Sąsiedzki konflikt :(

Muszę się wygadać , bo chyba oszaleje ze złości…

Pod nami mieszka Pani której UWAGA!!!! Bardzo przeszkadza moje dziecko.
Jak tylko syn głośniej krzyknie, tupnie, albo biegnie do pokoju to ta drze ryja na cały pion, wali w kaloryfery,albo sufit, WYZYWA moje dziecko od bachorów, głupków i ułomów!!!!!!!!!!! a dzisiaj to juz przeszła sama siebie krzycząc NAUCZ SIĘ GADAĆ DEBILU!!!!!
Skargi w spółdzielni niewiele wniosły, była interwencja pracownika po czym skończyła się na upomnieniu obydwu stron i wzajemnym zrozumieniu – po czym nic się nie zmieniło!
Po dzisiejszej akcji nerwy mnie poniosły i zadzwoniłam na policję, umówiłam się na jutro z dzielnicowym choć szczerze mówiąc nie wiem czy to coś zmieni i czy nie spowoduje to ze zacznie się mścić???
Do cholery jasnej nie pozwole żeby jakiś durny babsztyl obrażał moje dziecko!!!

No to się wykrzyczałam…

46 odpowiedzi na pytanie: Sąsiedzki konflikt :(

agaz Dodane ponad rok temu,

ale masz sasiadke -co za babsko wstrętne …..współczuje …choc nie wiem co doradzic bo nie spotkałam sie jeszcze taka głupota …:(

choc wyglada na to ze kobieta nie jest normalna …..

olinja Dodane ponad rok temu,

Współczuje.
Przechodziłam z sasiadmi “z dołu” kiedys horror.
Łacznie z wezwaniem przez nich Policji kiedy zbieralismy sie na porodówke.

Dodane ponad rok temu,

ja przechodzę przez to co Twoja sąsiadka ale chyba ze 100razy większą siłą rażenia

i uwierz, naprawdę nie jest to miłe, gdy od rana do wieczora ktoś Ci “biega po głowie”, do tego krzyczy, tupie, rzuca czym popadnie, histeryzuje do 24 w nocy, przewraca taborety w kuchni, wali zabawkami (ciężarkami?) w kaloryfery, na balkonie wylewa brudną wodę ze starych kwiatków wprost na Twoje świeżo uprane rzeczy dziecka, a dopiero co umyte okna pochlapane są z góry do dołu
a gdy moje małe dziecko próbuje zasnąć, dziecko u góry akurat wymyśliło zabawę na balkonie – walenie kijem w metalowe szprychy

ale debilem nie nazwałabym go nigdy…

widocznie sąsiadka traci szybko cierpliwość…

meva Dodane ponad rok temu,

Jak to czytam to mogę napisac jedno:
KOCHAM WAS MOI SĄSIEDZI I PRZEPRASZAM ZA TRZECIE ZALANIE;)

A Tobie, Yazzi współczuje takiej sąsiadki…:(

natinka Dodane ponad rok temu,

o kurde nie fajnie …

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:ja przechodzę przez to co Twoja sąsiadka ale chyba ze 100razy większą siłą rażenia

i uwierz, naprawdę nie jest to miłe, gdy od rana do wieczora ktoś Ci “biega po głowie”, do tego krzyczy, tupie, rzuca czym popadnie, histeryzuje do 24 w nocy, przewraca taborety w kuchni, wali zabawkami (ciężarkami?) w kaloryfery, na balkonie wylewa brudną wodę ze starych kwiatków wprost na Twoje świeżo uprane rzeczy dziecka, a dopiero co umyte okna pochlapane są z góry do dołu
a gdy moje małe dziecko próbuje zasnąć, dziecko u góry akurat wymyśliło zabawę na balkonie – walenie kijem w metalowe szprychy

ale debilem nie nazwałabym go nigdy…

widocznie sąsiadka traci szybko cierpliwość…

jestem w stanie uwierzyć tylko że ….
moje dziecko “tylko” tupie, czasem pokrzyczy , czasem coś mu spadnie albo czymś rzuci i co najważniejsze śpi juz po 20 tak więc to co opisujesz jest mi obce,

gabrycha Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Yazzi:jestem w stanie uwierzyć tylko że ….
moje dziecko “tylko” tupie, czasem pokrzyczy , czasem coś mu spadnie albo czymś rzuci i co najważniejsze śpi juz po 20 tak więc to co opisujesz jest mi obce,

Czyli zachowuje się normalnie,jak każde dziecko. Współczuję sytuacji. Głupota ludzka nie zna granic jednak:(
Mój syn też czasami głośniej się zachowuje,ale moi sąsiedzi również nie zachowują grobowej ciszy;) Jakby tak każdy zwracał sobie uwagę za tupnięcie,trzaśnięcie drzwiami czy jakies głośniejsze zachowania to można byłoby zwariować.
Mam nadzieję,że uda się wspólnie z dzielnicowym coś zdziałać.
Trzymam kciuki.

mamoli Dodane ponad rok temu,

Jej nie przeszkadza Twoje dziecko, ale hałas z nim związany.
Nie sądzę że tupnięcie czy krzyk, albo bieganie z jednego pokoju do drugiego wywołało by taką reakcję :Niepewny:
Piszesz że wniosłaś skargę do spółdzielni. Ona wali wam w sufit czy kaloryfer z powodu hałasu. Gadałyście ze sobą na ten temat, czy od razu złożyłaś skargę?
Przegięciem jest to w jaki sposób krzyczy, ale nie pomija to faktu że jednak coś musi być na rzeczy skoro tak gada :Niepewny:

Też nie pozwoliłam bym na takie słowa wobec mojego dziecka, albo kobieta jest chora i sobie coś ubzdurała, albo przeginacie.

