smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 38)
  • Autor
    Wpisy
  • #80636

    Anonim

    Juz dawno nie smęciłam publicznie, ale wczoraj miałam na tyle kiepski dzień że wierzę że zrozumiecie.

    Niektóre z Was wiedzą że mieszkamy u rodziców. Moich. Od samego początku staramy sie żeby to nasze wspólne bytowanie przebiegało w możliwie dobrej atmosferze – unikamy spięć, nie panoszymy się po domu, na tyl na ile się da dopasowujemy się do stylu życia moich rodziców bo w końcu to oni sa u siebie a nie my. Bywa róznie, raz lepiej, raz gorzej. Moi rodzice to ludzie bardzo apodyktyczni, wiedzący wszystko najlepiej, zawsze maja rację i nie sposób ich przekonać do innego zdania. Zwłaszcza mama. Jestem jej szalenie wdzięczna bo przez ostatnie dwa lata zajmowała się Niną podczas naszej nieobecności (na zmianę z teściową) – dzięki temu ja mogłam spokojnie wrócić na studia po dziekance. naprawdę to doceniam i nawet jeśli zdarzały się sytuacje w których coś mi się nie podobało, często dawałam sobie spokój bo wiedziałam że mama robiła mi przysługę.
    Ale teraz mam juz chyba dość. Dość wtrącania się do wszystkiego, łącznie ze sprawami które dotyczą tylko mnie i męża, dośc krytykowania każdej naszej decyzji, komentowania każdego naszego kroku ( komentowania w sensie negatywnym oczywiście). Do wychowania dziecka moja mama wtrąca się do granic możliwości, co gorsza robi dziecku mętlik w głowie podważając niemalże za każdym razem to co my małej mówimy, o co ja prosimy itd. Przykładowo: ja proszę Ninę o posprzątanie zaawek, na co moja mama mówi „mamusia sama pozbiera, a ty Nina chodź na kolacje bo Ci wystygnie”. Przykład drugi – związany z tematem przedszkola bo to u nas ostatnio na topie – moje dziecko od poniedziałku zaczyna przedszkole, wie gdzie ono się mieści, była je pozwiedzać. Koło naszego domu jest jeszcze jedno przedszkole, które podoba sie mojej mamie. W związku z tym babcia mówi Nince że może będzie chodziła do tego drugiego przedszkola. Efekt – zdezorientowane dziecko.
    Jakiś czas temu Nina nocowała u mojej teściowej – przed wyjsciem moja mama chyba z milion razy powtórzyła ( przy Ninie) że niczego głupszego nie mogliśmy wymyślic, że to beznajdziejny pomysł, że mała będzie płakała całą noc. Potrafi powiedziec mi przy małej że jestem głupia bo zrobiłam coś co jej się nie spodobało. Podważa wszystko co mówimy, ingeruje w każdą drobnostke, miesza się do tego jak Nina jest ubrana, co je, kiedy spi.
    Na próby wytłumaczenia że to nie jest dobre dla dziecka stwierdza że jest starsza, bardziej doświadczona i jak my w ogóle śmiemy zwracac jej uwagę, to ona może nas pouczać a nie my ją.
    Nasze zdanie nie liczy się w żadnej sprawie.

    Mamy szanse na wyprowadzke, ale najwczesniej późna jesienią. Podpowiedzcie mi jak przetrwać do tego czasu bo mam wrażenie że jeszcze kilka dni i zwariuje :/

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)

    #1113106

    cat

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Myślę, żę pójście Niny do przedszkola może coś zmienić, bo jednak Mama nie będzie miała aż tak dużego wpływu na wnuczkę, a to jest tu chyba największym problemem (Bo klóci się z Twoim systemem wartosci).



