Slub: przed czy po porodzie?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #32134

    marcela-30

    Kate27 poruszyla watek ubioru na okolicznosc slubu, bedac w ciazy. Kilka forumowiczek rowniez szykuje sie do tej uroczystosci. Sama jestem jeszcze przed wypowiedzeniem tego magicznego TAK, jednak slub zaplanowalam dopiero po urodzeniu dziecka.
    Powiedzcie mi drogie Forumowiczki czym kierujecie sie przy wyborze takiego a nie innego terminu? Czy fakt bycia w ciazy przyspieszyl wasza decyzje o slubie? itp, itd

    Pozdrawiam serdecznie wszystkie Panny Mlode i ich brzucholki!
    Buziaki

    Marcela i mala Fasolina 3.05.04

    #424392

    pam-24

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    J anigdy nie myślałam żeby dziecko było powodem do ślubu…to głupota. Ślub sie bierze bo chce sie z kims byc do konca życia a nie dlatego że ma sie dziecko! ja jestem ze swoim facetem 8 lat, teraz jestem w 38 tyg. co prawda moj „mąz” koniecznie chciał ślubu ale nie od 9 m-cy tylko od 8 lat. Zawsze udawało mi sie jakos to odwlec i teraz też powiedziłam że nie. Nie dlatego że nie chce byc z nim , bo strasznie go kocham i bedę z nim do konca a ślub niczego w tym nie zmieni tylko dlatego że nie jest mi to potrzebne do sczescia. A rodzina to nie swistek z USC! Nie wiem moze sie wiele dziewczyn obruszy, ale nie każdy musi chciec miec ta biała suknie i takie tam….
    Pozdrawiam

    Pam & Karolcia 11-2003



    #424393

    nariss

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    Zgadzam sie !! ;-)) Moze kiedys zmienie zdanie , ale narazie… to i tak nic nie zmieni :-))))))))) Czy nie starczy sie poprostu kochac?
    Pozdrawiam.

    Alicja i Kacperek 19.12.2003 🙂

    #424394

    misiol

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    Ja mam ślub juz w sobotę. Oczywiście dzidzia przyspieszyła nasza decyzję. Jesteśmy razem 5 lat , mieszkamy od 2 razem . Na początku roku przeszłam dosyć poważną chorobę nerek i musiałam leżec w szpitalu. Niestety mój przyszły mąż nie mógł porozmawiać z lekarzami o stanie mojego zdrowia , bo nie był czlonkiem rodziny. Teraz baliśmy się , ze znowu bedzie to samo. Nie marzyłam o bialej sukni i balu , więc mam bordową i uroczysty obiad. Nic to nie zmieni w naszym życiu, no mam taką nadzieję.

    Pozdrawiam!
    Misiol i dzidzia 18.05.2004

    #424395

    kate27

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    No nie wiem czy głupota… i powiem Ci, ze faktycznie mnie to poruszylo.
    Ślub biore ze wzgledu na dziecko. Fakt, ze mieszkamy razem, wspólnie prowadzimy dom świadczy chyba o tym, ze chcę być z nim dlatego, ze go kocham, jest mi z nim dobrze. Papierek USC wcale nam do tego nie byl potrzebny.
    Wychodze za maz w grudniu i chce by dziecko w momencie urodzenia bylo „spolecznie normalne”.
    Unioslam sie?

    Kate, 24 IV 2004

    #424396

    kate27

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    Wywołałaś mnie do tablicy:) Widzisz, to wszystko zalezy od Was. Kierowalismy sie wlasnym sumieniem. Kiedys sądzilam, ze slub mi nie jest potrzebny, bo po co. Gdy pojawilo sie malutkie bobo w brzuszku zmienilam zdanie, stalam sie bardziej odpowiedzialna za Malenstwo. Mysle sobie, ze dobrze, ze teraz to robimy, pozniej wydaje mi sie, ze jakos nie bedzie na to czasu. Byc moze sie myle. Nigdy nie myslalam o wielkich balach, cieszy mnie to, ze bede mogla ten dzien spedzic z rodzina w atmosferze Swiat.
    Jak cos jeszcze wymysle to dopisze przepraszam, kolacja stygnie:)

    Kate, 24 IV 2004



    #424397

    pam-24

    społecznie normalne ??????

