Śmierć dziecka urodzonego

Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.

Strona 5 odpowiedzi na pytanie: Śmierć dziecka urodzonego

inka2009-12-31 09:42:42

Sylwester 2009

Drogie mamy,
życzę Wam z całego serca Nowego Roku, który spełni Wasze wszelkie marzenia, pełnego wiary w lepsze jutro, szczęście, optymizm i powodzenie. Niech to będzie rok najpiękniejszy, pełen pozytywnych zdarzeń i pięknej miłości.

ps. Ewelinko piękne zdjęcie i piękne życzenia

vitalia2010-01-29 12:52:26

Witam wszystke osierocone mamy. Fajnie że się odzywacie i szczerze piszecie o swoich emocjach. Dobrze wiedzieć, że nie jest się samotym ze swją tragedią. Nikt nie rozumie osieroconej matki jak osierocona matka. Nie mogę wręcz słuchać jak koleżanki zdrowych dzieci mówią jak mi współczują. Co one mogą o tym wiedzieć. Albo moja teściowa, która powiedziała mi miesiąc po śmierci mojego synka, że cierpi dwa razy bardziej ode mnie, bo cierpi też za swojego syna.Sama urodziła dwójkę zdrowych dzieci. Szkoda nerwów.
Cieszę się, że piszecie o swoich odczuciach, które przeżywacie w ciąży po stracie urodzonego dziecka. Bardzo potrzebuję wiedzieć jak walczycie ze strachem. Jak radzicie sobie z bólem po odejściu dziecka.
Za trzy tygodnie mija pierwsza rocznica śmierci mojego kochanego synka. Boję się tej rocznicy, przeżywania tego bólu. Wiem że mój Aniołek nad nami czuwa i bardzonam pomaga przejść tą trudną drogę.
Jednocześnie ciągle myślę o kolejnej ciąży. Myślę że to jedyny sposób na odzyskanie radości życia. Ale jak to przeżyć. Pustka w sercu ogromna. Tęsknota, smutek, żal. Od roku nieustannie tylko takie emocje mi towarzyszą. Radość tylko przez łzy. Czy zawsze tak będzie. Chcę myśleć, że przyjdzie dzień,w którym odetchnę i szczerze będę się uśmiechać.
Wasze ciąże i zdrowe Maluszki urodzone po stracie dziecka dają nadzieję.
Piszcie proszę jak sobie radzicie.
Dzięki.

ruda-232010-02-07 00:14:02

Osierocone mamy aniłków,jestem nowa na tym forum ale przezywam tą sama tragedie.Moja coreczka wyczekiwana coreczka urodziła sie w 26tc,miała bardzo silne sreduszko i chec zycia.Niestety odeszla po 11 dniach walki a ja nadal ja widze w snach,czuje jej zapach przy sobie.Tak bardzo za nia tesknie….ja takze uwazam ze silniejszy jest ból po starcie dziecka urodzonego-sama poroniłam dwa lata temu ale jakos sie podniosłam,za to teraz chyba nie dam rady…….

wasyl2010-02-07 10:25:09

Zamieszczone przez ruda-23:Osierocone mamy aniłków,jestem nowa na tym forum ale przezywam tą sama tragedie.Moja coreczka wyczekiwana coreczka urodziła sie w 26tc,miała bardzo silne sreduszko i chec zycia.Niestety odeszla po 11 dniach walki a ja nadal ja widze w snach,czuje jej zapach przy sobie.Tak bardzo za nia tesknie….ja takze uwazam ze silniejszy jest ból po starcie dziecka urodzonego-sama poroniłam dwa lata temu ale jakos sie podniosłam,za to teraz chyba nie dam rady…….

