Rafalek przychodzi an swiat

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #11901

    kosia

    Witajcie!
    Zawsze chetnie bedac w ciazy czytalam opowiesci innych o porodzie wiec zamieszczam takze i swoja.

    Termin porodu przypadal na 3 stycznia wedlug OM, wedlug USG na 29 grudnia. Nic jednak sie nie dzialo, nie mialam zadnych skurczy i nawet BH poszlu sobie precz. W sobote 4 stycznia juz po terminie zapragnelam objesc sie co nie miara, bo nie wiedzialam kiedy wybije moja godzina, i skoncza sie beztroskie kalorie:) I dobrze, ze tak zrobilam….czulam sie swietnie, pracowlaam nawet i wszystko pieknie szlo do 22. O 22 maz poszedl pod prysznic ze stwierdzeniem, ze jak wroci to pewnie odejda mi wody plodowe…hihi, nie wiedzial jak prorocze sa jego slowa! Z zamknieciem drzwi lazienki zaczely sie skurcze dosyc mocne, co 5 minut i cos zaczelo sie saczyc, rozowa woda w ilosci powiedzmy jednego kieliszka wydobywajaca sie ze mnie przy bardziej gwaltownych ruchach. To bylo TO. Maz wyszedl z lazienki, szczerze sie usmial i wlaczyl stoper, zeby mierzyc czestotliwosc skurczy. Nasilaly sie, a mi pomagalo oddychanie rodem ze szkoly rodzenia. Wody plodowe wciaz sie saczyly. Okolo 24 maz zadzwonil do szpitala (Wojewodzki w Gdansku) z pytaniem czy przyjezdzac. kazali czekac az skurcze beda co 2-3 minuty, i tak tez sie stalo z odlozeniem sluchawki przez meza. Zapakowalismy wszystkie uprzednio przygotowane rzeczy i o 1 w nocy bylismy juz w szpitalu. Mila polozna zbadala rozwarcie- bylo niewielkie bo na jeden do poltora palca. Zawolala lekarza (akuerat na dyzurze byl moj lekarz prowadzacy ciaze) a ten ocenil rozwarcie na 2 palce i przyjal na porodowke. Potem byla tylko lewatywka (nie jest zle) i male golenie i juz bylam gotowa by stanac do boju. Maz stal na korytarzu ubrany w szpitalny garnitur koloru blekitnego i wygladal w nim super:)))W przeciwienstwie do mnie..bo skurcze zaczely juz byc odczuwalne na tyle, zebym zaczela sie krzywic. Przypadla nam sala morelowa. Wywiad z wypelnianiem jakiejs ankiety poszedl szybko, zakladanie weflonu bylo bezbolesne, a ja w miare zrelaksowana. I znowu mila polozna powiedziala co mamy robic. Ja pierwsze rzucilam sie na pilke i skakalam podczas kurczu- bardzo pomagalo. Potem zaproponowano nam prysznic. Skorzystalismy. Woda przynosila ulge. Niestety zapomnialam o siusianiu i nastepne badanie rozwarcia zrobiono mi przy pelnym pecherzu- bolalo, ale rozwarcie pieknie postepowalo do przodu. Znow przesiadlam sie na pilke, maz przytrzymywal mnie od tylu, zebym sie nie przewrocila- tak skakalam- jak zajac. W tym czasie obok na sali rodzila inna kobieta i bardzo krzyczala…troche mnie to przerazilo…skurcze staly sie nie do zniesienia. Poprosilismy o srodek przeciwbolowy- dostalismy niejaki Traumeel – nic nie dalo. Nawet skakanie na pilce nie lagodzilo skurczy, ani prysznic….przyszla pora na kolejne badanie, myslalam , ze wywine orla lezac na lozku, wszystko tylko nie lezenie na lozku. Wtedy przekroczylam swoja granice i poprosilam o znieczulenie zewnatrzoponowe. W szpitalu Wojewodzkim dostaje sie telefon do anastezjologa i sie samemu zalatwia sprawe. niestety jeden z nich nie odbieral telefonu, a drugi mogl byc za 40 minut!!Dobrze, ze maz mi wtedy tego nie powiedzial….Tymczasem polozna powiedziala, ze moge juz rodzic, a ja nie czulam zadnego parcia. Jedynie bardzo ostre bole krzyzowe. To byl blad niestety poloznych, meczylam sie , nie zrobiono mi ktg, ktore by wykazalo, ze nie mam partych. Dopiero potem jedna z poloznych po badaniu recznym to stweirdzila i dali mi konska dawke oksytocyny. Malemu zaczelo zanikac tetno….w koncu otarlo sie prawie o kleszcze gdyby nie to, ze jedna polozna wypchnela malego na swiat. I juz byl z nami..sliczny, wlochaty maluszek! Ciecie krocza czulam- tzn. wiedzialam, kiedy bylo wykonane, ale bol w krzyzu byl wiekszy wiec nie za bardzo sie tym przejelam. Maluszek poszedl z tatusiem na oddzial noworodkow a mnie zszywala bardzo niemila pani, ktora zalozyla o jeden szef za malo i ciagle krytykowala, ze trzesa mi sie nogi. Rafalek wazyl 3480, i mierzyl 57 cm! Fajny z niego chlopak! Zszywanie trwalo 20 minut. Aha, zupelnie nie czulam rodzenia sie lozyska, ale tez i nie czulam rodzenia sie glowki malego. Czulam jedynie obrot cialka Rafalka. Szczesliwy Tatus przecial pepowine, mimo, ze wczesniej zarzekal sie, ze to buee:) Kolejne dwie godziny spedzilismy na korytarzu szpitalnym. Umyto mnie, przyniesiono sniadanie, a potem mojego maluszka, ktorego od razu przystawilam do piersi. Najgorszy byl moment kiedy kazali mojemu mezowi sie z nami pozegnac:( A potem zaczal sie juz zupelnie inny etap w naszym zyciu…..Ogolnie porod byl super, i zawsze bede bardzo mile go wspominac, mimo bolu (juz go nie pamietam), najwazniejsza byla dla mnie obecnosc mojego meza….

