Straszna wiadomość.

Postów wyświetlanych: 15 - od 16 do 30 (wszystkich: 146)
  • Autor
    Wpisy
  • #4995893

    Anonim

    Zamieszczone przez Jaga
    Strasznie mi przykro. Gdyby był cień nadziei można by się go chwycić, wierzyć, a cuda się zdarzają….

    Wiesz, porozmawiaj z bratową. Myślę, że to do niej powinna należeć decyzja. Boże, jak ona musi cierpieć… jak musi tęsknić za swoimi dziećmi.

    Będę o niej ciepło myśleć i wierzyć, że jednak zdarzają się cuda.

    Tęskni i to jak.:Niepewny:

    #4995894

    Anonim

    Zamieszczone przez Madziula1
    Rozumiem, ale po tym co przeczytałam o Joannie wiem, że z pomocą bliskich i lekarza, który ryzyko podejmie można wydłużyć to życie.
    Jak zrobicie-Wasz decyzja.
    Jeżeli Gosia jest w bardzo ciężkim stanie, to uważam, że jak najszybciej powinna się spotkać z dziećmi. Dla 7-latka śmierć nie jest już abstrakcją, rozumie jej nieodwracalność. Powinny dzieci spotkać się z mamą, koniecznie.

    Tak wiem on bardzo przeżywa.Wchodzę do „ich” pokoju a Miłosz rozmawia(kłuci się) z Witkiem:
    W-Gdzie mama ?
    M-W szpitalu,ona nas nie kocha!
    W-Kłamies ona nas kocha tylko jest chora!!!!!
    M-Gdyby nas kochała to by się leczyła!
    W-Ale ja chce do mamy!!!!!!!!!!

    I tu musiałam zainterweniować.Przytuliłam Witka i powiedziałam mu że mama go bardzo kocha i zawsze tak będzie.Ale z Miłoszem nie dałam rady bo był wściekły i mąż mu wytłumaczył,że mam jest chora i że go serio kocha i chyba zrozumiał.:Niepewny::Niepewny::Niepewny:



    #4995895

    madziula1

    Zamieszczone przez mamis
    Tak wiem on bardzo przeżywa.Wchodzę do „ich” pokoju a Miłosz rozmawia(kłuci się) z Witkiem:
    W-Gdzie mama ?
    M-W szpitalu,ona nas nie kocha!
    W-Kłamies ona nas kocha tylko jest chora!!!!!
    M-Gdyby nas kochała to by się leczyła!
    W-Ale ja chce do mamy!!!!!!!!!!

    I tu musiałam zainterweniować.Przytuliłam Witka i powiedziałam mu że mama go bardzo kocha i zawsze tak będzie.Ale z Miłoszem nie dałam rady bo był wściekły i mąż mu wytłumaczył,że mam jest chora i że go serio kocha i chyba zrozumiał.:Niepewny::Niepewny::Niepewny:

    Boże, w kółko powtarzam – jaki ten świat niesprawiedliwy! Nie dość, że dzieci ojca straciły, to teraz mama zapadła na taką chorobę.
    Dobrze, że im próbujecie tłumaczyć, że mama kocha, ale chora poważnie…
    Strasznie to ciężkie i dla matki i dla dzieci. Makabrycznie ciężkie.

    #4995896

    su

    poem Wam, ze jak czytam takie rzeczy to przestaję wierzyć w jakąkolwiek sprawiedliwość, w limit na nieszczęścia……Płaczę z Wami, nawet nie chce sobie wyobrażąć co czuje Twoja szwagierka. MAm ochotę krzyczeć BOŻE NIE!!!!!

    Serce mi pęka.

    A ona nie miała zadnych objawów wcześniej?

    #4995897

    goracakawa

    Brak słów żeby opisać tragedię…
    naprawdę nic tu nie pasuje

    Ja trzymam za Was kciuki żebyście przez to przeszli i jak rozumiem czeka Was życiowe wyzwanie – wychowanie dwóch chłopców.
    Jesteście dzielni!!!!!!!!