dasz radę…tylko jeszcze o tym nie wiesz.
[*] córeńce

atka3612010-02-07 11:47:52

Ewelinka wie co mówi,posłuchaj jej,jej słowa mi pomogły,ja też zbieram dopiero siły po tragedii ale jestem z Tobą,dla córeczki (*)

wasyl2010-02-07 16:10:25

Wczoraj minął rok i siedem miesięcy. Ten ból jest już moim przyjacielem. Na początku był werogiem,ale cóż…przecież nie ma możliwości go pokonania i zapomnienia. On jest zresztą jakby częścią mojej Zuzńki. Wspomnienia nie są tylko smutne, nie sprowadzają się wyłącznie do łez.Ale tenże ból pozostawnienia mnie przez moje dziecko, rozdartego matczynego serca, które tak bardzo chciałoby przestać bić., aby móc zjednać się z Maleńką Gdzieś Tam…a jednocześnie chęć życia…ciekawość świata, dostrzeganie nowych pięknych rzeczy, których przed Zuzią nie widziałam, a także miłość do kolejnej córki, do rodziny, nie dadzą odejść zbyt szybko. Żyję, jakby rozdarta, jednak z większą chęcią bycia tu, niż Tam. Bo Tam na mnie czeka, a Tu, nie wiadomo kiedy się skończy,ale kończy na bank, więc warto korzystać z tego, co nam oferuje, mimo że czasami są to też łzy..
Chcę żyć tak, aby Zuzia dumnie mogła na mnie patrzeć z góry, aby przywitała mnie kiedyś z szeroko rozpostartymi rączkami, a nie zatrzaskiwała mi drzwi. Czy mi się to uda? nie wiem i mam nadzieję nie prędklo się przekonać, liczę,że Bóg da mi trochę czasu na Ziemi i nie wezwie “na dywanik” za szybko.

[Zobacz stronę]

arkek2010-02-07 18:59:10

Zamieszczone przez ewasilek:Wczoraj minął rok i siedem miesięcy. Ten ból jest już moim przyjacielem. Na początku był werogiem,ale cóż…przecież nie ma możliwości go pokonania i zapomnienia. On jest zresztą jakby częścią mojej Zuzńki. Wspomnienia nie są tylko smutne, nie sprowadzają się wyłącznie do łez.Ale tenże ból pozostawnienia mnie przez moje dziecko, rozdartego matczynego serca, które tak bardzo chciałoby przestać bić., aby móc zjednać się z Maleńką Gdzieś Tam…a jednocześnie chęć życia…ciekawość świata, dostrzeganie nowych pięknych rzeczy, których przed Zuzią nie widziałam, a także miłość do kolejnej córki, do rodziny, nie dadzą odejść zbyt szybko. Żyję, jakby rozdarta, jednak z większą chęcią bycia tu, niż Tam. Bo Tam na mnie czeka, a Tu, nie wiadomo kiedy się skończy,ale kończy na bank, więc warto korzystać z tego, co nam oferuje, mimo że czasami są to też łzy..
Chcę żyć tak, aby Zuzia dumnie mogła na mnie patrzeć z góry, aby przywitała mnie kiedyś z szeroko rozpostartymi rączkami, a nie zatrzaskiwała mi drzwi. Czy mi się to uda? nie wiem i mam nadzieję nie prędklo się przekonać, liczę,że Bóg da mi trochę czasu na Ziemi i nie wezwie “na dywanik” za szybko.

Nie o takich rocznicach się myśli i marzy. Niestety, doświadczamy ich. Życze Ci pięknego i szcześcliwego życia “tu”, a co będzie potem same zobaczymy- nasze córki już wiedzą.
Pozdrawiam.

myszka19832010-02-19 06:56:12

moje słoneczko 🙁

Witam. Urodziłam zdrowego synka, dostał 10 punktów. Nigdy nie miał nawet gorączki. Był poprostu zdrowy. Dane mi byłe cieszyć się nim 4 miesiące. Był śliczny, cały czas się śmiał. Cała rodzina za nim szlała. Zmarł nagle, karetka była na czas ale nic nie mogli zrobić. Serduszko przestawało bić…. Nie możemy się z tym pogodzić, jak zdrowy dzidziuś może tak nagle umrzeć. Teraz każdy dzień to męczrnia, bez celu. To było moje jedyne dziecko. Strasznie za nim tęsknię, nidgy się z tym nie pogodzę 🙁 Teraz dom jest strasznie pusty. Był z nami 4 miesiące, a mi się wydaje jakby byl całe życie. Potrzebuję bardzo pomocy…przepraszam, że piszę tylko o tym co mnie spotkało:( ale świat się dla mnie zawalił i nie widzę już sensu… dzisiaj mija dokładnie miesiąc…:(