    #1113107

    kotus

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Kochana najważniejsze,że masz szanse na mieszkanie i WYTRWASZ do tego czasu na pewno WYTRWASZ,trzymam kciuki:)Współczuję Ci serdecznie bo ja mam alergię na głupie babskie gadanie.Na szczęście i nie wiem dlaczego moje dziewczyny nigdy nie słuchały babci,a liczyło sie dla nich moje zdanie ,nie wiem jak to się stało:) A z dziadkami wytrzymałam zamykajac mordę w kubeł prawie 15 lat,ale nie obyło się też kilka razy,że wybuchłam jak balon

    #1113108

    narcowa

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    nie wiem jak moge Ci doradzic..my poprostu sie wyprowadzilismy od moich rodzicow..tzn.najpierw moj maz potem ja..tylko ze my mielismy wlasne mieszkanie w sytuacji kiedy juz nie moglam wytrzymac poprostu przestalam im siedziec na glowie i sobie poszlam..Tobie zycze duzo wytrwalosci..musisz wytrzymac..bo po przeprowadzce na pewno czeka Was duzo spokojniejsze zycie..bez mieszania w glowach:)
    pozdrowienia Magda,Natka

    #1113109

    agusek22

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Monika! dobrze, że masz szanse na wyprowadzkę my takiej raczej nie mamy…
    U nas jest inaczej też mieszkamy u mnie, ale ja się czuję jak u siebie w domu a nie u moich rodziców
    wszelkie próby „wtrącania się” i „komentowania” nic nie dają, bo my i tak robimy po swojemu i nic to nie daje, poza tym jestesmy przecież dorośli
    Według mnie twoja mam chce dla Was jak najlepiej i pewnie uważa Was jeszcze za dzieci. p[oza tym jakby nie było jesteście od niej zależni, może teraz to się zmieni jak Ninka pójdzie do przedszkola
    Życzę nie zwariowania

    Aga i Martynka

    #1113110

    Anonim

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    dzięki Aga 🙂
    My też zyjemy po swojemu, ale ile mozna słuchać gadania. Chcemy cos wynając, Mateusz ma sznase na lepsze (czyt. lepiej płatne) stanowisko w pracy więc wyprowadzka robi sie realna – wolę płacić za wynajem i mieszkać osobno niz dłużej zyć w ten sposób. Mieszkamy tak juz 4 lata i nigdy nie było rewelacyjnie, ale teraz juz chyba czas sie zbierać bo i my i rodzice mamy takiej sytuacji dosyć.

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)



    #1113111

    nucha

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Moje słowo współczuję nic tu nie pomoże.
    Pisałam tez kilka razy o mojej mamie, nie mieszkamy razem, ale ciśnienie też nie raz mi podniosła…pomaga nam przy Olusiu, więc nie raz mamy co słuchać. To nie jest złośliwe, wiem, że chce dobrze, ale niestety podważa tym moje myślenie o sobie jako o matce, dobrej matce, a przynajmniej starającej się taką być. Nie raz wpadałam w doły przez takie sytuacje, ja mam ten komfort, że ona wyjdzie, ale nikomu nie jest fajnie, gdy są konflikty, nawet na odległość mieszkań.
    Wiem, że gdybyśmy mieszkali razem, byłoby podobnie.
    Nie wiem i nie zrozumiem matek, tak wtrącających się w życie swoich dzieci, a w dodatku tak podważających autorytet matki w oczach dziecka.
    Jeśli macie możliwość wyprowadzki, zróbcie to, nawet jeśli mielibyście żyć skromnie, ale spokojnie, opłaca się ponad wszystko.
    Kiedyś nei wyobrażałam sobie wyprowadzki z domu rodzinnego, a teraz nie wyobrażam sobie gdybym miała wrócić.
    Zawsze się mówiło, ciasne, ale własne. Nigdy nie uwierzę w spokojne i kolorowe życie dwóch pokoleń, prędzej czy później wyjdą konflikty, problemy, nie da rady żyć, nie uwierzę, że ktoś tak może mieć, zawsze stwierdzę, że jest po prostu nieszczery. Chyba, że młodsze godzi się całkowicie ze starszym pokoleniem, to ok, taka opcja wchodzi w grę, ale to jest raczej sytuacja niemożliwa.
    Każda z nas chce wychowywać dziecko, swoje dziecko po swojemu a nie tak jak ktoś nam „doradza”.
    Trzymaj się, przygryzaj wargi do jesieni, spróbuj jednym uchem wpuszcać drugim wypuszczać i robić po swojemu. Wiem, że to nie łatwe, sama nie raz próbuje. Czasami udaję, że nie słyszę i coś robię po swojemu.
    Za kazdym razem powtarzaj sobie, że już niedługo, jeszcze tylko troszkę, a będziecie sami we trójkę i już nikt na codzień nie będzie ingerował w Wasze życie.

