rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)
  • Autor
    Wpisy
  • #38567

    dorocia

    Sorry, że na tym forum, ale zależy mi na Waszych radach a na karmieniu jakos pustawo.

    Moi chłopcy mają 5,5 miesiąca. Dalłam im słoiczkowe jabłuszko i soczek jabłkowy. Soczek wchodził ale tylko łyżeczką. Jabłuszko było pochłaniane. Nie chodzi mi jednak jakie owoce i warzywa tylko o zasady rozszerzania diety:
    – czy po pierwszym podaniu nowości należy odczekiwać te 3-5 dni nie podając tej nowości wogóle czy po prostu male ilosci?
    – kiedy deserek czy zupka maja stanowić odrębny posiłek? Ja na razie serwuję wszystko ok. godziny po karmieniu, ale jabłka Kuba mógłby zjeść pewnie i cały słoiczek. Dać mu?
    – do kiedy ma trwać takie próbowanie, gdzieś się doczytałam, że do końca 7 miesiąca mleko to podstawa a reszta to dodatki. Co to oznacza w sensie ilościowym?
    – czy rozszerzanie diety to takie smakowanie, próbujemy różnych smaków ale nie wprowadzamy nowego niemlecznego posiłku?
    – czy jeżeli jabłuszko jest OK to dajemy je np. po południu jako stały deser a przed południem próbujemy kolejnych rzeczy?
    – zalecane jest wprowadzanie w pierwszej kolejności warzyw i owoców. Czy rzeczywiście kaszki i kleiki maja czekac do skończenia 7 miesięcy?
    – jak zrobić kleik kukurydziany na swoim mleku aby nadawał się do jedzenia łyżeczką? Wsypałam 2 x więcej niż zalecane i nadal rzadzizna. Czy taka ilość nie zaszkodzi maluchowi?

    Wytłumaczcie co i jak, bo jakoś sama nie mogę dojść do ładu i mam kompletny mętlik. Do pracy wracam od czerwca i do tego czasu musze ustawić to karmienie jakoś sensownie.

    Z góry dziękuję

    Dorota i Kuba&Bartek (17.08.03)

    #503837

    kamelia

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    Ja kieruję sie instynktem i zachowaniem synka… Już nie pamiętam ile czasu próbujemy jeść co innego niż mleczko – 3 tygodnie? Nie zapisałam sobie, a szkoda… Zaczęliśmy od kleiku. Ja spotkałam się z teorią, że należy zacząć od kleików i kaszek, potem warzywka a na końcu soczki i przeciery owocowe… Po kleiku poszło jabłuszko – przecier… Następnie domowa zupka (marchewka, pietruszka, ziemniaczek). Potem przerzuciłam się na słoiczki – jabłuszka, zupka krem jarzynowa, brokuły (pycha!!!), jarzynowa z brokułami… Oprócz tego była kaszka ryżowa z malinami i kaszka kukurydziana. Jak wprowadzałam jedzonko to najpierw było tego malutko. Przez kilka dni Michał dostawał tylko jabłuszko i zupkę jarzynową. Nie dodawałam nic nowego. Ale na pewno nie przestrzegałam wprowadzania produktów pojedyńczo (bo od razu zupka z kilku warzyw). Jak dawałam brokuły pierwszy raz to pół słoiczka (zjadłby więcej ale nie dałam). Teraz wróciłam do pracy. Przed wyjściem daję cyca. Potem koło 9 moja mama daje mleczko z butli (moje albo Bebilon 1). Po drzemce (10-11), Misio dostaje jabłuszko (jeśli Hippa to cały słoiczek). Jesli nie doje to dostaje jeszcze trochę mleka. Kolejna drzemka jest koło 13. Po drzemce, koło 14.30 dostaje zupkę. Wracam do domu około 15.30 i potem praktycznie tylko cyc… W nocy też 2-4 razy. Ostatnio zamiast samego jabłuszka dostawał kaszkę kukurydzianą z jabłuszkiem i mielonym siemieniem lnianym.
    Jeśli chodzi o kaszki i kleik na swoim mleku to chyba nic się nie poradzi na tą konsystencję…

    Kamelia i Michałek 14.08.2003



    #503838

    lea

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    Kaszki i kleiki są od 5. miesiaca. Dlaczego od 7? Wielu lekarzy doradza zaczac wprowadzanie nowosci od kleików, aby na znanym juz smaku mleka uczyc jedzenia stałych pokarmów (łychą). Ja tak robiłam, i nie tylko ja i uwazam, ze kaszka jest łagodniejsza dla nieprzywykłego żoładka niz owoce i warzywa.