pasiasta2010-02-19 07:14:16

Myszko :Przytulam::Przytulam::Przytulam:

dla Synusia światełko

i pisz, pisz, pisz …

ewa1232010-03-07 20:52:17

wiem co czujesz

mój synek umarł gdy miał 2 lata i 10 miesięcy teraz będzie 3 rocznica jego śmierci nadal boli tak samo ale mam wspaniałą córeczkę urodziła się 3 miesiące po śmierci dawidka i chyba tylko dzięki anetce przetrwałam te trudne chwile.ale brakuje synka i czas nie leczy ran jeśli chodzi o śmierć dziecka

sonia87252010-08-18 16:07:49

witam wszystkie mamy, w listopadzie 2009 r. zmarło mi dziecko przy porodzie, dodatkowym bólem jest to ze mój synek był zdrowy i stracił życie z winy lekarza, gdyby nie on mój syn miał by 9 miesięcy, strasznie to przeżyłam oczy spuchnięte, noce nie przespane, brak odpowiedzi na gromadzące się w głowie pytania, coś strasznego kto tego nie przeżył nie zrozumie, ból był ogromny mimo tego ze nie zdążyłam go poznać bo od razu mi go wzieli i reanimowali przez 45 minut z nieudanym skutkiem było to najdłuższe 45 min w moim życiu, minęło już tyle czasu albo tylko tyle i ból nie mija dziennie mam łzy w oczach myśle o nim bardzo często… grób odwiedzam prawie codziennie na którym płacze i płacze bez końca…
dziennie zmagam sie z cierpieniem jakie był mi dane, nie czuje sie najlepiej dodam ze jestem w 5 mies z kolejnym dzidziusiem i nie jest mi łatwo…

gevalia20062010-08-18 20:15:08

zapalam światełko za Wszystkie dzieci, nienarodzone i narodzone, które odeszły do Aniołków 🙁

rodzicom życzę siły , aby przetrwać ogromny ból 🙁

myślami jestem z Wami jako kobieta i matka która nie wyobraża sobie takiego bólu

justynkac799822010-11-10 08:06:39

Zamieszczone przez inka_:Całą ciążę z moim Synkiem byłam wielbicielką tego forum. Moje dziecko zmarło niedługo po urodzeniu i okazało się, że na tym forum nie ma już miejsca dla mnie – mamy po stracie. Chciałabym tutaj porozmawiać z kobietami, które przeżyły podobną tragedie jak ja. Jest co prawda pokój PORONIENIE, ale nie mam tam z kim porozmawiać. Też przeżyłam wcześniej poronienie w 10 tc. Jest to bardzo przykre, ale ośmielę się powiedzieć i proszę, aby nikt nie czuł się urażony, że ból po stracie dziecka donoszonego i urodzonego jest nieporównywalnie większy. Czy Redakcja forum mogłaby stworzyć pokój dla mam takich jak ja.

Dziękuje.

