Śmierć dziecka urodzonego

Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.

193 odpowiedzi na pytanie: Śmierć dziecka urodzonego

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.

Moja córcia zmarła,gdy miała 9,5 miesiąca. Urodziła się chora. Całe życie spędziła w szpitalu. Wróciła do domu na ostatni tydzień swojego zycia. Zmarła,gdy byłyśmy same. Trzymałam ją w ramionach,a Ona tak pięknie się uśmiechnęła i wtuliła do mnie. W końcu była szczęśliwa. To było 9 miesięcy temu.
Tez poroniłam. Byłam w 5tc. Nie czułam tego samego rozrywającego bólu.
Obecnie jestem w ciąży w 10tc. Trudno jest żyć bez tej ukochanej istotki,ale da się.Inaczej.

usianka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Moja córcia zmarła,gdy miała 9,5 miesiąca. Urodziła się chora. Całe życie spędziła w szpitalu. Wróciła do domu na ostatni tydzień swojego zycia. Zmarła,gdy byłyśmy same. Trzymałam ją w ramionach,a Ona tak pięknie się uśmiechnęła i wtuliła do mnie. W końcu była szczęśliwa. To było 9 miesięcy temu.

nie potrafie sobie tego wyobrazić…. 🙁

bardzo Wam współczuje dziewczyny, bardzo

Smoki, może zmienic nazwe kącika “poronienie” na “strata dziecka”?

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.

Zajrzyj tutaj….. [Zobacz stronę]
Moja siostra zbierała tam siły do życia po urodzeniu martwego synka…..
Bardzo współczuję……

jaga Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Usianka:
Smoki, może zmienic nazwe kącika “poronienie” na “strata dziecka”?

Przyłączam się do apelu.

karinas Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.

Myślę, że powinien być taki oddzielny kącik. Koniecznie.

karinas Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Moja córcia zmarła,gdy miała 9,5 miesiąca. Urodziła się chora. Całe życie spędziła w szpitalu. Wróciła do domu na ostatni tydzień swojego zycia. Zmarła,gdy byłyśmy same. Trzymałam ją w ramionach,a Ona tak pięknie się uśmiechnęła i wtuliła do mnie. W końcu była szczęśliwa. To było 9 miesięcy temu.
Tez poroniłam. Byłam w 5tc. Nie czułam tego samego rozrywającego bólu.
Obecnie jestem w ciąży w 10tc. Trudno jest żyć bez tej ukochanej istotki,ale da się.Inaczej.

Ewasilek, jak przeczytałam Twojego posta to się rozryczałam i łzy jeszcze mi lecą. Jesteś silna i dzielna. A człowiek ma “problemy”, że zbędne kilogramy po porodzie zostały lub piersi oklapły po karmieniu……

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Boooże, współczuję!:(((((

elinka78 Dodane ponad rok temu,

mam łzy w oczach i gęsią skórkę-taka tragedia,jak silną kobietą musisz być…Walczyłam o dziecko,ale w końcu się udało dzięki in vitro.Moja droga do macierzyństwa była długa i wyboista-a ja miałam czelnośc nazywać to co mnie spotkało tragedią…historie takie jak Twoja uczą innych ludzi pokory…Przytulam i jeszcze raz napiszę-jesteś silną babką!!!

ciku Dodane ponad rok temu,

Bardzo to poruszające. Taki kącik jest niezbędny.

anulka00 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Moja córcia zmarła,gdy miała 9,5 miesiąca. Urodziła się chora. Całe życie spędziła w szpitalu. Wróciła do domu na ostatni tydzień swojego zycia. Zmarła,gdy byłyśmy same. Trzymałam ją w ramionach,a Ona tak pięknie się uśmiechnęła i wtuliła do mnie. W końcu była szczęśliwa. To było 9 miesięcy temu.
Tez poroniłam. Byłam w 5tc. Nie czułam tego samego rozrywającego bólu.
Obecnie jestem w ciąży w 10tc. Trudno jest żyć bez tej ukochanej istotki,ale da się.Inaczej.

:Płacz: strasznie mi przykro 🙁

snoopy Dodane ponad rok temu,

mam łzy w oczach :Płacz::(
jest mi przykro 🙁
bardzo, bardzo wspólczuję

bratek Dodane ponad rok temu,

ja też podpiszę się pod apelem…
Rodzicom po odejściu maluszków jest to BARDZO BARDZO potrzebne…
pamiętam jak potrzebowała tego moja koleżanka

malimarta Dodane ponad rok temu,

Przyznam sie szczerze, ze mi tez lezka poleciala po przeczytaniu tego watku. Od kiedy zostalam matka uswiadomilam sobie, ze najwieksza tragedia w moim zyciu byloby utracenie mojego synka.
Nie moge powiedziec, ze wiem co czujecie, bo NIE WIEM i nawet nie moge sobie wyobrazic…
Macie moje wsparcie…
Taki kacik napewno sie przyda zeby wzmocnic sily.
Trzymam za was kciuki!!!

inka Dodane ponad rok temu,

Dziekuję.

