Skarga

Dziewczyny co byście zrobiły jeśli byście wiedziały że lekarz popełnił błąd w sztuce??
sprawa wygląda tak, że z 10 na 11 listopada Ika sie rozchorowała (zapalenie krtani) tego jeszcze w domu nie wiedzieliśmy, szybko sie zebraliśmy i pojechaliśmy na pomoc doraźną z której lekarka nas odesłała naszym samochodem do szpitala, ograniczyła sie do wypisania skierowania… zastrzyk potrzebny w tej sytuacji miała w apteczce ale go nie podała bo powiedziała ze boi sie że jak poda Małej to Ika zacznie sie dusić. Pediatra powiedział nam, że powinna podać zastrzyk i wezwać karetke, a już bankowo nie puszczać nas naszym samochodem do szpitala jeśli nie chciała podać zastrzyku to i tak powinna wezwać karetke…
szczęśliwie nic sie nie stało, dojechaliśmy do szpitala…
i teraz moje pytanie jest sens pisania skargi na babsztyla?? a jak tak to gdzie to napisać??
ale sie rozpisałam, mam nadzieje że za bardzo nie zamotałam:Niepewny::Fiu fiu:

37 odpowiedzi na pytanie: Skarga

toffika Dodane ponad rok temu,

dobrze że wszystko dobrze sie skończyło 🙂
ja bym napisała do przełożonego/ kierownika przychodni
Myśle ze trzeba reagować bo coraz więcej słyszy się błędów w sztuce!

zdrówka dla małej

jaga Dodane ponad rok temu,

Przepraszam, ale gdzie tu błąd w sztuce?

toffika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Przepraszam, ale gdzie tu błąd w sztuce?
no przepraszam chodzilo mi bardziej o rażące zanidbania…

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Przepraszam, ale gdzie tu błąd w sztuce?
błąd w sztuce polega na tym , że lekarka pomimo że miała lek odesłała nas bez pomocy do szpitala, odesłała nas naszym samochodem a nie karetką
właściwie można powiedzieć że pozbyła sie problemu:Foch::Niepewny:

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:błąd w sztuce polega na tym , że lekarka pomimo że miała lek odesłała nas bez pomocy do szpitala, odesłała nas naszym samochodem a nie karetką
właściwie można powiedzieć że pozbyła sie problemu:Foch::Niepewny:

Może karetka ratowała komus życie a dziecko nie wyglądało na duszące się?
Jesteś przekonana o błędzie w sztuce na podstawie tego,
co powiedział Ci inny lekarz, tak? To jednak trochę mało.
Może zna i nie lubi tamtej lekarki, a żadnego błędu w sztuce nie było? 😉

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Może karetka ratowała komus życie a dziecko nie wyglądało na duszące się?
Jesteś przekonana o błędzie w sztuce na podstawie tego,
co powiedział Ci inny lekarz, tak? To jednak trochę mało.
Może zna i nie lubi tamtej lekarki, a żadnego błędu w sztuce nie było? 😉

powiedziało mi to dwóch nie zależnych lekarzy. To był pierwszy atak Iki z tą krtanią i raczej było kiepsko:( chodzi również o to, że pomimo posiadania leku, lekarka go nie podała tylko odesłała do szpitala jak sie wyraziła z zagrożeniem życia:Niepewny: leku nie podała bo bała sie że Ika będzie sie bardziej dusić
zastanawiam sie co z tą sprawą zrobić, ja już teraz wiem co robić w razie ataku, no i wtedy zdążyliśmy dojechać do szpitala – ale ktoś inny może nie mieć takiego szczęścia:Niepewny:

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:powiedziało mi to dwóch nie zależnych lekarzy. To był pierwszy atak Iki z tą krtanią i raczej było kiepsko:( chodzi również o to, że pomimo posiadania leku, lekarka go nie podała tylko odesłała do szpitala jak sie wyraziła z zagrożeniem życia:Niepewny: leku nie podała bo bała sie że Ika będzie sie bardziej dusić
zastanawiam sie co z tą sprawą zrobić, ja już teraz wiem co robić w razie ataku, no i wtedy zdążyliśmy dojechać do szpitala – ale ktoś inny może nie mieć takiego szczęścia:Niepewny:

To trza iśc ze skargą do kierownika przychodni jeśli to przychodnia była
albo dyrektora szpitala, jeśli to był szpital.

