Siniaki a instytucje państwowe

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)
  • Autor
    Wpisy
  • #97887

    ulaluki

    Dzieciak mój ma dwa duże sińce(rodzenstwo się pogryzło), widoczne ślady ugryzień.
    No i dzis w przedszkolu zwrócono mi uwage, sugerując, że niby cos się mogło stać.(czytaj maltretowane).
    Głupio mi się zrobiło, a bardziej przykro. Co prawda jestem zdania , że lepiej kogos niewinnie posądzić niż przeoczyć bicia dziecka, niemniej zrobiło mi się przykro.
    Byliśmy u lekarza, pediatry(chorowały więc są nieco drażliwsze i chętniejsze do bojek), zrozumiała, zresztą widać zęby
    A jak u was? Czy zdarza się im wyglądają jak „ofiary przemocy”, panie z przedszkola czy ze żłobka reagują na to?
    Napiszę jeszcze, że moj dzieciak to jeszcze był w „lekkim” stanie, bywało o wiele gorzej:)

    #2330339

    snoopy

    pamiętam jak mój starszy był malutki, bardzo często obcinałam mu pazurki bo strasznie szybko mu rosył, co 3-4 dni juz musiałam obcinać
    ale jakoś raz przeoczyłam moment i przez noc strasznie sie podrapał na twarzy
    a pech chciał ze tego dnia mielismy iść na szczepienie
    lekarz jak go zobaczył z przerazeniem zapytał co mu sie stało
    mówię, ze mały sam sie tak podrapał
    spojrzał na mnie z niedowierzaniem, takim dziwnym wzrokiem
    powiedział że to nie mozliwe by on sam sie tak bardzo podrapał, zerknął na paznokcie i dodał a zresztą czym skoro on ma takie krótkie paznokcie
    powiedział to takim tonem, poczułam sie bardzo głupio, ale jeszcze bardziej byłam wku….
    sugerował ze to chyba ja go sama tak załatwiłam

    a druga stytuacja miała miejsce w przedszkolu, całkiem niedawno
    byłam świadkiem, a raczej usłyszałam przypadkiem jak pani przedszkolanka, dodam pani dyrektor zwróciła uwagę pewnej mamie, by bardziej uwazali w domu na syna, bo on non stop ma jakieś dziwne siniaki, że jeden zejdzie to po kilku dniach z drugim przychodzi, i są one zwykle na twarzy, raz limo na jednym oku, raz pod drugim (jak widziałam tego chłopca z plastrem na brwi i limem pod drugim okiem to sama sie zastanawiałam jak ten mały sie musiał przewrócić, w co uderzyć by tak wyglądać) i własnie wtedy pani zadała to samo pytanie jak to sie stało ze akurat oczy są zawsze posiniaczone, matka odpowiedziała tylko wie pani te moje dzieci tak szaleją ze człowiek za nimi nie nadąży, pani dr dodała, ze ona teraz będzie się bacznie przyglądać tym siniakom

    z jednej strony dobrze, ze ludzie w zewnątrz reagują, interesują się
    bo tyle sie słyszy o maltretowaniu dzieci
    ale z drugiej może powinni robić to bardziej delikatnie, dyskretnie

    u nas w domu jest 3 chłopaków dzikusów, mój 3 latek i dwóch dwulatków
    walczą, biją się, naprawde cudują, momentami to wytrzymać z nimi nie można
    ale jeszcze nigdy zaden z nich nie wyglądał jakoś drastycznie
    jak mają jakieś skaleczenia to z własnej winy, np stłuczone kolano, guz na głowie, osoby trzecie w tym nie uczesticzną



    #2330340

    qr-chuck

    Mój młodszy urodził się z wielkim naczyniakiem płaskim na ramieniu i szyi – wygląda to trochę tak jak ogromny siniak.
    Jeszcze w szpitalu przyszła położna do kąpania, podałam jej rozebrane dziecko, a ona widząc naczyniaka popatrzyła na mnie z ukosa i zaczęła mi tłumaczyc, że takie noworodki są delikatne i nie należy ich ściskać. Jak jej powiedziałam, że to naczyniak i mały się taki urodził – wyraźnie odetchnęła.
    Potem już jak szłam do przychodni i miał go ktoś oglądać rozebranego to uprzedzając uwagi mówiłam o naczyniaku.

    #2330341

    ulaluki

    No właśnie on nie wygląda tragicznie. Będę mieć chwilkę, wkleje zdjęcia. Jeden siniak jest na przedramieniu, drugi na plecach. A dzieciak z siniakami pierwszy raz poszedł. Kiedyś mieli więcej siniaków, ale wtedy byli w domu, jeszcze nie chodzili do przedszkola.
    Ważne , że się interesują, ale chyba teraz to naprawdę nie było nic niepokojącego
    Lekarka kiedyś widziała syna kompletnie pogryzionego(trudno roczniakowi wyjaśnić , ze nie wolno gryżć), nie komentowała specjalnie, ale może to to że nas zna, przychodzi do domu.