Serdecznie dziękuje dziewczyny za wsparcie mojego apelu. Wiem, że są gdzie indziej fora dla mam takich jak ja, ale to forum jest mi szczególnie bliskie. Zaczytywałam się w nim oczekując mojego dziecka. Nie chce przestać tutaj bywać tylko dlatego, że moje dziecko odeszło. Kobiety w takiej sytuacji jak moja potrzebują szczególnego wsparcia, poczucia, że nie są samotne, a przede wszystkim nadziei, że wszystko się ułoży. Nie chcę czuć się wyjątkowa, bo straciłam dziecko.Nie chcę tracić nadziei, że i ja zostanę szczęśliwa mamą. Poza tym uważam, że każdy powinien być świadomy, że dzieci umierają… że nie zawsze 9 miesięcy równa się zdrowy, śliczny bobas. Takie jest życie. Ja też jeszcze niedawno żyłam w przeświadczeniu, że to nie dotyczy mnie, a jednak… Przekonałam się też, jak wielu ludzi wokół mnie przeżywa tragedie straty dziecka… wcześniej ich nie zauważałam. Jeszcze raz zwracam się do Redakcji z prośbą o stworzenie kącika dla mam takich jak ja.

Serdecznie pozdrawiam i dziękuje wszystkim.
Ewelina

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Moja córcia zmarła,gdy miała 9,5 miesiąca. Urodziła się chora. Całe życie spędziła w szpitalu. Wróciła do domu na ostatni tydzień swojego zycia. Zmarła,gdy byłyśmy same. Trzymałam ją w ramionach,a Ona tak pięknie się uśmiechnęła i wtuliła do mnie. W końcu była szczęśliwa. To było 9 miesięcy temu.
Tez poroniłam. Byłam w 5tc. Nie czułam tego samego rozrywającego bólu.
Obecnie jestem w ciąży w 10tc. Trudno jest żyć bez tej ukochanej istotki,ale da się.Inaczej.

Ewelinko bardzo mi przykro. Mój Synek też urodził się chory – wrodzona przepuklina przeponowa. Całą ciążę byłam przekonana, że Mały jest zdrowy. O wadach dowiedziałam się przy porodzie. Było to dla nas szokiem. Synek żył zaledwie 2 godz.
Gratuluje Kruszynki pod sercem :). Trzymam kciuki, żeby Dzidzia zdrowo rosła.
Serdecznie pozdrawiam.
Też Ewelina

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Ewelinko bardzo mi przykro. Mój Synek też urodził się chory – wrodzona przepuklina przeponowa. Całą ciążę byłam przekonana, że Mały jest zdrowy. O wadach dowiedziałam się przy porodzie. Było to dla nas szokiem. Synek żył zaledwie 2 godz.
Gratuluje Kruszynki pod sercem :). Trzymam kciuki, żeby Dzidzia zdrowo rosła.
Serdecznie pozdrawiam.
Też Ewelina

Moja córcia też miała przpepukline przeponową. Wiedziałam w ciąży. Dlatego udało się ją uratować. Jednak dodatkowo wcześniejszy poród w 31tc, wylew IIstopnia, do tego doszły inne wady i liczne niedotlenienia niedotlenienia. Skutki wpp są gorsze niż sama operacja. Moja Zuzia przeszła w sumie 3 operacje. Z reguły dzieci przy tej wadzie umierają tak szybko,jak Twój synuś lub udaje im się żyć normalnie. Moja córcia poradziłaby sobie z samą wpp, jednak za dużo się skumulowało. Była jeszcze choroba nerek.

To,że dowiedziałaś się o wadach po porodzie,to wina lekarza prowadzącego,który nie uważnie robił usg, bo nie da się nie zauważyć,że żołądek i inne organy są przemieszczone do klatki piersiowej,a serce przesunięte. Ale tak niestety większość ginekologów robi usg-na odwal. To przykre,że zżera ich taka rutyna i zapominają,że dzieci rodzą się chore.

Drogie mamy,nawet sobie nie próbujcie wyobrazić,jak to jest stracić dziecko. I uważam,że taki wątek mógłby tu powstać,ale powinny na nim pisać mamy po stracie, a nie mamy, które nie przeżyły takiej tragedii. A to stąd,że mimo najszczerszych chęci, to Wasze słowa pocieszenia mogą bardzo zaboleć. Tak zupełnie nieświadomie. Ja osobiście mam “swoje” inne forum DLACZEGO. Ale popieram inicjatywę,aby tu także powstał ten temat. Bo wiele mam,które w oczekiwaniu pisały tutaj, będą zaglądać nadal i będą się czuły,jakby nie było miejsca dla nich.

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Moja córcia też miała przpepukline przeponową. Wiedziałam w ciąży. Dlatego udało się ją uratować. Jednak dodatkowo wcześniejszy poród w 31tc, wylew IIstopnia, do tego doszły inne wady i liczne niedotlenienia niedotlenienia. Skutki wpp są gorsze niż sama operacja. Moja Zuzia przeszła w sumie 3 operacje. Z reguły dzieci przy tej wadzie umierają tak szybko,jak Twój synuś lub udaje im się żyć normalnie. Moja córcia poradziłaby sobie z samą wpp, jednak za dużo się skumulowało. Była jeszcze choroba nerek.