Po za tym, lepiej dogadać się z sąsiadem niż interweniować w takie środki jak spółdzielnia czy policja. Takowe instytucje wpadną i wypadną, z sąsiedzkich sprzeczek się śmieją, a nie smak będziesz odczuwać TY.
Nie chodzi mi tu o bijatyki czy inne sprawy… ale dla nich takie sprawy jak twoja, są po prostu banalne…

No wyobraz sobie interwencje policji.. bo ona wyzywa moje dziecka, bo za głośno biega :Niepewny:

Może pogadaj z nią jak babka z babką, wytłumacz małemu że to nie boisko, i nie potrzeba tu policjii :Boje się:

mamoli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:ja przechodzę przez to co Twoja sąsiadka ale chyba ze 100razy większą siłą rażenia

i uwierz, naprawdę nie jest to miłe, gdy od rana do wieczora ktoś Ci “biega po głowie”, do tego krzyczy, tupie, rzuca czym popadnie, histeryzuje do 24 w nocy, przewraca taborety w kuchni, wali zabawkami (ciężarkami?) w kaloryfery, na balkonie wylewa brudną wodę ze starych kwiatków wprost na Twoje świeżo uprane rzeczy dziecka, a dopiero co umyte okna pochlapane są z góry do dołu
a gdy moje małe dziecko próbuje zasnąć, dziecko u góry akurat wymyśliło zabawę na balkonie – walenie kijem w metalowe szprychy

ale debilem nie nazwałabym go nigdy…

widocznie sąsiadka traci szybko cierpliwość…

A buzi nie masz żeby się odezwać ?
Co do sprawy sąsiadów jestem uczulona, choć staram się utrzymać dobre stosunki. To nie domek o jakim marzymy, ale blok w którym słychać czasem nawet chrapanie za ścianą..
Jak nie dajesz rady wyślij męża.. jak też nie da rady, to najazd razem i dacie radę 😀

alice82 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Yazzi:jestem w stanie uwierzyć tylko że ….
moje dziecko “tylko” tupie, czasem pokrzyczy , czasem coś mu spadnie albo czymś rzuci i co najważniejsze śpi juz po 20 tak więc to co opisujesz jest mi obce,

ja bym nie zwracała uwagi na sąsiadkę
cholera przecież nie przywiążesz dziecka do kaloryfera -to normalne ,że dzieci biegają krzyczą itd

awkaminska Dodane ponad rok temu,

nagrała bym panią jak tak się drze bo to jest obraza i poszła z nagraniem na policję (zresztą widzę że już zgłosiłaś fakt) spytać czy kobiecie tak wolno, nie by donieść tylko spytać…. i jak znowu zacznie wyzywać poszła bym i powiedziała że wyzywanie nawet dziecka to taki a taki paragraf…

w czasach zamierzchłej komuny moi dziadkowie mieli sąsiada, któremu nipodobało sie jak ja z kuzynem biegaliśmy…. ale to było 37-32 lata temu a pan był z tych co mogli zaszkodzić :(, więc nic tylko przez korytarz, gdzie mocno było słychać bieganie przechodziliśmy na paluszkach…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamoli:A buzi nie masz żeby się odezwać ?
Co do sprawy sąsiadów jestem uczulona, choć staram się utrzymać dobre stosunki. To nie domek o jakim marzymy, ale blok w którym słychać czasem nawet chrapanie za ścianą..
Jak nie dajesz rady wyślij męża.. jak też nie da rady, to najazd razem i dacie radę 😀

zwracałam jej uwagę nie raz…

skutkowało to jeszcze większym hałasem, włącznie z zabawami w sypialni (gdzie śpi moje młodsze dziecko) w skok w dal, o godz. 22 trenują skok w dal!!! a w zabawę bardzo wtedy angażuje się mama – krzycząc i dopingując…

jest to dziecko specjalnej troski, wychowywane przez mamę i babcię…

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamoli:Jej nie przeszkadza Twoje dziecko, ale hałas z nim związany.
Nie sądzę że tupnięcie czy krzyk, albo bieganie z jednego pokoju do drugiego wywołało by taką reakcję :Niepewny:

Oczywiście, że są tacy ludzie, znam takie przypadki.

Dziecko ma prawo biegać, bawić się w domu, krzyczeć czasem też.

Od 22 godziny jest cisza nocna do 6, wtedy należy się wyciszyć.

Nikt nie będzie ciagle hamować dziecko, bo sądziadce to się nie podoba.

My jesteśmy dosyć głosni, jest ich trzech, często płaczą, histeryzują.
Nikt do nie przychodzi z pretensjami, pomimo że przeszkadzają.

Najgorzej jak chorowali i w nocy płakali.

Teraz już spią ładnie, wiec ustawowo jest ok.

U nas grają pod blokiem w piłkę nożną, krzyczą przy tym(nie na boisku, bo go nie ma.)

Ja ich rozumiem, oczywiscie krzyki mi często przeszkadzają, ale przecież rozumiem. Lepiej niech grają, niż włóczą się bez sensu. A nie ma boiska wokoło.

A luidzie ich wyganiają ciągle.

Trzeba wyrozumiałości, dzieci zazwyczaj oznaczają brak ciszy.

