samotność

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)
  • Autor
    Wpisy
  • #87869

    ania01

    witam. Jakiś czas temu pisałam, że kolejna próba nie powiodła się. Bardzo to przeżyłam, jeszcze bardziej mój mąż. Pierwszy\raz widziałam go tak załamanego. Zdałąm sobie sprawę, że to moja wina, bo ja ciągle mówię o dziecku, bez przerwy czekam tyko na @ czy będzie czy nie. Zdałam sobie sprawę, że takie moje zachowanie tylko niszczy mój związek. Postanowiłam, że w tym cyklu będzie inaczej. Porozmawialiśmy sobię szczerze,że nie oszukamy natury, dziecko będzie albo nie ale to, ze się nie udaje nioe może odbijać się na nas. Powiem wam, ze troche mi ciężko, czuję się samotna, bo tak naprawde nie mam z kim o tym rozmawiac, a raczej wstydzę się, bo czuję sie przez to wszystko niepelnowartościowa. Ale walcze sama ze sobą, zeby nie myśleć tylko o ciąży. Mam nadzieję, że nauczę sie zapomnieć i może w końcu się uda. Wczoraj była u lekarza i powiedział, ze wszystko jest ok. Ale mam przyjść na parę dni przed miesiączką i da mi jakieś leki stymulując. Nie bardzo wiem, co miał na myśli ale pogadam z nim za dwa tygodnie. to chyba tyle. Pewnie nikomu się tego nie będzie chciało czytać ale mi ulzyło:) pozdrawiam wszystkich.

    #1396855

    siaba79

    Re: samotność

    Cześć Aniu 🙂
    każda z nas jest z tym w pewien sposób „samotna” tak jak i nasi mężowe, to taki rodzaj samotności w tłumie ;). Ja takie „objawy” miałam na początku starań, pierwsze miesiące, to był istny koszmar i doskonale rozumiem przez co przechodzisz, a już stwierdzenie o „niepełnosprawności” jest dokładnym odzwierciedleniem tego co czułam i nazywałam to w ten sam sposób. Teraz jesteśmy już po 2 latach walki, patrzę na to nieco innym okiem 🙂 Owszem nadal co miesiąc gdzieś tam w środku odzywa się nadzieja, ale nie przysłania mi to normalnego życia tak jak kiedyś. Za to dzięki tym przejściom bardzo sie zbliżyliśmy z mężem do siebie, dlatego uważam że powinniście o tym rozmawiać, tłumienie w sobie tego wszystkiego nie zmieni sytuacji tylko ją pogorszy, mąż jest od tego żeby Cię wspierać w trudnych chwilach.
    Z tego co widzę staracie się już około pół roku, może warto zrobić badania hormonów, prolaktyny przede wszystkim, albo badanie nasienia bo to najprostrza sprawa, w obecnych czasach panowie mają bardzo poważne problemy z „chłopaczkami” (to miedzy innymi i nasz problem). Może powinnaś też zacząć robić wykresy temperatury, to bardzo pomocny „obraz” dla ginekologa, widać czy fazy cyklu przebiegają właściwie.
    Głowa do góry !!!! będzie dobrze !!!!
    Pozdrawiam ciepło
    Basia



    #1396856

    magdamal

    Re: samotność

    Mi się chciało przeczytać;)
    Aniu – trzymam mocno za ciebie kciuki. I pamiętaj nie jesteś sama – masz to forum i nas a my zawsze chętnie wspieramy w trudnych chwilach i bardzo dobrze rozumiemy twoje rozterki bo same przez nie przechodzimy.
    Nie trać nadziei i walcz a zobaczysz, że w końcu się uda:)

    Ps. ale na wyluzowanie też musisz znależć czas – szczególnie gdy zbliża się owulacja:)

    Magda z Pawełkiem (15.09.2005) i moje Aniołki (2002,2003,2007)

    #1396857

    ania01

    Re: samotność

    dziękuję za wsprcie. staramy się już 8 miesięcy. Mąż mnie wspiera, ale ja wiem, że podchodzę do tego zbyt emocjonalnie. Badania robiłam, wszystko ok. Pytałam lekarza o męża powiedział że na razie nie ma takiej potrzeby. ja mam nadzieję, że nie będzie musiał poddawać się tym badaniom, ale wiem,że jak będzie trzeba to to zrobi. jeszcze\raz dziękuje.

    #1396858

    siaba79

    Re: samotność

    Nie stresujcie się badaniami jeśli będzie trzeba je zrobić, do wielu punktów można dowieźć materiał do badania w ciągu pól godziny :)))
    My wykonaliśmy pierwsze badanie po roku starań i okazało się że tu właśnie tkwi przyczyna naszych niepowodzeń.
    pozdrawiam ciepło
    Basia

    #1396859

    olga73

    Re: samotność

    Mi też się chciało przeczytać.Wiem co czujesz bo my z mężem także mamy wszystkie badania dobre a dzidzi jak nie mam tak niema a to już 10 cykl starań.W piątek robię test i mam nadzieję że będą dwie krechy.Jeżeli nie to znów mnie deprecha dopadnie.Pozdrawiam gorąco.Uda się Wam zobaczysz.