To,że dowiedziałaś się o wadach po porodzie,to wina lekarza prowadzącego,który nie uważnie robił usg, bo nie da się nie zauważyć,że żołądek i inne organy są przemieszczone do klatki piersiowej,a serce przesunięte. Ale tak niestety większość ginekologów robi usg-na odwal. To przykre,że zżera ich taka rutyna i zapominają,że dzieci rodzą się chore.

Drogie mamy,nawet sobie nie próbujcie wyobrazić,jak to jest stracić dziecko. I uważam,że taki wątek mógłby tu powstać,ale powinny na nim pisać mamy po stracie, a nie mamy, które nie przeżyły takiej tragedii. A to stąd,że mimo najszczerszych chęci, to Wasze słowa pocieszenia mogą bardzo zaboleć. Tak zupełnie nieświadomie. Ja osobiście mam “swoje” inne forum DLACZEGO. Ale popieram inicjatywę,aby tu także powstał ten temat. Bo wiele mam,które w oczekiwaniu pisały tutaj, będą zaglądać nadal i będą się czuły,jakby nie było miejsca dla nich.

Niestety przepuklina przeponowa to ciężka wada i rokowania dla takich Maluszków są małe, ale mam nadzieje, że za kilka lat medycyna zrobi takie postępy, że dzieciaczki z ta wadą będą mogły normalnie żyć, a z tego co wyczytałam już na świecie podjęto pierwsze próby operacji płodów z ta wadą i wyniki są bardzo obiecujące.

Myślę, że na tym forum jest wiele mam, które przeżyły stratę dziecka… wiele z nich jest dzisiaj szczęśliwymi mamami. Takie mamy dają mi nadzieję, że po burzy przychodzi słońce.Tez bywam na dlaczego.org, ale nie chce rezygnować z pobytu na dziecko-info, bo uważam, że jest to świetne forum. Nie chce czuć się odizolowana. Poza tym myślę, że taki kącik może zwiększyć świadomość ludzi na to, że dzieci też umierają. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że i tak bywa… trzeba zauważać, że tacy ludzie żyją obok nas.

Ja nie mam nic przeciwko wpisom mam, które nie maja podobnych przeżyć. Pewnie, że ktoś kto tego nie przeżył nigdy tak naprawdę tego nie zrozumie, ale dla mnie jest bardzo miłe, że są szczęśliwe mamy, które nie unikają osieroconych mam…nie izolują się od nich… że zdają sobie sprawę, że są obok kobiety, które miały zwyczajnie mniej szczęścia, a trzeba powiedzieć, że większość ludzi unika nas, tak jakby śmierć dziecka była zaraźliwa.

Ewelina

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Niestety przepuklina przeponowa to ciężka wada i rokowania dla takich Maluszków są małe, ale mam nadzieje, że za kilka lat medycyna zrobi takie postępy, że dzieciaczki z ta wadą będą mogły normalnie żyć, a z tego co wyczytałam już na świecie podjęto pierwsze próby operacji płodów z ta wadą i wyniki są bardzo obiecujące.

Myślę, że na tym forum jest wiele mam, które przeżyły stratę dziecka… wiele z nich jest dzisiaj szczęśliwymi mamami. Takie mamy dają mi nadzieję, że po burzy przychodzi słońce.Tez bywam na dlaczego.org, ale nie chce rezygnować z pobytu na dziecko-info, bo uważam, że jest to świetne forum. Nie chce czuć się odizolowana. Poza tym myślę, że taki kącik może zwiększyć świadomość ludzi na to, że dzieci też umierają. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że i tak bywa… trzeba zauważać, że tacy ludzie żyją obok nas.

Ja nie mam nic przeciwko wpisom mam, które nie maja podobnych przeżyć. Pewnie, że ktoś kto tego nie przeżył nigdy tak naprawdę tego nie zrozumie, ale dla mnie jest bardzo miłe, że są szczęśliwe mamy, które nie unikają osieroconych mam…nie izolują się od nich… że zdają sobie sprawę, że są obok kobiety, które miały zwyczajnie mniej szczęścia, a trzeba powiedzieć, że większość ludzi unika nas, tak jakby śmierć dziecka była zaraźliwa.

Ewelina

Te operacje w łonie, to nie są operacje przepukliny,a polega to na tym,że wprowadzany jest balonik,który “rozpycha” przesunięte narządy, przed porodem znów się operuje,aby balonik usunąć, a po porodzie operuje sie przepukline. Jak na razie skutek jest różny. A przy tej wadzie,to medycyna nie wiele pomoże,to po prostu zależy od dziecka. Czasem mimo fatalnych rokowań, dzieciaczki wychodzą z ego bez szwanku, a inne, gdzie nie powinno być źle, umierają. To naprawdę zależy od sił dziecka.
Ważne jest,aby lekarze lepiej przykładali się do usg, bo można wtedy przygotować się na poród w odpowiednim szpitalu,dziecko jest od razu przygotowywane do operacji,sama opieka okołoporodowa jest przystosowana do stanu dziecka i można pomóc. Tak było w naszym przypadku. I to dotyczy dzieci nie tylko z wadą przepukliny,ale także innymi. Bo jak można pomóc np. dziecku z wadą serca,jeśli nie czeka na nie ekipa neonatologów i kardiologów?? Zanim przyniosą sprzt do intubacji, reanimacja, rozległe niedotlenienia. Chciałabym,żeby lekarze zaczęli ponosić odpowiedzialnośc za opiekę nad ciężarna, za zaniechania przy usg i badaniach. Może by się zmobilizowali.