bratek Dodane ponad rok temu,

podpisze sie pod Figą
dziwi mnie ,że lakarka bała sie podać dziecku lek- podejrzewam, ze chodzi o dexawen- bo bała sie , ze bardziej zacznie się dusić
jak dla mnie- niedorzeczne

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:powiedziało mi to dwóch nie zależnych lekarzy. To był pierwszy atak Iki z tą krtanią i raczej było kiepsko:( chodzi również o to, że pomimo posiadania leku, lekarka go nie podała tylko odesłała do szpitala jak sie wyraziła z zagrożeniem życia:Niepewny: leku nie podała bo bała sie że Ika będzie sie bardziej dusić
zastanawiam sie co z tą sprawą zrobić, ja już teraz wiem co robić w razie ataku, no i wtedy zdążyliśmy dojechać do szpitala – ale ktoś inny może nie mieć takiego szczęścia:Niepewny:

Jeśli uważasz, że źle Cię potraktowano, możesz skarżyć się w przychodni, ale wątpię w powodzenie tej skargi (to akurat przechodziłam).

Nie wiem, w jakim stanie było Twoje dziecko, bo nic nie piszesz. Mój syn ma zapalenie krtani i oskrzeli i nie widziałam powodu do odesłania go do szpitala. Nie wiem, czy nie panikujesz, czy rzeczywiście było źle.

Co do niepodania leku – miałam wstrząs po podaniu leku, wiem co to znaczy spuchnąć tak, że powietrza zaczyna brakować, a człowiek się dusi i – jeśli istniałaby obawa, że tak się może stać, w życiu nie podałabym leku dziecku bez sprawdzenia, czy może go wziąć. Czy w Waszym przypadku rzeczywiście istniała taka obawa? Czy lek mógł tylko pomóc, a rzeczywiście było bardzo źle? Jeśli masz niezależne opinie w tej sprawie, to może napisz do rzecznika praw pacjenta (mamy już takiego, a właściwie taką 😉 ). Skarg pewnie dostaje wiele, ale w końcu po to jest, by coś zrobić.

bratek Dodane ponad rok temu,

Bronia, tylko, ze najczęsciej przy krtani podaje sie hydrocortizon
który ma działanie p/wstrząsowe
wiec ja tu tego nie rozumiem czego bała sie lekarka
gorzej byc nie mogło

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:Bronia, tylko, ze najczęsciej przy krtani podaje sie hydrocortizon
który ma działanie p/wstrząsowe
wiec ja tu tego nie rozumiem czego bała sie lekarka
gorzej byc nie mogło

A ja wiem, że z krtanią z chwili na chwilę sytuacja potrafi się bardzo zmienić(w obie strony) i dziwi mnie lekarka nr 2 krytykująca koleżankę po fachu nr 1 też pewnie tego świadoma- niewykluczone, że u pierwszego lekarza sytuacja nie była na tyle niepokojąca- wygląda mi to na klasyczną reakcję spychologii- kilka razy miałam okazję latać jak wariat z dzieckiem z pediatrii na laryngologię(rekord 7h) bo jedni na drugich zwalali obowiązki .
Moim zdaniem jeśli u lekarza nr 1 nie było tragicznie to transport do szpitala własnym środkiem transportu był rozsądniejszym i szybszym rozwiązaniem niż ciąganie karetki która musiała by przebyć drogę w obie strony

bratek Dodane ponad rok temu,

tak, tylko kwestia sporna pozostaje pytanie dlaczego lekarka nr 1 nie podała od razu leku?

doczytalam dokładnie- piszesz o spychologii- i to pewnie powód

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:tak, tylko kwestia sporna pozostaje pytanie dlaczego lekarka nr 1 nie podała od razu leku?

Skoro nr 1 nie podała leku a wysłała do szpitala to dla mnie tłumaczenie jest następujące – z dzieckiem nie było na tyle źle, że wymagało podania leków ale lekarka nr1 wiedząc, ze z krtanią może być różnie zaleciła szpital po to by w razie pogorszenia być w miejscu gdzie pomoc najszybciej nadciągnie :Niepewny:

Tych leków też nie powinniśmy podawać zapobiegawczo-może liczyła, ze bez nich się jednak obędzie- no nie wiem to lekarz widział dziecko

bratek Dodane ponad rok temu,

rzeczywiście nie ma co gdybac i dociekać- to nie my widziałysmy dziecko Meme
tak jak piszesz- z krtanią bywa różnie w obie strony

jeśli rzeczywiście czuje, ze coś było nie tak niech pisze pismo o wyjasnienie

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:rzeczywiście nie ma co gdybac i dociekać- to nie my widziałysmy dziecko Meme
tak jak piszesz- z krtanią bywa różnie w obie strony

jeśli rzeczywiście czuje, ze coś było nie tak niech pisze pismo o wyjasnienie
napiszę tylko, że Cię nie lubię :Niepewny:
bo masz brzydki awatar :Foch::Foch::Foch:

😉

[w bomi nie było mięty :Płacz:]

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

ani nie wiemy w jakim stanie bylo dziecko ani jaki to byl lek

trudno zebysmy mialy cos doradzic

opierajac sie o opinie innych lekarzy ktorych tez bazposrednio nie znamy?
a oni wiedzieli jaki doklanie lek miala ta pierwsza i dlaczego doklanie go nie podala?

za duzo niewiadomych zeby cos radzic

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:podpisze sie pod Figą
dziwi mnie ,że lakarka bała sie podać dziecku lek- podejrzewam, ze chodzi o dexawen- bo bała sie , ze bardziej zacznie się dusić
jak dla mnie- niedorzeczne

miał być podany dexawen, Ika była w stanie szczekająco-duszącym sie:(
w szpitalu reakcja była szybka, czekaliśmy chwile na laryngologa który musiał zejść z odziału na IP.
pewnie macie racje, że zadziałała tu spychologia:(
w chwili obecnej daleko mi do panikowania, uważam jednak że mając odpowiedni lek powinna go podać

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:ani nie wiemy w jakim stanie bylo dziecko ani jaki to byl lek

trudno zebysmy mialy cos doradzic

opierajac sie o opinie innych lekarzy ktorych tez bazposrednio nie znamy?
a oni wiedzieli jaki doklanie lek miala ta pierwsza i dlaczego doklanie go nie podala?

za duzo niewiadomych zeby cos radzic

wszystko mam wypisane na wypisie ze szpitala, nawet jest wypisane wszystko ze skierowania do szpitala wystawionego na pomocy doraźnej

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:wszystko mam wypisane na wypisie ze szpitala, nawet jest wypisane wszystko ze skierowania do szpitala wystawionego na pomocy doraźnej
Jakies to dziwne jednak.
Jeden lekarz, krytykujący innego lekarza ,
i jeszcze wpisuje takie rzeczy w kartę…
Tzn. to z jakim zaleceniem dziecko zostało przyjęte to chyba normalne, ale żeby krytyka innego lekarza w wypisie siedziała…
Pachnie mi trochę jakimś między nimi konfliktem
(w sensie między jednostkami medycznymi a nie koniecznie konkretnymi osobami)

A propos cudów w kartach – mi, a właściwie P. kiedys wpisali w wypis,
że przywlokłam rotawirusa na oddział (P. się zaraziła nim w szpitalu, po 4 dobach pobytu)
i że przyniosłam dziecko z rozległą pleśniawicą (nabyło w szpitalu takoż).
Dziwne i niespójne obyczaje mają z tymi wypisami muszę przyznać :Hmmm…:

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Jakies to dziwne jednak.
Jeden lekarz, krytykujący innego lekarza ,
i jeszcze wpisuje takie rzeczy w kartę…
Tzn. to z jakim zaleceniem dziecko zostało przyjęte to chyba normalne, ale żeby krytyka innego lekarza w wypisie siedziała…
Pachnie mi trochę jakimś między nimi konfliktem
(w sensie między jednostkami medycznymi a nie koniecznie konkretnymi osobami)

A propos cudów w kartach – mi, a właściwie P. kiedys wpisali w wypis,
że przywlokłam rotawirusa na oddział (P. się zaraziła nim w szpitalu, po 4 dobach pobytu)
i że przyniosłam dziecko z rozległą pleśniawicą (nabyło w szpitalu takoż).
Dziwne i niespójne obyczaje mają z tymi wypisami muszę przyznać :Hmmm…:

w wypisie nic nie ma że lekarka nie tak postąpiła jak miała
sa wypisane wszelkie zalecenia leki itp no i to że przysłano nas z pomocy doraźnej bez podania leków – tyle

z rota znajomi mieli podobną sytuacje jak Ty:Nie nie: widać to “normalne”

tosia Dodane ponad rok temu,

Ja napiszę tak: na szczęście wszystko się dobrze skończyło.. Ja bym darowała sobie skargi, bo skargi na lekarzy, to walka z wiatrakami.. oni bronią się wzajemnie i nikt na piśmie co nie da, że lekarka popełniła błąd.. to chyba u nich takie niepisane prawo – solidarność zawodowa..