    #1396860

    wiola777

    Re: samotność

    Aniu , my wszystkie czytamy każdy wątek , wspieramy sie nawzajem , czy tu na „strających” czy też na” leczeniu niepłodności”bo juz staramy się bardzo długo.

    Doskonale Cię rozumiem , my też mieliśmy problemy i to bardzo duże , za dużo bym musiała pisać … . U nas wyniki też są ok , na stymulację moje jajniki reagują prawidłowo , po podaniu pregnylu pęcherzyki pękają a do zapłodnienia nie dochodzi , nie wiemy dlaczego i było HSG i inne badania .

    Dlatego postanowiliśmy chociaż trochę zapomnieć o dziecku , ciąży , cieszyć się tym co mamy , zbliżającym się latem i kąpielą w naszym Bałtyku … , było trudno , nie powiem że „wyluzowanie się” przyszło tak łatwo , mój mąż nie mógł patrzeć jak się martwię , wycieram łzy jak zobaczę maleństwo czy też osoby którym się udało i mają tą cudowną istotkę przy sobię i mogą ja pieścić i tulić do „bólu”. On i ja tak bardzo byśmy chcieli , ale tak jak zaznaczyłaś -NATURY NIE DA SIĘ OSZUKAĆ . Dlatego ten cykl jest zupełnie na luzie , bez stymulacji , ajuż są jego pozytywne efekty : poraz pierwszy w pewnym momencie nie wiedziałam który to dc , więc się trochę odblokowałam , wczoraj na kontroli u gina (zrobił mi USG) , potwierdził że jest przecudowny pęcherzyk (11dc) i obserwuje go nadal(jutro kontrola) , także poraz pierwszy bez stymulacji jest pęcherzyk , zapewne nic to nie da , ale jest i z tego jestem dumna
    Także naprawdę trzeba się odblokować , tak mi całyczas powtarzał mój gin….

    PS
    Gin kiedyś powiedział : jak ty masz zajść w ciąże jak napewno podczas stosunku zamiast myśleć żeby ci było dobrze to mówisz „dostancie się wreszcie „chłopaczki” do mojego jajeczka i w końcu mnie zapłodnijcie”… , śmiać mi się chciało , ale coś w tym było ….
    Trzymaj się cieplutko

    #1396861

    malaya75

    Re: samotność

    Witaj Aniu. Nasz problem jest bardzo złożony. Tym bardziej, jeżeli któraś z nas czeka na pierwsze dziecko. Ja dość późno zaczęłam myśleć o dzidzi. Mam 32 lata i pół roku starań. Oczywiście nic na razie z tego nie wychodzi i jest bardzo trudno w chwilach kiedy słyszy się obok od „przyjaznych osób” – gdzie dzieciaszek? Że już dawno powinien być? Teraz troszkę odpuściłam. Czasami myślałam, że zwarjuje, ale podświadomie każda z nas czeka na wymarzony CUD. Mam jednak nadzieję, że my też będziemy PEŁNOWARTOŚCIOWE. Pozdrawiam Cię i ściskam bardzo mocno w nadzei, że będzie dobrze.

    #1396862

    ania01

    Re: samotność

    Dzięki wam wszytskim. Ja też za was trzymam kciuki. Chyba faktycznie jest coś takiego jak blokada psychiczna…:) nzobaczymy 3 czerwca… narazie staram się o tym nie myslleć. pozdrawiam

    #1396863

    ahimsa

    Re: samotność

    Jesteście pełnowartościowe.

    i
    Mat 2,7l



    #1396864

    fallon

    Re: samotność

    to przygnębiające przeżywać ciągle porażki ,dlatego ważne by mieć kogoś kto przynajmniej poslucha -a to już dużo
    dobrze też wyżalić się ,pisząc np. na forum
    tu przynajmniej człowiek wie że nie jest sam… a gdy jeszcze okaże się ze którejś się powiodło -to znaczy że te nasze starania mają sens i trzeba wierzyć w powodzenie!!!

    głowy do góry !! powodzenia

    #1396865

    julcia2

    Re: samotność

    W odpowiedzi na:


    Mam jednak nadzieję, że my też będziemy PEŁNOWARTOŚCIOWE


    jak to nadzieję?
    jak to będziemy?
    miej pewność (nie nadzieję), że jesteśmy (a nie bedziemy) pełnowartościowe!
    stuprocentową pewność.



    #1396866

    malaya75

    Re: samotność

    Mam taką nadzieję, że już niedługo, już za chwileczkę….będę mamusią. czasami tak jakoś ciężko :(. Tym bardziej, że wszystko ok a ciąży jak nie ma tak nie ma! Wiem, że może to psychika…za bardzo chcę. Wierzę, że wszystkim nam dane będzie cieszyć się macierzyństwem (tym bardziej, że czekam na pierwszy cud). Fajnie, że jesteście kobietki!!!

    #1396867

    fallon

    Re: samotność

    hej
    no właśnie -fajnie że jesteście kobietki – a gdzie faceci?
    oni tego nie rozumieją?/?
    część pewnie tak ,ale do tej grupy nie zalicz się mój mąż, który mówi ,że to bzdury

    #1396868

    julcia2

    Re: samotność

    W odpowiedzi na:


    mąż, który mówi ,że to bzdury


    przyznam się, że nie bardzo rozumiem…
    co konkretnie nazywa bzdurami?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close