sama prawda ;)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #110209

    alice82

    🙂

    #4900977

    zuzel

    no 😉
    Ale żeby tego wszystkiego doświadczyć, najpierw musi nam się udać do tego autobusu wsiąść 🙂
    Dziś rano mój małż czekał na przystanku, przyjechały 3 autobusy jego linii (w odstępie czasowym rzecz jasna) i były tak zapchane, że nawet drzwi nei otwierały…



    #4900978

    mimi

    Zamieszczone przez alice82

    🙂

    DOBRE :Śmiech:

    #4900979

    freda

    Cześć. Nowa jestem :), ale mam ochotę się trochę udzielić w tym wątku i opowiedzieć co mnie kiedyś spotkało..

    To wszystko jest fajne, ale jak się tego nie doświadcza osobiście. Ja kiedyś ( jak młoda byłam 🙂 ) miałam takie szczęście, że często na jakiegoś zboka trafiałam.

    Jadąc kiedyś autobusem „międzymiastowym” w pewnej wiosce dosiadł się taki jeden przyjemniaczek. Porażka, gruby( nie to żebym coś miała do puszystych), zaniedbany- wiecie taki co tłuste włosy zaczesuje z jednego końca głowy na drugą i roztaczający woń – jak to moja koleżanka z pracy mówi – niemytej d…y. Sorki ale ten opis najbardziej tu pasuje.
    Do tego to było lato, duszno, gorąco i mega tłok w autobusie. Siedziałam koło okna a on, taki przepocony, koło mnie i po jakimś czasie czuje jak robi mi się coraz ciaśniej pod tym oknem. Myślę sobie, tłok, on gruby, fotele w porównaniu z jego czterema literami małe wiec się rozpycha.
    No ale po pewnym czasie ewidentnie zaczął się nachalnie ocierać swoim brudnym kolanem o moje i przy tym dyszeć yyyyhhyyy, yyyyhhyyy yyyyhhhhyyyy :Boje się: rany myślałam, że zejdę z tego świata.
    A tu pełno ludzi wysiąść nie ma jak. Zresztą wizja przepychanie się koło niego skutecznie mnie od tego pomysłu odsunęła.

    Naprawdę nie wiadomo co w takich sytuacjach robić. Uspokoił się i nawet przeprosił jak zapytałam przez zęby czy ma zamiar się opanować czy mam zacząć krzyczeć. Potem zastanawiałam się co by było gdybym potulnie siedziała do końca trasy. Co on dalej by robił i jak długo o finale nie wspominając brrrrr.

    „Tragiczne” z tego wszystkiego jest to, że jak w domu opowiadałam mamie z jakim zbokiem jechałam to mama przyznała się ze też ją to samo na tej trasie spotkało ale ona nie przypuszczała ze on to robił w wiadomym celu, że nie wiedziała ze takie coś jak ocieractwo istnieje.

    Sorki jeśli kogoś obrzydziłam przed obiadkiem 🙂

    #4900980

    alice82

    ja ostatnio opierniczyłam taką smarkulę wypacykowaną bo prawie dziadziusia staranowała bo ona musi siedzieć wrrrrrrrr

    #4900981

    gevalia2006

    Zamieszczone przez alice82
    ja ostatnio opierniczyłam taką smarkulę wypacykowaną bo prawie dziadziusia staranowała bo ona musi siedzieć wrrrrrrrr

    :Strach::Strach::Strach:



    #4900982

    alice82

    ile razy mi się zdarzyło,ze wysiadając z autobusu nie mogłam z niego wyjść bo babcinki już napierały do środka
    dla mnie to chore co te kobiety wyprawiają…tak to ledwo idą opierając się o laskę ale ledwo zobaczą autobus to atakują

    kiedyś jedna taka kobietka mimo ,ze wsiadałam z wózkiem wleciała na nas no bo musiała sobie znaleźć miejsce w prawie pustym autobusie…żenada

    mam nadzieję,ze ja sie tak nie będę zachowywać

    #4900983

    bep

    Ja jeżdżę z chłopcami tramwajem, a potem autobusem. I żeby było weselej paniusie widzą, że wsiada obładowana babka z dwójką maluchów: Szy wystoi, ale eM to bąk. A ja nie mam jak trzymać obu na raz. Rzadko kiedy zdarzy się, że ktoś ustąpi miejsca.
    A w autobusie to już w ogóle zapomnij 🙁 Mati często krzyczy, że chce usiąść – bo z tym ścisku o kontuzję nietrudno. Nikt nie wstanie, nie pomoże… Masakra jakaś. Normalnie taka znieczulica, że szok. Czasem jest mi tak po ludzku przykro, że nikt nie wczuje się w taką sytuację i życzliwie nie podniesie tyłka, żeby taki trzylatek usiadł. Teraz to i tak jest lepiej, ale jak Mati miał 2 i hak, z Szy niecałe 5 to był hardcore 🙁

    #4900984

    joannam

    Dla mnie najgorsze bylo zawsze lato w autobusach czy tramwajach przepoceni ludzie w bluzkach na ramiaczkach a pod pachami busz :Boje się: Teraz kiedy mam dziecko do szalu doprowadzaja mnie ludzie stojacy w miejscu przeznaczonym dla wozka udajac, ze nie widza I nie slysza.. Paru po kostkach wozkiem dostalo :Fiu fiu:

    #4900985

    joannam

    Zamieszczone przez Bep
    Ja jeżdżę z chłopcami tramwajem, a potem autobusem. I żeby było weselej paniusie widzą, że wsiada obładowana babka z dwójką maluchów: Szy wystoi, ale eM to bąk. A ja nie mam jak trzymać obu na raz. Rzadko kiedy zdarzy się, że ktoś ustąpi miejsca.
    A w autobusie to już w ogóle zapomnij 🙁 Mati często krzyczy, że chce usiąść – bo z tym ścisku o kontuzję nietrudno. Nikt nie wstanie, nie pomoże… Masakra jakaś. Normalnie taka znieczulica, że szok. Czasem jest mi tak po ludzku przykro, że nikt nie wczuje się w taką sytuację i życzliwie nie podniesie tyłka, żeby taki trzylatek usiadł. Teraz to i tak jest lepiej, ale jak Mati miał 2 i hak, z Szy niecałe 5 to był hardcore 🙁

    To jest niestety kwestia wychowania…. Wydaje mi sie, ze nasze pokolenie mialo wiecej szacunku dla starszych czy rodzicow z malymi dziecmi..



    #4900986

    gevalia2006

    Zamieszczone przez Freda
    Cześć. Nowa jestem :), ale mam ochotę się trochę udzielić w tym wątku i opowiedzieć co mnie kiedyś spotkało..

    To wszystko jest fajne, ale jak się tego nie doświadcza osobiście. Ja kiedyś ( jak młoda byłam 🙂 ) miałam takie szczęście, że często na jakiegoś zboka trafiałam.

    Jadąc kiedyś autobusem „międzymiastowym” w pewnej wiosce dosiadł się taki jeden przyjemniaczek. Porażka, gruby( nie to żebym coś miała do puszystych), zaniedbany- wiecie taki co tłuste włosy zaczesuje z jednego końca głowy na drugą i roztaczający woń – jak to moja koleżanka z pracy mówi – niemytej d…y. Sorki ale ten opis najbardziej tu pasuje.
    Do tego to było lato, duszno, gorąco i mega tłok w autobusie. Siedziałam koło okna a on, taki przepocony, koło mnie i po jakimś czasie czuje jak robi mi się coraz ciaśniej pod tym oknem. Myślę sobie, tłok, on gruby, fotele w porównaniu z jego czterema literami małe wiec się rozpycha.
    No ale po pewnym czasie ewidentnie zaczął się nachalnie ocierać swoim brudnym kolanem o moje i przy tym dyszeć yyyyhhyyy, yyyyhhyyy yyyyhhhhyyyy :Boje się: rany myślałam, że zejdę z tego świata.
    A tu pełno ludzi wysiąść nie ma jak. Zresztą wizja przepychanie się koło niego skutecznie mnie od tego pomysłu odsunęła.

    Naprawdę nie wiadomo co w takich sytuacjach robić. Uspokoił się i nawet przeprosił jak zapytałam przez zęby czy ma zamiar się opanować czy mam zacząć krzyczeć. Potem zastanawiałam się co by było gdybym potulnie siedziała do końca trasy. Co on dalej by robił i jak długo o finale nie wspominając brrrrr.

    „Tragiczne” z tego wszystkiego jest to, że jak w domu opowiadałam mamie z jakim zbokiem jechałam to mama przyznała się ze też ją to samo na tej trasie spotkało ale ona nie przypuszczała ze on to robił w wiadomym celu, że nie wiedziała ze takie coś jak ocieractwo istnieje.

    Sorki jeśli kogoś obrzydziłam przed obiadkiem 🙂

    cieszę się że rzadko korzystam z autobusów itp

    #4900987

    monikachorzow

    najgorzej jak przyjdzie ci stać latem na wysokości czyjejś pachy….bleeeeee……
    cieszę się że latem pomykać na rowerze gdzie tylko sie da a zimą niestety samochodem czego nie lubię….ale wygodniej,bez paskudnych smrodów i szybciej(poza korkami)…
    komunikacją najeździłam się i nawąchałam…zdarzył mi się nawet hmmm… onanista jawnie zabawiający się w przedziale kolejowym….koszmar….



    #4900988

    zuzel

    Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
    najgorzej jak przyjdzie ci stać latem na wysokości czyjejś pachy….bleeeeee……
    cieszę się że latem pomykać na rowerze gdzie tylko sie da a zimą niestety samochodem czego nie lubię….ale wygodniej,bez paskudnych smrodów i szybciej(poza korkami)…
    komunikacją najeździłam się i nawąchałam…zdarzył mi się nawet hmmm… onanista jawnie zabawiający się w przedziale kolejowym….koszmar….

    Mi też, w pustym tramwaju w niedzielę rano (wracałam z nocnej zmiany). W wagonie tylko on i ja :Boje się: a następny tramwaj za pół godziny :Boje się:
    Udawałam ze nie widzę i przejechałam z nim aż do pętli.

    #4900989

    monikachorzow

    Zamieszczone przez zuzelka83
    Mi też, w pustym tramwaju w niedzielę rano (wracałam z nocnej zmiany). W wagonie tylko on i ja :Boje się: a następny tramwaj za pół godziny :Boje się:
    Udawałam ze nie widzę i przejechałam z nim aż do pętli.

    ja uciekłam z przedziału…prawie cały wagon pusty….całe szczęście w ostatnim przedziale siedziała jakaś geriatria więc się dosiadłam….ale stracha miałam….była to jakaś godzina dopołudniowa więc dlatego pociąg pusty….
    gówniarz to był ,mogłam go zdzielić torebką ale to się myśli dopiero po fakcie…

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close