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamoli:Jej nie przeszkadza Twoje dziecko, ale hałas z nim związany.
Nie sądzę że tupnięcie czy krzyk, albo bieganie z jednego pokoju do drugiego wywołało by taką reakcję :Niepewny:
Piszesz że wniosłaś skargę do spółdzielni. Ona wali wam w sufit czy kaloryfer z powodu hałasu. Gadałyście ze sobą na ten temat, czy od razu złożyłaś skargę?
Przegięciem jest to w jaki sposób krzyczy, ale nie pomija to faktu że jednak coś musi być na rzeczy skoro tak gada :Niepewny:

Też nie pozwoliłam bym na takie słowa wobec mojego dziecka, albo kobieta jest chora i sobie coś ubzdurała, albo przeginacie.

Po za tym, lepiej dogadać się z sąsiadem niż interweniować w takie środki jak spółdzielnia czy policja. Takowe instytucje wpadną i wypadną, z sąsiedzkich sprzeczek się śmieją, a nie smak będziesz odczuwać TY.
Nie chodzi mi tu o bijatyki czy inne sprawy… ale dla nich takie sprawy jak twoja, są po prostu banalne…

No wyobraz sobie interwencje policji.. bo ona wyzywa moje dziecka, bo za głośno biega :Niepewny:

Może pogadaj z nią jak babka z babką, wytłumacz małemu że to nie boisko, i nie potrzeba tu policjii :Boje się:

to ona pierwsza wniosła skargę do spółdzielni ja si,ę tylko broniłam, dogadac sie nie da, bo jak do niej ide to nie otwiera mi drzwi a jak ja widze na ulicy to przechodzi na druga stronę albo od razu się drze nie dając mi dojść do słowa tak wiec dogadanie się nie wchodzi w gre,

finia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamoli:Jej nie przeszkadza Twoje dziecko, ale hałas z nim związany.
Nie sądzę że tupnięcie czy krzyk, albo bieganie z jednego pokoju do drugiego wywołało by taką reakcję :Niepewny:

a ja wiem, że tak może się zdarzyć… w mojej rodzince była samotna ciocia, która całe dnie spędzała w domu… rzadko włączała tv i słyszała dosłownie każde słowo sąsiadów z góry… przeszkadzało jej wszystko… rozmowa, włączony telewizor czy radio… tłukła miotłą w sufit, po kaloryferach, chodziła z awanturami 🙁 nasze tłumaczenia, że powinna odpuścić, wyjść na spacer czy poprostu włączać telewizor żeby nie siedzieć w grobowej ciszy nie skutkowały…. normalnie była bardzo miłą i ciepłą osobą, kochała dzieci…. ale tego jednego nie potrafiła zrozumieć…. obawiam się, że tu się nic nie poradzi…….

Dodane ponad rok temu,

Jak czytam to wszystko co napisałyście mogę napisać tak jak Meva:

Kocham Was moi sąsiedzi i obiecuję sąsiadowi z góry, że już nie rozepnę jego kabli od TV przez przypadek.

gacka Dodane ponad rok temu,

Podobną sąsiadkę ma moja mama.
Kobieta całymi dniami przesiaduje w domu, jej jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym jest patrzenie przez okno.
Przeszkadza jej dosłownie wszystko – jak mama myje okna – na jej parapecie są krople wody.
Jak mama się kąpie – za głośno leci woda w rurach.
Jak Julka przebiegnie z pokoju do pokoju – od takich zabaw jest podwórko i obowiązkiem opiekunów dziecka jest zadbać o to, by dziecko biegało, głośnej mówiło, śpiewało, układało klocki na podwórku właśnie, bo to nie wina dziecka tylko opiekunów:Strach:
Doszło do sytuacji w której u mojej mamy w domu (niestety mama się poddała i paranoicznie boi się włączyć głośniej TV, kąpie się najpóźniej o 20, suszarki nie włączy później niż o 18, okna myje prawie na sucho, Julce nie wolno biegać, klocki schowane w najgłębszy zakamarek, bo przypadkiem spadnie taki jeden na podłogę i sąsiadkę zdenerwuje) panuje horror i obsesja – bo Urtnowska się zdenerwuje.
Na nic się zdają tłumaczenia, że mama nie urządza burd, libacji, nie ma krzyków, kąpać się może każdy w swoim domu, a woda rurami spłynąć musi, bo w niebo nie poleci, dziecko jest dzieckiem i ciężko je do kaloryfera przywiązać, że cisza nocna obowiązuje od 22 do 6, że jak się mieszka w bloku to niestety trzeba się liczyć z tym, że będzie się słyszeć, co robią sąsiedzi – nic to nie daje. Mama uważa, że sąsiadkę trzeba słuchać i uszanować jej prawo do spokoju. Wychodząc z jej domu, będąc na klatce schodowej musi panować totalna cisza, praktycznie na palcach powinnam chodzić – oczywiście olewam to, ale moja mama popadła w obsesję, bo boi się, że sąsiadka naśle na nią policję, administrację i jeszcze będzie musiała zapłacić jakąś karę – pytanie – za co?
Kiedyś szłam z Julką do mamy – sąsiadka wyszła na klatkę i zaczęła coś do mnie mówić – grzecznie powiedziałam, że spieszę się i niestety nie mam ochoty na rozmowę z nią no to zahaczyła moją mamę – pół godziny moja mama tłumaczyła się sąsiadce z tego, że naprawdę tak bardzo się stara, by było cicho, że upomina Julkę, że telewizor włącza bardzo cicho itd. Kosmos jak dla mnie. Totalne nieporozumienie. Przecież Ci ludzie nie uszanują, nie zauważą jak mama się stara i nie powiedzą jej – pani G dziękujemy, że jest cicho tylko czyhają na najdrobniejsze potknięcie mojej mamy, by jej je wytknąć. Taki typ.
Współczuję Ci sytuacji, bo doskonale ją znam z autopsji.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