Doskonale wiem co czujesz pół roku temu przeszłam dokładnie to samo byłam w ciąży bliźniaczej i w 10 tyg. okazało się, że z jednym z moich synków jest źle później wszystko zaczeło się poprawiać byłam szczęśliwa i pełna nadziei. W 35 tyg, urodziłam dwóch chłopców obaj dostali po 10pkt.Apg. jednak po 8 dniach kiedy byliśmy już w domu mój synek nagle zmarł. Mój drugi syn jest zdrowy i rozwija się prawidłowo mimo to serce mam pełne bólu każdego dnia płaczę i tęsknie przytulam Ciebię z całego serca bo wiem co czujesz!!!!

doris882010-12-03 11:57:49

Moja córeczka urodziła się w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia…25 grudnia… a zmarła dwa dni później. Był to 29tc, moja kochana dziecinka na początku była zdrowiutka, choć ważyła nieco ponad 1kg… dobę po porodzie okazało się że malutka ma problemy z oddychaniem, tak nagle!! ciągły płacz z mojej strony i zastanawianie się dlaczego to spotyka moją maleńką Oliwkę… miałam 19 lat i było mi niezmiernie ciężko, zwłaszcza że mój mąż (wtedy jeszcze chłopak…) leżał nieprzytomny po ciężkiej operacji… Maleńka odeszła kwadrans po 13, 27 grudnia 2007 roku. To już prawie 3 lata, a ja z każdym dniem boję się o mojego czternastomiesięcznego synka, boję się jego też stracić…

tulę was kochane najmocniej jak tylko potrafię!! musimy być silne i się nie poddawać! 🙁

pasiasta2010-12-03 12:11:27

doris :Przytulam:

wasyl2010-12-03 14:47:43

Zamieszczone przez doris88:Moja córeczka urodziła się w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia…25 grudnia… a zmarła dwa dni później. Był to 29tc, moja kochana dziecinka na początku była zdrowiutka, choć ważyła nieco ponad 1kg… dobę po porodzie okazało się że malutka ma problemy z oddychaniem, tak nagle!! ciągły płacz z mojej strony i zastanawianie się dlaczego to spotyka moją maleńką Oliwkę… miałam 19 lat i było mi niezmiernie ciężko, zwłaszcza że mój mąż (wtedy jeszcze chłopak…) leżał nieprzytomny po ciężkiej operacji… Maleńka odeszła kwadrans po 13, 27 grudnia 2007 roku. To już prawie 3 lata, a ja z każdym dniem boję się o mojego czternastomiesięcznego synka, boję się jego też stracić…

tulę was kochane najmocniej jak tylko potrafię!! musimy być silne i się nie poddawać! 🙁

Doris, wiem, wiem…Też czasami ogarnia mnie jakiś strach, że cos może się stać Natusi…
Odezwij się na Wrześniówkach.
martwiłam się o Ciebie, że się w ogóle nie odzywasz.
Synuś śliczny:)

O ile pamiętam, to się nie pomyliłam, co? Wrześniówkowa “nasza” jesteś?;)

justynkac799822010-12-03 18:28:48

Zamieszczone przez Wasyl:Moja córcia zmarła,gdy miała 9,5 miesiąca. Urodziła się chora. Całe życie spędziła w szpitalu. Wróciła do domu na ostatni tydzień swojego zycia. Zmarła,gdy byłyśmy same. Trzymałam ją w ramionach,a Ona tak pięknie się uśmiechnęła i wtuliła do mnie. W końcu była szczęśliwa. To było 9 miesięcy temu.
Tez poroniłam. Byłam w 5tc. Nie czułam tego samego rozrywającego bólu.
Obecnie jestem w ciąży w 10tc. Trudno jest żyć bez tej ukochanej istotki,ale da się.Inaczej.

Wiem co czujesz mi też serce pęka z bólu pomimo upływu czasu-mineło 6miesięcy trzymam mocno za Ciebie kciuki i za Twoje maleństwo a TWEMU ANIOŁKOWI dedykuje milion światełek*******