    Pozdrawiam, jeszcze troszę i odetchniecie, życzę Wam, by stało się to jak najszybciej.

    Ania i

    #1113112

    agusek22

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Będe trzymać kciuki, aby wszystko się udało i Wasza wyprowadzka stała się realna nas na razie nie stać na wynajm i z drugiej strony szkoda kasy
    pozdrówki

    Aga i Martynka

    #1113113

    daga-j23

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Dasz radę, tyle wytrzymaliście to dacie radę do końca jesieni, a nareszcie będziecie sami się rządzić. Ja mieszkałam z teściami więc wiem jak to jest miećswoje zdanie ale czasem czuć się głupio by je wypowiadać, bo w końcu korzystamy z ich gościnności. Potem stosunki się poprawiają gdy się człowiek tylko z rodzicami odwiedza 🙂
    Ale powiem Ci że gdybym mieszkała z moją mamą to nie miałabym oporu by jej „nagadać”, tak to jakoś jest. Tylko co powiedzieć, zeby poskutkowało co nie, pewnie wiele rzeczy próbowałaś. Życzę zatem wytrwałości.

    Daga i Emi 2l. 2m.

    #1113114

    silvius

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Monika, znalazlam dzis cos takiego .
    moze sie przyda.
    pozdrawiam. sylwia i jula(5.09.)



    #1113115

    Anonim

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    a nie mozecie na ten czas wyniesc sie do tesciowej? z tego co pamietam tesciowa masz bardzo fajna.
    w zupelnosci cie rozumiem – najgorszy jest ten czas kiedy wiesz ze cos sie zmieni ale jeszcze chwilke trzeba poczekac 🙂

    Ania i Oliwka

    #1113116

    k8-77

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    my po slubie mieszkalismy u mojej tesciowej. prawie dwa lata. moja tesciowa jest osobą, ktora WIE. i to najlepiej. i na dodatek wszystko. mieszkanie „sie budowalo”, mielismy sie wprowadzic w sierpniu/wrzesniu (kazdy grosz z pensji ładowalismy na konto, zeby moc sobie kupic chocby pralke). na poczatku czerwca stwierdzilam,ze juz nie dam rady, nie wytrzymam. przez dwa miesiace mieszkalismy w wynajmowanym pokoju. sporo kasy stracilismy, ale dzieki temu jestem w stanie dzis rozmawiac z tesciowa. gdyby nie ta wyprowadzka/ ucieczka byloby ciezko.

    no ale my nie mielismy wtedy dziecka… ktoś juz napisal, ze moze sytuacja troche sie zmieni, gdy Nina pojdzie do złobka. jesli nie znajdziecie awaryjnego wyjscia (tzn. ekspresowej kilkutygodniowej wyprowadzki do czasu tej wlasciwej), to jedyna rada jest …. zacisniecie zebow;-)

    trzymam kciuki!

    k8, Adaś i Maja_Z_Brzucha



    #1113117

    porky

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Moniś, trzymaj się
    jeszcze trochę i się wyprowadzicie
    Nina idzie do przedszkola, więc babcia nie będzie miała takiego wpływu na wszystko, jak ma teraz…
    Wytrzymsz, silna babka z Ciebie 😉

    Juleczka (12.12.04)

    #1113118

    Anonim

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    teściowie sami mieszkaja we trójke (bo brat męża mieszka z nimi) w pokoju z kuchnia i antresolą, na zapleczu swojej pracowni malarskiej. Nie zmieścimy sie tam w żaden sposób 🙁

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)

    #1113119

    Anonim

    Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Ja tez siedze i mysle nad jakims wyjsciem awaryjnym – może mnie oswieci. A jak nie to faktycznie, zaciśniemy zęby i spróbujemy przetrwać jeszcze chwile

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 38)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close