    #2330342

    ulaluki

    Zamieszczone przez tora
    pewnie tez bym sie kiepsko poczula, i byloby mi glupio.
    ale z drugiej strony o tyle rozumiem takie sytuacje, ze sama kiedys z innymi nauczycielami zainteresowalam sie maltretwanym dzieckiem.
    jezdzilam wtedy na basen z dzieciakami z mojej klasy, w grupie przed nami byl posiniaczony chlopiec, ale nogi tak przy pupie naprawde wygladaly niefajnie. musial pozadny lomot dostac. w tym wypadku podejrzenia okazaly sie sluszne.
    potem okazalo sie jeszcze, ze to dziecko kolezanki, kolezanki… (mialam okazje pare razy wczesniej z nia rozmawiac i tak tez srednio to wspominam)
    niefajna sytuacja ogolnie.

    zgadzam sie z alina, takie watpliwosci napewno powinno sie wyjasniac bardzo dyskretnie. bo to latwo przylepic late, ale zdjac to i nie zawsze jest komu i nawet jak jest, to nie latwo zchodzi..

    Współczuję sytuacji z koleżanką , a jeszcze bardziej dziecku.
    Tak po przespaniu problemu i opadnięciu emocji, myślę że lepiej zwrócić uwagę, mi sie zrobi tylko przykro, a może innemu dziecku życie uratuje.
    Tylko jak napisałyście, trzeba to robić delikatnie i z rozsądkiem.

    #2330343

    vinga

    Mnie raz w przychodni lekarka zapytała o sińce na brodzie u mojej Klary, mała jak raczkowała, to często brodą podłogę „zaliczała’, głowa „chodziła szybciej” niż ręce ;), ale jakoś nie odebrałam tego źle.
    Natomiast w przedszkolu się obwiam, bo mój Antek od kiedy poszedł do przedszkola, co ciągle sobie coś w domu zrobi, a to wspinał się na wiszącego ‚kaczora’ i wpadł na inny pojemnik na zabawki — na plecach wielki siniak i zdarta skóra, później w wannie…, później znów mąż tak niefortunnie go na łóżko położył, że uderzył się w plecy o rant łóżka ech… tak naprawdę to czekam, kiedy wychowawczyni zwróci nam uwagę :(…



    #2330344

    ahimsa

    Moja pediatra zawsze baaardzo dokładnie ogląda dziecko- i choć nigdy nie zasugerowała niczego, widziałam jak dokładnie oglądała siniaki.

    I ja się z tego cieszę!!!!! Znaczy, że nie jest obojętna. I panie w żłobie/przedszkolu lepiej, że reagują tak, niż by miały nic nie zrobić.
    Jak się nie ma nic na sumieniu to nie masz się czego bać. Lekarz odróżni siniaki dziecka bitego od np. pogryzień…również są umiejscowione gdzie indziej.

    ps. ale obaj się potrafią załatwić nieźle! Tylko jak się leją na serio- to robią to w absolutnym milczeniu! ( np. krwawa pręga nie wiadomo skąd na plecach u małego o pogryzieniach do krwi nie wspomnę u starszego)

    #2330345

    Anonim

    ostatnio jak wieszalam kurtke K. do szafy mały podszedl mi pod rękę i łokciem walnęłam niechcący go w skroń
    lekko
    po 3-4 h zauwazylismy mega guz :Strach:
    a po 2 dniach zaczal on przybierac najrozniekjsze barwy, od zolci po fiolet
    dziec zapytany w przedszkolu powiedzial pani, ze mama go uderzyla
    na szczescie przepytala go dokladniej… i chyba odetchnela :Fiu fiu:

    #2330346

    aborka

    własnie zastanawiam sie co ALa pani powie. Ta moja mała prawie nie gadała. zobaczyła moją kroste na czole i mówi – o tata bije?. masz kuku. Dobrze ze siniaków nie ma i nikt sie o to nie pyta bo na bank by było ze tata bije. 🙂

    #2330347

    mata-hari

    Mnie się jeszcze nigdy nikt nie zapytał, ale moje dziecko z racji ogromnych zmian AZSowych często wyglądało swego czasu jak ciężko pobite. Widziałam, że ludzie na placach zabaw dziwnie się na mnie patrzyli jak z nim przychodziłam, ale póki co, nikt nie odważył się tego skomentować.
    Teraz, jak mamy remisję AZSu to lekarze którzy pierwszy raz badają Michała, pytają tylko o olbrzymiego naczyniaka, który u M. zaczyna się przy obojczyku i schodzi po całej ręce aż do dłoni. Poza tym na tę chwilę cisza, ale pewnie w chwilach zaostrzeń AZSowych, nie raz i nie dwa ludzie się będą pytać.
    W sumie to dobrze – dla dobra innych dzieci, ale uwaga poczyniona w sposób niedyskretny może bardzo człowiekowi namieszać.