justynkac799822010-12-03 18:34:12

Zamieszczone przez sonia8725:witam wszystkie mamy, w listopadzie 2009 r. zmarło mi dziecko przy porodzie, dodatkowym bólem jest to ze mój synek był zdrowy i stracił życie z winy lekarza, gdyby nie on mój syn miał by 9 miesięcy, strasznie to przeżyłam oczy spuchnięte, noce nie przespane, brak odpowiedzi na gromadzące się w głowie pytania, coś strasznego kto tego nie przeżył nie zrozumie, ból był ogromny mimo tego ze nie zdążyłam go poznać bo od razu mi go wzieli i reanimowali przez 45 minut z nieudanym skutkiem było to najdłuższe 45 min w moim życiu, minęło już tyle czasu albo tylko tyle i ból nie mija dziennie mam łzy w oczach myśle o nim bardzo często… grób odwiedzam prawie codziennie na którym płacze i płacze bez końca…
dziennie zmagam sie z cierpieniem jakie był mi dane, nie czuje sie najlepiej dodam ze jestem w 5 mies z kolejnym dzidziusiem i nie jest mi łatwo…

Kochana bądź silna dla swojego dzidziusia doskonale wiem jak jest Ci trudno bo pół roku straciłam jednego ze swoich synków urodziłam bliźniaki.Mój Wiktorek żył 8 dni urodził się zdrowy tak mówili a odszedł nagle.Pomyśl,że może to TWÓJ ANIOŁEK zesłał Tobie dzieciątko,które nosisz trzymaj się bądź silna dla swojego dzieciątka i ANIOŁKA w NIEBIE ON napewno mocno by tego chciał.POZDRAWIAM

sylwia5jac2011-02-07 21:17:21

🙁

Mój SYNEK Wiktorek zmarł 11 listopada 2010 roku… w 5 m-c ciąży dowiedziałam się o tym, że mój synek ma wadę nerek, byłam w szoku, ponieważ ja i partner jesteśmy zdrowi, od 5 m-c ciąży żyłam w strachu o swoje dziecko i byłam zamknięta w szpitalu 500 km od bliskich i swojego miasta, przeżyłam 3 operacje( zabiegi robione na płodzie) były one bardzo bolesne, ale w tym momencie myślałam tylko o dziecku, wykryto torbielowatość nerek, nie miałam wód płodowych…. po zabiegach urodziłam w 32 tyg ciąży synka który przeżył tylko 9 godzin, mam jego twarz ciągle przed oczami, na następny dzień poszłam z partnerem zobaczyć jak wyglądał nasz synek, do tej pory mi jest ciężko, każda kobieta, która przeżyła to co ja, wie jaki to ból…… zdaje sobie sprawę, że jest takich kobiet mało, ale warto było by się podzielić odczuciami, zachęcam do podania maila napiszę Pozdrawiam Sylwia

wasyl2011-02-07 21:42:07

Zamieszczone przez sylwia5jac:Mój SYNEK Wiktorek zmarł 11 listopada 2010 roku… w 5 m-c ciąży dowiedziałam się o tym, że mój synek ma wadę nerek, byłam w szoku, ponieważ ja i partner jesteśmy zdrowi, od 5 m-c ciąży żyłam w strachu o swoje dziecko i byłam zamknięta w szpitalu 500 km od bliskich i swojego miasta, przeżyłam 3 operacje( zabiegi robione na płodzie) były one bardzo bolesne, ale w tym momencie myślałam tylko o dziecku, wykryto torbielowatość nerek, nie miałam wód płodowych…. po zabiegach urodziłam w 32 tyg ciąży synka który przeżył tylko 9 godzin, mam jego twarz ciągle przed oczami, na następny dzień poszłam z partnerem zobaczyć jak wyglądał nasz synek, do tej pory mi jest ciężko, każda kobieta, która przeżyła to co ja, wie jaki to ból…… zdaje sobie sprawę, że jest takich kobiet mało, ale warto było by się podzielić odczuciami, zachęcam do podania maila napiszę Pozdrawiam Sylwia

Wbrew pozorom ‘nas’, czyli mam, które musiały pożegnać się ze swoim dzieckiem jest sporo…W sumie to za dużo…Przykro mi, że i to musiałaś poznać to uczuci…

Spotkałam już kilka osób, które czekały na dziecko z torbielowatością nerek. I tylko jedej syn żyje. Chyba metoda operacji wewnątrzmacicznej jest meodą innowacyjną. W Polsce Was operowano?