Po drugie i chyba najważniejsze.. masz dwie małe córcie i znając życie jeszcze nie raz spotkasz na dyżurze ową Panią doktor (choć wiesz kochana, że tego ci wcale nie życzę.. oby dziewczynki były zdrowe!!) i wtedy obawiam się, że będzie średnio miło.. :Fiu fiu:
Ja też raczej nie z tych co chowają głowę w piasek, ale są sytuacje takie, że lepiej zagryźć zęby i popsioczyć sobie w domu dla rozładowania emocji, a nie pisać skargi, bo nie wiadomo ile razy jeszcze będziesz musiała prosić tą lekarkę o szybką pomoc.

gacka Dodane ponad rok temu, [quote]odesłała do szpitala jak sie wyraziła z zagrożeniem życia[/quote]

Dla mnie niezrozumiałe jest działanie lekarki nr 1 w obliczu tego, co powiedziała. Skoro jest zagrożenie życia to chyba jakieś procedury obowiązują i chyba nie powinno być tak, że pani nr 1 odsyła takiego pacjenta własnym transportem gdziekolwiek indziej tylko działa w sposób mający na celu ograniczenia zagrożenia życia, ale może ja się nie znam:Hmmm…:

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gacka:Dla mnie niezrozumiałe jest działanie lekarki nr 1 w obliczu tego, co powiedziała. Skoro jest zagrożenie życia to chyba jakieś procedury obowiązują i chyba nie powinno być tak, że pani nr 1 odsyła takiego pacjenta własnym transportem gdziekolwiek indziej tylko działa w sposób mający na celu ograniczenia zagrożenia życia, ale może ja się nie znam:Hmmm…:

właśnie o to mi chodzi

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mama3xM:tak, tylko kwestia sporna pozostaje pytanie dlaczego lekarka nr 1 nie podała od razu leku?

doczytalam dokładnie- piszesz o spychologii- i to pewnie powód

u nas było tak że przyjechało pogotowie, 3 facetów, Bartek sie bardzo nie dusił ale szczekał masakrycznie (wczesniej obudził sie z płaczem, szczekiem koszmarnym ale przed pogotowiem uspokoił sie i przysnął). Oni powiedzieli że mogą dac nam fenicort. ale nie są pediatrami, atak jest pierwszy raz wiec wolą mnie zawieźć do szpitala. Pojchalismy na litewską, tam go zbadała laryngolog. Powiedziała , że nie jest żle, co robic w przyszłosci, dostał czopek i moglismy isc. Akurat mąż był w warszawie na treningu wiec nas odebrał. Akurat podróż karetką wspominam fatalnie, Bartek tak wył że sie w fotelik wpiąc nie dał, ja latałam po tej karetce jak worek kartofli. W sumie lepiej by było własnym wozem 🙂 tylko sama wtedy byłam no i to była noc.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:właśnie o to mi chodzi
Jeśli rzeczywiscie stwierdziła bezpośrednie zagrożenie to szokiem jest dla mnie nie udzielenie pomocy i tracenie czasu na wypisywanie skierowań przez nr 1 oraz dziwne są nadal dywagacje lekarki nr 2 która w obliczu takiego zagrożenia ma czas na krytykę innych.
Jeśli sytuacja takowa miała miejsce nie ma co milczeć jak któraś z dziewczyn sugeruje, bo tak podchodząc kolejnym razem(oby go nie było) może się tak dobrze nie skończyć.
Ja byłam świadkiem jak do duszącego się krtaniowca przyjechał SOR bez lekarza, bez namysłu ratownik niezbędne leki podał
No chyba, ze skierowanie do szpitala wystawiono(część lekarzy tak postępuje) bo w przypadku krtani może zaistnieć zagrożenie życia, sytuacja się zmieniła w ciągu tych kilku chwil(a mogła o czym już wspominałam), inaczej została oceniona przez dwóch lekarz a to wiele by zmieniło

