Służba zdrowia-ech…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #91057

    gacka

    Tak mnie naszło na marudzenie, bo jakoś ciężko jest mi pojąć to, jak działa i dla kogo służba zdrowia w naszym kraju. Moją bratanicę w pierwsze święto coś wysypało. Brat z bratową podejrzewali ospę, wieczorem mała dostała gorączki, rano krostek było już dużo więcej, choć temperatura spadła. Postanowili po świętach udać się do lekarza, ale w związku z tym, że moja bratowa jest krótko przed porodem pojechała na kontrolne badania, w czasie których wyszła u niej cholestaza więc lekarze zatrzymali ją w szpitalu (pomijam fakt, że spędziła 10 godzin na izbie przyjęć, bo dopiero około 18 mogli ją przyjąć na oddział, ale by nie było za dobrze wylądowała na oddziale porodowym, bo tylko tam znaleźli dla niej miejsce) więc mój brat zajął się szukaniem lekarza dla dziecka – w przychodni lekarza nie było, a za prywatną wizytę zażądał sobie 250 zł. Brat skonsultował problem telefonicznie z jakąś tam ciotką, która zaleciła smarowanie małej gencjaną. Dziś brat ponownie zadzwonił do przychodni mówiąc, że podejrzewa, że mała ma ospę i prosi o wizytę domową więc usłyszał, że wizyt domowych nie ma, a skoro podejrzewa ospę to nie ma się w przychodni pokazywać i leczyć ma sam w domu gencjaną. I tu mnie strzela, bo w końcu dla kogo są lekarze? Dziecko prawdopodobnie ma chorobę zakaźną więc nie dziwię się, że brat nie paraduje z nią po mieście i dlatego chciał lekarza do domu, a okazuje się, że nie dosyć, że lekarz przyjść nie może i zdaje się w diagnozie medycznej na laika (brat medycyny nie kończył więc ospę może jedynie podejrzewać, ale chyba to lekarz powinien potwierdzić, nie mówię już, że również odnotować) to jeszcze pani doktor zakazuje przyjścia do przychodni – miejsca z założenia przeznaczonego dla chorych, a dziecko ewidentnie jest chore.
    Pogotowie pewnie uznałoby wezwanie za bezzasadne, bo w końcu małej życie nie jest bezpośrednio zagrożone i w związku z tym tak siedzą biedaki w dwójkę w domu i czekają aż może gencjana pomoże…
    Bratowa miała planowaną cesarkę na 2 stycznia (ułożenie pośladkowe, poprzednia ciąża zakończona również przez cc, bo dziecku tętno zniknęło i mała urodziła się w zamartwicy) więc teraz było pewne, że będzie cesarka, wczoraj przy przyjmowaniu do szpitala usłyszała, że w związku z cholestazą cc będzie dziś, rano nie dostała śniadania, a po obchodzie usłyszała, że cc nie będzie i nikt nie raczył poinformować kiedy ewentualnie się odbędzie, ale z tego, co mówi bratowa to pewnie przetrzymają ją do 2 stycznia. Szpital już od dziś nie przyjmuje kobiet rodzących, bo nie mają miejsca więc kobiety są odsyłane gdziekolwiek (mało szpitali jest podobno otwartych, bo jest okres dezynfekcji) i jak tu normalnie żyć, rodzić i chorować w tym kraju? Ech – wyżaliłam się.

    #1642653

    Anonim

    No jasna cholera bierze!!Niech sie wasza rodzina trzyma,i nie da sie Polskiej „sluzbie zdrowia”..



    #1642654

    grazyna-z

    Szlak trafia człowieka jak czyta że dzieja się takie rzeczy.:mad: Ja niedawno próbowałam siebie , mużą i starszego syna zarejestrować przez 3 dni i niestety nie udało się. Wezwałam prywatna wizyte domową ,cała trójka miieliśmy juz zapalenie oskrzeli, zapłaciłam kupe pieniędzy, zastanawiam się za co ja płace co miesiąc na NFZ.

