Smutne z odrobiną optymizmu

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 29)
  • Autor
    Wpisy
  • #93259

    Anonim

    Dla mnie to jest bardzo smutne, a przede wszystkim trudne.
    Mój tata zachorował na nowotwór, teraz ma przerzuty, stan bardzo poważny.
    Jedna, bardza trudną do przejścia, jest bariera braku informacji, braku pomocy ze strony lekarzy, kolejki do onkologa, NIEWIEDZA jak postępować z człowiekiem, któremu potrzebna jest opieka paliatywna.
    A lekarze…
    Bardzo sie rozczarowałam (byłam idealistką w tym względzie), iż lekarzom zupełnie nie zależy na dobru człowieka, niemal wszyscy biorą pieniądze, nie udzielają fachowych porad.
    NAM, MAMIE, JEST BARDZO CIężKO, BO ODCHODZI NAM BLISKI CZłOWIEK, A DO TEGO DOCHODZą wyrzuty , że czegoś się nie zrobiło, by mu ulżyć.
    Ale wątek założyłam nie po to, aby się wyżalić, wiem że sami musimy przez to przejść.
    Przechodzę do meritum.
    Do taty przyszły lekarka i pielęgniarka z hospicjum domowego.
    Panie kompetentne, konkretne, a przede wszystkim WIELKIEGO SERCA.
    Tata był jednym z kolejnych ich pacjentów, po nich nie było widać zmęczenia, traktowały tatę jak normalnego człowieka, a nie pacjenta umierającego.
    Pielęgniarka pogłaskała go, wszystko tłumaczyła co robi,wlała w niego iskierkę nadziei, ale nie oszukiwała.
    Ludzie chorzy niekoniecznie pachną, niekoniecznie są czyści (chociaż mama bardzo dba o to, mówię ogólnie), ludzie starsi niekoniecznie dbają o higienę, porządek, a te panie były bardzo elegancko ubrane, zadbane (ale nie paniusiowato), wg mnie to przez szacunek do ludzi i tych także chorych.
    A przede wszystkich wszystko wytłumaczyły jak trzeba się tatą opiekować, jakie leki podawać.
    Ja więcej chcę takich ludzi na swojej drodze spotykać, mam nadzieję, że ja kiedyś też będę w jakiś sposób tak dużo pomóc
    I to ta odrobina optymizmu, ze nie jest tak źle z ludźmi.

    Piszę ten wątek również po to, żeby komuś pomóc, gdy ktoś będzie miał w rodzinie chorego na nowotwór.
    Aczkolwiek marzy mi się, aby moja pomoc nie będzie potrzebna i nigdy was nie spotka ta choroba
    Przepraszam za chaotyczność, ale piszę szybko i pod wpływem emocji.

    #1815772

    tusiaaa24

    rozumiem Twoje uczucia …

    moje zderzenie z rzeczywistoscia – z tym jak cala nasza sluzba zdorrowia -jest obludna … to ze nikomu nie zalezy na dobru drugiego czlowieka spowodowala iz przez pewien czas nie umialam sie z tym pogodzic … ale przyszedl taki czas … ze pogodzilam sie z tym i zrozumialam ze tak jak w kazdym zawodzie sa ludzie z powolania i ludzie ktorzy mineli sie z nim i trzepia tylko kase … na nieszczesciu ludzi …

    boli mnie najbardziej uprzedmiotowienie ludzi – to ze wielu lekarzy (a ich zawod jest szczegolny) nie ma ochoty wczuc sie w relacje – pacjent choroba …

    i powiem Ci ze tacy ludzie – tacy lekarze sami trafia na podobnych ludzi – dzis moze sa zdrowi – dzis moze nie maja raka, udaru mozgu, paralizu, powaznych schorzen – ale przeciez nie wiedza co bedzie za 2-5-10 lat … i wlasnie takim ludziom zycze takiego zderzenia i przejrzenia na oczy jakie mnie dotknelo …

    przytulam Cie bardzo cieplo – bardzo mi przykro z powodu taty … trzymajcie sie …



    #1815774

    tusiaaa24

    Zamieszczone przez polahola
    ech…kiedy to sie wpolsce skonczy?!

    jak sie zmieni mentalnosc naszego spoleczenstwa – a to raczej nastapi .. ale nie szybko … 😮

