razem cięzko żyć, osobno źle…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #21853

    gonia23

    .. to cytat z jednej z piosenek Urszuli, tak mi dziś w rece wpadla jej plyta i zebrało mnie na podsumowanie…

    z moim m ężem spotykaliśmy sie od 7 lat. było lepiej, gorzej i tak w kółko. samo życie zreszta. jesteśmy pol roku po ślubie.
    żałuje tego…nie moge nan niego liczyc…nie ma miedzy nami tej czulości co dawniej…nie wiem, co robic.

    caly dzien zajmuje sie dzieckiem i czekam zawsze wieczorem na tych kilka chwil tylko z nim…ale on mowi, ze jest zmeczony albo oglada tv albo jedzie na ryby albo nie ma ochoty rozmawiac…

    wiem, ze powinnismyporozmawiac, ale ja juz robowalam nie raz…on nie potrafi zrozumiec mojej sytuacji…

    cholera czy troszke czułości w tym eprzonym życiu, od czasu do czasu jakis kwiatek, miłe słowo, wspolna kolacja to naprawde tak dużo??????? ja nie chce podzielic losu tesciowej, ktora jest praktycznie na uslugach meza i syna, ktorzy jej nie szanuja

    tak chcialam sie tylko wygadac, bo smutno mi strasznie. mieszkam przy domu weselnym i jak woidze dzis tych szczesliwych, mlodych ludzi to chcialabym cofnac czas

    kocham swoje dziecko, ale chcialabym czasami poczuc sie kobieta, być choc troszke adorowana, a nie tylko byc mama i sprzataczka,praczka i prasowaczka

    wiem, ze marudze i jesli nie chcecie to nie odpisujcie na tego posta, ale na forum moge sie wyzalic i juz troche lepiej

    Gosia i Zuzia 3 mies.

    #299851

    westa

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    Boże jakaś plaga czy co!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    może jakis wirus w naszym kraju……………………..
    choroba jakas czy co…………………..
    nastepna do kolekcji…………………….
    chyba wybije wszystkich facetow……………..hi hi hi

    ja ma to samo sorry!!!!!!!!!!!!!

    Westa i Justyś prawie chodząca 29.10.2002



    #299852

    iwonta

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    Ludzie! Co sie dzieje?
    Jak jeszcze jakiegoś chłopa nie zaatakowałao to może trzeba go gdzieś schować. Ja swojego wyprowadzę do piwnicy, może go ten wirus omienie i nie wyjdzie z tamtąd dopuki ktoś nie wynajdzie szczepionki.
    Akcja: chować chłopy!!!!!!!!!

    Iwona i Natalka 07.10.02

    #299853

    o-d

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    skoro jego mama jest praczą i sprzątaczką „na usługach” swoich mężczyzn, to niestety… musisz BAAARDZO PORZĄDNIE pracować nad mężem, żeby był inny…mów mu o tym… mów, że CI się to nie podoba….

    u mnie jest trochę podobnie, tzn. wzór matki u męża w domu… mam już pewne sukcesy, ale jeszcze dłuuga droga w „socjalizacji” mojego mężą :))

    Pozdrawiam cieplutko!

    p.s. to nie jest marudzenie! to Cię trapi a my tu jesteśmy od tego, żeby wysłuchać i pocieszyć!!!

    Ola+Staś+Tadzio+Basia

    #299854

    dorota27

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    chyba jednak wirus…
    u mnie ogolnie to…klotnie coraz czesciej…..
    jakos ciezko mu zrozumiec ze ja tez pracuje..przy dziecku…
    wogole mnie nie slucha..
    tylko wieczne jego..ja ja ja ja ………….