to sa generalnie sytuacje bez wyjscia jakby na to nie spojrzal

mialam tragiczna sytuacje z sasiadami w slowenii – moje dzieci nigdy nie byly cichutkie, ale mi sasiadka robila afery, kiedy alkowi spadla lyzeczka na podloge

usilowalam sie niejednokrotnie porozumiec z jej mezem, tlumaczylam jak krowie na rowie, ze to nie moja wina, ze dom zbudwano a takich nieszczelnych materialow, grzecznie pokazalam, ze dla zmniejszenia halasu wylozylam caly dom wykladzinami

bez skutku, bo, jak facet tlumaczyl, jego zona jest chora, bierze leki i dlugo rano spi :Szok:

poszlam w koncu do spoldzielni zapytac o rade i dowiedzialam sie, ze moge sobie halasowac poza godzinami ciszy nocnej czyli miedzy 6 a 22 “w granicach rozsadku”

i wlasnie takie granice rozsadku sa problemem, bo dla mnie rozsadnym jest, ze ktos chodzi w domu, ze ktos spiewa pod prysznicem, oglada telewizje, slucha muzyki czy pogwizduje, rozmawia, ba!, nawet sie kloci ze wspolmalzonekiem

dla moich bylych sasiadow tylko kompletna cisza byla rozwiazaniem (nie wspominam, ze np. mieli remont przez dobre trzy miesiace i to taki z przytupem, ze cala klastka schodowa byla zawalona pylem a wiertareczka chodzila od 10 do 18 non-stop, ale oni wowcza po prostu wyniesli sie z domu)

niestety, decydujac sie na zycie w bloku czesto ludzie zapominaja, ze traci sie troche na prywatnosci, troche na przestrzeni zyciowej, a przede wszytskim na swietym spokoju

zapytalam kiedys, po entej skardze, ze dzieci krzycza i smieja sie za glosno (w ciagu dnia, oczywiscie) policjanta, co moge zrobic

on mi poradzil szczerze od serca, z emoge zaproponowac sasiadce pomiary halasu (sa jakies normy, ktorych nie wolno przekraczac) i wowczas miec jasny argument w reku
ale najlepiej mam sobie poszukac innego lokum, bo baba nie da za wygrana – taki typ najwyrazniej

wyprowadzilam sie moze ze trzy miesiace pozniej

taka tolerancja dla krzykow dzieci to kwestia jakiejs niepisanej umowy spolecznej – sa tacy, ktorym to nie wadzi; sa tacy, ktorym przeszkadza, ale wiedza doskonale, ze nie ma rozwiazania doskonalego oprocz wybudowania sobie chatki bez sasiadow ze wszystkich stron; sa tez tacy, ktorzy beda ci tak uprzykrzac zycie, ze nawet bedac pewna swoich racji, w koncu zaczniesz w siebie watpic

chyba wyslalabym do niej list z potwierdzeniem odbioru, z oficjalnym powieadomieniem, ze uzywanie obrazliwych slow wobec kogokolwiek jest w polsce wykroczeniem i zagrozila doniesieniem
z dopiskiem, ze jesli zyczy sobie dokonania oficjalnych pomiarow poziomu halasu, straz miejska dysponuje odpowiednimi srodkami
inaczej jej skargi sa bezpodstawne, bo bezwzgledna cisza obowiazuje tylko miedzy 22 a 6 rano

jak ja tobie niesamowicie wspolczuje!

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:to sa generalnie sytuacje bez wyjscia jakby na to nie spojrzal

mialam tragiczna sytuacje z sasiadami w slowenii – moje dzieci nigdy nie byly cichutkie, ale mi sasiadka robila afery, kiedy alkowi spadla lyzeczka na podloge

usilowalam sie niejednokrotnie porozumiec z jej mezem, tlumaczylam jak krowie na rowie, ze to nie moja wina, ze dom zbudwano a takich nieszczelnych materialow, grzecznie pokazalam, ze dla zmniejszenia halasu wylozylam caly dom wykladzinami

bez skutku, bo, jak facet tlumaczyl, jego zona jest chora, bierze leki i dlugo rano spi :Szok:

poszlam w koncu do spoldzielni zapytac o rade i dowiedzialam sie, ze moge sobie halasowac poza godzinami ciszy nocnej czyli miedzy 6 a 22 “w granicach rozsadku”

i wlasnie takie granice rozsadku sa problemem, bo dla mnie rozsadnym jest, ze ktos chodzi w domu, ze ktos spiewa pod prysznicem, oglada telewizje, slucha muzyki czy pogwizduje, rozmawia, ba!, nawet sie kloci ze wspolmalzonekiem

dla moich bylych sasiadow tylko kompletna cisza byla rozwiazaniem (nie wspominam, ze np. mieli remont przez dobre trzy miesiace i to taki z przytupem, ze cala klastka schodowa byla zawalona pylem a wiertareczka chodzila od 10 do 18 non-stop, ale oni wowcza po prostu wyniesli sie z domu)

niestety, decydujac sie na zycie w bloku czesto ludzie zapominaja, ze traci sie troche na prywatnosci, troche na przestrzeni zyciowej, a przede wszytskim na swietym spokoju