A co do tego,że uważam,że powinno to być forum dla mam po stracie, to stąd,że jeśli inne mamy napiszą “przykro mi”, że po prostu pamietają,to ok.Ale jeśli uzytkujesz “dlaczego”, to zapewne spotkałaś się z wpisami mam,które tak bardzo nam współczują i chcą o tym napisać,ale to po prostu nie wychodzi.I wiem,że takie mamy “świżo” po stracie, to boli i irytuje. Jednocześnie tutaj jest więcej mam oczekujących na dzieciaczki i wiem,że te które przeczytają,co piszemy będą po prostu przerażone. Jestem pewna,że jeśli kilka oczekujących nas przeczytało, to już się martwią,cóż to jest przepuklina przeponowa i czego tak często występuje?bo dwie mamy po stracie i to przez to samo?? A w dodatku mamy tak samo na imię. A to po prostu przypadek,że się spotkałysmy, bo ta wada jest tak rzadka. To tak,jak trafić 6 w totka,tylko trochę odwrotnie:(

mam jeszcze pytanie do Ciebie. Czy Twój Synuś miał jeszcze jakieś wady,czy “tylko” wpp?? Dawno Go straciłaś?? Jeśli masz jakieś pytania do mnie, to wal jak w dym.
Pozdrawiam

magda2109 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.
Bardzo ci współczuję, jakie to musi być straszne
Ja sobie nie wyobrazam takiej sytuacji ,chyba umarłabym razem z tym dzieckim
:Przytulam:

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Te operacje w łonie, to nie są operacje przepukliny,a polega to na tym,że wprowadzany jest balonik,który “rozpycha” przesunięte narządy, przed porodem znów się operuje,aby balonik usunąć, a po porodzie operuje sie przepukline. Jak na razie skutek jest różny. A przy tej wadzie,to medycyna nie wiele pomoże,to po prostu zależy od dziecka. Czasem mimo fatalnych rokowań, dzieciaczki wychodzą z ego bez szwanku, a inne, gdzie nie powinno być źle, umierają. To naprawdę zależy od sił dziecka.
Ważne jest,aby lekarze lepiej przykładali się do usg, bo można wtedy przygotować się na poród w odpowiednim szpitalu,dziecko jest od razu przygotowywane do operacji,sama opieka okołoporodowa jest przystosowana do stanu dziecka i można pomóc. Tak było w naszym przypadku. I to dotyczy dzieci nie tylko z wadą przepukliny,ale także innymi. Bo jak można pomóc np. dziecku z wadą serca,jeśli nie czeka na nie ekipa neonatologów i kardiologów?? Zanim przyniosą sprzt do intubacji, reanimacja, rozległe niedotlenienia. Chciałabym,żeby lekarze zaczęli ponosić odpowiedzialnośc za opiekę nad ciężarna, za zaniechania przy usg i badaniach. Może by się zmobilizowali.

A co do tego,że uważam,że powinno to być forum dla mam po stracie, to stąd,że jeśli inne mamy napiszą “przykro mi”, że po prostu pamietają,to ok.Ale jeśli uzytkujesz “dlaczego”, to zapewne spotkałaś się z wpisami mam,które tak bardzo nam współczują i chcą o tym napisać,ale to po prostu nie wychodzi.I wiem,że takie mamy “świżo” po stracie, to boli i irytuje. Jednocześnie tutaj jest więcej mam oczekujących na dzieciaczki i wiem,że te które przeczytają,co piszemy będą po prostu przerażone. Jestem pewna,że jeśli kilka oczekujących nas przeczytało, to już się martwią,cóż to jest przepuklina przeponowa i czego tak często występuje?bo dwie mamy po stracie i to przez to samo?? A w dodatku mamy tak samo na imię. A to po prostu przypadek,że się spotkałysmy, bo ta wada jest tak rzadka. To tak,jak trafić 6 w totka,tylko trochę odwrotnie:(

mam jeszcze pytanie do Ciebie. Czy Twój Synuś miał jeszcze jakieś wady,czy “tylko” wpp?? Dawno Go straciłaś?? Jeśli masz jakieś pytania do mnie, to wal jak w dym.
Pozdrawiam

Tak, wiem na czym polega ta operacja… nie chciałam się tutaj o tym rozpisywać.
Mój Synek miał jeszcze przepuklinę pępkową i wady serca pomijając jego przesunięcie. Z tego co wiemy płuca nie były prawie w ogóle rozwinięte. Nasz Synek nie miał żadnych szans. Straciliśmy Synka w maju 2008.

Mój lekarz prowadzący miał specjalizację z wykonywania USG i niczego nie zauważył, ale cóż się dziwić jeśli USG trwało może 2 min. To, że lekarz olewał moje USG to delikatnie powiedziane. Rutyniarstwo przerażające. Teraz już wiem jak powinno wyglądać USG. Zresztą w naszym przypadku nic by mi ta świadomość nie dała. Masz jednak rację. Wielu dzieciaczkom można pomóc, ale warunkiem jest trafna diagnoza jeszcze w życiu prenatalnym. Wielu tragedii można by było uniknąć, gdyby lekarze przykładali się do opieki nad ciężarną. Taka jest bolesna prawda.