    #1815775

    abcdefg

    ulaluki, tak mi przykro 🙁
    mam nadzieje, ze Twoj tata wyjdzie z tego
    znam osobe, ktora walczy od 10 lat, miala juz raka chyba wszystkiego, mnostwo chemii, operacji – i wbrew roznym diagnozom – zyje i to bardzo aktywnie, w dodatku sama pomaga wielu ludziom
    fakt, ze ma niesamowity hart ducha (robi naprawde duzo dla innych i nigdy nie uzala sie nad soba) i wierzy w potege podswiadomosci (swoja droga to tytul ksiazki takze – dla niej waznej)
    zmierzam do tego, ze jej przyklad pokazuje, ze wszystko jest mozliwe i nie mozna sie poddawac
    sciskam Cie mocno! M.

    #1815776

    Anonim

    Zamieszczone przez majowka
    ulaluki, tak mi przykro 🙁
    mam nadzieje, ze Twoj tata wyjdzie z tego
    znam osobe, ktora walczy od 10 lat, miala juz raka chyba wszystkiego, mnostwo chemii, operacji – i wbrew roznym diagnozom – zyje i to bardzo aktywnie, w dodatku sama pomaga wielu ludziom
    fakt, ze ma niesamowity hart ducha (robi naprawde duzo dla innych i nigdy nie uzala sie nad soba) i wierzy w potege podswiadomosci (swoja droga to tytul ksiazki takze – dla niej waznej)
    zmierzam do tego, ze jej przyklad pokazuje, ze wszystko jest mozliwe i nie mozna sie poddawac
    sciskam Cie mocno! M.

    Majóweczko, ja wiem, że nadzieja umiera ostatnia, podobno pięć minut po śmierci, ale tata ma prawdopodobnie przerzuty do mozgu, nie przyjmuje pokarmów już od dwóch tygodni, waży około 38 kg, często brak z nim kontaktu, trudno mówić o jakiejkolwiek nadziei.
    Czekam jedynie na cud…

    #1815777

    nadii

    Zamieszczone przez ulaluki
    Czekam jedynie na cud…

    Z całego serca życzę Wam cudu.



    #1815778

    Anonim

    Zamieszczone przez tusiaaa24
    rozumiem Twoje uczucia …

    moje zderzenie z rzeczywistoscia – z tym jak cala nasza sluzba zdorrowia -jest obludna … to ze nikomu nie zalezy na dobru drugiego czlowieka spowodowala iz przez pewien czas nie umialam sie z tym pogodzic … ale przyszedl taki czas … ze pogodzilam sie z tym i zrozumialam ze tak jak w kazdym zawodzie sa ludzie z powolania i ludzie ktorzy mineli sie z nim i trzepia tylko kase … na nieszczesciu ludzi …

    boli mnie najbardziej uprzedmiotowienie ludzi – to ze wielu lekarzy (a ich zawod jest szczegolny) nie ma ochoty wczuc sie w relacje – pacjent choroba …

    i powiem Ci ze tacy ludzie – tacy lekarze sami trafia na podobnych ludzi – dzis moze sa zdrowi – dzis moze nie maja raka, udaru mozgu, paralizu, powaznych schorzen – ale przeciez nie wiedza co bedzie za 2-5-10 lat … i wlasnie takim ludziom zycze takiego zderzenia i przejrzenia na oczy jakie mnie dotknelo …

    przytulam Cie bardzo cieplo – bardzo mi przykro z powodu taty … trzymajcie sie …

    Dokładnie jak piszesz.
    Wcześniej, jak nie miałam do czynienia z lekarzami tak często, oburzało mnie jak ktoś pisał źle o lekarzach, często myślałam o tym że ktoś przesadza
    Jakżesz się myliłam.
    Uważam, że wypuszczanie człowieka ze szpitala, delikatnie mówiąc, w bardzo ciężkim stanie bez wskazówek kompletnie bezradnej mamie, jest niedopuszczalnie.
    Nikt nam nie wskazał nawet możliwości skorzystania z hospicjum domowego.
    A to niemalże jedyna droga w naszej sytuacji.
    Tata kompletnie sie odwodnił, sami walczyliśmy o kroplówki. A był lekarz.
    Był i pojechał.A przecież ma oczy i na pewno widział zupełnie wyczerpanego człowieka.
    Nie jesteśmy zupełnie przygotowani na walkę z rakiem, chcemy tacie pomóc jak tylko jest to możliwie.
    Teraz, tak jak pisałam, są pielęgniarki i lekarze z hospicjum