zapytalam kiedys, po entej skardze, ze dzieci krzycza i smieja sie za glosno (w ciagu dnia, oczywiscie) policjanta, co moge zrobic

on mi poradzil szczerze od serca, z emoge zaproponowac sasiadce pomiary halasu (sa jakies normy, ktorych nie wolno przekraczac) i wowczas miec jasny argument w reku
ale najlepiej mam sobie poszukac innego lokum, bo baba nie da za wygrana – taki typ najwyrazniej

wyprowadzilam sie moze ze trzy miesiace pozniej

taka tolerancja dla krzykow dzieci to kwestia jakiejs niepisanej umowy spolecznej – sa tacy, ktorym to nie wadzi; sa tacy, ktorym przeszkadza, ale wiedza doskonale, ze nie ma rozwiazania doskonalego oprocz wybudowania sobie chatki bez sasiadow ze wszystkich stron; sa tez tacy, ktorzy beda ci tak uprzykrzac zycie, ze nawet bedac pewna swoich racji, w koncu zaczniesz w siebie watpic

chyba wyslalabym do niej list z potwierdzeniem odbioru, z oficjalnym powieadomieniem, ze uzywanie obrazliwych slow wobec kogokolwiek jest w polsce wykroczeniem i zagrozila doniesieniem
z dopiskiem, ze jesli zyczy sobie dokonania oficjalnych pomiarow poziomu halasu, straz miejska dysponuje odpowiednimi srodkami
inaczej jej skargi sa bezpodstawne, bo bezwzgledna cisza obowiazuje tylko miedzy 22 a 6 rano

jak ja tobie niesamowicie wspolczuje!

o właśnie wyprowadzka to coś co by nam dobrze zrobiło ale ja przez najblizsze pare lat nie mam szans na zmiane lokum za to sąsiadka i owszem, to dośc zamozna samotna osoba, czasem mam ochote jej powiedzieć ze najlepiej by zrobiła jakby do lasu się wyprowadziła może tam odnalazłaby spokój …
ech jestem kłębkiem nerwów …

Dodane ponad rok temu,

jest godz. 21.20 a nad moją głową dziecko zaczęło zabawę – jeździ po całym mieszkaniu na samochodziku – jeździku, robiąc przy tym straszny hałas, od czasu do czasu przewracając się lub jakieś ciężkie przedmioty (wnioskuję, że ciężkie, bo hałas spory)

zero reakcji ze strony mamy i babci

i co mam zrobić? iść i nakrzyczeć? a potem wrócę do domu i zaczną skakać w dal lub bawić się w przewracanie taboretów w kuchni?

chciałybyście takich sąsiadów?

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:jest godz. 21.20 a nad moją głową dziecko zaczęło zabawę – jeździ po całym mieszkaniu na samochodziku – jeździku, robiąc przy tym straszny hałas, od czasu do czasu przewracając się lub jakieś ciężkie przedmioty (wnioskuję, że ciężkie, bo hałas spory)

zero reakcji ze strony mamy i babci

i co mam zrobić? iść i nakrzyczeć? a potem wrócę do domu i zaczną skakać w dal lub bawić się w przewracanie taboretów w kuchni?

chciałybyście takich sąsiadów?

zasadniczo do 22 nie masz podstaw, zeby im zwracac uwage
po 22, wybitnie chetnie przeszlabym sie na gore porozmawiac

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:jest godz. 21.20 a nad moją głową dziecko zaczęło zabawę – jeździ po całym mieszkaniu na samochodziku – jeździku, robiąc przy tym straszny hałas, od czasu do czasu przewracając się lub jakieś ciężkie przedmioty (wnioskuję, że ciężkie, bo hałas spory)

zero reakcji ze strony mamy i babci

i co mam zrobić? iść i nakrzyczeć? a potem wrócę do domu i zaczną skakać w dal lub bawić się w przewracanie taboretów w kuchni?

chciałybyście takich sąsiadów?

a moje dziecko od 1,5 godziny śpi…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:zasadniczo do 22 nie masz podstaw, zeby im zwracac uwage
po 22, wybitnie chetnie przeszlabym sie na gore porozmawiac

ależ oczywiście, że mam podstawy – CHCĘ W SPOKOJU CHOCIAŻ JEDEN DZIEŃ POSIEDZIEĆ A MOJE DZIECI ŚPIĄ!!!

a poza tym, to jakieś regulaminy spółdzielni co są czy coś takiego, mają wyraźnie zapisane, że cisza nocna od 22-6, a w pozostałych godzinach masz się tak zachowywać, żeby innym życia nie zatruwać!!!

i tego żądam!

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Yazzi:a moje dziecko od 1,5 godziny śpi…

Yazzi, żebyś nie myślała, że ja cokolwiek do Ciebie lub Twojego dzieciątka mam – przy okazji wątku, który założyłaś, opisałam swoją sytuację, w pierwszym poście napisałam, że u mnie to pewnie 100% większe nasilenie,

poza tym, nigdy, przenigdy nie nazwałabym dziecka debilem, ale to też już pisałam

niech śpi spokojnie maluszek…

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:ależ oczywiście, że mam podstawy – CHCĘ W SPOKOJU CHOCIAŻ JEDEN DZIEŃ POSIEDZIEĆ A MOJE DZIECI ŚPIĄ!!!

a poza tym, to jakieś regulaminy spółdzielni co są czy coś takiego, mają wyraźnie zapisane, że cisza nocna od 22-6, a w pozostałych godzinach masz się tak zachowywać, żeby innym życia nie zatruwać!!!

i tego żądam!

równie dobrze sąsiad mogłby np wyburzać sciany, wiercić, generalnie się remontować i co?
może…
także niechaj juz sobie lepiej ten smyk nad Tobą lata.

