Śmierć w ciszy inkubatorów

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 62)
  • Autor
    Wpisy
  • #22870

    zielony

    http://kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1127261&KAT=245

    pozdrawiam
    Krzysiek
    tatuś Dawidka (17-03-2003)

    #312165

    helga

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    To wszystko jest strasze i chyba mnie przerasta.

    Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co! (8 miesięcy!!)



    #312166

    redford

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    Adres nie dziala…


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #312167

    helga

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    A poza tym podałeś zły link: właściwy to

    Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co! (8 miesięcy!!)

    #312168

    emalka

    K………MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    „(…)realną granicą przeżycia jest 25. tydzień ciąży, a nawet dzieci urodzone w 27. tygodniu, choć przeżywają, płacą za to straszną cenę, najczęściej trwałego kalectwa(…)”
    „(…)Ze statystyk wynika bowiem, że noworodki, które ważą mniej niż 500 gramów praktycznie nie mają szans na prawidłowy rozwój, a dzieci poniżej 1500 gramów – mają najczęściej problemy neurologiczne na tyle poważne, że od wczesnego dzieciństwa stają się inwalidami wymagającymi stałej opieki sztabu fachowców: neurologów, rehabilitantów, ortopedów, chirurgów, logopedów, psychologów (…)

    kurwa mać, przepraszam, ale jestem tak roztrzęsiona jak dawno nie byłam….
    Zuza urodziła się w 28 tygodniu, ważąc 980 gramów… przez 7 dni było podłączona do respiratora, dostawała leki na rozwój płuc, antybiotyki, sterydy….. po kilku dniach dołączyła żóltaczka, lampy, nowe leki…. Młoda miała wylewy do mózgu, na szczęscie 2 stopnia…. stan był ciężki, nikt nie dawał nam ŻADNEJ gwarancji, że dziecko przeżyje, że będzie cdobrze. Codziennie spędzaliśmy przy dziecku kilka, czasem nawet kilkanaście godzin… Ja do tego ściągałam pokarm, za wszelką cenę chcąc w przyszłości karmić Zuzkę piersią. Głaskaliśmy, masowaliśmy, smarowaliśmy oliwką maleńkie, zupełnie nie podobne do dziecięcego ciałko. Śpiewaliśmy Jej piosenki, kiedy stan był gorszy i nie mogliśmy otwierać inkubatora – głaskieliśmy go, żeby Zuza nas czuła, żeby wiedziała, że sątu ludzie, którzy ją kochająi nie mogą już wyobrazić sobie życia bez niej….
    Teraz jest CUDOWNYM maluszkeim, oczywiście znacznie odbiegającym od swoich rówieśników, ale po roku ma sznase już zrównać się z dziećmi kwietniowymi. Zaczynamy już łapać z nią kontakt, wodzi oczkami, pokrzykuje na nas, UWIELBIA być noszona, kołysana, całowana – JAK KAŻDE DZIECKO! Tak, jest pod opieką rehabilitatki, neurologa, psychologa, logopedy, okulisty i laryngologa… ale właśniepowoli wydostajemy się ze szponów medycyny, konsultacje okulistyczne mamy już za sobą – retinopatia się cofnęła, dzisiejsze badanie słuchu okazało się ok, rehabilitanka i neurolog zachwycają się postępami jakie robi… I jak mi ktoś kurwa pisze, że mam dziecko inwalidę, to mam ochotę strzelać!!!!!!!!!!!!!!!
    A co ma powiedzieć matka bliźniaków którzy leżeli z Młodąna oddziale a jeden ważył 580 gramów?!!!!!!!!!!!! Jak można pisać takie rzeczy?!!! Wiem, że mam dziecko, które wymaga większej uwagi, cierpliwości, ale to tak jakby napisać, ze ludzie ze zmianami na skórze (jakimikolwiek) praktycznie zawsze umierają na czerniaka!!!!!!!!!!!!!! Jak czują się rodzice właśnie urodzonego wcześniaka, który walczy o życie w szpitalu?!!!!!!!!!!!!!!!!!
    już brakuje mi słów….ale musiała to z siebie wyrzucić…
    pozdrawiamy
    emalka i Zuzka, ur. 21.04.03

    #312169

    helga

    Re: K………MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Rozumiem, ze się wkurwiasz, ale myślę, ze miałaś szczęście. Moja koleżanka urodziła dziecko w 31 tygodniu ciaży, ważyło ponad kilkogram, nie miało wylewu krwi do mózgu i umarło…
    Pewnie jesteś wykształconą, w miarę dobrze zarabiająca osobą, która umie świadomie korzystać ze zdobyczy medycyny. Dzięki temu Twoje dziecko ma szanse na normalne życie. Ale jestem pewna, że ludzie, których nie stać na prywatna opiekę medyczna, niez dając sobie sprawy skazuja swoje dzieci na inwalidzki los. Tylko, kto powiedział, że zycie inwalidy jest mniej wartościowe??