Tez zastanawiałam się nad tym, że mamy obecnie oczekujące mogą się przestraszyć czytając ten wątek. Myślę, że tytuł mówi sam za siebie. Jeśli dla kogoś ten temat jest przerażający, to może po prostu nie wchodzić tutaj. Na szczęście to zdarza się rzadko, ale niestety zdarza… to kwestia losu… zezowatego szczęścia… przypadku… sama nie wiem czego.

Jeszcze niedawno tez byłam szczęśliwa oczekującą mamą, która zastanawiała się czy poród będzie bolał, jak będzie wyglądać mój maluszek… czy to będzie chłopczyk, a może dziewczynka… jak urządzić pokoik dziecka… jaki kupić wózek… czy szybko powrócę do wagi sprzed ciąży itp.itd. Dzisiaj gdybym była w ciąży jedynym moim marzeniem byłoby, żeby moje dziecko było zdrowe… Tylko tyle i aż tyle. To jedyne co jest tak na prawdę ważne.

smoki Dodane ponad rok temu,

Zmienie nazwę działu na “poronienie i strata dziecka”. Listę działów mamy na razie pełną.

Potem przeniosę Wasz post.

Czy tak może być?

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Tak, wiem na czym polega ta operacja… nie chciałam się tutaj o tym rozpisywać.
Mój Synek miał jeszcze przepuklinę pępkową i wady serca pomijając jego przesunięcie. Z tego co wiemy płuca nie były prawie w ogóle rozwinięte. Nasz Synek nie miał żadnych szans. Straciliśmy Synka w maju 2008.

Mój lekarz prowadzący miał specjalizację z wykonywania USG i niczego nie zauważył, ale cóż się dziwić jeśli USG trwało może 2 min. To, że lekarz olewał moje USG to delikatnie powiedziane. Rutyniarstwo przerażające. Teraz już wiem jak powinno wyglądać USG. Zresztą w naszym przypadku nic by mi ta świadomość nie dała. Masz jednak rację. Wielu dzieciaczkom można pomóc, ale warunkiem jest trafna diagnoza jeszcze w życiu prenatalnym. Wielu tragedii można by było uniknąć, gdyby lekarze przykładali się do opieki nad ciężarną. Taka jest bolesna prawda.

Tez zastanawiałam się nad tym, że mamy obecnie oczekujące mogą się przestraszyć czytając ten wątek. Myślę, że tytuł mówi sam za siebie. Jeśli dla kogoś ten temat jest przerażający, to może po prostu nie wchodzić tutaj. Na szczęście to zdarza się rzadko, ale niestety zdarza… to kwestia losu… zezowatego szczęścia… przypadku… sama nie wiem czego.

Jeszcze niedawno tez byłam szczęśliwa oczekującą mamą, która zastanawiała się czy poród będzie bolał, jak będzie wyglądać mój maluszek… czy to będzie chłopczyk, a może dziewczynka… jak urządzić pokoik dziecka… jaki kupić wózek… czy szybko powrócę do wagi sprzed ciąży itp.itd. Dzisiaj gdybym była w ciąży jedynym moim marzeniem byłoby, żeby moje dziecko było zdrowe… Tylko tyle i aż tyle. To jedyne co jest tak na prawdę ważne.

Ten lekarz musiał być ślepy!!!!Jak można nie zobaczyć takich wad??przerażające. Nasza Zuzia zmarła w czerwcu, więc tylko miesiąc różnicy.
Ale mam wrażenie,że wykrywalność tej wady wzrosła, albo po prosty więcej my rodzice mówimy i dzięki temu mają do kogo odezwać się kolejni z tym problemem.

A nie zastanawiacie się nad kolejnym dzidziusiem?? Strach jest duży,ale chyba warto go przełamać dla takiego szczęścia. I pamiętaj,zmień lekarza:) A jak już będziesz w ciąży, to w Warszawie jest taki dr Roszkowski. On jest specjalistą w odczytywaniu usg.

jaewa Dodane ponad rok temu,

Współczuję, że i Ty doświadczasz tak strasznej tragedii…

Moja Amelka umarła jeszcze w moim brzuchu, ale był to 30 tydzień, więc też nie widziałam tu dla siebie miejsca. W szpitalu rodziłam przez wiele koszmarnych godzin.
W jednej chwili runęło wszystko i już się nigdy nie odbudowało.
Za miesiąc moja Królewna skończyłaby 5 lat. Nie ma dnia żebym o niej nie myślała, już nic nigdy nie będzie takie jak mogłoby być.
Urodziłam potem jeszcze 2 dzieci, więc dla otoczenia sprawa jest “załatwiona”.

jaewa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Zajrzyj tutaj….. [Zobacz stronę]
Moja siostra zbierała tam siły do życia po urodzeniu martwego synka…..
Bardzo współczuję……

Polecam i forum i całą stronkę:
[Zobacz stronę]

Edytuję, żeby dopisać, że mi w pewnym sensie pomagało (choć nie wiem czy to dobre słowo), jednak zaspokajało chyba moją potrzebę rozmów na temat straty znajomości z osobami, które przechodziły przez to samo i które były na podobnym etapie żałoby. Mam bardzo bliską koleżankę z drugiego końca Polski, którą poznałam na tym forum, wypłakiwałyśmy się sobie mailowo. Niedawno dostałam od niej płytkę z moimi mailami z naszej znajomości, jeszcze długo tam nie zajrzę. Mam w realu wiele koleżanek po stracie, niektóre są mi bardzo bliskie, a z mężem również przyjaciół po stracie dziecka 10 miesięcznego. Myślę, ze wspólne doświadczenia bardzo zbliżają.