    #1642655

    morena

    przepraszam, że akurat pod Twoim postem, ale temat ten sam, tylko z drugiej strony…
    I też mieliśmy skopane święta przez tę informację – jako pewnik bowiem jeszcze na początku grudnia Gazeta Prawna drukowała informację o podwyżkach dla rezydentów, czyli lekarzy w trakcie specjalizacji – z 1200 zł netto obecnie do całych 1500 zł… Sejm odrzucił te poprawki do budżetu… 🙁

    Frustracja sięga szczytu 🙁

    #1642656

    kura-plemienna

    Zamieszczone przez gacka
    Tak mnie naszło na marudzenie, bo jakoś ciężko jest mi pojąć to, jak działa i dla kogo służba zdrowia w naszym kraju. Moją bratanicę w pierwsze święto coś wysypało. Brat z bratową podejrzewali ospę, wieczorem mała dostała gorączki, rano krostek było już dużo więcej, choć temperatura spadła. Postanowili po świętach udać się do lekarza, ale w związku z tym, że moja bratowa jest krótko przed porodem pojechała na kontrolne badania, w czasie których wyszła u niej cholestaza więc lekarze zatrzymali ją w szpitalu (pomijam fakt, że spędziła 10 godzin na izbie przyjęć, bo dopiero około 18 mogli ją przyjąć na oddział, ale by nie było za dobrze wylądowała na oddziale porodowym, bo tylko tam znaleźli dla niej miejsce) więc mój brat zajął się szukaniem lekarza dla dziecka – w przychodni lekarza nie było, a za prywatną wizytę zażądał sobie 250 zł. Brat skonsultował problem telefonicznie z jakąś tam ciotką, która zaleciła smarowanie małej gencjaną. Dziś brat ponownie zadzwonił do przychodni mówiąc, że podejrzewa, że mała ma ospę i prosi o wizytę domową więc usłyszał, że wizyt domowych nie ma, a skoro podejrzewa ospę to nie ma się w przychodni pokazywać i leczyć ma sam w domu gencjaną. I tu mnie strzela, bo w końcu dla kogo są lekarze? Dziecko prawdopodobnie ma chorobę zakaźną więc nie dziwię się, że brat nie paraduje z nią po mieście i dlatego chciał lekarza do domu, a okazuje się, że nie dosyć, że lekarz przyjść nie może i zdaje się w diagnozie medycznej na laika (brat medycyny nie kończył więc ospę może jedynie podejrzewać, ale chyba to lekarz powinien potwierdzić, nie mówię już, że również odnotować) to jeszcze pani doktor zakazuje przyjścia do przychodni – miejsca z założenia przeznaczonego dla chorych, a dziecko ewidentnie jest chore.
    Pogotowie pewnie uznałoby wezwanie za bezzasadne, bo w końcu małej życie nie jest bezpośrednio zagrożone i w związku z tym tak siedzą biedaki w dwójkę w domu i czekają aż może gencjana pomoże…
    Bratowa miała planowaną cesarkę na 2 stycznia (ułożenie pośladkowe, poprzednia ciąża zakończona również przez cc, bo dziecku tętno zniknęło i mała urodziła się w zamartwicy) więc teraz było pewne, że będzie cesarka, wczoraj przy przyjmowaniu do szpitala usłyszała, że w związku z cholestazą cc będzie dziś, rano nie dostała śniadania, a po obchodzie usłyszała, że cc nie będzie i nikt nie raczył poinformować kiedy ewentualnie się odbędzie, ale z tego, co mówi bratowa to pewnie przetrzymają ją do 2 stycznia. Szpital już od dziś nie przyjmuje kobiet rodzących, bo nie mają miejsca więc kobiety są odsyłane gdziekolwiek (mało szpitali jest podobno otwartych, bo jest okres dezynfekcji) i jak tu normalnie żyć, rodzić i chorować w tym kraju? Ech – wyżaliłam się.

    Napiszę krótko ………… K……..WICA MNIE STRZELA!!!!

    #1642657

    hania17

    brak słów! współczuje przeżyć! bo to trzeba mieć zdrowie, żeby chorować 🙁



    #1642658

    helenb

    Beznadzieja:mad:
    😡

    #1642659

    figa

    Ja myślę jednak inaczej.
    Kiedy Ptyśka miała ospę, mimo że nie widziałam ospy od ponad dwudziestu lat – nie poszłam do lekarza i nie oczekiwałam wizyty.
    A to dlatego, że lekarz który przyjdzie do nas, nie przyjmie w tym czasie kilkorga dzieci – być może też z ospą 😉
    Imho ospa nie wymaga obejrzenia przez lekarza, wygląd krostek jest tak charakterystyczny, że trudno to z czymkolwiek innym pomylić.
    Zadzwoniłam do lekarza w państwowej przychodni, opisałam
    jak to wygląda i otrzymałam potwierdzenie i rady co robić i jak.
    Przy następnej wizycie pani doktor zapisała sobie tę ospę w karcie i już.

