rozterki mojego matczynego serca

w tę sobotę ‘sprzedajemy’ nasze dzieci na noc do moich rodziców… wybieramy się do kina i robimy ‘dzień wolny’… a raczej noc i poranek… tak dawno nie miałam okazji się wyspać… ostatni raz był… hmm… nie pamiętam… może raz czy dwa na przestrzeni ponad 2 lat…
ten dzien wolny jest mi bardzo ale to bardzo potrzebny… bo coraz częściej puszczają mi nerwy… 2 dzieci, dom i praktycznie wszystkie sprawy urzędowe są na mojej głowie… ostatni weekend mimo że był cudownym odbiciem od szarej rzeczywistości (byliśmy nad morzem) to mnie fizycznie dobił… naganiałam się za dziećmi i nie-wysypiałam… psychicznie nieco też bo teść miał wypadek… i Bogu dziękuję za to ze skończyło się tak jak się skończyło…
dzisiaj rano moje starsze dziecie po raz kolejny wyło o wszystko… do sklepu rano poszliśmy bo pogoda wstrętna a trzeba było zdązyć przed deszczem… wracamy pod kleatkę praktycznie z deszczem na plecach a moje dziecię w ryk… nie chciał wejść do klatki, wejść po schodach… musiałam ciągnąć go dosłownie ciągnąć a prawie wciągać za rękę… a w domu znów ryk… i ani prośby ani groźby nie pomagały… i dostał w pupsko… nie jestem z siebie dumna… ale takie akcje zdarzają mu się czasami ciągami dzień po dniu… i w domu też o wszystko porafi po prostu wyć… ale nie o tym chciałam… więc jak widać gołym okiem ‘wolne’ mi potrzebne…
ALE
no właśnie, ‘boję’ się że coś im się stanie (choć moja mama to jedyna osoba u której zostawiam dzieci z całkiem lekkim sercem), że B nei będzie mógł zasnąć… choć zasypia sam… umiem w miarę odbić się i nie myśleć o tym, co robią właśnie dzieci jak nie są ze mną… ale nie zostawiałam jeszcze dzieci na noc…

przepraszam za niejaki chaos w wypowiedzi…

pozdrawiam serdecznie

moni i ‘słoniki moniki’

14 odpowiedzi na pytanie: rozterki mojego matczynego serca

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

:)) będzie dobrze a nawet lepiej 🙂


Izka i…

ewike Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

Trzymam kciuki za udany wypad 🙂
Babcia sobie poradzi w końcu jest babcią, nasze jeszcze nie narzekały 🙂
Co do wycia to wysyłam/wstawiam Przemka do łazienki (nie mam wielu pomieszczeń do wyboru) by się wyryczał mówiąc jak skończy to może wrócić, najczęściej gdy słyszę, że się uspokaja idę po niego

Przemek (3 lata) i Milucha (20m)

bratek Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

cześć, rozumiem co czujesz. Ja nawet teraz kiedy zostawiam mojego starszego u babci- a ma prawie 5 lat- za każdym razem się martwię co bedzie. nie wspomnę już o młodszym- 14 miesięcznym. Ale to normalne u matek- zawsze gdzieś tam w sercu bedzie ten niepokój. A co będzie za parę lat kiedy zaczną same wyjeżdzać, wychodzić na nocne imprezy? aż strach pomyśleć… w każdym razie rozterka będzie zawsze- nie martwi się tylko ten, któremu los dziecka jest obojętny. A skoro babci powierzasz dziecko spokojnie to na pewno będzie ok. Jakby co- są przecież telefony…Miłej zabawy

beamama Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

Zawsze tak jest…
To my przeżywamy wszystko bardziej niż nasze dzieci….
Założę się, że oni będą super zadowoleni 🙂
Ale my i tak nie nauczymy się “na błędach” i przy następnej podobnej okazji będziemy przeżywać tak samo 😉
Ja jeszcze nigdy moich nie oddawałam na noc, bo nie mam gdzie, ale też miałabym rozterki 😉
Po prostu postaraj się dobrze się bawić, zawsze możesz zadzwonić, ale nie dzwoń 😉