    dorota i claudia / ur. 29 maja 2003/

    #299855

    lea

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    Mój mąż ma swoje idywidualne, dośc postępowe podejście, wiele kontrowersyjnych poglądów, i jak widze – nie jest szablonowy. Co do dbałości o nas, jest inny niż twój, ale bynajmniej nie objawia się w to dawaniu kwiatów (jest praktykującym przeciwnikiem tego) czy czułych kolacjach (choć akurat tu by mu się podobało i pewnie w nowym mieszkanku wcielimy w zycie, lecz to ja bede musiała być motorem przedsiewzięcia).
    Zgadzam sie z dziewczynami – facet wynosi wychowanie z domu, trzeba sie przed slubem przyjrzec – jego rodzicom, jego stosunkowi do matki i do ojca (podobno facet traktuje matkę tak samo, jak po latach bedzie traktował zone), stosunkowi ojca do matki – i wiele sie z tego dowie o przyszłym męzu. U mnie to się sprawdza, choć w inny sposób, bo mąż szuka w naszym związku i rodzinie tego, czego nigdy nie dostał w swojej, ale czego mu brakowało. Przede wszystkim wiem, ze mogę z nim zawsze porozmawiac i ze mnie wysłucha, a to juz bardzo wazne i duzo wazniejsze od tych kwiatków…
    Bardzo Ci współczuję… i na pewno wymagacie rozmowy… jak on moze nie rozumiec? czego nie rozumie? że jestes sama zzmęczona? że jestescie ze sobą by być szczesliwi? dla nas własnie to jest najwazniejsze, zamierzamy zyc dobrze, szczesliwie, i wiemy, ze kiedy sie mieszka pod jednym dachem, szczescie jednej osoby uzaleznione jest od drugiej…. Jesli jedna osoba olewa potrzebu drugiej, sama tez nie dostanie miłejatmosfery i poczucia spełnienia.. i tu zaczyna się rozsypka… 🙁

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #299856

    pluto

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    U nas było podbnie………w końcu przestałam narzekac i chlipać (czego moj mąz nie znosi) …i zaczęłam zamykac się na długo w łazience lub wypychać ich na chwile na spacer…..\(mówiąc, że zaraz zejdę, a schodziłam po np pól godzinie lub więcej)…….powoli skutkuje………

    Tez nie dostaję kwiatów….nie jestem przytulana……….jakos się przezwyczaiłam….moj mąz lubi silne babeczki…..dawniej taka byłam…..potem przez rok nie……teraz wszystko wraca do normy……….

    Julka i Karolek rok i prawie miesiąc

    #299857

    Anonim

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    Life is brutal and full of zasadzkas… niestety tak wygląda życie we dwoje, raz wzloty a raz upadki. Na pewno niedługo się pogodzicie i będzie dobrze. Na pocieszenie powiem ci tylko, że już nie pamiętam kiedy dostałam od męża kwiaty (są takie niepraktyczne), no i wogóle, że przy dziecku występują takie stresogenne sytuacje wynikajace jednak głównie ze zmęczenia…
    Trzymam kciuki za wasze pogodzenie (musisz zacząć wychowywać męża! to powoli, ale skutkuje!) i pozdrawiam ciepło

    Mama Oli (20.03.03)

    #299858

    gonia23

    postanowiłam działać…

    dzieki dziewczyny za słowa otuchy. wiem, ze wiele z Was ma podobne problemy
    Lea zgadzam sie z Toba w 100% – niedaleko pada jablko od jabloni, jak jest w jego domu tak bedzie i u nas. chyba, ze uda sie jednak cos zmienic…ja patrzylam na jego dom 7 lat, nie raz dyskutowalismy, ze nie podoba mi sie jak jego ojciec traktuje matke…on tez uwazal, ze jest to niewlasciwe i mowil, ze u nas tak nie bedzie

    wychowac męża…hmmm…to nie bedzie takie proste…jestem osoba, ktora nie lubi prosic sie o zrobienie jakiejs rzeczy. mowie raz, potem powtarzam, a jak nie to nie, nikt mi łaski nie bedzie robil…moze to jednak zła taktyka, ale ja od dziecka bylam nuczona samodzielnosci i wiem, ze sama tez moge sobie poradzic

    wiem, ze w zyciu sa upadki i wzloty, my ostatnio mamy same upadki, wiec chyba nadejdzie jakis lepszy czas…

    dzis od rana jestem jaks taka obojetna dla niego…no i widze ze to go rusza…wiec moze jednak trzeba byc silna kobieta i olewac facetow, bo nie sa warci naszych trosk i łez…tylko to takie nie w moim stylu

    ech, zycie to nie jest bajka, nikt nie powiedzial ze w malzenstwie bedzie tylko słodko i przyjemnie…tylko czemu to tak boli…

    Gosia i Zuzia 3 mies.