Dość długo spotykałam się w grupie wsparcia, polecam ta formę terapii, jednak ja byłam gotowa na takie spotkania dopiero po 1,5 roku od straty, gdy miałam już drugie dziecko. I tak sporo czasu podczas spotkań nie byłam w stanie nic z siebie wydusić tylko wyłam.

Byłam kilka razy u psychiatry, ale źle to wspominam- może dlatego, że było to na chwilę po? A może dlatego, że nie trafiłam na odpowiedniego lekarza? Wydaje mi się, że mi nie pomógł, ale w sumie nie wiem co by ze mną było gdybym do niego nie trafiła.

jaewa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Zmienie nazwę działu na “poronienie i strata dziecka”. Listę działów mamy na razie pełną.

Potem przeniosę Wasz post.

Czy tak może być?

Jeśli mogę to byłabym za “strata dziecka”.

gosik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez JaEwa:Jeśli mogę to byłabym za “strata dziecka“.

Ja też podpisuję się pod tą prośbą

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez JaEwa:Jeśli mogę to byłabym za “strata dziecka”.

Dobrze.

inka Dodane ponad rok temu,

Dziekuje smoki

Zamieszczone przez smoki:Dobrze.

Szkoda, że nie można tych kącików rozdzielić, ale jeśli już to też myślę, że nazwa STRATA DZIECKA jest zdecydowanie lepsza.

Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Pozdrawiam.

smoki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez imported__inka_:Szkoda, że nie można tych kącików rozdzielić, ale jeśli już to też myślę, że nazwa STRATA DZIECKA jest zdecydowanie lepsza.

Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Pozdrawiam.

W takim razie przenoszę ten post

gosik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez smoki:Dobrze.

:Buziaki:

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez JaEwa:Polecam i forum i całą stronkę:
[Zobacz stronę]

Edytuję, żeby dopisać, że mi w pewnym sensie pomagało (choć nie wiem czy to dobre słowo), jednak zaspokajało chyba moją potrzebę rozmów na temat straty znajomości z osobami, które przechodziły przez to samo i które były na podobnym etapie żałoby. Mam bardzo bliską koleżankę z drugiego końca Polski, którą poznałam na tym forum, wypłakiwałyśmy się sobie mailowo. Niedawno dostałam od niej płytkę z moimi mailami z naszej znajomości, jeszcze długo tam nie zajrzę. Mam w realu wiele koleżanek po stracie, niektóre są mi bardzo bliskie, a z mężem również przyjaciół po stracie dziecka 10 miesięcznego. Myślę, ze wspólne doświadczenia bardzo zbliżają.

Dość długo spotykałam się w grupie wsparcia, polecam ta formę terapii, jednak ja byłam gotowa na takie spotkania dopiero po 1,5 roku od straty, gdy miałam już drugie dziecko. I tak sporo czasu podczas spotkań nie byłam w stanie nic z siebie wydusić tylko wyłam.

Byłam kilka razy u psychiatry, ale źle to wspominam- może dlatego, że było to na chwilę po? A może dlatego, że nie trafiłam na odpowiedniego lekarza? Wydaje mi się, że mi nie pomógł, ale w sumie nie wiem co by ze mną było gdybym do niego nie trafiła.

Witaj,

bardzo mi przykro, że Ciebie też dotknęła ta tragedia.

Bywam na DLACZEGO.ORG. Ta stronka pomogła mi bardzo. Też miałam… a może jeszcze ciągle mam… nie wiem… tą wielką potrzebę mówienia o moim dziecku. Jest mi lżej, kiedy mogę wyrzucić z siebie ten cały żal.

Myślę, że już powróciłam do względnej równowagi, chociaż jak piszesz tej pustki nic już nie zastąpi. Mój Synek podzielił moje życie na dwa etapy. Po jego śmierci jestem inna, żyję inaczej, myślę inaczej… już nigdy nie będzie jak dawniej.

Ja jestem po dwóch stratach.Wcześniej poroniłam w 10 tc. Poronienie było dla mnie przykre, ale pozbierałam się szybko i zaraz myślałam o kolejnym dziecku. Teraz boję się myśleć o ciąży… boję się, że znowu będzie tak samo…tragiczny poród…moje umierające dziecko… że znowu zobaczę białą trumienkę…Ten lęk jest jak na razie nie do pokonania, mimo że minęło prawie 10 miesięcy. A jak Ty sobie z tym poradziłaś?