moni2003 Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

W odpowiedzi na:


zawsze możesz zadzwonić, ale nie dzwoń 😉


hihi… myślę że może być chwilami ciężko…
jak mój tata za długo 😉 siedzi z dzieciakami w parku to dzwonie kontrolnie 😉 bo wiem do czego są dzikusy zdolne

moni i ‘słoniki moniki’

moni2003 Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

W odpowiedzi na:


A co będzie za parę lat kiedy zaczną same wyjeżdzać, wychodzić na nocne imprezy? aż strach pomyśleć…


nie wiem co będzie wtedy… rzeczywiście aż strach pomyśleć…
az sobie tego teraz wyobrazić nie mogę… ale ja na razie nie dorosłam do oddania dziecka do przedszkola… co dopiero wyjazdy… odległa przyszłość…

moni i ‘słoniki moniki’

Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

będzie dobrze 🙂
Moja regularnie sypia u babci – i tak jak dwa pierwsze razy miałam lekkiego stresa tak teraz cieszę się życiem w tym czasie i nie dzwonię, nie myślę – po prostu przychodzimy po nią następnego dnia, a do tego czasu jestesmy na luzie 🙂
i Tobie też tak radzę 🙂

Monika i
Nina (3.5)

jorggus Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

No to ci napiszę że jesteś dzielna i bardzo cierpliwa. Mój synek po raz pierwszy nocował u moich rodziców (czyli poza domem) jak miał 1 miesiąc. Może jestem wyrodną matką ale stwierdziłam że muszę się w końcu wyspać! A poza tym to tak szczerze mówiąc to on ma lepiej u dziadków niż u nas… u dziadków tylko miauknie i zaraz czekają na wnuczka wyciągnięte rączki, a w domu różnie to bywa – czasem popłacze chwilę zanim się ktoś zainteresuje. I od tamtej pory (a syn ma teraz 5 miesięcy) staramy się żeby raz w tygodniu nocował poza domem- i nic mu nie jest, jest radosny, roześmiany, strasznie lubi obie pary dziadków i jest bardzo kontaktowy (nie boi się ludzi, ani nowych miejsc). Nic się nie martw, wyśpij się i przede wszystkim nie myśl ciągle o dzieciach bo nici z odpoczynku, i zapewniam cię- nic im się u babci nie stanie- co najwyżej za dużo zjedzą słodyczy;)
Pozdrawiam

jolcia&jasinek

kama28 Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

przyznam, że pierwszy raz słyszę o takim oddawaniu malucha do dziadków na noc. daleko od ciebie mieszkają?
ja bym się na to nie zdecydowała z różnych powodów, m.in. dlatego że tosia nad ranem ssie pierś, a kąpiel, tulenie i kładzenie jej spać jest bardzo przyjemne.

kaśka i tośka 13.11.2006

jorggus Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

dziakowie mieszkają ok 1 km od naszego domu, także jakby coś się działo to byłabym u nich w 3min. A co do karmienia to teraz już mały nie je piersi, ale jak miał miesiąc to ściągnęłam laktatorem i dostał z butli. To oddawanie miało swój głębszy sens, bo teraz kiedy wróciłam po macierzyńskim do pracy nie mam żadnego problemu z zawożeniem i zostawieniem go pod opieką babć (na czas mojej pracy), bo obie zna bardzo dobrze i dobrze się czuje w ich mieszkaniach.:)

jolcia&jasinek

kiara Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

A ja Ci zazdroszcze,ze masz komu “sprzedac ” dzieci ! Ja niestety tu gdzie mieszkam nie mam rodziny,wiec nie moge Dawidka zostawic nawet na 2 godz by pozalatwic jakies sprawy.A dziecie me nie jest spokojne-wiekszosc dnia rzuca sie,wyje i wali glowa o co sie da-nerwy mam juz w strzepkach:(
Jezeli masz okazje zostawic dzieci u rodzicow zrob to,tym bardziej,ze bedziesz spokojna ze u twojej mamy nic im sie nie stanie.Wy sobie odpoczniecie a dzieciaki na pewno beda sie swietnie bawic – juz Twoi rodzice na pewno o to zadbaja:)

