Sanatorium-choroby górnych dróg oddechowych

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #94426

    kodo

    Czy był ktoś z dzieckiem w sanatorium z powodu nawracających chorób górnych dróg oddechowych? Jeżeli tak, to w jakiej miejscowości, jakie zabiegi były przeprowadzane?
    Gdzie składa się skierowanie, czy długo się czeka (wiadomo, że w różnych województwach jest różnie- chodzi mi o mazowieckie)?
    Czy gdybym teraz zaczęła starania, to czy miałabym szansę na przełom stycznia/lutego?
    Miałam mieć wypisane skierowanie na bilansie 4-latka kilka dni temu, ale zamiast naszej pani doktor była inna.

    pozdrawiam

    #1909205

    qulka

    sama bym sie czegos dowiedziala 🙂



    #1909206

    ciachola

    Zamieszczone przez qulka
    sama bym sie czegos dowiedziala 🙂

    Ja tez.

    #1909207

    adonay

    Zamieszczone przez Kodo
    Czy był ktoś z dzieckiem w sanatorium z powodu nawracających chorób górnych dróg oddechowych? Jeżeli tak, to w jakiej miejscowości, jakie zabiegi były przeprowadzane?
    Gdzie składa się skierowanie, czy długo się czeka (wiadomo, że w różnych województwach jest różnie- chodzi mi o mazowieckie)?
    Czy gdybym teraz zaczęła starania, to czy miałabym szansę na przełom stycznia/lutego?
    Miałam mieć wypisane skierowanie na bilansie 4-latka kilka dni temu, ale zamiast naszej pani doktor była inna.

    pozdrawiam

    ja bylam ponad 4 lata temu z blizniakami w sanatorium w Rabce,dzieci mialy solanki,gimnastyke,jakies lozko(magnetyczne,cos w tym rodzaju)wnioski zlozylismy o przyznanie dofinansowania ze srodkow PFRON do uczestnictwa w turnusie rehabilitacyjnym,wypelnia sie tez oswiadczenie o zarobkach,zaswiadczenia lekarskie o stanie zdrowia dzieci,na co sa uczulone itd,wniosek lekarza o skierowanie na turnus rehabilit(to wypelnia lekarz specjalista np.alergolog)takie wnioski mozna pobrac w specjalnym organie,ktory zajmuje sie dofinansowaniami PFRON,tam tez maja rozne informacje na temat turnusow,cennik,miejsowosci,ulotki…no i podstawa do starania sie o dofinansowanie jest przyznane orzeczenie o stopniu niepelnosprawnosci.ja w tym roku wybieralam sie do sanatorium,ale niestety nie zalapalam sie na dofinansowanie,bo wszystkie sr.finansowe mieli juz rozdzielone,sprobuje za rok.

    #1909208

    dorotka1

    ja nie bylam
    zanjomi byli w kolobrzegu
    i w rabce
    to sa rozni znajomi i ten sam efekt
    dzieci wrocily bardziej chore niz pojechaly
    i niestety w dluzszej prezspektywie choruja dalej bez poprawy

    #1909209

    gosia

    Byłam jesienią 2 lata temu w Rabce w Jagiellonce.
    Na decyzję czekaliśmy nie całe 2 miesiące.

    Artek miał tam solanki, gimnastykę, lampy i to tyle. Na takie zabiegi mogę z nim chodzić do przychodni.
    Za niego nie płaciłam nic, ale za siebie ponad 1000 zł. Byłam tam babeczka bez skierowania, która za siebie i dziecko płaciła 1300 zł.
    Pochorowaliśmy się tam wszyscy dziec i rodzice. Koszmar.

    Ogólnie warunki takie sobie. „Jagiellonka” nie remontowana od lat, ale jedzienie było bez zarzutu.

    Wiem, że gdybym jechała jeszcze kiedyś do sanatorium z dzieckiem, to na pewno nie ze skierowaniem. Pojechałabym do miejscowości uzdrowiskowej i wykupiła indywidualnie zabiegi.