Dziękuję za odwiedziny na tym wątku.
Serdecznie pozdrawiam.
Ewelina

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Ten lekarz musiał być ślepy!!!!Jak można nie zobaczyć takich wad??przerażające. Nasza Zuzia zmarła w czerwcu, więc tylko miesiąc różnicy.
Ale mam wrażenie,że wykrywalność tej wady wzrosła, albo po prosty więcej my rodzice mówimy i dzięki temu mają do kogo odezwać się kolejni z tym problemem.

A nie zastanawiacie się nad kolejnym dzidziusiem?? Strach jest duży,ale chyba warto go przełamać dla takiego szczęścia. I pamiętaj,zmień lekarza:) A jak już będziesz w ciąży, to w Warszawie jest taki dr Roszkowski. On jest specjalistą w odczytywaniu usg.

No właśnie ten strach… jak go przełamać?!

Niestety od Warszawy dzieli mnie 450 km 🙁 Ale lekarza już zmieniłam.

Miłego dnia.

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez inka_:No właśnie ten strach… jak go przełamać?!

Niestety od Warszawy dzieli mnie 450 km 🙁 Ale lekarza już zmieniłam.

Miłego dnia.

Do jakiego dużego miasta masz najbliżej??Bo najlepsze ośrodkie genetyczne to Łódź, Warszawa, Poznań, Kraków. Nie wiem,jak sytuacja w Gdańsku, bądź ogólnie nad morzem.

A strach…jest ogromny, ja poroniłam, gdy po śmierci Zuzi zaczęliśmy starania, ale chyba żałoba była jeszcze wtedy zbyt silna.

iwona29 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez inka_:Witaj,

bardzo mi przykro, że Ciebie też dotknęła ta tragedia.

Bywam na DLACZEGO.ORG. Ta stronka pomogła mi bardzo. Też miałam… a może jeszcze ciągle mam… nie wiem… tą wielką potrzebę mówienia o moim dziecku. Jest mi lżej, kiedy mogę wyrzucić z siebie ten cały żal.

Myślę, że już powróciłam do względnej równowagi, chociaż jak piszesz tej pustki nic już nie zastąpi. Mój Synek podzielił moje życie na dwa etapy. Po jego śmierci jestem inna, żyję inaczej, myślę inaczej… już nigdy nie będzie jak dawniej.

Ja jestem po dwóch stratach.Wcześniej poroniłam w 10 tc. Poronienie było dla mnie przykre, ale pozbierałam się szybko i zaraz myślałam o kolejnym dziecku. Teraz boję się myśleć o ciąży… boję się, że znowu będzie tak samo…tragiczny poród…moje umierające dziecko… że znowu zobaczę białą trumienkę…Ten lęk jest jak na razie nie do pokonania, mimo że minęło prawie 10 miesięcy. A jak Ty sobie z tym poradziłaś?

Dziękuję za odwiedziny na tym wątku.
Serdecznie pozdrawiam.
Ewelina
Podziwiam Cię i współczuję. Ostatnio dowiedziałam się, że moja bliska kolezanka straciła swojego nowonarodzonego synka. Chciałabym jej pomóc, jeśli to w ogóle możliwe, rozmawiać, ale BOJĘ SIĘ, że ją urażę. Ty piszesz, że chcesz mówić o swoim dziecku i ja też tak pomyślałam o niej – miała dzieciątko i chce o nim mówić, bo było wyjątkowe jak każde inne. Poradź proszę co mogę dla niej zrobić?

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bronia:Przyłączam się do apelu.

Ja również

Łączę się z Wami w bólu dziewczyny. W pewnym sensie rozumiem. W drugiej ciąży lekarze mojemu synkowi nie dawali szans na przeżycie 🙁
Trzymajcie się ciepło.

gosia Dodane ponad rok temu,

Ooo widzę zmianę nazwy podforum. Cieszę się

wasyl Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Iwona29:Podziwiam Cię i współczuję. Ostatnio dowiedziałam się, że moja bliska kolezanka straciła swojego nowonarodzonego synka. Chciałabym jej pomóc, jeśli to w ogóle możliwe, rozmawiać, ale BOJĘ SIĘ, że ją urażę. Ty piszesz, że chcesz mówić o swoim dziecku i ja też tak pomyślałam o niej – miała dzieciątko i chce o nim mówić, bo było wyjątkowe jak każde inne. Poradź proszę co mogę dla niej zrobić?

Jeśli to Twoja dobra przyjaciółka, to zapewne rozmawiacie na różne tematy, więc o dziecku też będziecie. To prawda,że chce się mówić o zmarłym dziecku, po prostu wpominać. jak wyglądał, uśmiechnął się może choć ten jeden raz. Nie mów tylko “jesteś młoda, będziesz miała dzieci”, “lepiej,że zmarł niż byłby chory, itp.” Nie unikaj jej. I jak zaproponujesz spotkanie, to nie zdziw się,że odmówi. Po prostu nie chcę się wychodzić, nawet z nikim spotykać. Prędzej wproś się do niej. Jeśli odmówi (a to bardzo prawdopodobne), to za tydzień znów rzuć “może wpadnę do Ciebie na kawke?” I jeszcze jedno nie mów “nie płacz” i jak możesz,to bądź na pogrzebie. Jeśli jeszcze nie było zadzwoń i spytaj kiedy będzie.