    Co do cesarki bratowej to rzeczywiście przykra sprawa, bo nie śniadanie tu ważne ale niepotrzebny stres, obawy i nerwy przy przekładaniu terminu.

    #1642660

    Anonim

    Ja pomimo to, ze moze to byc ospa pojechalabym na pogotowie-przeciez nic sie nie stanie jak wyjdzie z domu, lub do przychodni.W przychodni obowiazkowo powinny byc izolatki dla chorych zakaznie.

    #1642661

    figa

    Zamieszczone przez nelly21
    Ja pomimo to, ze moze to byc ospa pojechalabym na pogotowie-przeciez nic sie nie stanie jak wyjdzie z domu, lub do przychodni.W przychodni obowiazkowo powinny byc izolatki dla chorych zakaznie.

    Może złapać coś od innych chorych, coś co powikła tę ospę.
    Nie znam się na tym, ale moim zdaniem takie ryzyko istnieje.

    W naszej przychodni izolatki nie ma.



    #1642662

    chilli

    Zamieszczone przez Figa123
    Ja myślę jednak inaczej.

    A to dlatego, że lekarz który przyjdzie do nas, nie przyjmie w tym czasie kilkorga dzieci – być może też z ospą 😉
    Imho ospa nie wymaga obejrzenia przez lekarza, wygląd krostek jest tak charakterystyczny, że trudno to z czymkolwiek innym pomylić.

    mam podobnie – jednynie domagałabym sie wypisania tego antywirusowego – nawet zaocznie

    #1642663

    figa

    Zamieszczone przez szpilki
    mam podobnie – jednynie domagałabym sie wypisania tego antywirusowego – nawet zaocznie

    P. absolutnym przypadkiem, bo w ramach uodpornienia, brała już isoprinosine – właśnie przeciwwirusowe, a i tak pani dochtór proponowali heviran(?) – ale po krótkich negocjacjach stanęło na isoprinosinie jeno 😀



    #1642664

    Anonim

    Zamieszczone przez Figa123
    Ja myślę jednak inaczej.
    Kiedy Ptyśka miała ospę, mimo że nie widziałam ospy od ponad dwudziestu lat – nie poszłam do lekarza i nie oczekiwałam wizyty.
    A to dlatego, że lekarz który przyjdzie do nas, nie przyjmie w tym czasie kilkorga dzieci – być może też z ospą 😉
    Imho ospa nie wymaga obejrzenia przez lekarza, wygląd krostek jest tak charakterystyczny, że trudno to z czymkolwiek innym pomylić.
    Zadzwoniłam do lekarza w państwowej przychodni, opisałam
    jak to wygląda i otrzymałam potwierdzenie i rady co robić i jak.
    Przy następnej wizycie pani doktor zapisała sobie tę ospę w karcie i już.

    Co do cesarki bratowej to rzeczywiście przykra sprawa, bo nie śniadanie tu ważne ale niepotrzebny stres, obawy i nerwy przy przekładaniu terminu.

    Lekarz powinien miec osobne godziny wizyt domowych.
    Po drugie u Huberta krosty wygladaly jak ugryzienei komara, a u mojej siostry szybko sie rozleewaly wiec nie zawsze sa takie same

    #1642665

    figa

    Zamieszczone przez nelly21
    Lekarz powinien miec osobne godziny wizyt domowych.
    Po drugie u Huberta krosty wygladaly jak ugryzienei komara, a u mojej siostry szybko sie rozleewaly wiec nie zawsze sa takie same

    Pewnie, że powinien, ale nie ma.
    No i co poradzić?
    Jak nie wiadomo co to, to oczywiste, że trzeba do lekarza – to chyba nie ulega wątpliwości.

    #1642666

    julcia2

    ja pierdziele
    straszne to :(:(:(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close