    Te wszystkie rzeczy o inwalidztwie, które Cię oburzyły mówią lekarze, nie dziennikarz. Ten tekst z założenia nie ma nikogo pocieszać, tylko porusza problem eutanazji wśród noworodków. Poza tym Tygodnik Powszechny nie jest – wbrew nazwie – pismem powszechnie czytanym, więc mała jest szansa, ze przeczyt je matka wcześniak, który walczy o życie.
    W każdym razie ja jestm wstrząśnięta i nie umiałabym odpowiedzieć na pytanie postawione w tym tekście….

    Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co! (8 miesięcy!!)



    #312170

    karolcia

    Re: K………MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    mnie tez takie podejście wqrza, bo czytając np. niektóre artykuły, to zastanawiam się czy to nie jakaś pomyłka, że ja w ogóle żyję- przecież z medycznego punktu widzenia chyba nie powinnam! A moja Mama kiedy po moim porodzie słuchała takich bzdur to na pewno czuła się lepiej….
    Ale była twarda i się nie dała, obie się nie dałyśmy….. 🙂

    Serdecznie Pozdrawiam :)))
    Karolcia_

    #312171

    emalka

    Re: K………MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    nie zgodzę się. Te tezy, to opinia diennikarza. Doskonale rozumiem dramaty jakie dzieją się na oddziałach ITN, zgadzam się z prof Kornacką (to ona opiekowała się Zuzolcem), że trzeba te trudne sprawy poukładać, zebrać…

    to prawda – jestem wykształcona, dobrze zarabiam (i przepraszm, jeśli zabrzmiało nieskromnie) ale korzystam zarówno z prywatnej jak i państwowej opieki (np. CZD, IMiD) więc wiem, że nawet bez kasy udaje się leczyć dziecko (oczywiście, kiedy w grę wchodzi czas – trzeba bulić….)

    nie uważam, że mieliśmy szczęscie – utrzymuje kontakt z wieloma rodzicami wcześniaków (poprzez fundację „wcześniak”) i widzę, że dzieciaki „wyrastają” z wcześniactwa!!!! Nie mówię tu o skrajnych przypadkach, ale o „normalnych” wcześniakach (nawet tych z 27, 28 tygodnia). Podczas wizyt u lekarzy spotykamy się z dziećmi z oddziału i razem płaczemy ze szczęscia, kiedy pojawia się pierwszy uśmiech, zamartwiamy jeśli długo nie ma kupy
    Wiem, że osobom, które nigdy nie spotkały się z problemem wcześniactwa wydaje się to jak wyrok – tak nie jest!!! I tak podchodzą do tego w zasadzie wszyscy lekarze z jakimi się spotkałam… Irytuje mnie jednak (i to baaardzo mocno) generalizowanie i stawianie „mocnych tez” żeby dodać textom dramatyzmu

    a co do prawdo podobieństwa przeczytania tego txtu – wierz mi, że kiey wracasz do domu ze szpitala po porodzie czytasz WSZYSTKO (!!!!!!!) co znajdziesz w necie. WSZYTSTKO. Wpisujesz w googla, altavistę i inne „wcześniak” i czytasz, czytasz, czytasz… BO CHCESZ ZNALEŹĆ NADZIEJĘ.
    Bo dzięki niej od 21. 04. 03 nie zwariowałam.
    pozdrawiamy
    emalka i Zuzka, ur. 21.04.03

    #312172

    kleeo

    Re: K………MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Dobrze ze jestes taka silna, az bije po oczach! Jak patrze na zdjecia zuzki to naprawde serce sie raduje, ze tak pieknie rosnie i goni rowiesnikow. Masz racje ze sie wkurzasz, takie rozwaznia moga dobic niejednego rodzica wczesniaka.
    Moj chrzesniak jest wczesniakiem, jedyne co mu zostalo to pamiatka po inkubatorze i nosi okularki, ale moj syn urodzony w 42 tygodniu tez je nosi, wiec dzieci niczym sie nie roznia. Wiem ze w klasie Milosza jest dwoje dzieci przedwczesnie urodzonych i wszystkie rozwijaja sie prawidlowo, a klasa jest sportowa wiec na pewno nie sa tez inwalidami. Przykladow mozna mnozyc, szkoda ze artykul generalizuje dzieci wczesniej urodzone jako inwalidow wrecz, wiadomo ze na poczatku jest trudniej, a nawet ze prawdopodobienstwo inwalidztwa jest wieksze niz u dzieci donoszonych, ale na Boga, chyba wiecej wczesniakow dogania rowiesnikow i rozwija sie potem tak samo!