    A taką opinię napisałam na forum Rabki:

    Wróciłam z JAGIELLONKI
    Gościłam w Rabce z synem przez trzy tygodnie. Właśnie w tym sanatorium.

    1.Warunki – wystrój pokoi – wczesne lata 80. Panie sprzątające przychodziły codziennie, ale co mi po nich, jeśli tylko omiatały (to i tak za dużo powiedziane) pokój, ale najbardziej żenującym było otwarcie pokoju i jeśli nikogo w nim nie było…zamknięcie BEZ SPRZĄTANIA!!!!
    To samo ze sprzątaniem łazienki – przez trzy tygodnie ani razu nie umyły muszli klozetowej ani prysznica. Nie wspomnę o wytarciu podłogi. Detergenty woziły na wózku dla parady chyba.
    Firany i zasłony brudne. Nie widziały wody od x czasu.
    A przypomnę – to sanatorium głównie dla dzieci alergicznych.

    2.Jedzenie – nie rozumiem przedmówców. Jedzenie ok, choć zupy zmieniały się tylko w jadłospisie – niemalże każda zupa smakowała tak samo. Drugie dania, śniadania i kolacje dobre.

    3. Portierki i pielęgniarki Panie portierki to pracownice iście z czasów komuny, wyznające zasadę „czy się stoi czy się leży, to wypłata się należy”.
    Niemiłe, zabuczałe i spod łba patrzące. A nie – przepraszam raz były miłe, gdy ankiety do wypełnienia rozdawały.
    Panie pielęgniarki, z którymi chciałabym się spotkać np. w szpitalu – mogę policzyć na palcach jednej dłoni. Siostrze przełożonej wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadała i jest nie do ruszenia. Droga pani – tak nie jest! Czas zmienić podejście do pacjenta.
    Pani doktor pożal się Boże, nie wiadomo skąd się urwała. „Spełniała” każdą wolę rodzica. Jeśli zasugerował, że dziecko ma np. problem z nerkami i spytał, czy kąpiele może mieć, to lekarka mówiła „a to może nie przepiszemy”. Jeśli rodzic zasugerował odstawienie leku – odstawiała. No i każdemu dziecku bez względu na schorzenie, przepisywała ten sam lek.
    Zabiegi – najtańsze, które NFZ im refunduje. Bo co to za zabieg – gimnastyka albo lampa solux czy bioptron albo inhalacja? Ćwiczyć i inhalować można się w domu, naświetlać lampą w przychodni. Żadna filozofia.
    Płaciłam za pobyt w tym sanatorium 1100zł. Pojechałam ze skierowaniem z NFZ, a kobieta, która przyjechała ze swoją córeczką indywidualnie, płaciła 1300zł razem z zabiegami. Żadna łaska.

    4. Co jeszcze? Organizacja czasu wolnego
    Sanatorium dla dzieci, a w Jagiellonce marnie wyposażone przedszkole, w którym dzieciaki pod opieką pań mogły się bawić popołudniami.
    Wycieczki np. do Krakowa, Wieliczki czy na Słowację. Co z tego, że były organizowane, jeśli cena zabijała, bo za dziecko i siebie na wycieczkę do Krakowa czy Zakopca wydać 70 zł to porażka. Wstęp np. do Katedry Wawelskiej we własnym zakresie, dodam.
    Oprócz tego było organizowane ognisko z pieczeniem kiełbasek, wyjście do pana garncarza – mieszkańca Rabki.
    I to tyle.

    Mnie osobiście najbardziej spodobał się park i dobrze wyposażone place zabaw. Można było pół dnia spędzić w tymże parku. No i bezbłędne wiewiórki, które niemalże same zaczepiały ludzi.
    Byłam też z synem w Rabciu – polecam. Bardzo się dzieciakom podobają przedstawienia.
    Żałujemy, że Rabkoland o tej porze roku jest zamknięty.