    Co znaczy „społecznie normalne” ??? tzn że moja Karolina będzie bękardem?? otóż nie będzie!!! ojca ma !!!, jest oficjalnie i urzędowo uznana jako Jego i Jego bedzie nosic nazwisko!!
    Dla mnie ślub jest ślubem a dziecko jest dziecko i nie nalezy łączyć tym dwóch rzeczy bo dla mnie jest to lekko zkłamane. Znam kilka par z mojego najblizszego otoczenia , którzy właśnie ze względu na dziecko sie pobrali i żadne z nie jest razem i mieszkaja oddzielnie! Ni4e wiem może to jakies fatum… Mnie chodzilo głównie o to bym biorąc ślub mogła powiedziec z czystym sumieniem że biore go bo kocham faceta a nie że bede z nim miala dziecko no i tez że go kocham… Ślub bierzemy z facetem a nie z dzieckiem. Nie zrozumiałas Kate27 o co do konca mi chodziło, ale te „społecznie normalne” hmmm….udało ci sie to… 🙁
    ja absolutnie nie jestem przeciwna ślubom, ale związek to miłości oddanie dwoja ludzi a nie urzędowo wypowiedziane formułki. Dla mnie nakważniejsza jest przysięga która złożylismy sobie 7 lat temu, i co taka przysie ga jest mniej ważna od wypowiedzianej po pani kierownik U|SC czy po księdzu? Nie sądze. A jesli chodzi o formalne sparwy to trzeba poczytać troche o sie bys dowiedzaiła, że narzeczony czy konkubent czy jak tam kto woli jest uznawany w swietle prawa za najblizsza osobe i jest prawnie na równi z urzędowym malżonkiem. Dobra tyle bo juz za dużo sie narozpisywałam. wrr…

    Pam & Karolcia 11-2003

    #424398

    kate27

    Re: społecznie normalne ??????

    Nie denerwuj sie:)
    tak masz racje z wieloma sprawami, a tylko w kilku kwestiach sie nie rozumiemy:)
    Czy Misiol argument nie przekonują Cię? Jest wiele spraw czysto formalnych, takich materialnych dla ktorych warto byc w zwiazku malzenskim. A moze ja materialistka jestem?
    Ciesze sie, ze Twoja Karolinka ma Ojca, tak faktycznie powinno byc. A bękart to chyba dziecko niechciane tak? Definicji nigdzie nie moge znalezc…
    No nic, Pam_24 juz spokojnie, bez nerw:) Ja tam chce być normalna społecznie dlatego tak sie wymądrzam:)

    Kate, 24 IV 2004

    #424399

    pam-24

    Re: społecznie normalne ??????

    wIESZ, MOŻE JA JESTEM JAKAŚ INNA , BO JA ZAWSZE OKONIEM STAJE DO TEGO CO SPOŁECZNIE OCZEKIWANE I ŁADNIEUŁOZONE ITP. JA Z JARKIEM JESTEM 8 I WIERZ MI WIELE ZA NAMI SPRAW URZĘDOWYCH I JAKOS WSZYSTKO DAŁO SIE ZAŁATWIC , ZRESZTA MY ZAWSZE NA SIEBIE MĄŻ I ZONA I W URZĘDZIE CZY SZPITALU ZAWSZE TAK MÓWIMY I NIC NIGDY SMRODU NIE ROBI A JAK MU COS NIE HALO TO ODWOLUJE SIE DO KODEKSU , A WIESZ JA NIEZNAJOMOŚĆ PRZEPISÓW DZIAŁA NA URZĘDASÓW, JA JUZ TAK SIE DO TEGO PRZYZWYCZAIŁAM ŻE WALĘ STAŁĄ REGUŁKE 😉 POZA TYM NAPRAWDE STRASZNIE NIE LUBIE TAKICH PRZEDSTAWIEN TYPU ŚLUB WESELE ITP. DLA MNIE TO MAKKABRA, ZARAZ MAM PRZED OCZAMI SEPY KTÓRE ŻRĄ I PIJA ZA TWOJE A MAJA CIE GŁEBOKO, POZA TYM TA SUKIENKA BIAŁA BRR….. JAKOS NIE PRZEMAWIA TO DO MNIE , POZA TYM KSIADZ TO NIE BÓG A PRZED NIM PRZYSIEGALISMY, POZA TYM NIE CHCIAŁABYM ŻEBY MÓWILI ŻE CHAJTNEŁA SIE BO ZACIĄZYŁA, BO JUZ WTEDY DLA TAKICH TO NIE ISTOTNE ŻE JUZ 8 LAT SA RAZEM , TYLKO ŻE „WPADŁAM” WIESZ O CO CHODZI ZAPEWNE, JEST TYLE ZAKŁAMANIA NA ŚWIECIE ŻE RZYGAC SIE CHCE, WEZ NAWET TAKIEGO KSIEDZA , NIBY SŁUŻY BOGU ALE PARSZYWA ŁAPĘ WYCIAGA ZA SAKRAMENT – ŚWIŃSTWO, ALBO CHRZEST, JAK NIE CHCA OCHRZCIC NIEKTÓRZY BO NIE MAJA ŚLUBU KOŚCIELNEGO RODZICE , ALE NIE WAŻNE ZE ŻYJA ZE SOBA ZGODNIE I „WG PRZYKAZAŃ” A NIE JAK INNE MAŁŻ. ŻE PO WYJSCIU Z KOŚCIOŁA JEB JA W ŁEB . STRASZNIE NIENAWIDZE TEGO ZAKŁAMANIA I MOŻE TEŻ SIE PRZED TYM BRONIE I MÓWIE SOBIE ŻE JA WAM JESZCZE POKAŻE. TAKI JUŻ MÓJ CHARAKTER ŻE NIE PODDAM SIE FAŁASZYWYM REGUŁOM. tERAZ MOŻE BARDZIEJ CI PRZYBLIZYŁAM O CO MI CHODZI.WIEM ZE MOŻE TO SIE NIE TRZYMA KUPY JAK SIE O TYM PISZE ALE W GŁOWIE JAKOS TO NORMALNIEJE 🙂

