i tak mam sporo na głowie, nie wiem jak to by było w szkole, ale byłam przez dwa lata w przedszkolu i faktycznie jak pisze Karabella najgorsze było zbieranie pieniędzy
ale chyba nie muszę się martwić, bo są takie dwie mamuśki co na pewno będą chciały być…
a jedyny plus jaki widzę to to że jesteś ze wszystkim na bieżąco – wiesz co się dzieje, jakie składki i na co, wycieczki itp

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:Ewa ja jestem, dodatkowo miałam “fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…

Niepojete to co piszesz….
Ja się migam od takiej funkcji :Wstyd: bo czasu nie mam sama ani tym bardziej cierpliwości do użerania się z innymi rodzicami…..ale z wielką chęcią bym nawet zapałaciła więcej komuś, żeby przejął taką fuchę a juz na pewno nie piszczałabym, że trzeba się na cos składać :Hmmm…:

smoki Dodane ponad rok temu,

nie 🙂

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?

+ masz wpływ na życie klasy
+ bliższy kontakt z wychowawcą

i to wszystko?:Niepewny:

i dlatego mimo że nie pracuję nie zgłosiłam się, ale na szczęście kandydatów nie brakowało;)

lea Dodane ponad rok temu,

To barrrrdzo zależy od szkoły.

Są szkoły, w których rodzice np. na forum szkoły umawiają się, kto co zrobi i przyniesie dla szkoły – ogromna aktywność, byłam pod wrażeniem graniczącym z zaskoczeniem, gdy zobaczyłam parę lat temu forum szkoły, w której pracuje moja koleżanka.
To było forum ogólne, dla wszystkich, ale poza uczniami wypowiadali się głównie rodzice i dyrektor, który sam administrował stronę szkoły. W takiej szkole RR wiąże się z ogromnym zaangażowaniem – i nie mówię tu o zbieraniu składek. Same projekty wyjazdów szkolnych i weekendowych festynów wbiły mnie w fotel.
Są szkoły luźniejsze pod względem i takie, w których od RR nie wymaga się wiele. I w tych “luźniejszych” przypadkach ja się dziwię, ilekroć trafiam na klasę, w której nikt z rodziców nie chce poświęcić dosłownie kilku godzin w roku na np. udział w podejmowaniu decyzji ważnych dla uczniów.

Ja nie wymagam, by rodzice zbierali składki (wyjątek – bal gimnazjalny czy studniówka, bo to organizują rodzice, ale tu też pomagałam w składkach i tylko przekazywałam rodzicom zebrane kwoty). Rodzice mogą mieć natomiast wpływ na ustalenie punktacji w ocenie z zachowania (bo mamy właśnie system punktowy i tu sama jako rodzic chciałabym mieć coś do powiedzenia) – to oznacza udział w jednym spotkaniu. Do tego ok. 3 spotkania w roku – zarządzanie funduszami z komitetu rodzicielskiego (rodzice tych kwot nie zbierają), ustalenie (naprawdę niedużego) wkładu w przygotowanie festynu i parę dosłownie szczegółów plus oczywiście możliwość wniesienia w czasie obrad propozycji bezpośrednio do dyrekcji. Mówię oczywiście o szkołach dla starszych dzieci. Przy maluchach prawdopodobnie jest więcej pracy, ale i tak nie wszystkie szkoły wymagają wielkiego zaangażowania.
Ja widzę głównie plusy…

Jeśli chodzi o jakąś pomoc, ciasta czy inne sprawy – nie wymagam tego od trójki klasowej. Pomaga kto może, takie prośby przekazują uczniowie, nie obliguję do tego na zebraniach z rodzicami. Pomocy w formie obecności na imprezach szkolnych nie wymagam – ale ja mam duże dzieci 😉
Czasami jakiś rodzic przyjdzie, jeśli chce – niekoniecznie z trójki.

kas Dodane ponad rok temu,

Ja mam doświadczenia z przedszkola i nie było to nic wielkiego: kilka zebrań, trochę jakichś drobniejszych interwencji w sprawie dofinansowania tego, czy owego.
Teraz w nowej szkolnej zerówce Zu wygląda to nieco inaczej, bo dochodzi funkcja skarbnika, zakupy jedzenia na jakieś imprezy i udział ze zebraniach rady szkoły. W szkole się nie wyrwałam do udziału – nie wrzucę sobie na łeb dodatkowego obowiązku akurat w tym roku.

Dodane ponad rok temu,

za namową dmosi zgłosiłam się na ochotnika na zastępce przewodniczącego :Fiu fiu:
w sumie koleżanka wie co mówi – swoje w tej szkole już przeżyła 😉

2308 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:
karabello, jak często w ciągu semestru spotyka się taka rada? czy są to spotkania samej rady, czy uczestniczy w niej także pani?