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:Jeśli rzeczywiscie stwierdziła bezpośrednie zagrożenie to szokiem jest dla mnie nie udzielenie pomocy i tracenie czasu na wypisywanie skierowań przez nr 1 oraz dziwne są nadal dywagacje lekarki nr 2 która w obliczu takiego zagrożenia ma czas na krytykę innych.
Jeśli sytuacja takowa miała miejsce nie ma co milczeć jak któraś z dziewczyn sugeruje, bo tak podchodząc kolejnym razem(oby go nie było) może się tak dobrze nie skończyć.
Ja byłam świadkiem jak do duszącego się krtaniowca przyjechał SOR bez lekarza, bez namysłu ratownik niezbędne leki podał
No chyba, ze skierowanie do szpitala wystawiono(część lekarzy tak postępuje) bo w przypadku krtani może zaistnieć zagrożenie życia, sytuacja się zmieniła w ciągu tych kilku chwil(a mogła o czym już wspominałam), inaczej została oceniona przez dwóch lekarz a to wiele by zmieniło

lekarka nr 2 i lekarz nr 3 ocenili lekarke nr 1 po paru dniach jak byłam na jednej kontroli i potem drugiej już po leki na wszelki…
lekarz na IP bezpośrdnio nie wypowiedział sie na temat lekarki nr 1 zadbał tylko żeby wszystko w wypisie było
skołowana jestem, z jednej str mam ochote jej troche namieszać, a z drugiej chce zapomnieć…
raczej drugi raz z krtanią na pomoc doraźną nie pojedziemy – mam leki w domu, no i teraz już wiem co robić ( jeśli będzie b źle, bedziemy zaraz do szpitala jechać)

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:lekarka nr 2 i lekarz nr 3 ocenili lekarke nr 1 po paru dniach jak byłam na jednej kontroli i potem drugiej już po leki na wszelki…
lekarz na IP bezpośrdnio nie wypowiedział sie na temat lekarki nr 1 zadbał tylko żeby wszystko w wypisie było
skołowana jestem, z jednej str mam ochote jej troche namieszać, a z drugiej chce zapomnieć…
raczej drugi raz z krtanią na pomoc doraźną nie pojedziemy – mam leki w domu, no i teraz już wiem co robić ( jeśli będzie b źle, bedziemy zaraz do szpitala jechać)

Wiesz co ciężko radzić cokolwiek bo wiem, że spychologia wśród lekarzy straszna
Musisz miec na uwadze fakt , że Ty na pomoc doraźną nie pojedziesz ale może tam trafić ktoś komu temat krtani jest obcy i jeśli rzeczywiście z Twą małą było tragicznie i tak Was potraktowano to takie sytuacje nie powinny mieć miejsca
Z drugiej strony nie wykluczone, ze 2 i 3 po paru dniach gderają- mógł nr 1 podać lek , uniknęlibyśmy hospitalizacji dziecka/my roboty i tratatata

gacka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_st:Jeśli rzeczywiscie stwierdziła bezpośrednie zagrożenie to szokiem jest dla mnie nie udzielenie pomocy i tracenie czasu na wypisywanie skierowań przez nr 1 oraz dziwne są nadal dywagacje lekarki nr 2 która w obliczu takiego zagrożenia ma czas na krytykę innych.
Jeśli sytuacja takowa miała miejsce nie ma co milczeć jak któraś z dziewczyn sugeruje, bo tak podchodząc kolejnym razem(oby go nie było) może się tak dobrze nie skończyć.
Ja byłam świadkiem jak do duszącego się krtaniowca przyjechał SOR bez lekarza, bez namysłu ratownik niezbędne leki podał
No chyba, ze skierowanie do szpitala wystawiono(część lekarzy tak postępuje) bo w przypadku krtani może zaistnieć zagrożenie życia, sytuacja się zmieniła w ciągu tych kilku chwil(a mogła o czym już wspominałam), inaczej została oceniona przez dwóch lekarz a to wiele by zmieniło