    Pam & Karolcia 11-2003

    #424400

    pam-24

    Re: społecznie normalne ??????

    A BĘKARD TO DZIECKO Z NIEPRAWEGO ŁOŻA

    Pam & Karolcia 11-2003



    #424401

    marcela-30

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    Poruszylam ten temat po prostu z ciekawosci, aby dowiedzic sie jak z tym jest u innych „oczekujacych”. Bardzo prosze, aby dyskusja nie przybierala tonu wzajemnego przekonywania sie do „jedynie slusznej racji” a po prostu do wymiany pogladow .

    Dla mnie slub nigdy nie byl celem samym w sobie. Kwestia oczywista jest ze uczucie nie potzrebuje papierka. Do tej pory uwazam ze rownie dobrze moge zyc bez slubu jak i ze slubem, ale od jakiegos czasu zaczelam myslec o slubie. Doszlam do wniosku, ze uroczystosc zaslubin jest w jakims stopniu magiczna i ja chcialbym to jednak przezyc. Slub mozemy wziac tylko cywilny – moj M byl juz wczesniej zonaty- ale to nie stanowi zadnej przeszkody, aby bylo to przezycie pamietane cale zycie. Dla mnie niczego to nie zmieni – zmieni bardziej dla wszystkich urzednikow panstwowych- ale uczuc ktore mam nie, nie stana sie nagle lepsze badz wieksze. Nie wiem dlaczego czasami mozna spotkac opinie, ze po slubie to ju sie luzuje. Moze byc tak samo dobrze lub zle jak przed slubem lub bez niego.
    Mowi sie, ze dziecko, ktore w pozniejszym wieku dowie sie ze jest „nieslubnym” dzieckiem czuje sie gorsze. Slub czy jego brak wcale nie wplywa na poczucie wlasnej wartosci dziecka. Uwazam nawet, ze dla dziecka- ktore ma juz kilka lat -mozliwosc przezycia slubu wlasnych rodzicow moze byc bardzo pozytywnym wydarzeniem. Wszystko zalezy od tego w jakim duchu rodzinnym wychowuje sie swoje dziecko, jak wyglaa jego dom i nie ma tutaj, tak naprawde znaczenia czy rodzice maja slub czy nie.

    Buziaki.

    Marcela i mala Fasolina 3.05.04

    #424402

    chmurka

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    ja do dziś planuje ze swoim chłopakiem i jakoś wyplanować nie możemy

    CHMURKA I KLAUDIA 13.09



    #424403

    marcela-30

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    Aha, zapomnialam dopisac ze ta „magie” uroczystosci tworzymy sobie sami- malzonkowie i zaproszeni przez nich gosci. Ja tez nie toleruje spedu, na ktorym tak jak mowi „pam-24” glownym celem gosci jest picie i jedzenie, kompletnie zapomniawszy co jest nadrzednym celem takiego spotkania. Po za tym – ja cala oprawe traktuje jako czas dla mnie – wtedy kiedy mnie najbardziej odpowiada i wylacznie w towarzystwie osob dla mnie waznych i rozumiejacych intencje mojego dzialania.