Są takie spotkania mniej więcej 3 razy w roku. Chyba, że coś organizujemy wtedy więcej w zależności od potrzeb.

Zamieszczone przez EwkaM:za namową dmosi zgłosiłam się na ochotnika na zastępce przewodniczącego :Fiu fiu:
w sumie koleżanka wie co mówi – swoje w tej szkole już przeżyła 😉

Ja aktualnie też jestem z-cą. :Fiu fiu:
Mam bardzo dobry kontakt z Panią Patryka, a to wiele ułatwia.
U nas jest tak, że to przewodniczący łazi na spotkania Rady Rodziców, więc fucha mi odpadła. I dobrze.

bratek Dodane ponad rok temu,

ja sie zgłosiłam sama

jestem skarbnikiem w klasie
i czlonkiem rady rodziców szkoły
cieszę się
chce aktywnie brac udział w zyciu szkoły
chociaż tyle moge zrobić

klucha Dodane ponad rok temu,

jestem po zebraniu
na którym była wybierana trójka klasowa
oj cięzko było, chętnych 0

już nawet przyszło mi do głowy żeby sie zgłosić i biłam się z myślami przez czas wyboru trójcy
ale
darowałam sobie, wychowawczyni powiedziała wprost
trójka klasowa jest odpowiedzialna za organizację wszystkiego, impezy klasowe, wycieczki, uroczystości szkolne, itd
a ja dziś na zebranie poszłam z dzieckiem, bo nie miałam go z kim zostawić 🙁
i tak dziecko spędziło 10 godz. w szkole
i tak jest zawsze ze wszystkim, że targam ją ze sobą wszędzie jak muszę coś załatwić, więc nie porywałam się z motyką na słońce

goha Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:widzicie jakieś + bycia członkiem klasowej rady rodziców ?
Byliśmy w przedszkolu, a teraz odpoczywamy. + wie sie o wielu rzeczach, ma się wływ na wiele rzeczy. – dużo roboty

fresz Dodane ponad rok temu,

Ja nie mam czasu na takie rzeczy, ledwo po pracy wyrabiam sie z odebraniem jednego ze szkoły a drugiego z przedszkolu, a gdzie tu czas na inne rzeczy. O zebraniu w przedszkolu zapomniała :Wstyd: wiec nawet nie ma mowy żebym była w jakiejś radzie !!!!

kura-plemienna Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:za namową dmosi zgłosiłam się na ochotnika na zastępce przewodniczącego :Fiu fiu:
w sumie koleżanka wie co mówi – swoje w tej szkole już przeżyła 😉

Od godziny temu również jestem funkcyjna. NIKOGO chętnego nie było!!!!

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez komanczera:Od godziny temu również jestem funkcyjna. NIKOGO chętnego nie było!!!!
siostro :Wow!:

Dodane ponad rok temu,

Byłam przewodniczącą rady rodziców w przedszkolu – wówczas nie pracowałam i mogłam się wykazywać;), a teraz… nigdy więcej:Fiu fiu:.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:Ewa ja jestem, dodatkowo miałam “fuchę” takiego członka w radzie Szkoły w zeszłym roku.
I powiem tak. Rodzice generalnie mają gdzieś obowiązki jakie wynikają z tego, że dziecko chodzi do szkoły. Szkoła to nie tylko to, że dzieci przychodzą i się uczą, ale też muszą jakoś funkcjonować w takowej wspólnocie. I giełdy talentów, warsztaty powiedzmy plastyczne, muzyczne, artystyczne, zajęcia sportowe, wycieczki szkolne, czy wigilia klasowa, mikołajki, wyjścia do teatru kina to część życia szkolnego.

Największy problem jest ze zbiórką pieniędzy. Ja nie mówię tu o kwotach większych niż 5 zł (z wyjątkiem paczek świątecznych – koszt około 20 zł). Zawsze są problemy, żeby dzieci przyniosły, a mamy są oburzone, że znowu zbieramy na coś pieniądze. (Chociaż tak szczerze w ciągu roku szkolnego pieniądze zbierane są na: dzień nauczyciela – kwiaty, mikołajki – dzieci dostają paczki na uroczystej wigilii klasowej, zakończenie roku szkolnego – kwiaty…) Ale nigdy żadna nie przyszła i nie powiedziała: Mam ciężką sytuację materialną , dla mnie to dużo, tylko gada za plecami i buntuje resztę. W rezultacie każda z nas z trójki klasowej dokładała z własnej kieszeni. Lub jeździmy po hurtowniach, kupujemy taniej, pakujemy same paczki , kwiaty wyrywamy z ogródków, bo mamy taką możliwość.

A ktoś ma jeszcze pretensje, że nie ładne…. zdarzyło się…..

