Rodzeństwo, bóle brzuszka, gorączka, lęki

Postów wyświetlanych: 1 (wszystkich: 1)
  • Autor
    Wpisy
  • #81662

    bozka

    Postanowilam zebrac moje posty z ostatniego miesiaca, bo sama juz nie wiem, co o tym wszystkim myslec. Moze komus nasunie sie cos sie madrego. Niestety strasznie duzo czytania wyszlo…

    6 wrzesnia:
    Amelia chora na calego i to tak, ze nie wiadomo, co jej jest… Co kilka godzin powraca jej goraczka ok. 38 i skarzy sie na bole brzucha. Zadnych wymiotow, biegunki. Pomiedzy nic sie nie dzieje. Jest zadowolona, ladnie je i pije. Bylismy rano u lekarza, ale badanie ogolne, krwi i moczu nic nie wykazaly. Bylo podejrzenie zapalenia drog moczowych, bo Amelia tez mowila, ze ja boli siuska… Teraz ma wlasnie okres lepszego samopoczucia, ale tym razem to efekt panodilu, bo o 14 po raz pierwszy miala 39,3 i dostala czopek… Zobaczymy, jaka bedzie nocka. Ostatnia byla dobra, ale o 7 rano znow goraczka i placz, ze boli brzuszek.

    7 wrzesnia:
    No u nas jest nadzieja na jakies slonce jutro. To byla chyba jakas odmiana grypy zoladkowej. Amelia wstala dzisiaj o 12, zjadla calkiem dobrze sniadanko. Goraczka spadla i juz przez caly dzien sie nie pojawila. Amelia byla jednak caly dzien taka apatyczna i wymeczona. Znikl tez zupelnie apetyt i od sniadania od 12 nic juz nie zjadla. Na szczescie z piciem nie bylo problemu. Kolo 19 chcielismy, zeby wypila chociaz mleczko i pociagnela moze ze 30 ml. Chwile pozniej straszny placz, ze boli ja brzuszek i ona chce kupke. Przez nastepne pol godziny zrobila 3 kupki z rzedu w strasznych ilosciach i strasznymi gazami (wczoraj kupki nie bylo, a jadla b. ladnie). Mam nadzieje, ze na tym koniec i to nie poczatek biegunki… W kazdym razie po tym kupkaniu moje dziecko jak odmienione: usmiechniete i zaczyna sie wyglupiac. Przed chwilka polozyla sie spac, zobaczymy czy zasnie i jak minie nocka…

    8 wrzesnia:
    Noc byla b. dobra. Rano byla jeszcze b. luzna kupka, ale poza tym wyglada wszystko dobrze . Mam znow sloneczko w domu! Udalo mi sie rano namowic ja na wypicie benaflory. Teraz bylismy na specerku i Amelia pojadla jagod u sasiadki.

    9 wrzesnia:
    Amelia znowu chora… Dzisiaj powrot goraczki do 38 i totalny atak na drogi oddechowe. Katar, kaszel , czerwone zapuchniete oczy…
    Co to za cholerny wirus???

    10 wrzesnia:
    No wlasnie nie wiem, co to za misz masz . Chyba, ze zlapalismy jakiegos nowego wirusa w przychodni. Bylo jednak malo ludzi i czekalismy praktycznie w pustej poczekalni…
    No i jeszcze te dziwaczne ozdrowienia i nawroty chorobska. Wczoraj lalo sie z nosa i dusil ja kaszel, dzisiaj praktycznie tych dolegliwosci nie ma… Jak to mozliwe? Cos alergicznego? Ale z goraczka i ropnym katarem?

    11 wrzesnia:
    Dzisiaj nic nowego sie juz nie pojawilo. Troche mokrego kaszlu i lekki katar. W nocy dwa razy ataki duszacego kaszlu, na ktory pomoglo popicie wody. Amelia wyglada jednak na strasznie oslabiona, jest ciagle zmeczona i placzliwa. Noc nie byla zla i dodatkowo spala dzisiaj 2, 5 godziny (od 14 do 16:30), a od 19 przewracala sie juz o wlasne nogi…