    #299859

    callipso

    Re: postanowiłam działać…

    …moze lepiej, ze boli bo to znaczy, ze jeszcze Ci zależy….gorzej gdybyś nie czuła nic……na każdego chłopa jest jakas metoda, zobaczysz – Ty też w końcu znajdziesz jakąś na swojego:)
    …a z doświadczenia powiem Ci, ze rozmowę zostaw sobie na moment, w ktorym będziesz spokojna i dasz rade nic mu nie wyrzucac…bo jak sie zacznie z wyrzutem w głosie to już przegwizdane:)…może spróbuj w sposób „kochanie, smutno mi ostatnio bo nie czuję się kochana (broń bóg „bo mnie nie kochasz”!!)itp… i do tego minka skrzywdzonego dziecka:))…spróbuj, trzymam kciuki:)
    Trzymaj sie cieplutko:)

    Ola i Igorek 25.03.2003



    #299860

    paula26

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    niestety tak to już jest, że dopiero po jakims czasie odkrywamy z kim naprawdę dzielimy życie… oj bywa bardzo ciężko a przecież wystarczy tylko trochę czułości i zainteresowania żeby wszystko nabrało piękniejszych kolorów. doskonale Cię rozumiem – znam to z autopsji…

    Paula i Borysek ur.07.07.2003

    #299861

    Anonim

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    o Lea, święte słowa….
    mnie zastaanowiło też nie raz dlaczego oni tak często nie chcą zrozumieć, chyba że niedorozwinięci są po prostu….

    Gaba i Marysia (11,5 miesięcy!)



    #299862

    Anonim

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    Znajdź sobie kochanka hihi… a tak poważnie, to mnie też brakuje kolacji przy świecach… spacerów… wyjść…

    [i] Asia i Julia (11 m-cy)

    #299863

    cszynka

    Re: postanowiłam działać…

    Zgadzam się z Tobą – żadnych sformułowań „ty nie robisz… itp) Ja na szczęście z moim doskonale się dogaduję. Znamy się chyba na wylot. Na pewno źle mnie nie traktuje, ale też inaczej niż swoją mamę. Jesteśmy dla siebie przede wszystkim partnerami i duuużo rozmawiamy. Może to dlatego, że jesteśmy 4 lata po ślubie. Dzidzia była przez nas bardzo chciana i długo wyczekiwana, bo sporo wcześniej przeszliśmy. Mam koleżanki, które brały ślub z „powodu” ciąży. Wtedy faceci czują się przytłoczeni tymi wszystkimi obowiązami. Jednak z czasem wszystko się układa. No i mam nadzieję, że nie jesteśmy jedynym przykładem gdzie mąż nie traktuje żony jak matki, a żona jest całkiem inna niż jej matka. Gdyby mój na to patrzył to by się ze mną nie ożenił 😉

    Olcia (06.01.2003)

    #299864

    magdawroc

    Re: razem cięzko żyć, osobno źle…

    No, niestety, nie takie to proste – „bo w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz”. To, że MY potrzebujemy rozmowy i odrobiny oderwania od przyziemnej rzeczywistości nie znaczy, że oni tego chcą i to właśnie w tym samym momencie co my.
    I właśnie w tym rzecz, że oni często nie rozumieją o co nam tak naprawdę chodzi. Polecam „KObiety są z Marsa a mężczyźni z Wenus”(albo odwrotnie;-) Gray’a
    No bo przecież jest, przychodzi do domu, zarabia i co my jeszcze chcemy?!
    Ja nad moim pracuję już sporo latek (15 lat razem i w tym prawie 10 małżenstwa) a on dziś znów stwierdził, że już tyle razy mi mówił,że kocha i po co ma się powtarzać – i wcale nie żartował! W dodatku i tak mamy lepsze dni, bo w ogóle rozmawiamy „o nas”.
    Niewielu znam takich panów, którzy potrafią przerozmawiać spokojnie i cierpliwie problemy…

    Madzia z Igą ( 7 lat) i Filem (4)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close