Następny problem to to, że nie można absolutnie liczyć na rodziców innych dzieci, bo oni generalnie uważają, że ich to nie interesuje….. Nikt się nie zgłosi, żeby upiec ciasto, przynieść talerzyki jednorazowe, pójść razem z dziećmi na wycieczkę (chociaż to wyjątek i czasem ktoś zadeklaruje chęć), bo pani zawsze prosi o pomoc….. W szeroko rozumianym pojęciu to obowiązek 3 klasowej….

Tak więc największy problem to użeranie się z innymi i proszenie się o pieniądze…. Jak dla mnie to wielki minus.

Same zebrania są ogólnie fajne. Ja dzięki temu poznałam masę rodziców z którymi mam dobry kontakt co ułatwia życie w szkolnej społeczności. Dobry kontakt z wychowawczynią…
Karabella świetnie to ujęłaś. Rodzice rzadko się w coś włączają, podsuną pomysł, a potem narzekają… ech…

chilli Dodane ponad rok temu,

ja ze strony ucznie, ktorego matka zawsze byla w samorzadzie – warto 😀
wiele rzeczy mi przechodzilo plazem 😀

sama jestem w radzie rodziców w przedszkolu
i w szkole tez bede.

to ze sie wszystkim wszystko nie podoba – standard – robie swoje i mam w nosie.

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:ja ze strony ucznie, ktorego matka zawsze byla w samorzadzie – warto 😀
wiele rzeczy mi przechodzilo plazem 😀

Mnie się nie opłaca – mam nieziemsko grzeczne dzieci poza domem oczywiście

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Mnie się nie opłaca – mam nieziemsko grzeczne dzieci

do czasu :Hyhy::Hyhy::Hyhy:
genow nie oszukasz:Śmiech:

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:ja ze strony ucznie, ktorego matka zawsze byla w samorzadzie – warto 😀
wiele rzeczy mi przechodzilo plazem 😀

sama jestem w radzie rodziców w przedszkolu
i w szkole tez bede.

to ze sie wszystkim wszystko nie podoba – standard – robie swoje i mam w nosie.
własnie znając dziecię me – się zaangażowałam :Fiu fiu:

ola12 Dodane ponad rok temu,

Od poniedziałku mam “tą” fuchę. Mam do Was pytanie. Zaraz będzie dzień nauczyciela. Czy powinnam wyjść temu naprzeciw? Chodzi mi o to, że Pani wych. nie będzie uczestniczyła przecież w zbieraniu pieniędzy na kwiaty. Powinnam ja? Jak to zrobić? Jak przekazać taką informację rodzicom, żeby Pani nie wiedziała, a pieniądze były? :Hmmm…:

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ola12:Od poniedziałku mam “tą” fuchę. Mam do Was pytanie. Zaraz będzie dzień nauczyciela. Czy powinnam wyjść temu naprzeciw? Chodzi mi o to, że Pani wych. nie będzie uczestniczyła przecież w zbieraniu pieniędzy na kwiaty. Powinnam ja? Jak to zrobić? Jak przekazać taką informację rodzicom, żeby Pani nie wiedziała, a pieniądze były? :Hmmm…:

Na pierwszym zebraniu trójka robiła zrzutkę od rodziców na kwiaty i brała nr telefonów.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ola12:Od poniedziałku mam “tą” fuchę. Mam do Was pytanie. Zaraz będzie dzień nauczyciela. Czy powinnam wyjść temu naprzeciw? Chodzi mi o to, że Pani wych. nie będzie uczestniczyła przecież w zbieraniu pieniędzy na kwiaty. Powinnam ja? Jak to zrobić? Jak przekazać taką informację rodzicom, żeby Pani nie wiedziała, a pieniądze były? :Hmmm…:
Ja przekazywałam rodzicom/babciom w szatni – przed lekcjami, po lekcjach. Do części rodziców miałam nr tel. komórkowych i kontaktowałam się tą drogą. Czasem robiłam tak, że kupowałam prezent/kwiaty ze swoich pieniędzy, potem dzieliłam na ilość rodziców i odzyskiwałam długi;) – choć zdaję sobie sprawę, że to nienajlepszy pomysł (jednak czasem nie było wyjścia).

Znasz odpowiedź na pytanie: rada rodziców: + i –?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
ból głowy w ciązy
może któraś z Was ma jakiś dobry, nieszkodliwy dla dzidzi sposób na pozbycie się uporczywego bólu głowy? dokucza mi już od około 5 dni, bylam u lekarza wczoraj, ale szkoda
Czytaj dalej
Wiek przedszkolny
Jak oduczyć siusiania w nocy w pieluchę?
Witam, Moje dziecko ma już rzy lata i niestety na noc muszę zakładać mu jeszcze pieluchę, bo ciągle niemiłosiernie w nią siusia. Ostatnio zawzięłam się i nie założyłam na noc ale
Czytaj dalej