Ania i 20.09.2005

moni2003 Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

ja odkąd się przeprowadziliśmy też jestem ‘sama’…
np wyjście do lekarza to jest kombinacja za każdym razem… musze się dostosować pod mamę i męża… bo nie wyobrażam sobie pójść z 2 dzieciaków np do gina…
a sprawy urzędowe – z dzieciakami… zakupy – z dzieciakami…
moi rodzice mieszkają w warszawie a ja w żyrardowie
więc nawet jak źle się czuję czy coś to jestem z tym całkiem sama, bo mąż cały dzień w pracy… czasami jak bardzo źle się czuję to nawet nie wychodze z domu bo najzwyczajniej się boję!
tak więc wiem co czujesz – ja też mam często nerwy poszarpane… bo moje dzieci potrafią dać w kość choć generalnie należa chyba do tych spokojnych – choć marudnych

moni i ‘słoniki moniki’

kiara Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

No to jestesmy w podobnej sytuacji:)
Tescie mieszkaja ponad 400 km. od nas,moi rodzice w Wloszech.Najblizej nas mieszka moja babcia – ok 50 km.
Z tym ze ja mam to szczescie,ze maz pracuje od 7:30 do 15:30 za wyjatkiem sluzb – wtedy wraca dopiero ok 10 rano nastepnego dnia.

Ania i 20.09.2005

mamaigi-81 Dodane ponad rok temu,

Re: rozterki mojego matczynego serca

No i bardzo dobrze robilas! Najwazniejsze to jak najszybciej przyzwyczajac dziecko do opiekunka, z ktorym bedzie dziecko podaczas naszej nieobecnosci…….no a dziadkowie to juz w ogole luksus!!!!cos o tym wiem! gdy my wracamy do pracy nasz Szkrab z checia zostanie z Babcia czy Dziadkiem bo po prostu ich zna, a nam nie peka dzieki temu serce, prawda??? I tez co wazne DZIECKO JEST SZCZESLIWE GDY MA SZCZESLIWYCH RODZICOW, A NIEWYSPANEJ WYMECZONEJ MAMIE O WIELE TRUDNIEJ JEST CIESZYC SIE Z MACIERZYNSTWA, WIEC JESLI RAZ NA JAKIS CZAS “PODRZUCIMY” DZIECKO DZIADKOM NIE STANIEMY SIE ODRAZU WYRODNYM RODZICEM!!! WIADOMO ZE DZIECKO DLA MATKI CZY OJCA TO PRAWDZIWY SKARB.
PS. Moim dzieckiem jak jestem w pracy opiekuje sie moj kochany Tata, a corka Go po prostu uwielbia!!!!!

Znasz odpowiedź na pytanie: rozterki mojego matczynego serca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystko o porodzie
Ile czasu wychodzą nici z wewnątrz nacinanego kroc
Mam pytanko, przy zdejmowaniu szwów gin powiedział mi, że i tak będa mi jeszcze wychodzić nici z wewnątrz. No i rzeczywiście wychodzą. Tyle że to znowu boli, bo wrzynają się
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Wpływ antybiotyków na ciąże
Ostatnio przeszłam ropne zapalenie gardła, pomimo, że mój ginekolog zezwolił na wzięcie antybiotyku lekkiego typu OSPOMOX czy AUGMENTIN w trakcie 1 trymestru, żaden z 2 internistów ani dodatkowo laryngolog, nie
Czytaj dalej