Dokładnie o tym pomyślałam – jeśli jest zagrożenie życia to nie ma co zastanawiać się, gdybać, papierki wypisywać i jeszcze dorzucać hasło, że pani nie poda leku, bo się boi. To gdzie dziewczyna z dzieckiem pojechała? Do znachorki czy do lekarza, którym głównym zadaniem jest udzielanie pomocy, a w przypadku zagrożenia życia działanie mające przede wszystkim to pierwsze zagrożenie zminimalizować tak jak pan w wspomnianej przez Ciebie sytuacji, choć lekarzem nie był.
I nie ma co się bać składać skarg, bo wiedząc, że ludzie boją się “wojny” z lekarzami pani na dyżurze kolejnego pacjenta potraktuje podobnie, a nie daj Boże – inni nie będę mieli tyle szczęścia i sytuacja zakończy się tragicznie. Choć przecież nie o łut szczęścia tu chodzić powinno, a o podstawową pomoc medyczną, ustawowo nam gwarantowaną.

bertolumia Dodane ponad rok temu,

bląd w sztuce lekarskiej zglasza sie na pismie do izby lekarskiej i do prokuratury.

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gacka:chyba nie powinno być tak, że pani nr 1 odsyła takiego pacjenta własnym transportem gdziekolwiek indziej tylko działa w sposób mający na celu ograniczenia zagrożenia życia, ale może ja się nie znam:Hmmm…:

nie powinno być tak że odsyła własnym transportem ale wiemy jakie są realia niestety i może zdawała sobie sprawę że szybciek bedzie tym własnym autem niż karetką, która być może zanim by przyjechała mogło być za późno.

gacka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez awkaminska:nie powinno być tak że odsyła własnym transportem ale wiemy jakie są realia niestety i może zdawała sobie sprawę że szybciek bedzie tym własnym autem niż karetką, która być może zanim by przyjechała mogło być za późno.
Gdyby Pani zajęła się dzieckiem tak, jak powinna – czyt. podjęła działania mające na celu ratowanie zagrożonego życia to może i karetka i własne auto do szpitala wieźć by nie musiało i rodzice spokojnie mogliby wrócić do domu, a nie latać po mieście w poszukiwaniu szpitala, w którym znalazłaby się łaskawa dusza chcąca dziecko ratować.
Moją babcię – ponad 80 – letnią – pogotowie ostatnio też fajnie załatwiło – kobieta spadła ze schodów, przyjechało pogotowie, bo babcia średnio mogła się ruszać. Po zbadaniu dostała skierowanie na rtg, na które miała zgłosić się następnego dnia, bo lekarz podejrzewał pęknięcie kości ogonowej. Zapytała, czy może prosić, by przyjechała do niej karetka i zawiozła do tego szpitala na prześwietlenie, bo chodzić nie może na co dostała odpowiedź, że nie są prywatną taksówką i babcia musi sama się do szpitala dostać. Owszem – zagrożenia życia nie było więc nie ma co psioczyć i kotów wieszać na służbie zdrowia, ale mimo wszystko jakoś tak przykro jak człowiek zostaje tak potraktowany.

aborka Dodane ponad rok temu,

a to nie całosc absurdów w słuzbie zdrowia. Moja tesciowa była własnie 2 dni w szpitalu na diagnostyce boreliozy. zrobiliby jej to w 5 godz ale NFZ nie refunduje badan jak pacjent nie lezy 2 doby. wiec lezała 1,5 dnia bez sensu. a słyszała telefony do lekarzy o słowa ” u nas nie ma wolnych łózek”
To samo na Banacha na kardiologi. Na wykładzie facet mówił ze kolejki są po 8 mies. dotąd badali 16 osób na tydzin a teraz 4…..

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez gacka:Dokładnie o tym pomyślałam – jeśli jest zagrożenie życia to nie ma co zastanawiać się, gdybać, papierki wypisywać i jeszcze dorzucać hasło, że pani nie poda leku, bo się boi. To gdzie dziewczyna z dzieckiem pojechała? Do znachorki czy do lekarza, którym głównym zadaniem jest udzielanie pomocy, a w przypadku zagrożenia życia działanie mające przede wszystkim to pierwsze zagrożenie zminimalizować tak jak pan w wspomnianej przez Ciebie sytuacji, choć lekarzem nie był.
I nie ma co się bać składać skarg, bo wiedząc, że ludzie boją się “wojny” z lekarzami pani na dyżurze kolejnego pacjenta potraktuje podobnie, a nie daj Boże – inni nie będę mieli tyle szczęścia i sytuacja zakończy się tragicznie. Choć przecież nie o łut szczęścia tu chodzić powinno, a o podstawową pomoc medyczną, ustawowo nam gwarantowaną.