    #1815779

    Anonim

    Zamieszczone przez polahola
    ech…kiedy to sie wpolsce skonczy?! 🙁 strasznie ci wspolczuje 🙁

    Dziękuję Polu

    #1815780

    olinja

    Współczuje Wam bardzo.
    Co do lekarzy… smutne to bardzo, bardzo.
    Nie wiem dlaczego tak jest, nie wiem dlaczego ktoś kto idzie w tym kierunku, wybiera taki zawód nie ma dla pacjenta serca a przy tym. To co piszesz o tej lekarce z hospicjum.
    Przytulam Ciebie mocno.

    #1815781

    gabrycha

    Strasznie Ci współczuję,przytulam mocno.
    Bardzo przykre jest to co piszesz,ale jest mała iskierka nadziei,że są i będą ludzie tacy jak ta lekarka i pielęgniarka z hospicjum.Oby coraz więcej takich ludzi.



    #1815782

    abcdefg

    Zamieszczone przez ulaluki
    trudno mówić o jakiejkolwiek nadziei.
    Czekam jedynie na cud…

    przytulam mocno :(:(:(

    #1815783

    annak26

    Zamieszczone przez polahola
    ech…kiedy to sie wpolsce skonczy?! 🙁 strasznie ci wspolczuje 🙁

    nie tylko w Polsce…..



    #1815784

    eunike

    Ulaluki, współczuję Ci bardzo 🙁
    Cieszę się jednak, że trafiliście w końcu na osoby z prawdziwym powołaniem!
    Życzę Tobie i mamie dużo siły, pomocnych ludzi, i przede wszystkim cudu dla taty!

    #1815785

    Anonim

    bardzo współczuję…Twojemu tacie życzę przede wszystkim dużo wiary, jak naj mniej bólu i upokorzenia…wiem, że brzmi to źle ale niestety wiem jak wyglądają ostatnie tygodnie umierania na raka…

    ale ja jednak chciałam podziekować pewnemu lekarzowi ze szpitala onkologicznego im.JanaPawłaII w B-B…kilka lat temu pewna bliska osoba bardzo poźno dowiedziała się o raku, poszła do szpitala na opercaję, po operacji matka poszła do lekarza z kopertą…odmówił, prosił wpłacić te pieniądze na konto szpitala…do tego bardzo uprzejmie z mamą porozmawiał, powiedział, że szans już niestety nie ma, ale przekazał jak pomagać, gdzie iść…

    #1815786

    Anonim

    Zamieszczone przez Vala
    bardzo współczuję…Twojemu tacie życzę przede wszystkim dużo wiary, jak naj mniej bólu i upokorzenia…wiem, że brzmi to źle ale niestety wiem jak wyglądają ostatnie tygodnie umierania na raka…

    ale ja jednak chciałam podziekować pewnemu lekarzowi ze szpitala onkologicznego im.JanaPawłaII w B-B…kilka lat temu pewna bliska osoba bardzo poźno dowiedziała się o raku, poszła do szpitala na opercaję, po operacji matka poszła do lekarza z kopertą…odmówił, prosił wpłacić te pieniądze na konto szpitala…do tego bardzo uprzejmie z mamą porozmawiał, powiedział, że szans już niestety nie ma, ale przekazał jak pomagać, gdzie iść…

    To nie brzmi źle, to brzmi prawdziwie.
    Dla taty upokorzeniem jest sam pampers, bezradny jest jak dziecko, wiary już nie ma, niedawno umarła nam sąsiadka – ciocia na raka, także zna kolejne etapy tej choroby.

    Bardzo budujące jest, ze są tacy lekarze.
    Tata, przed dwoma laty jak mu wycięli płuco, lekarz prowadzący bardzo się starał, zrobił najlepiej jak mógł(tyle, ze tata czekał na operacje miesiąc, nastepną operację przyszpieszaliśmy w wiadomy sposób, czekaliśmy jeden dzień). Byłam pewna, że czyni to bezinteresownie, niestety byłam w błędzie.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 29)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close