Sił mi już brak …

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 75)
  • Autor
    Wpisy
  • #94399

    nadii

    Wiem wiem, pewnie to nie miejsce na takie zwierzenia, ale wyć mi się chce!!! I chyba muszę się troszkę komuś pożalić (bo przecież nie mogę ciągle mamie głowy zawracać moimi telefonami).

    W. odezwał się znowu wrzód!!! A wiecie co oznacza chory chłop w domu. Ale to jeszcze nic, najgorsze, że ciągle lata do kibelka i co wizyta to innym wyjściem :(. Tak mi go szkoda, bo się biedaczek męczy :(.

    Kolejna katastrofa – mój kochany kotek… 🙁 ma PADACZKĘ :eek:. A ja siedzę i wyję. Średnio co godzinę ma atak. Jest na psychotropach, ale nie ma na razie poprawy. Ciągle wydzwaniam do weterynarza…

    Niech to już się skończy!!! Sił mi już brak…

    #1907020

    mala5-mi

    Tak mi przykro Nadii z powodu Męża choroby!!! No i kotka oczywiście.. Mój psiaczek też ledwo żyje, już wzywaliśmy weterynarza, ma nosówkę więc kiepsko to widzę… Narazie dostaje leki: sterydy, przeciwbólowe, jakieś witaminy 🙂 Niestety jeśli mu nie przejdzie to będziemy musieli Go uśpić (chyba że wcześniej sam od nas odejdzie)…



    #1907021

    nadii

    Przykro mi Mała Mi :(. Mam nadzieję, że piesek wydobrzeje. Znam przypadki, że psiaki przeżywały nosówki, także będzie dobrze :).

    Kurcze a ja tak siedzę i myślę, dlaczego moje koty tak często chorują :(. Ta z padaczką ma także nawykowe wypadanie rzepek w kolanach :(, a druga jest alergiczką :(. Dbamy o nie bardzo, chuchamy, dmuchamy…

    Ale ta padaczka to mnie już dobiła :(. Miałam nadzieję, że może nie… niestety… to już pewne, że to padaczka :(.

    #1907022

    aqq

    Nadii ,strasznie mi przykro z powodu męża 🙁
    Wiem też co znaczy strach o kota -moja kotka ostatnio wybiła sobie przedniego zęba (niemota nie potrafiła wskoczyć na szafkę) .

    #1907023

    Anonim

    Zamieszczone przez nadii
    Wiem wiem, pewnie to nie miejsce na takie zwierzenia, ale wyć mi się chce!!! I chyba muszę się troszkę komuś pożalić (bo przecież nie mogę ciągle mamie głowy zawracać moimi telefonami).

    W. odezwał się znowu wrzód!!! A wiecie co oznacza chory chłop w domu. Ale to jeszcze nic, najgorsze, że ciągle lata do kibelka i co wizyta to innym wyjściem :(. Tak mi go szkoda, bo się biedaczek męczy :(.

    Kolejna katastrofa – mój kochany kotek… 🙁 ma PADACZKĘ :eek:. A ja siedzę i wyję. Średnio co godzinę ma atak. Jest na psychotropach, ale nie ma na razie poprawy. Ciągle wydzwaniam do weterynarza…

    Niech to już się skończy!!! Sił mi już brak…

    Kochana, a od czego tu jestesmy/??
    Przykro mi bardzo:(
    kurcze, zawsze musi byc cos…mam nadzieje,ze ta zla passa niedlugo minie:(
    jakby co to pisz na gg:)ja cie chetnie zawsze „poczytam”
    buziole kochana!

    #1907024

    niuunia

    nadii bardzo bym Ci chciała jakoś pomóc… ale na medycynie się niestety nie znam i nie wiem co by mogło jakoś pomóc … eh 🙁

    Jest mi smutno z powodu męża i kociaczka … Ale wierzę w to ,że jakoś szybko Wam , te dzionki zlecą i z dnia na dzień będzie coraz lepiej …

    A kotuś musi walczyć … Może wezwij jakiegoś weterynarza do domu … Niech coś innego wymyśli skoro po tym poprawy ni ma … 🙁

    Trzymaj się cieplusio …



    #1907025

    meme

    Trzymam z całych sił kciuki, żeby jak najszybciej nastały lepsze i przede wszystkim zdrowsze dni dla Twojego Męża i kotka również!!!
    trzymaj się!!!

    #1907026

    niuunia

    nadii napisz nam jak tam z kotkiem ? Pomagają cuś te psychotropy ? 🙁

    #1907027

    nadii

    Próbujemy drugiego leku, bo pierwszy nie przynosił oczekiwanej poprawy i kicia miała już ataki co 13 minut :eek:. A ja ciągle wyję.

    Wczoraj do tego miałam obronę i nie mogłam się na niczym skupić. Ale jakoś poszło do przodu. Nawet nie umiem się cieszyć z tego, że już mam to za sobą :(. Jest mi zupełnie wszystko jedno z powodu zakończenia podyplomówki.