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:Yazzi, żebyś nie myślała, że ja cokolwiek do Ciebie lub Twojego dzieciątka mam – przy okazji wątku, który założyłaś, opisałam swoją sytuację, w pierwszym poście napisałam, że u mnie to pewnie 100% większe nasilenie,

poza tym, nigdy, przenigdy nie nazwałabym dziecka debilem, ale to też już pisałam

niech śpi spokojnie maluszek…

ok sorki źle Cię zrozumiałam
przepraszam

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:równie dobrze sąsiad mogłby np wyburzać sciany, wiercić, generalnie się remontować i co?
może…
także niechaj juz sobie lepiej ten smyk nad Tobą lata.

powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała…

wolałabym ten remont – raz a konkretnie

a ten dzieciak lata mi po łbie od ubiegłego roku (wprowadził się z mamą do babci), mam wrażenie non stop

i żeby to tylko latanie było, a o balkonie przeczytałaś?

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Yazzi:ok sorki źle Cię zrozumiałam
przepraszam

nie ma za co przepraszać

Ty masz problem i ja mam, tylko, że w odwrotną stronę…

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:powiedziała co wiedziała i czym prędzej odleciała…

wolałabym ten remont – raz a konkretnie

a ten dzieciak lata mi po łbie od ubiegłego roku (wprowadził się z mamą do babci), mam wrażenie non stop

i żeby to tylko latanie było, a o balkonie przeczytałaś?

a tylko jednego masz sąsiada?
bo ja mam 20 i wyobraż sobie, że na zmiane non stop ktoś wierci, robi remont…
w sezonie wiosna – jesień świra idzie dostać. czasem niesie jeszcze po scianach halas remontowy od mieszkańców z dalszych klatek…
i nie odleciałam…
widocznie bloki nie są dla Ciebie 🙂 wyprowadź sie do domku;)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:a tylko jednego masz sąsiada?
bo ja mam 20 i wyobraż sobie, że na zmiane non stop ktoś wierci, robi remont…
w sezonie wiosna – jesień świra idzie dostać. czasem niesie jeszcze po scianach halas remontowy od mieszkańców z dalszych klatek…
i nie odleciałam…
widocznie bloki nie są dla Ciebie 🙂 wyprowadź sie do domku;)

też mam kilkunastu i na pewno nie są powodem do przeprowadzki

chciałabym jednak aby inni zachowywali się choć w połowie tak grzecznie jak ja;)

uważam dyskusję z Tobą za zakończoną:p

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:też mam kilkunastu i na pewno nie są powodem do przeprowadzki

chciałabym jednak aby inni zachowywali się choć w połowie tak grzecznie jak ja;)

uważam dyskusję z Tobą za zakończoną:p

oj, spadaj!:p
jeszcze coś muszę dodać…
że też mam dzieci i też przeszkadzały sasiadce z dołu do tego stopnia, ze czułam sie chwilami wieźniem we własnym domu. skończyło sie gdy sasiadka sama została mamą… nie wiem, chyba przestała się nudzić;)
za to zaczeli się nudzić sasiedzi jeszcze niżej i jako metodę proszenia o ciszę wymyslili sobie walenie w kaloryfer, co wkurzało sasiadów w calym pionie, a mnie szczególnie, bo mi wariaci Franie budzili (godziny dzienne)….
rozumiem, ze walenie na balkonie po rurach do normalnych zabaw i zachowań nie należy, ale jak dziecko biega, bawi się to cieżko mieć pretensje…
nie mówie, ze mnie takie hałasy nie wkurzają, ale kazdy ma prawo we własnym domu czuć swobodnie, ale też zachowywać sie na tyle, żeby nie być uciązliwym dla sasiadów , o ile nie wymusza tego siła wyższa (np. remont)…
najgorzej jak człowiek idzie poprosić o bardziej ciche zachowanie i nie spotyka się ze zrozumieniem, tylko z buractwem… wtedy wlasnie konflikt gotowy.

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:oj, spadaj!:p
jeszcze coś muszę dodać…
że też mam dzieci i też przeszkadzały sasiadce z dołu do tego stopnia, ze czułam sie chwilami wieźniem we własnym domu. skończyło sie gdy sasiadka sama została mamą… nie wiem, chyba przestała się nudzić;)

cholera moja sąsiadka już na pewno nie zostanie mamą 🙁

vinga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Yazzi:Muszę się wygadać , bo chyba oszaleje ze złości…

Pod nami mieszka Pani której UWAGA!!!! Bardzo przeszkadza moje dziecko.
Jak tylko syn głośniej krzyknie, tupnie, albo biegnie do pokoju to ta drze ryja na cały pion, wali w kaloryfery,albo sufit, WYZYWA moje dziecko od bachorów, głupków i ułomów!!!!!!!!!!! a dzisiaj to juz przeszła sama siebie krzycząc NAUCZ SIĘ GADAĆ DEBILU!!!!!
Skargi w spółdzielni niewiele wniosły, była interwencja pracownika po czym skończyła się na upomnieniu obydwu stron i wzajemnym zrozumieniu – po czym nic się nie zmieniło!
Po dzisiejszej akcji nerwy mnie poniosły i zadzwoniłam na policję, umówiłam się na jutro z dzielnicowym choć szczerze mówiąc nie wiem czy to coś zmieni i czy nie spowoduje to ze zacznie się mścić???
Do cholery jasnej nie pozwole żeby jakiś durny babsztyl obrażał moje dziecko!!!