    Pozdrawiam Was serdecznie,

    kosia z Rafalkiem

    #184824

    lea

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Kosiu, gratulacje raz jeszcze. Bardzo fajny opis, jakiś taki inny… ech, chyba kazdy jest inny… Wy, mamuśki, piszecie je zazwyczaj bardzo uczuciowo, a my, oczekujące, szukamy po prostu szczegółów… i tego było u Ciebie dużo i rzeczowo i bardzo się z tego cieszę… Tylko trcohę przeraża brak badania ktg (jak oni tętno dziecka zbadali?) i ten bład, kiedy kazali Ci przeć 🙁

    Wszystkiego najlepszego 🙂

    Lea i dzieciątko płci zmiennej acz niezmiennie kochanej (11.03.03)



    #184826

    stenia72

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Gratulacje i zapraszam do mamuś.

    Marzena
    mama Przemka – 18.11.2002

    #184827

    gwiazda

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Wielkie gratulacje. Wiem co przeżyłaś, bo tak jak ty tylko dzień wcześniej urodziłam dziewczynkę z bólami krzyżowymi. Ale czego się nie zniesie, żeby zobaczyć swoją kruszynkę na świecie. Pozdrowienia.

    Marta + Nastka (04.01.2003)

    #184828

    shiva

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Gratulacje dla szczęśliwych rodziców!
    Pozdrawiam Waszą trójeczkę i życzę wszystkiego dobrego.

    Dominika i Martynka(29.12.2002)

    #184829

    giasu

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Super! Gratuluję synka! Miło że dobrze wspominasz poród:)
    Brawo dla dzielnej mamuśki 🙂

    Pozdrawiam ciepło
    giasu, mama Oliwi 🙂



    #184830

    goha

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Gratuluję, ucałowania dla całej rodzinki :o)

    Pozdrawiam
    GOHA i Dareczek
    14. 04. 2003

    #184831

    Anonim

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    gratulacje i życzenia szczescia i zdrowia dla Was.
    A co do porodu – to ja też tak chcę…pomimo bólu, ale bez komplikacji.
    Dzieki za takie posty jak Twoj dodają mnie, strasznemu cykorowi, ogromnej otuchy…

    Pozdrawiam
    Bruni i Filipek
    termin 22 kwietnia

    #184832

    kiuik

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    ja rownie chetnie czytam takie opowiesci…
    zwlaszcza ze czas leci i zostej go coraz mniej…niecale 4 tyg…

    dzieki wielkie za szczegoly – dla nas oczekujacych na porod to wazne…

    wieeeeeeeeeeeeeeeelkie gratulacje!!!
    i wszystkiego naj dla calej trojki 🙂

    pozdrawiamy serdecznie
    wielkobrzuchy kiuik i 36-tyg jas w srodku

    #184833

    kosia

    Re: Rafalek przychodzi an swiat

    Dziekuje slicznie za gratulacje! I na pewno dacie rade dziewczyny, nie taki diabel straszny jak go maluja!:)

    kosia

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close