    25 wrzesnia
    Mam taki problem z Amelia, ze od narodzin Klary nie chce spac w swoim lozeczku. Od 10 miesiaca Amelia spi w swoim pokoju i swoim lozeczku. Czasami (2, 3 razy w miesiacu) przychodzila do nas w nocy, ale zawsze po kilkunastu minutach chciala wracac do siebie z powrotem. Teraz jest tak, ze nie chce w ogole polozyc sie w swoim lozku. Kilka razy udalo nam sie ja uspic w jej lozku, ale zasypianie trwa strasznie dlugo i musimy przy niej caly czas byc (wczesniej zasypiala sama). Jak juz nawet zasnie w swoim lozku, to przy pierwszym przebudzeniu robi histerie i musimy ja zabierac do siebie (przestala tez przychodzic sama, tylko po prostu placze). Jest to dla nas problem, poniewaz w sypialni w kolysce spi Klara i Amelia budzi sie przy kazdym jej karmieniu. Amelia wybudza sie na tyle, ze dlugo nie moze pozniej zasnac, skacze nam w lozku, zapala lampki, chce zeby czytac jej ksiazeczki i inne podobne historie. Po tygodniu takich cyrkow bylismy tak wykonczeni, ze wynioslam sie z Klara do drugiego pokoju. Martwi mnie jednak to, ze to nie rozwiazuje problemu, tylko go poglebi, bo ja zniknelam z lozka. Podejrzewam, ze bunt Amelii zwiazany jest z zazdroscia o Klare. Po powrocie ze szpitala Amelia byla nieznosna i wszysto bylo na „NIE!!!”. Teraz jest juz ogromna poprawa, poswiecamy jej z mezem naprawde duzo uwagi. Zostal tyko bunt przeciwko spaniu w swoim lozku. Ktoregos wieczoru zaczela sie dziwnie w swoim pokoju zachowywac. Chciala, zebym siedziala blisko niej i opowiadala, ze sie czegos boi. Niestety nie rozumiemy z mezem, co to jest. Kombinowalismy z przestawianiem, przewieszaniem i zabieraniem roznych rzeczy, ale to nic nie daje i w dalszym ciagu opowiada, ze boi sie jakiego „kolka”. Boi sie czegos naprawde czy tylko wymysla, zeby nie spac w swoim lozku?? Na razie odpuscilismy i spi z mezem w naszym lozku.

    3 pazdziernika rano:
    Z Amelia na razie brak poprawy. Dostala jakiegos lekku separacyjnego. Straszne placze przy oddwaniu do przedszkola, nie chce spac sama i ostatnio mnie zaskoczyla, bo nie chciala nawet zostac sama u sasiadki, ktora widuje codziennie i zawsze chetnie u niej zostawala.

    4 pazdziernika:
    Amelia wczoraj goraczkowala. Zaczelo sie ok. 12 temperatura ok. 38. Ok. 16 pojawil sie problem kupkowy. Straszne zaparcie i bole brzuszka. Kupka wyszla, Amelia poczula sie lepiej. Dwie godziny pozniej goraczka ponad 39 st. zbita panodilem. W nocy ok. 1 znow bole brzuszka, okropne gazy i dlugie siedzenie na nocniku (bez efektu). Goraczka znow skoczyla do 39.

    4 pazdziernika pozny wieczor:
    Wczoraj Amelia miala goraczke i zsikala nam sie w lozko. Stwierdzilismy, ze moze jest to okazja, zeby sprobowac powrotu do jej lozeczka. Powiedzielismy jej, ze lozko w sypialni jest zasikane i nie mozna w nim spac, wiec moze polozy sie w swoim, a tatus bedzie spal na polowym w jej pokoju. Poszla na to bez problemu. Dzisiaj juz bez namawiania polozyla sie w swoim lozeczku, ale przed zasnieciem zapytala, czy tatus przyjdzie spac do jej pokoju. Powiedzielismy, ze tak. Po ok. pol godziny od zasniecia slyszymy rozdzierajacy placz. Wpadamy do pokoju Amelii. Amelia kompletnie mokra tzn. spocone wlosy, pizamka i mokra poduszka. Amelia w histerycznym placzu, otwarte oczy, ale wydaje sie kompletnie nie kontaktowac… Po tarmoszeniu przez kilka minut widze, ze sie w koncu obudzila. Probujemy sie dowiedziec, co sie dzieje. Nie mowi kompletnie nic, tylko strasznie placze. Chce, zeby ja przytulic. Zasypia znow po 15 minutach…

    5 pazdziernika:
    Ja tez zaczynam sie zastanawiac czy to aby na pewno reakcja na rodzenstwo czy moze jakies chorobsko. Ta choroba 3 tygodnie temu byla dziwna. Skonczyla sie wprawdzie katarem i kaszlem, ale moze to byla ekstra infekcja w wyniku oslabienia organizmu. Wczoraj Amelia caly dzien jak skowronek: wesola i bez objawow choroby. Caly dzien super. Dzisiaj od rana tez nie ma problemu.

    Wydarzenia nie majace ze soba zwiazku czy moze sklada to sie w jakas calosc?
    Dziekuje bardzo za kazda odpowiedz.

    Bożka, Amelia i Klara

Postów wyświetlanych: 1 (wszystkich: 1)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close