    #2330348

    ulaluki

    Zamieszczone przez ahimsa
    Moja pediatra zawsze baaardzo dokładnie ogląda dziecko- i choć nigdy nie zasugerowała niczego, widziałam jak dokładnie oglądała siniaki.

    I ja się z tego cieszę!!!!! Znaczy, że nie jest obojętna. I panie w żłobie/przedszkolu lepiej, że reagują tak, niż by miały nic nie zrobić.
    Jak się nie ma nic na sumieniu to nie masz się czego bać. Lekarz odróżni siniaki dziecka bitego od np. pogryzień…również są umiejscowione gdzie indziej.

    ps. ale obaj się potrafią załatwić nieźle! Tylko jak się leją na serio- to robią to w absolutnym milczeniu! ( np. krwawa pręga nie wiadomo skąd na plecach u małego o pogryzieniach do krwi nie wspomnę u starszego)

    Ta pręga właśnie taka jest. U nas zawsze wiadomo kiedy to się dzieje, bo się drą.
    Zgadzam się z Tobą.
    Oczywiście nie mam nic na sumieniu, tak jak pisałam często chorują dzieci to i często wizyty u lekarzy i to w róznych przychodniach, często jeździmy na dyżur. Nikt nam nie zwrócił uwagi, widać zęby zazwyczaj.
    Na szczeście moje dzieci powolne, rzadko mają inne siniaki niż od ugryzień.
    Sa małostłuczkowe:)

    #2330349

    Anonim

    Zamieszczone przez tora
    :Śmiech::Śmiech:
    dzieci sa szczere do bolu czasem :Fiu fiu:

    tiaaaaaaaaa, patologia
    panie też mogły się dowiedziec, że dziadek pali ognisko w lesie (na wsi mamy takie miejsce nieopodal domu na skraju pola, gdzie palimy zgrabione liście, kasztany, suche gałęzie – obok, rośnie kilka drzew :Śmiech:)



    #2330350

    figa

    „Moja” lekarz-pediatra mówiła,
    że ma obowiązek zgłąszania posiniaczonych dzieci
    i że zdarza jej się zgłaszać.
    Tak nam zeszło na ten temat, kiedy poszłam do niej
    z Ptyśką posiadającą malownicze siniaki po bańkach (które nie zwbudziły żadnych podejrzeń ;)).
    Pani doktor stwierdziła (z czym zgadzam się w 100%)
    że lepiej sprawdzić jedną rodzinę niepotrzebnie
    niż przegapić potrzebujące dziecko.
    Ani mnie to nie wkurza, ani nie peszy, ani przykro mi się nie robi.
    Imho to dobra praktyka – tak u lekarzy, jak i w żłobkach czy p-lach.

    #2330351

    figa

    Zamieszczone przez EwkaM
    tiaaaaaaaaa, patologia
    panie też mogły się dowiedziec, że dziadek pali ognisko w lesie (na wsi mamy takie miejsce nieopodal domu na skraju pola, gdzie palimy zgrabione liście, kasztany, suche gałęzie – obok, rośnie kilka drzew :Śmiech:)

    Moja w 3-latkach oznajmiła, że jestem czarownicą :Fiu fiu:
    Witała mnie w tym okresie słowami: „moja ty kochana czarownico”.

    #2330352

    olena

    Mniej więcej w tym czasie co Marta poszła do żłobka kupiliśmy sobie kotka. No i jak to mały kociak bawił się z Martą używając pazurków. Efekt był taki, że Marta często była podrapana. Często na własną prośbę (kot się bronił) :). Kiedyś Marta miała „śliczne” zadrapanie na twarzy. Poszła tak do żłobka. Jak ją odbierałam to pani się pyta czy Marta już „taka” przyszła do żłobka, czy może to efekt jakiejś kłótni z innym dzieckiem. Ja powiedziałam, że owszem, ma to od wczoraj, bo kotek tak ją potraktował. Na to pani, że „Marta wszystkim mówi, że podrapała ją …. MAMA”!!!! czyli pani ewidentnie chciała zobaczyć jak zareaguję, bo jakby to była moja wina to pewnie bym wszystko zwaliła na bójkę z dzieckiem w żłobku. Było mi strasznie głupio i potem już zwracałam uwagę, żeby Marta omijała kota szerokim łukiem 🙂

    Teraz w przedszkolu Marta ma często małe siniaki na nogach, widocznie obija się o różne przedmioty. Mnie też nawet niepokoiły te siniaki, bo wyglądają jak odbite palce.
    Ale panie w przedszkolu nigdy nie zwróciły uwagi.

    Wiadomo- rodzicom nie jest zbyt przyjemnie jak ktoś zwraca uwagę. Ale lepiej reagować, delikatnie, niż być obojętnym.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 20)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close