Ja już etap mówienia o mojej Zuzi na każdym kroku mam za sobą. Teraz wspominam ją z najbliższymi. No chyba że porównuję moją obecną ciążę z ciążą z Zuzią,ale tak pozytywnie. W ogóle mimo choroby,to wspomnienia moje córeczki są radosne:)

jaewa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Jeśli to Twoja dobra przyjaciółka, to zapewne rozmawiacie na różne tematy, więc o dziecku też będziecie. To prawda,że chce się mówić o zmarłym dziecku, po prostu wpominać. jak wyglądał, uśmiechnął się może choć ten jeden raz. Nie mów tylko “jesteś młoda, będziesz miała dzieci”, “lepiej,że zmarł niż byłby chory, itp.” Nie unikaj jej. I jak zaproponujesz spotkanie, to nie zdziw się,że odmówi. Po prostu nie chcę się wychodzić, nawet z nikim spotykać. Prędzej wproś się do niej. Jeśli odmówi (a to bardzo prawdopodobne), to za tydzień znów rzuć “może wpadnę do Ciebie na kawke?” I jeszcze jedno nie mów “nie płacz” i jak możesz,to bądź na pogrzebie. Jeśli jeszcze nie było zadzwoń i spytaj kiedy będzie.

Ja już etap mówienia o mojej Zuzi na każdym kroku mam za sobą. Teraz wspominam ją z najbliższymi. No chyba że porównuję moją obecną ciążę z ciążą z Zuzią,ale tak pozytywnie. W ogóle mimo choroby,to wspomnienia moje córeczki są radosne:)

Do tego co napisała Ewelina chciałam dodać, że ja kilka razy odmawiałam odwiedzin koleżanki, w końcu przyszła prawie na siłę. Przyszła i mnie słuchała, słuchała, i ja i moja Amelka byłyśmy dla niej ważne.

Druga moja dość bliska koleżanka też chciała przyjść, ale ja nie byłam gotowa. Ponieważ nie była tak zdecydowana to nie odwiedziła mnie. Napisałam do niej list, odpisała mi i tak pisałyśmy przez jakiś czas. W końcu przez przypadek spotkałyśmy się na ulicy. Obie zaczęłyśmy płakać, uściskałyśmy się.

Bardzo długo przetrzymywałam smsy, które dostawałam w tym strasznym czasie, za wszystkie do dzisiaj jestem bardzo wdzięczna. Jeśli koleżanka nie jest gotowa na spotkanie to pisz do niej.

iwona29 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez JaEwa:Do tego co napisała Ewelina chciałam dodać, że ja kilka razy odmawiałam odwiedzin koleżanki, w końcu przyszła prawie na siłę. Przyszła i mnie słuchała, słuchała, i ja i moja Amelka byłyśmy dla niej ważne.

Druga moja dość bliska koleżanka też chciała przyjść, ale ja nie byłam gotowa. Ponieważ nie była tak zdecydowana to nie odwiedziła mnie. Napisałam do niej list, odpisała mi i tak pisałyśmy przez jakiś czas. W końcu przez przypadek spotkałyśmy się na ulicy. Obie zaczęłyśmy płakać, uściskałyśmy się.

Bardzo długo przetrzymywałam smsy, które dostawałam w tym strasznym czasie, za wszystkie do dzisiaj jestem bardzo wdzięczna. Jeśli koleżanka nie jest gotowa na spotkanie to pisz do niej.
Dzięki za podpowiedzi. Będę do niej pisać SMSy, maile, bo telefonów nie odbiera. O tragedii dowiedziałam sie niestety już po pogrzebie. Tak mi jej żal, miała planowy termin porodu na maj jak mój Łuki.

inka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewasilek:Do jakiego dużego miasta masz najbliżej??Bo najlepsze ośrodkie genetyczne to Łódź, Warszawa, Poznań, Kraków. Nie wiem,jak sytuacja w Gdańsku, bądź ogólnie nad morzem.

A strach…jest ogromny, ja poroniłam, gdy po śmierci Zuzi zaczęliśmy starania, ale chyba żałoba była jeszcze wtedy zbyt silna.

Witaj,
dawno mnie tutaj nie było. Troszkę wyjazdów ostatnio miałam i nie było możliwości odwiedzenia forum.
W zasadzie to do każdego z tych miast mam daleko. Badania genetyczne robiliśmy we Wrocławiu. Wyszły ok.

Pozdrawiam.

Znasz odpowiedź na pytanie: Śmierć dziecka urodzonego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wiek przedszkolny
Jąkanie czterolatka
Julka we wrześniu zaczęła chodzic do przedszkola i zaczeła się jąkać. Pani logopeda stwierdziła , że problem z mówieniem jest związane z "nowym rozdziałem" w życiu córki i zaleciła ćwiczenia.
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
jesienno-zimowe fotki
moj medalista w biegu po plazy-1 miejsce w biegu na 400m w Sopocie [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/152/main/670b6f8e55.jpeg[/img] walka o mnie:)) [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/161/main/daa212fc56.jpeg[/img] moja słodyczka [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/159/main/c4c7b455e3.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/145/main/620d2ace38.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/139/main/5baf69d565.jpeg[/img] też tańczę:-) [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/149/main/b539b4caa1.jpeg[/img]
Czytaj dalej