justynkac799822011-02-08 11:32:07

Mój mail [email]jczarnacka@wp.pl[/email]

Proszę do mnie napisać

soul2011-02-09 08:14:22

Zamieszczone przez sylwia5jac:Mój SYNEK Wiktorek zmarł 11 listopada 2010 roku… w 5 m-c ciąży dowiedziałam się o tym, że mój synek ma wadę nerek, byłam w szoku, ponieważ ja i partner jesteśmy zdrowi, od 5 m-c ciąży żyłam w strachu o swoje dziecko i byłam zamknięta w szpitalu 500 km od bliskich i swojego miasta, przeżyłam 3 operacje( zabiegi robione na płodzie) były one bardzo bolesne, ale w tym momencie myślałam tylko o dziecku, wykryto torbielowatość nerek, nie miałam wód płodowych…. po zabiegach urodziłam w 32 tyg ciąży synka który przeżył tylko 9 godzin, mam jego twarz ciągle przed oczami, na następny dzień poszłam z partnerem zobaczyć jak wyglądał nasz synek, do tej pory mi jest ciężko, każda kobieta, która przeżyła to co ja, wie jaki to ból…… zdaje sobie sprawę, że jest takich kobiet mało, ale warto było by się podzielić odczuciami, zachęcam do podania maila napiszę Pozdrawiam Sylwia

Wyrazy współczucia i dużo siły.
🙁

justynkac799822011-02-09 20:32:58

Zamieszczone przez sylwia5jac:Mój SYNEK Wiktorek zmarł 11 listopada 2010 roku… w 5 m-c ciąży dowiedziałam się o tym, że mój synek ma wadę nerek, byłam w szoku, ponieważ ja i partner jesteśmy zdrowi, od 5 m-c ciąży żyłam w strachu o swoje dziecko i byłam zamknięta w szpitalu 500 km od bliskich i swojego miasta, przeżyłam 3 operacje( zabiegi robione na płodzie) były one bardzo bolesne, ale w tym momencie myślałam tylko o dziecku, wykryto torbielowatość nerek, nie miałam wód płodowych…. po zabiegach urodziłam w 32 tyg ciąży synka który przeżył tylko 9 godzin, mam jego twarz ciągle przed oczami, na następny dzień poszłam z partnerem zobaczyć jak wyglądał nasz synek, do tej pory mi jest ciężko, każda kobieta, która przeżyła to co ja, wie jaki to ból…… zdaje sobie sprawę, że jest takich kobiet mało, ale warto było by się podzielić odczuciami, zachęcam do podania maila napiszę Pozdrawiam Sylwia

Doskonale wiem co czujesz i bardzo mocno Tobie współczuje mój synek miał 8 dni. Jeśli chcesz napisz [email]jczarnacka@wp.pl[/email]

karolina123002011-02-20 17:02:10

Jest nas zbyt dużo !!
Ja niestety nie mogłam zobaczyć i pożegnać się z moim synusiem , nikt mi na to nie pozwolił !!!
Do dnia dzisiejszego wyobrażam sobie tylko jak wyglądałby , nie na widzę za to tych lekarzy którzy tak z nami postąpili !!!

bydalejisc2011-04-27 11:50:09

Grupy Wsparcia, konsultacje psychologiczne- woj. śląskie

[Zobacz stronę]

Fundacja By dalej iść- pomagamy Rodzicom po Stracie Dziecka
Indywidulne bezpłatne konsultacje Katowice,Mysłowice umawiamy pod numerem telefonu 784 61 44 02 lub 32 721 85 09 mailowo [email]a.bogdziewicz@przyjaznaszkola.pl[/email].
Możliwość uczestnictwa w Grupach Wsparcia.
Czekamy na Was