    #4995898

    eiffla

    Boże… 🙁
    nie wiem co napisać 🙁



    #4995899

    kokunia

    Jakie życie jest niesprawiedliwe……………………..:(

    #4995900

    pieski3

    Uważam, że bez psychologa się nie obejdzie, tylko proszę jak będziecie juz go wybierać to takiego co ma super opinie i jest specjalistą z powołania (zdarzają się niestety niezbyt „fachowi” lekarze). I chyba też byłabym za tym, zeby mama im powiedziała pierwsza (tzn wytłumaczyła, że kocha, że jest chora, że Ty się nimi zajmiesz, itp)
    Bardzo przykro czyta się o takich dramatach – faktycznie nie ma sprawiedliwości na tym świecie….!!!! Ile dzieci muszą jeszcze przeżyć, czego doświadczyć, żeby spokojnie dalej żyć?

    #4995901

    tygryska

    strasznie się to czyta 🙁
    nie ma sprawiedliwości na tym świecie:(
    po przeczytaniu dialogu między dziećmi uważam, że natychmiast powinniście je zabrać do ich mamy, niech się z nimi pożegna i sama ich zapewni o swojej miłości, niech usłyszą to od niej
    nawet jeśli starszak się zbuntuje to za kilka lat zrozumie te słowa, myślę, że właśnie za ileś tam lat będzie mu łatwiej z tym żyć (chociaż to nie jest dobre określenie bo jak dziecko może łatwo żyć po śmierci obojga rodziców :()

    #4995902

    snoopy

    :(:(:(

    nawet nie wiem co napisać



    #4995903

    mamia

    Zamieszczone przez Snoopy.
    :(:(:(

    nawet nie wiem co napisać

    cały wieczór o tym myślę…..

    teraz wiem jaka jestem mała………………….

    #4995904

    magda

    Boże straszne to….ale ja bym sie nie poddawala, poszla bym jeszcze na tą kolejna konsultację do tego lekarza o którym mówi Madzia. Wziełabym jej wyniki i wszelkie papiery i poszla bym w jej imieniu.
    A co do dzieci to muszą z mama porozmawiać. Jedynie mama jest w stanie tak wytłumaczyć, przytulić powiedzieć że kocha że uwierzą…
    Przykro mi….:(



    #4995905

    olesia1

    🙁 🙁 🙁
    nie wiem co napisać
    serce pęka 🙁

    #4995906

    relinka

    Boże jak ciężko mi jest sobie wyobrazić co czują te dzieciaczki i mama i wy wszyscy,łzy mi lecą i mam ściśnięte gardło,mam w tym samym wieku dzieci tylko dwie dziewczynki i serce mi pęka,dialog który usłyszałaś od dzieci wymaga natychmiastowej rozmowy i spotkania z mamą,też jestem za tym żeby to mama im wszystko powiedziała.
    Mimo zaawansowania wierzę w cud trzymam kciuki i ślę ciepłe myśli:Kciuki:

    #4995907

    Anonim

    Dziękuje bardzo.

    Byliśmy u Gosi,pożegnała się z chłopcami,wytłumaczyła,że jest chora,że pewnego dnia pójdzie do tatusia do aniołków i będą ich pilnować.A nimi zaopiekuje się ciocia i wujek.Chłopcy wycałowali mamę i pożegnali się.Witek w ogóle jakoś po tym nie miał większego problemu,nawet poszedł do Zosi jak leżała i jej „wytłumaczył”,o niego się na razie nie martwię bo zrozumiał.Miłosz sądzę że też ,ale jakoś jest taki zdołowany.

    A co do wychowania 2 chłopaków,no nie wiem jak sobie poradzimy,ale jakoś musimy.

Postów wyświetlanych: 15 - od 16 do 30 (wszystkich: 146)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close