    Marcela i mala Fasolina 3.05.04

    #424404

    gabaa

    Re: Slub: przed czy po porodzie?

    My z mężem wzieliśmy ślub jak byłam w pierwszej ciąży i wcale a wcale tego nie żałuję, nie interesowało mnie co ktoś myśli, byłam w piątym miesiącu ciąży, nie chciałam wcześniej brać ślubu, bo nie najlepiej się czułam. Wzieliśmy tylko cywilny, a na przyjęciu była tylko najbliższa rodzina jakieś 20 osób. Mieliśmy na uwadze moje samopoczucie, zwłaszcza w szpialu – małe miasteczko, tfuu, okropne plotki. Ale, żeby być razem nie potrzebny nam był papierek z USC, byliśmy ze sobą 4 lata przed ślubem, a rok mieszkaliśmy ze sobą. Nic się nie zmieniło, przybylo dużo obowiązków, kłopotów, ale i tak by przybyło bez papierka z USC, bo to życie. Mogę powiedzieć, że łatwiej jest wziąć ślub przed urodzeniem dziecka, potem już się nie chce, my mieliśmy wziąć kościelny, ale do tej pory tego nie zrobiliśmy a teraz wcale nie chcemy tego kościelnego w niczym nam nie potrzebny. 31 grudnia będziemy obchodzić 5 rocznice ślubu, ale zawsze bardziej przeżywamy rocznicę tego jak zaczęliśmy się ze sobą spotykać, bo tak naprawdę od wtedy jesteśmy razem. Teraz będziemy mieć drugie bobo i naprawdę bardzo się cieszymy i już nie możemy się tego doczeka i całe szczęście, że nie mam tego problemu co przy pierwszym – ślubu.

    Pozdrawiam

    Ania i malutka fasolka 03-05-2004

    #424405

    anulcia

    A ja jestem mężatką

    Trochę się boję odpowiadać, bo już widzę te post’y, w których mnie „zjadacie”. Dlatego chcę podkreślić, że są to odczucia mojego męża i moje, inni niech robią co chcą – to co podpowiada im serce. Dla nas ślub był bardzo ważny. Pobraliśmy się po 4 lata bycia ze sobą, a w tym 3,5 roku mieszkaliśmy razem. Po jakimś czasie mieszkania było nam to potrzebne – i nie chodzi o to co powiedzą ludzie – czuliśmy się jak mąż i żona, niepasowało namprzedstawianie się jako chłopak i dziewczyna czy też narzeczeństwo (zaręczyliśmy się 3 lata przed ślubem), my naprawdę czuliśmy się jak małżenstwo i chcieliśmy to „ogłosić” światu. Braliśmy ślub kościelny (konkordatowy) i to nie prawda, że ślubowaliśmy księdzu, Bogu itd. ślubowaliśmy sobie! i to był najpiękniejszy moment w moim życiu (autentycznie! – teraz może będzie to chwila narodzin Kubusia). A wesele też było ważne – co w tym złego czuć się rewelacyjnie, to był nasz dzień. Ale nie zapraszaliśmy siódmej wody po kisielu, tylko tę część rodziny, z którą naprawdę utrzymywaliśmy kontakt i bardzo dużo przyjaciół – zabawa była świetna, wokół byli ludzie, na których nam zależało. Często słyszę, że papierek nic nie zmienia – w naszym przypadku jest inaczej. Kochamy się równie mocno, ale chyba jesteśmy bardziej dojrzali, w czasie kłótni nie pada zdanie: jak nie to możesz się wyprowadzić – ja osobiście naprawdę bardziej ważę słowa (co nie oznacza, że się teraz nie kłócimy, tak dobrze nie ma). No i to chyba tyle, strasznie się rozpisałam – sorrki. Dziewczyny ja nikogo nie namawiam do ślubu, bo to bardzo ważna decyzja, a wśród znajomych mam już niestety parę rozwódek i rozwodników, piszę tyko to co było dla mnie istotne i dlaczego się zdecydowałam wyjść za mąż za moją cudowną i jedyną miłość.

    ania i kuba (wg OM 22.02.2004)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close