mariutu2011-06-17 07:05:45

śmierć czeka na nas

[Zobacz stronę] śmierć czeka na każdego z nas

mutter-mama2011-08-11 20:14:46

zmarł mój 1.7 mcy synek

Mój synek zmarł, gdy miał 1rok i 7 mcy, nagle w ciągu dwóch dni, lekarz powiedział,że to zapalenie gardła, kazał podawać antybiotyk, niestety zmarł na moich rękach, karetka nie zdążyła. To było 3 lata temu, ale wciąż boli i to bardzo. Nawet nie ustalono przyczyny zgonu, był zdrowy, silny, ale to mu nie pomogło. Codziennie myślę, czy mogłam coś zrobić, zamiast wzywać lekarza, pojechać do szpitala. Cierpię i nikt nie potrafi mi pomóc. Zaraz potem zostawił mnie mąż dla innej. A ja muszę żyć dalej, gdyż mam jeszcze drugiego syna i jestem mu potrzebna.

juscza2012-03-21 06:31:57

straciłam córeczkę – miała 8 m-cy

Moja córeczka zginęła w wypadku samochodowym razem z moim mężem. Zostałam z 3-letnim synkiem i w 3 m-cu ciąży i pomimo tego że mam dla kogo żyć to nie wyobrażam sobie jak mam to robić. Nie mam na nic ochoty, zmuszam się aby wykonać najprostsze czynności.
Od tragedii minął zaledwie miesiąc (wypadek 21.02) i jak na razie ta myśl do mnie nie dociera. Cały czas mam nadzieję że mąż wejdzie do domu z naszą córeczką na rękach.

zjoanna22012-03-21 09:30:36

Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty:Przytulam:

Wspołczuje Ci z całego serca:Płacz:

rea2012-03-21 10:42:12

:Płacz::Płacz: :(:(:(

(*)(*)

jess2012-03-28 15:41:47

Zamieszczone przez juscza:Moja córeczka zginęła w wypadku samochodowym razem z moim mężem. Zostałam z 3-letnim synkiem i w 3 m-cu ciąży i pomimo tego że mam dla kogo żyć to nie wyobrażam sobie jak mam to robić. Nie mam na nic ochoty, zmuszam się aby wykonać najprostsze czynności.
Od tragedii minął zaledwie miesiąc (wypadek 21.02) i jak na razie ta myśl do mnie nie dociera. Cały czas mam nadzieję że mąż wejdzie do domu z naszą córeczką na rękach.

Wspolczuje Ci z calego serca ,nie ma slow na taka tragedie…dlaczego Ten Na Gorze pozwala na to???
Pisz kiedy tylko bedziesz mogla!

rea2012-04-05 20:15:17

juscza2012-04-11 14:31:15

Witajcie
Nie radzę sobie zupełnie ze stratą męża i córeczki. Nie potrafię się cieszyć z tego że będę miała kolejne dziecko. Denerwuje mnie widok szczęśliwych rodzin, małych dzieci a zwłaszcza dziewczynek. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Nie daję już rady. Moja malutka iskierka skończyłaby w poniedziałek wielkanocny 10 miesięcy i na pewno by już raczkowała a mi nie dane było to wszystko zobaczyć. Nie rozumieć za co muszę tak cierpieć.

Znasz odpowiedź na pytanie: Śmierć dziecka urodzonego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wiek przedszkolny
Jąkanie czterolatka
Julka we wrześniu zaczęła chodzic do przedszkola i zaczeła się jąkać. Pani logopeda stwierdziła , że problem z mówieniem jest związane z "nowym rozdziałem" w życiu córki i zaleciła ćwiczenia.
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
jesienno-zimowe fotki
moj medalista w biegu po plazy-1 miejsce w biegu na 400m w Sopocie [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/152/main/670b6f8e55.jpeg[/img] walka o mnie:)) [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/161/main/daa212fc56.jpeg[/img] moja słodyczka [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/159/main/c4c7b455e3.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/145/main/620d2ace38.jpeg[/img] [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/139/main/5baf69d565.jpeg[/img] też tańczę:-) [img]http://photos.nasza-klasa.pl/3059472/149/main/b539b4caa1.jpeg[/img]
Czytaj dalej