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)

    #312173

    redford

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    Ciezko cokolwiek madrego powiedziec, bo nie ma jednoznacznej odpowiedzi i nikt nie jest na tyle mocny, zeby bez jakiegolwiek wahania podjac decyzje o nieratowaniu malenkiego zycia, bo i tak nie da sobie rady czy odlaczeniu zyjacego dziecka. Bo przeciez te, jak ich nazwano, bezczaszkowce, to sa malenkie dzieci, ktore tak samo chcialyby byc kochane, noszone na rekach, tulone i calowane. Nie moge…………..
    Jak mozna w ogole pomyslec, zeby je nazwac rezerwuarem narzadow. Kto w ogole wymyslil takie okreslenie?????? Na pewno nie mial ten ktos swoich dzieci. Czy to ich wina, czy to kogokolwiek wina, ze nie maja glowki?
    Z drugiej strony na pewno cierpia i to strasznie, wiec kochajac je powinno sie pozwolic im szybko umrzec… Nie wiem co bym zrobila, gdyby moje dziecko to spotkalo. Nie wiem…. Przerasta ten problem moj umysl…
    Artykuly prasowe maja to do siebie, ze graja na emocjach mocnymi slowami, ale takie jest ich zadanie: poruszyc sumienia, wyobraznie… Dlatego czasem uzywaja w nich slow dla niektorych bolesnych. Zdaje sobie sprawe, ze okreslenie ‚inwalida” moglo dotknac Emalke, ktora jak malo kto z nas tutaj, wie ile cierpi, modli sie i ile wysilku pozniej wklada matka wczesniaka, zeby jej dziecko jak najmniej odczulo skutki przedwczesnego porodu i jak najszybciej dogonilo swoich rowiesnikow.
    I dlatego zycze jej jak najwiecej sil, wytrwalosci oraz radosci ze wspanialej coreczki.


    Kasia i Maciek 25.04.03



    #312174

    emalka

    Re: K………MAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    dokładnie tak!
    🙂
    pozdrawiamy
    emalka i Zuzka, ur. 21.04.03

    #312175

    emalka

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    hihih- zabrzmiało tak, jakbym jakiś heroicznych wysiłków doświadczała, a to nie tak… 🙂
    nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale Maciek też chyba jest wcześniaczkiem, co? I przecież nie możesz myśleć, że to w jakikolwiek sposób obciąży Go w przyszłości….
    buziaków moc pozdrawiamy
    emalka i Zuzka, ur. 21.04.03



    #312176

    redford

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    Nawet wstyd mi go nazwac wczesniakiem w porownaniu z Twoja panienka, ale fakt, ze urodzil sie zdziebko za wczesnie 🙂 I na pewno nie bedzie mial przez to gorszego zycia. Moze nie siada w wieku 3,5 miesiaca jak niektorzy jego rowiesnicy, ale jest radosnym, spokojnym dzieciatkiem i na pewno baaaardzo szczesliwym. Widze to w jego oczach, za kazdym razem, gdy w nie zagladam…


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #312177

    awkaminska

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    tym siadaniem to sie nie przejmuj, Kamcia o czasie urodzona i tez nie siada.

    A swoja droga czy odladalyscie tydzien temu (chyba) we srode na 1 o 20 film. Jedno dziecko urodzone o czasie ale bez kory mozgowej, podtrzymywane w inkubatorze by byc dawca serca dla innego. Film ana faktach. Dzieciak, ktory otzrymal serce , zyje .

    mysle ze w tym artykule chodzi glownie o dylematy: meczyc na prozno, czy nie. Ale mysle, ze kazda matka bedzie chciala by walczono o zycie jej dziecka, nawet, gdyby mailo cos byc nie tak, bo zawsze mozane liczyc na cod.

    (poza tym i w terminie rodza sie dzieci chore i wymagajace pomocy i wterminie moze urodzic sie kaleka to co usmiercic go????!!!! a co zporazeniem mozgowym, z zespolem Downa????)

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

    #312179

    emalka

    Re: Śmierć w ciszy inkubatorów

    widziałam i wyłam jak głupia
    ale cuda się zdarzają
    jeden właśnie śpi w pokoju za ścianą :)))
    pozdrawiamy
    emalka i Zuzka, ur. 21.04.03

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 62)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close