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #503839

    Anonim

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    Doroto
    podając nowość zaczynaj od małej ilości (łyżeczka)i stopniowo ją zwiększaj codziennie, natomiast inny nowy pokarm, jeśli chcesz się czuć bezpiecznie, możesz wprowadzić po 2 tyg od poprzedniego
    deserek i zupka mogą już stanowić samodzielny posiłek, a jabłuszka możesz dać cały słoiczek
    Twoje mleko jako jedyny posiłek, o ile wystarcza, max do 6 m-ca
    rozszerzanie to smakowanie, co oznacza wprowadzanie nowych posiłków w 5-6 m-cu życia
    kaszki wprowadza się od 5 m-ca
    może trochę Ci pomogłam
    pozdrawiam

    kasia i jerzyk 6.12.03

    #503840

    monia27

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    No szczerze mowiac ja tez sie mecze z tym wprowadzaniem pokarmow. Jak narazie daje malemu jakies owocki rano,czasami tez kleik,a wieczorkiem kolo17tej 18tej klaik ryzowy.Probowalam marchewki ale nie przepada.Jablko bylo ok ale mam wrazenie,ze po nim mial czerwone policzki wiec na razie zrezygnowalam.Brzoskwinia narazie beee ,wlasciwie tylko banan i czasami ta marchewka ,reszta to cyc na zyczenie.No i staram sie przestrzegac tych 3ch dni odstepu

    Monia i Tymonek (08.08.03)

    #503841

    karolka

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    My robimy tak:
    zaczeliśmy od zupki jarzynowej. Jednego dnia Iza zjadła łyżeczkę, następnego ok. 3 a potem wysypało buźkę (chociaż teraz własnie mamy koncepcję, ze głównym alergenem jest Jelp i właśnie to sprawdzamy, ale wtedy jeszcze na to nie wpadliśmy).
    Odczekaliśmy ze 2 dni jak buźka się poprawiła i dalismy jabłuszko. Znowu: jednego dnia łyżeczke, drugiego dnia ok. 3, następnego już pół słoiczka a po tem już tyle, ile chciała, bez ograniczeń. Teraz jabłuszko mamy już na stałe w swojej diecie. Później robiłam tak, że podawałam najpierw łyczeczkę lub 2 czegos nowego, potem jabłuszko. Tak kombinowaliśmy z marchewką – znowu wysypało, z dynią – pluła, z brokułami – poszły, ale też nie byłam pewna czy nie było jakiejś reakcji alergicznej. Ponieważ skóra nam się pogorszyła zaniechaliśmy chwilowo eksperymentów, zostaliśmy przy samym jabłuszku – po południu, po spacerku. Przedwczoraj dałam troszke kaszki, wczoraj więcej, dzisiaj jeszcze więcej – przed południem.

    Nasza lekarka powiedziała, zeby doprowadzic do 2 posiłków bezmlecznych, czyli zupka i kaszka z owockami (czyli np. kaszka kukurydziana na wodzie – albo Sinlac +jabłuszko).
    A dzisiaj jeszcze daliśmy do spróbowania jagód z jabłkiem gerbera i zobaczymy co będzie.

    Kaszkę kukurydzianą na razie robię na wodzie i sypię jej tyle, żeby była konsystencją zblizona do przecierków.

    My też mamy pewien mętlik ze wzgledu na te nieszczęsne problemy skórne, ale na razie jakos sobie poradziliśmy w taki sposób jak napisałam. A wszystko wskazuje na to, że główną przyczyną problemów skórnych Izy jest Jelp i może się okazac, że żadna marchewka ani nic innego nam krzywdy nie robi… No ale musimy wykazac jeszcze odrobinę cierpliwości, zeby to sprawdzić.

    Pozdrawiamy cieplutko!

    Karolka i Izabelka 01.08.03



    #503842

    dorocia

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    Taki wniosek wysnułam analizujac schemat karmienia ze strony NUTRICI, gdzie kaszki i kleiki proponuja dzieciom od 5 miesiacy ale karmionym sztucznie. Dla cycowych dopiero w 7. Ale to pewnie hołd zasadzie karmienia piersia do skończenia 6 miesięcy. Teoria kleikowo-kaszkowa jest mi bardzo bliska. Jabłko wprowadziłam z uwagi na sporadyczna kupę (raz na tydzień).
    Myślisz, że mozna tego kleiku sypać więcej niz sugeruje producent? Mam kleik Nestle, a tam sugeruja zwiekszenie ilości dopiero od 10 miesiąca. Sprawdziłam, nawet z tą wieksza iloscia wychodzi rzadkie. Chciałam robic na mleku, zawsze to bardziej wartosciowe niż woda, a skoro jest go pod dostatkiem..

    Dorota i Kuba&Bartek (17.08.03)

    #503843

    lea

    Re: rozszerzanie menu-już zgupiałam kompletnie

    Hm.. bo wiesz, dzieci karmione naturalnie wg niektorych w ogole nie powinny nic jesc do konca 6. miesiaca…. I moze byc tez tak, ze mama nie odciąga mleka, a jak wtedy przygotowac kaszke na mleku? Trzeba by wprowadzic sztuczne… No nie wiem…

    Ja sypałam zawsze wiecej, niz sugeruje producent (uzywalam kaszki kukurydzianej i dzieki temu nie zapieralo; ryzowa zapierala, w połączeniu z marchwią w zupce – na amen 🙁
    Lekarka powiedziala mi, ze moge sypac, ile chce; na opakowaniu chyba nie chodzi o to, by nie dawac za duzo tego proszku dziennie, tylko zeby kaszka byla do picia a nie do jedzenia. Ale piszesz, ze na Nestle była wyraźna informacja, by nie zwiekszać… wiesz, nawet jej nie znalazłam 🙁 a kiedys mnie to intrygowało… ale Mateuszek chyba potrzebowal wiecej kaszki, taka chudzina, dobrze mu to zrobilo – jadl jej kiedys baaardzo duzo.
    Kaszka na wodzie wydawala mi sie obrzydliwa, ale okazalo sie, ze gdy byl chory – to i taką zjadł.

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close