ratunku…teściowa

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)
  • Autor
    Wpisy
  • #22212

    alexje

    kochane pomocy.
    nie wiem od czego zacząć.
    mama mojego mariuszka, oszalała na punkcie mojego syna (26,05,03)aleksandra, wszyscy i wszystko przestało się liczyć. Najlepiej gdyby wszyscy znikneli, mogła by być sam na sam z małym, nie nie wszyscy . moja teściowa musi mies w okół siebie tłum pochlepców ” jaki ten olo ś l i c z n y .
    ja jako matka jestem tylko od karmienia, ona może go wychować. wszystko co robię i mówię neguje, ośmiesza moje decyzje itp.
    za 3 tyg idziemy na wesele w rodzinie teściowa wymyśliła że mały ma iść z nami bawić się. ja bym zabrała go jedynie na chwilę, przecież tam będzie głośno, parno co o tym sądzicie, jak z tą kobietą rozmawiać???????????

    chyba widzi moją złość, gdyż ostatnio, nie rozmawia ze mną tylko z moim mężem, pytała się go kiedy ja gdzieś wyjdę bo chce zabrać małego, do siebie na cały dzień.
    ostatnio w niedzielę gdy było 30 stopni chciało zabrać go na basen na cały dzień,stanowczo odmówiłam, było za gorąco, i zbyt długo był by poza domem. teściowa nie mogła zrozumieć mojej decyzji, ale postawiłam się. jestem osobą zbyt grzeczną i mało stanowczą, tak więc bardzo trudno przychodzi mi mówić nie, więc staram się jej unikać ,boję sie odebrać telefonów, bo gdy ona dzwonio, oświadcza ” będę za 1/2 gosdziny pa” ja nie potrafię powiedzieć aby” dała nam odetchnąć” a le czy dam radę ciągle jej unikać

    Edited by alexje on 2003/08/01 10:18.

    #304049

    cat

    Re: ratunku…teściowa

    Jak rozmawiać?
    Stanowczo! To Ty jesteś mamą, do Ciebie należą wszystkie decyzje i ostatnie słowo. No… i do Taty, oczywiście.

    Kasia, mama Łukasza (20.12.2002)



    #304050

    lea

    Re: ratunku…teściowa

    Może zapytać, czy w jej młodości jej teściowa tak ingerowała w wychowywanie jej syna?
    Abstrahując od konkretnej opinii na temat wesela – po prostu szczerze trzeba rozmawiać.. dziecko jest Twoje i męża… zawsze tak uważałam, a to, co przeczytałam w książce Dobra miłość (polecam) umocniło mnie w opinii – tylko rodzice mają prawo wychowywać dziecko (o ile są zdolni do tego 😉 ) i za nie odpowiadają i dziecko nie powinno otrzymywać sprzecznych komunikatów; poza tym rodzice są samodzielni, sami podejmują decyzje i także mają wychować dziecko samodzielne a nie uzależnione od np. swiatopoglądu rodziców… takie dziecko nie może dorastać w atmosferze, kiedy teściowie jawnie wnikają w decyzje rodziców… oczywiście Twój synek jest malutki… ale już teraz trzeba kształtować zdrowe relacje w rodzinie – teściowie mogą po ciuchu radzić, podpowidac, ale nie ingerować, naciskać, ośmieszać… taki rodzic nie będzie autorytetem dla dziecka… walcz o swoje póki czas…
    Może niech ona też przeczyta… my planujemy tę książkę kupić mamie męza… wierzymy, ze pomoże jej i także nam we wzajemnych relacjach… i jej w zrozumieniu własnego życia

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #304051

    pluto

    Re: ratunku…teściowa

    Coś Ty…..z dzieckiem na zabawę? Bez sensu………za głośno……….

    Co do teściowiej ja bym ją zbeształa……….ale to ja……….Ty pewnie chcesz załatwić sprawę bardziej dyplomatycznie………..może porozmawiaj z nią spokojnie……..bo jesli ośmiesza Cię teraz potem będzie tylko gorzej……a na wszystko będzie patrzył Twój syn i jesli coś z tym nie zrobisz będzie traktował cię tak samo jak teściowa……..a może mąz mógłby coś zadziałać?

    Julka i Karolek rok i prawie miesiąc

    #304052

    patrycjad

    Re: ratunku…teściowa

    Moim zdaniem Twój synek jest stanowczo za maluni na takie zabawy i na Twoim miejscu poprostu bym go nie zabierała. Nie Wiesz jak będzie??? Podpowiem Ci: każdy będzie go chciał wziąźć na ręce, mały będzie skakał z rączki do rączki, każdy go obcałuje, wyściska (brrrrrrr) wymiętoli,….. NIE! Ja bym tego nie zniosła, a widzę że twoja teściowa lubi sobie trochę porządzić i mieć ostatnie zdanie więc na weselu Ty raczej nie będziesz miała zbytniego dostępu do dzidzi. Zastanów się poważnie czy chcesz narażać własne dziecko na taki stres? Ja bym sobie odpuściła, a teściową pogoniła z takimi pomysłami chorymi gdzie pieprz rośnie.

    Patrycjad i Kamilek (01.02.03r.)

    #304053

    o-d

    Re: ratunku…teściowa

    … pod warunkiem, że teściowa nie wstawi książki na półkę, żeby ładnie wyglądała… hi hi

    A tak poważnie – w 300% zgadzam się z Leą. Nic dodać nic ująć. Dziecko jest WASZE i to WY macie podejmować decyzje, które go dotyczą. Dziadkowie i babcie mogą radzić, ale WASZE jest ostatnie zdanie. Teściowa MUSI to zrozumieć… i zaakceptować… nie musi się z tym zgadzać, ale musi to uszanować…

    Ola+Staś+Tadzio+Basia

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close