    Najgorsze, że są podejrzenia, że kotek ma nowotwór mózgu :(. Ostatni okres w moim życiu to jakiś koszmar. Prawie nie śpimy, bo ciągłe ataki ma. Nie spuszczamy z niej wzroku i ciągle patrzymy na zegarek, ile czasu nie miała już napadu. A ona wygląda jak bieda z nędzą. Zresztą ja też już teraz tak wyglądam :(.

    Dziękuję Wam kochane za ciepłe słowa. Trzymajcie kciuki żeby lek zadziałał. Bo jak nie – to… nawet nie mogę o tym myśleć.

    #1907028

    niuunia

    Kurcze nadii … miałam nadzieję ,że jest już troszku lepiej … 🙁 eh
    Musimy głęboko w to wierzyć ,że ten 2 lek -pomoże !!! Musi pomóc – i innej opcji nie ma !!! Ucałuj i uściskaj kiciusię biedną … (wyobraźam sobie co przeżywanie 🙁 ) Buuuuu …

    Gratuluję obrony … i na Twoim miejscu też by nie miało to dla mnie znaczenia 🙁 Teraz kicia jest najważniejsza … I wypluj te słowa z tym rakiem mózgu (tfu tfu tfu) …



    #1907029

    Anonim

    Zamieszczone przez nadii
    Próbujemy drugiego leku, bo pierwszy nie przynosił oczekiwanej poprawy i kicia miała już ataki co 13 minut :eek:. A ja ciągle wyję.

    Wczoraj do tego miałam obronę i nie mogłam się na niczym skupić. Ale jakoś poszło do przodu. Nawet nie umiem się cieszyć z tego, że już mam to za sobą :(. Jest mi zupełnie wszystko jedno z powodu zakończenia podyplomówki.

    Najgorsze, że są podejrzenia, że kotek ma nowotwór mózgu :(. Ostatni okres w moim życiu to jakiś koszmar. Prawie nie śpimy, bo ciągłe ataki ma. Nie spuszczamy z niej wzroku i ciągle patrzymy na zegarek, ile czasu nie miała już napadu. A ona wygląda jak bieda z nędzą. Zresztą ja też już teraz tak wyglądam :(.

    Dziękuję Wam kochane za ciepłe słowa. Trzymajcie kciuki żeby lek zadziałał. Bo jak nie – to… nawet nie mogę o tym myśleć.

    Boze Nadii, mam nadizeje,ze ten drugi lek pomoze…tak mi przykro:(

    Tak bardzo mi przykro:(

    Ps.gratuluje obrony…

    #1907030

    paszulka

    nadii bardzo i to bardzo Cię rozumiem i wcale nie zazdroszczę.
    To bardzo bolesne. Jednak postaraj się patrzeć na to inaczej.
    Jak to dobrze, że ta kicia trafiła właśnie na Was. Ma kochającą panią i pana. Nie każdemu zwierzaczkowi sie to przytrafia. Ja na tej zasadzie mam trzy koty i psa. Z jednej strony rozumiem Cię dlatego doskonale a z drugiej szukam sił i racjonalizacji mojej i ich przyszłości kiedy zaczną odchodzić. Boję się tego bardzo.
    Dziwi mnie leczenie padaczki psychotropami. To choroba neurologiczna i na to są odrębne leki. Spróbuj u jakiegoś innego weterynarza. Zróbcie USG i rentgena aby wykluczyć kwestię raka.
    Aby troszkę CIę pocieszyć to powiem CI, że obrona (gratulacje :)) i choroba kotka na tyle zaprzątna Ci uwagę, że jest szansa, że na innym polu Ci się poszczęści! I za to bardzo trzymam kciuki. Nie zapomnij tylko o seksie.
    Nie daleko trzeba patrzeć… pamiętasz co Madzi się przytrafiło przed ostatnimi II krechami?!
    Bądź dobrej myśli i walcz o kicię!!



    #1907031

    iwoonka

    Nadii – współczuję Ci bardzo, rany i kotek i mąż:(…
    Ale gratuluje obrony, i tak jak pisze Paszula – skupiasz się teraz na innych rzeczach (ważniejszych) i tylko jak nie zapomnisz o przytulankach to dzidzia jak nic Wam wyjdzie w tym cyklu, tego Ci życzę!! 😉

    #1907032

    mala5-mi

    Ja również życzę powrotu do zdrówka mężykowi jak i kociaczkowi! A przytulanko musi być – kciuki zaciskam!!!

    #1907033

    nadii

    Jakie przytulanko :eek:. Ja sił nie mam żeby cokolwiek zjeść, a psychicznie zryta jestem już na maksa. Dodatkowo druga kicia mi się porzygała :(.

    Dostaje leki na padaczkę (z rodziny psychotropów). A padaczkę może wywołać nawet pasożyt, więc nie zawsze jest to sprawa neurologiczna. U naszej wykluczona jest cukrzyca, pasożyty, więc prawdopodobnie to jakiś ucisk na mózg. Tylko nadzieja, że nie nowotwór, tylko może jakaś żyła rozszerzyła się, np. pod wpływem upałów i lada chwila wchłonie się. Kurczowo trzymam się tej myśli, choć jak patrzę na Zinię, to bywa że tracę nadzieję :(.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 75)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close