pozwół że sie podpisze, dokładnie tak samo myślimy z Mężykiem…
zdaje sobie sprawe, że pisząc skarge niczego nie wygram – nie o to tu zresztą chodzi! Chciałam zwrócić uwage, że pomoc doraźna jest żeby pomóc a nie odsyłać szczekająco-duszące sie dziecko bez podania leku który był na miejscu…

meme Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:a to nie całosc absurdów w słuzbie zdrowia. Moja tesciowa była własnie 2 dni w szpitalu na diagnostyce boreliozy. zrobiliby jej to w 5 godz ale NFZ nie refunduje badan jak pacjent nie lezy 2 doby. wiec lezała 1,5 dnia bez sensu. a słyszała telefony do lekarzy o słowa ” u nas nie ma wolnych łózek”
To samo na Banacha na kardiologi. Na wykładzie facet mówił ze kolejki są po 8 mies. dotąd badali 16 osób na tydzin a teraz 4…..

brak słów:(

dominicaa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Meme:brak słów:(

naprawdę brak ale to samo z mężem przerabiałam żeby zrobili mu badania musieli położyć go – zdrowego – w szpitalu bo swoje musi odleżeć żeby za nie nie zapłacić – totalny absurd!!!

goooosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:a to nie całosc absurdów w słuzbie zdrowia. Moja tesciowa była własnie 2 dni w szpitalu na diagnostyce boreliozy. zrobiliby jej to w 5 godz ale NFZ nie refunduje badan jak pacjent nie lezy 2 doby. wiec lezała 1,5 dnia bez sensu. a słyszała telefony do lekarzy o słowa ” u nas nie ma wolnych łózek”
To samo na Banacha na kardiologi. Na wykładzie facet mówił ze kolejki są po 8 mies. dotąd badali 16 osób na tydzin a teraz 4…..

o to! to!
jako ze moje dziecko problemowe jest, to juz cztery razy “lezelismy” w szpitalu po 4-5 dni aby robic badania ktore zajely odpowiednio 10 minut oraz 2 godziny. plus do tego kazdorazowo pobranie krwi na morfologie, crp i profil nerkowy.
ja juz nie mam sily kombinowac i jak mam wykonac jakies jedno badanie u macka to wole isc, zaplacic i miec swiety spokoj, a nie tydzien wciety z zyciorysu i pozniej rotawirusy czy inne badziewia przytaszczone ze “sterylnych” polskich szpitali.
i dziwic sie ze w pl nie ma pieniedzy na leczenie…ech…

aborka Dodane ponad rok temu,

no a ten lekarz mówił ze np. aby zdiagnozowac nadcisnienie nerkowe za które NFZ płaci duzo więcej szpitalowi pacjent musi leżeć 14 dni……A lekarzowi potrzeba na diagnostyke 2 dni……… wiec oficjalnie nie diagnozuja tego typu nadcisnienia, tylko piszą że nadcisnienie. bo by juz nikogo do szpitala nie przyjeli. No i oczywiscie problemem są wszystkie osoby “po znajomosci”. ten lekarz to otwarcie mówił na wykładzie :). A, i jeszcze usłyszał ostatnio, że jego klinika przynosi straty i moze ich zamkną (na Banacha kardiologia). no bo cała kasa idzie na łóżka dla chorych – za pacjenta z nadcisnieniem dostają 1200 pln ale z tego 650 na samo żarcie, łózka, salowe itp. a jakby pacjent nie lezał to by było 1200 dla szpitala. i pretensje do lekarzy że sa kolejki, a ci sami co maja pretensje proszą o przyjęcie babci czy szwagierki…..poza kolejką

Znasz odpowiedź na pytanie: Skarga?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
kaszel
mam pytanie w czwatek o 18 Błazej zaczał szczekac-na szczescie bez dusznosci zrobiłam inhalacje-przeszlo ale rano zaczał kaszlec strasznie wiec poszlismy do lekarza-powiedziała,ze wszystko ok, krtan rowniez i przepisała tylko mucosolvan 2x2,5 wieczorem dostał
Czytaj dalej
Polecam
Pościel?
Polećcie mi Wypróbowaną może macie Fajną, miłą, nie smierdzącą (bo te kolorowe czasami dają farbą), dobrą jakościowa. Dla dzieci i najlepiej w jakieś atrakcyjne wzory. Wymiary standardowe Trzeba mi na prezenty Plizzzzzzzzzzz Z netu oczywiście,
Czytaj dalej