No to się wykrzyczałam…

No cóż… w tej sytuacji pozostaje mi tylko napisać, że dziękuję Bogu, że mieszkam na najniższej kondygnacji w bloku, pode mną już tylko garaże… a obok za ścianą (bardzo cienką, niestety) mieszkają studenci :)…, bo moje dzieci do cichych nie należą, a już ich kłótnie o zabawki o 5-6 rano, na pewno nie są przyjemne… My za to jesteśmy super wyrozumiali na imprezy studencki, choć one zdecydowanie rzadsze, niż krzyki naszych smyków 🙂

Ale moja siostra mieszka w bloku, gdzie większość sąsiadów jest “zasiedziała”, dzieci odchowane itp. sąsiadowi przeszkadza, że jej dzieci śmieją się na korytarzu, albo ścigają po schodach… Natomiast, nad tym samym sąsiadem mieszkają dwaj bracia, którzy ciągle mają imprezy alkoholowe i często się ze sobą awanturują… no i dziwnym trafem, podobno tego sąsiad upominający dzieci mojej siostry nigdy nie słyszy… hmm…

alice82 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:równie dobrze sąsiad mogłby np wyburzać sciany, wiercić, generalnie się remontować i co?
może…
także niechaj juz sobie lepiej ten smyk nad Tobą lata.

u NAs głośne roboty remontowe można tylko do 19 robić a większość “zajefajnych” sąsiadów dziala do 21 szlag człowieka może trafić

rena12 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alice82:u NAs głośne roboty remontowe można tylko do 19 robić a większość “zajefajnych” sąsiadów dziala do 21 szlag człowieka może trafić

własnie tak sobie przypomniałam
mój brat kiedys pracował w jakiejś tam firmie remontowej w warszawie i mówił, że ciężkie roboty remontowe typu burzenie, wiercenie i takie tam można przeprowadzać tylko do 18tej czy 19 , nie wiem czy na to jest jakis przepis ogólny czy w danej spółdzielni tak było – muszę zapytać to wam powiem

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alice82:u NAs głośne roboty remontowe można tylko do 19 robić a większość “zajefajnych” sąsiadów dziala do 21 szlag człowieka może trafić

Zamieszczone przez rena12: że ciężkie roboty remontowe typu burzenie, wiercenie i takie tam można przeprowadzać tylko do 18tej czy 19 , nie wiem czy na to jest jakis przepis ogólny czy w danej spółdzielni tak było – muszę zapytać to wam powiem

ja gdzies słyszałam, że do 20…
ale dla mnie siedzącej w domu i odkąd sie Frania urodziła doświadczającej chyba 2 remontu łazienki u sasiadów, to żadna pociecha;)
hałas zaczyna sie o 9:30 i kończy po 16, ale i tak mnie wnerwia…
jednak nie latam tam, rozumiem…
natomiast do mnie sasiedzi przylatywali w godzinach 11-12:00, ok 17:00…
ostatnio mielismy gości z dziecmi… troszkę biegały;) przyszła o 21:15 (my na 3 , ona na 1 pietrze mieszka)
przeprosiłam ją i powiedziałam, ze to sytuacja naprawde wyjątkowa, bo nie było u nas żadnej imprezy tego typu z pewnoscią od 4 urodzin Filipa, poza tym już kończymy – bo wiadomo – maluszki muszą iść spać. Dostała kawał sernika i jeszcze przeprosiła że nas “naszła”;)
nadal się lubimy:)
ps. to jej mąż walił w kaloryfery! bo pod nami a bezposrednio nad nimi tez mieszkało dziecko i rozrabiało… i nic mnie tak nie wnerwiało jak moje dzieci spały, szczegolnie mała, a tu łubudu na maxa i wszyscy w domu na baczność…
ostatnio odwalił taki numer jak byłam z małą w szpitalu i moj mąż był zmeczony, bo mnie zmienił – wrócił do domu sie przespać na 3-4 godziny i miał wrócić do szpitala… Ledwie zasnał a tu walenie (ok20:00). Wściekł się. Ubrał szlafrok, sasiad mu długo nie otwierał, ale mąż nie przestawał dzwonić. Sasiad drzwi otworzył… Sasiedzi nad nim powiedzieli mu, ze ich dziecko nie biega, że ten hałas od nas niesie, na co mój Stefan mówi, ze na pewno nie od nas i przedstawia sytuacje… nie wiem czy z nerwów czy z czegoś innego, ale sąsiad się podobno prawie popłakał… moj mąż powiedział mu, zeby się sam nie zachowywał tak jakby nie chciał by inni się zachowywali i że dziekuje mu, ze przez niego niewyspany musi wrócić do szpitala.

tazmanka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:równie dobrze sąsiad mogłby np wyburzać sciany, wiercić, generalnie się remontować i co?
może…
także niechaj juz sobie lepiej ten smyk nad Tobą lata.

ja mam sąsiada do którego się juz ‘przyzwyczaiłam’ nagminnie, namiętnie wierci, praktycznie co drugi trzeci dzien słychac wiertarkę, czasem na krótko czasem dłużej. Nie poszłam nigdy na skargę, bo zawsze kończył ok 20-21.
Moje dziecko tez biega i w sumie hałasuje, moze nie mocno- ale myśle ze sąsiedzi to na pewno słyszą, nigdy nie zwrócili uwagi. Jakoś tak staramy się zyc nie wchodząc sobie w drogę. Do niedawna miałam jeszcze sąsiada- który uwielbiał głośno słuchać muzyki, nie pracował i robił często imprezy- to było uciążliwe, ale wyprowadził się niedawno.