    Do Rabki może jeszcze kiedyś zawitam, ale Jagiellonce mówię zdecydowanie NIE



    #1909210

    kodo

    Zamieszczone przez adonay
    ja bylam ponad 4 lata temu z blizniakami w sanatorium w Rabce,dzieci mialy solanki,gimnastyke,jakies lozko(magnetyczne,cos w tym rodzaju)wnioski zlozylismy o przyznanie dofinansowania ze srodkow PFRON do uczestnictwa w turnusie rehabilitacyjnym,wypelnia sie tez oswiadczenie o zarobkach,zaswiadczenia lekarskie o stanie zdrowia dzieci,na co sa uczulone itd,wniosek lekarza o skierowanie na turnus rehabilit(to wypelnia lekarz specjalista np.alergolog)takie wnioski mozna pobrac w specjalnym organie,ktory zajmuje sie dofinansowaniami PFRON,tam tez maja rozne informacje na temat turnusow,cennik,miejsowosci,ulotki…no i podstawa do starania sie o dofinansowanie jest przyznane orzeczenie o stopniu
    niepelnosprawnosci.ja w tym roku wybieralam sie do sanatorium,ale niestety nie zalapalam sie na dofinansowanie,bo wszystkie sr.finansowe mieli juz rozdzielone,sprobuje za rok.

    Dziękuję za odpowiedź,
    życzę powodzenia za rok 🙂

    #1909211

    kodo

    Zamieszczone przez wobysk
    Byłam jesienią 2 lata temu w Rabce w Jagiellonce.
    Na decyzję czekaliśmy nie całe 2 miesiące.

    Artek miał tam solanki, gimnastykę, lampy i to tyle. Na takie zabiegi mogę z nim chodzić do przychodni.
    Za niego nie płaciłam nic, ale za siebie ponad 1000 zł. Byłam tam babeczka bez skierowania, która za siebie i dziecko płaciła 1300 zł.
    Pochorowaliśmy się tam wszyscy dziec i rodzice. Koszmar.

    Ogólnie warunki takie sobie. „Jagiellonka” nie remontowana od lat, ale jedzienie było bez zarzutu.

    Wiem, że gdybym jechała jeszcze kiedyś do sanatorium z dzieckiem, to na pewno nie ze skierowaniem. Pojechałabym do miejscowości uzdrowiskowej i wykupiła indywidualnie zabiegi.

    A taką opinię napisałam na forum Rabki:

    Wróciłam z JAGIELLONKI
    Gościłam w Rabce z synem przez trzy tygodnie. Właśnie w tym sanatorium.

    1.Warunki – wystrój pokoi – wczesne lata 80. Panie sprzątające przychodziły codziennie, ale co mi po nich, jeśli tylko omiatały (to i tak za dużo powiedziane) pokój, ale najbardziej żenującym było otwarcie pokoju i jeśli nikogo w nim nie było…zamknięcie BEZ SPRZĄTANIA!!!!
    To samo ze sprzątaniem łazienki – przez trzy tygodnie ani razu nie umyły muszli klozetowej ani prysznica. Nie wspomnę o wytarciu podłogi. Detergenty woziły na wózku dla parady chyba.
    Firany i zasłony brudne. Nie widziały wody od x czasu.
    A przypomnę – to sanatorium głównie dla dzieci alergicznych.

    2.Jedzenie – nie rozumiem przedmówców. Jedzenie ok, choć zupy zmieniały się tylko w jadłospisie – niemalże każda zupa smakowała tak samo. Drugie dania, śniadania i kolacje dobre.