Współczuje takiej sąsiadki- kobieta chyba dzieci nie miała.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:a tylko jednego masz sąsiada?
bo ja mam 20 i wyobraż sobie, że na zmiane non stop ktoś wierci, robi remont…
w sezonie wiosna – jesień świra idzie dostać. czasem niesie jeszcze po scianach halas remontowy od mieszkańców z dalszych klatek…
i nie odleciałam…
widocznie bloki nie są dla Ciebie 🙂 wyprowadź sie do domku;)

Przed wprowadzeniem się do obecnego mieszkania też robiliśmy gruntowny remont – nawet betonową scianę wyburzaliśmy młotami.
Jak cykliniarze jechali parkiet – przy otwartych oknach słychać bylo…za blokiem…

Ale przed rozpoczęciem działań remontowych przeszliśmysię po sąsiadach, powiedzielismy ze my nowi i przez 3 tygodnie w godzinach 10-18 bedzie straszny hałas.
Sasiedzi przyjeli to ze zrozumieniem.

Mysle ze tego typu problemy trzeba zalatwiac spokojnie, rozmawiac, prosić – z kazdym idzie sie dogadac – trzeba tylko cierpliwości.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:ja gdzies słyszałam, że do 20…
ale dla mnie siedzącej w domu i odkąd sie Frania urodziła doświadczającej chyba 2 remontu łazienki u sasiadów, to żadna pociecha;)
hałas zaczyna sie o 9:30 i kończy po 16, ale i tak mnie wnerwia…
jednak nie latam tam, rozumiem…
natomiast do mnie sasiedzi przylatywali w godzinach 11-12:00, ok 17:00…
ostatnio mielismy gości z dziecmi… troszkę biegały;) przyszła o 21:15 (my na 3 , ona na 1 pietrze mieszka)
przeprosiłam ją i powiedziałam, ze to sytuacja naprawde wyjątkowa, bo nie było u nas żadnej imprezy tego typu z pewnoscią od 4 urodzin Filipa, poza tym już kończymy – bo wiadomo – maluszki muszą iść spać. Dostała kawał sernika i jeszcze przeprosiła że nas “naszła”;)
nadal się lubimy:)
ps. to jej mąż walił w kaloryfery! bo pod nami a bezposrednio nad nimi tez mieszkało dziecko i rozrabiało… i nic mnie tak nie wnerwiało jak moje dzieci spały, szczegolnie mała, a tu łubudu na maxa i wszyscy w domu na baczność…
ostatnio odwalił taki numer jak byłam z małą w szpitalu i moj mąż był zmeczony, bo mnie zmienił – wrócił do domu sie przespać na 3-4 godziny i miał wrócić do szpitala… Ledwie zasnał a tu walenie (ok20:00). Wściekł się. Ubrał szlafrok, sasiad mu długo nie otwierał, ale mąż nie przestawał dzwonić. Sasiad drzwi otworzył… Sasiedzi nad nim powiedzieli mu, ze ich dziecko nie biega, że ten hałas od nas niesie, na co mój Stefan mówi, ze na pewno nie od nas i przedstawia sytuacje… nie wiem czy z nerwów czy z czegoś innego, ale sąsiad się podobno prawie popłakał… moj mąż powiedział mu, zeby się sam nie zachowywał tak jakby nie chciał by inni się zachowywali i że dziekuje mu, ze przez niego niewyspany musi wrócić do szpitala.

miałam się do Ciebie nie odzywać…:Foch: ale…

żeby Ci nie było smutno, to dodam, że u mnie na klatce schodowej teraz remont robią – Panowie czują się jak u siebie – radio wyje tak, że by było je słychać z parteru aż po czwarte piętro, walą jakby mieli chałupę rozwalić a nie wyremontować, poza tym palą papierochy ale to już dzisiaj im wygarnę – jak chce palić to na dwór niech spieprza, ja nie muszę ich smrodów wąchać

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mikusiowamama:miałam się do Ciebie nie odzywać…:Foch: ale…

żeby Ci nie było smutno, to dodam, że u mnie na klatce schodowej teraz remont robią – Panowie czują się jak u siebie – radio wyje tak, że by było je słychać z parteru aż po czwarte piętro, walą jakby mieli chałupę rozwalić a nie wyremontować, poza tym palą papierochy ale to już dzisiaj im wygarnę – jak chce palić to na dwór niech spieprza, ja nie muszę ich smrodów wąchać

czemu miałaś sie do mnie nie odzywać?:Hmmm…:

u mnie remont klatki zakończył sie jakieś 2 mce temu a śmierdzi do tej pory!
taki duszący, gryzący odór emalii:(

Znasz odpowiedź na pytanie: Sąsiedzki konflikt :(?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Dziedziczenie długów
Czy któraś z Was orientuje się jak wygląda kwestia dziedziczenia długów? Spawa wygląda tak: zmarła osoba, która nie pozostawiła żadnego majątku, nie spisała także testamentu, a pozostały wzięte na nią kredyty w
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Solid Security ;-)
Sobota... godzina ok. południa :) Jestem w figloraju z Młodzieżą na urodzinach jej kolegi z przedszkola. Dzwoni telefon. Numer mi nieznany, więc odrzucam... myślę sobie - pewnie jakiś zbłąkany student chce się umówić
Czytaj dalej