    3. Portierki i pielęgniarki Panie portierki to pracownice iście z czasów komuny, wyznające zasadę „czy się stoi czy się leży, to wypłata się należy”.
    Niemiłe, zabuczałe i spod łba patrzące. A nie – przepraszam raz były miłe, gdy ankiety do wypełnienia rozdawały.
    Panie pielęgniarki, z którymi chciałabym się spotkać np. w szpitalu – mogę policzyć na palcach jednej dłoni. Siostrze przełożonej wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadała i jest nie do ruszenia. Droga pani – tak nie jest! Czas zmienić podejście do pacjenta.
    Pani doktor pożal się Boże, nie wiadomo skąd się urwała. „Spełniała” każdą wolę rodzica. Jeśli zasugerował, że dziecko ma np. problem z nerkami i spytał, czy kąpiele może mieć, to lekarka mówiła „a to może nie przepiszemy”. Jeśli rodzic zasugerował odstawienie leku – odstawiała. No i każdemu dziecku bez względu na schorzenie, przepisywała ten sam lek.
    Zabiegi – najtańsze, które NFZ im refunduje. Bo co to za zabieg – gimnastyka albo lampa solux czy bioptron albo inhalacja? Ćwiczyć i inhalować można się w domu, naświetlać lampą w przychodni. Żadna filozofia.
    Płaciłam za pobyt w tym sanatorium 1100zł. Pojechałam ze skierowaniem z NFZ, a kobieta, która przyjechała ze swoją córeczką indywidualnie, płaciła 1300zł razem z zabiegami. Żadna łaska.

    4. Co jeszcze? Organizacja czasu wolnego
    Sanatorium dla dzieci, a w Jagiellonce marnie wyposażone przedszkole, w którym dzieciaki pod opieką pań mogły się bawić popołudniami.
    Wycieczki np. do Krakowa, Wieliczki czy na Słowację. Co z tego, że były organizowane, jeśli cena zabijała, bo za dziecko i siebie na wycieczkę do Krakowa czy Zakopca wydać 70 zł to porażka. Wstęp np. do Katedry Wawelskiej we własnym zakresie, dodam.
    Oprócz tego było organizowane ognisko z pieczeniem kiełbasek, wyjście do pana garncarza – mieszkańca Rabki.
    I to tyle.

    Mnie osobiście najbardziej spodobał się park i dobrze wyposażone place zabaw. Można było pół dnia spędzić w tymże parku. No i bezbłędne wiewiórki, które niemalże same zaczepiały ludzi.
    Byłam też z synem w Rabciu – polecam. Bardzo się dzieciakom podobają przedstawienia.
    Żałujemy, że Rabkoland o tej porze roku jest zamknięty.

    Do Rabki może jeszcze kiedyś zawitam, ale Jagiellonce mówię zdecydowanie NIE

    Bardzo dziękuję za konkretną odpowiedź.
    Myślałam właśnie o Rabce- przynajmniej teraz nazwy nie będą anonimowe.
    pozdrawiam

    #1909212

    kura-plemienna

    Zamieszczone przez Kodo
    Czy był ktoś z dzieckiem w sanatorium z powodu nawracających chorób górnych dróg oddechowych? Jeżeli tak, to w jakiej miejscowości, jakie zabiegi były przeprowadzane?
    Gdzie składa się skierowanie, czy długo się czeka (wiadomo, że w różnych województwach jest różnie- chodzi mi o mazowieckie)?
    Czy gdybym teraz zaczęła starania, to czy miałabym szansę na przełom stycznia/lutego?
    Miałam mieć wypisane skierowanie na bilansie 4-latka kilka dni temu, ale zamiast naszej pani doktor była inna.

    pozdrawiam

    U moich teściów jest sanatorium dla dzieci właśnie z takimi dolegliwościami. Polskie morze – miejscowość Dąbki.

    #1909213

    asia-w

    A mogę prosić jakieś namiary albo link do strony?
    Asia i Mati (7.05.2002)



    #1909214

    gablysia

    Czy ktoś wie, czy Wieliczka, Sierakowice, i okolice, czy tam jeszcze organizują sanatoria? Kiedyś były… myslę, ze gdyby dobrze pogrzebać znalazłoby sie to i owo.

    Zabiegi były przeprowadzane w kopalni na dole.

    I mniej oblegana od Rabki, tylko czy dla dzieci coś jest?

    Przepraszam, że zamiast odpowiadać pytam….

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close