stres a Malenstwo

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #93050

    a80

    Witajcie
    Z natury jestem troche nerwowa, ale teraz w ciazy staram sie niczym nie stresowac i wszytsko przyjmowac lajtowo. Do czasu.
    W piatek mialam strasznie stresujaca sytuacje w pracy, bardzo sie zdenerwowalam, nawet tak ze po raz pierwszy w zyciu dostalam plam na dekolcie. Po 10 min staralam sie uspokoic no wiedzialam ze nie wolno tak. Poszlam na spacer, zjadlam cos slodkiego i bylo9 lepiej, chociaz przez dluzszy czas czulam ze cisnienie mam, jak na mnie bardzo wysokie.
    W sobote dostalam przyplywu energii i po raz pierwszy od paru tygodni, wzielam sie za dom, umylam nawet okna i w ogole posprzatalam na glanc. Zmeczylam sie przy tym rzecz jasna.
    Natomiast w niedziele rano, dostalam ataku histerii, inaczej sie tego nazwac nie da. Obudzilam o 5 rano meza, z pretensja czy my sobie damy rade i czego on sie nie martwi o przyszlosc i takie tam insynuacje. Poryczalam sie przy tym bardzo, zdenerwowana bylam swoja droga. No i w pewnym momencie jak mnie zaczal brzuch pobolewac. Balam sie wstac z lozka ze cos sie stanie. Przelezalam caly dzien, wzielam Duphaston profilaktycznie choc juz nie biore 6 dni. Takie klucie na dole i ciagniecie na dol. Ale sie najadlam stresu. Obiecalam sobie ze juz nikomu nie dam sie sprowokowac.
    Ale czy myslicie ze to wymysl czy naprawde stres tak bardzo wplywa na utrzymanie ciazy? Od kiedy dziecko czuje ze mama jest zestresowana, od poczatku?
    Napiszcie co o tym wiecie lub myslicie
    Pozdarwiam mocno sliczne, juz zaczynajace odstawac brzuszki!
    Karolina + Cudo

    #1799178

    tusiaaa24

    Zamieszczone przez a80
    Witajcie
    Z natury jestem troche nerwowa, ale teraz w ciazy staram sie niczym nie stresowac i wszytsko przyjmowac lajtowo. Do czasu.
    W piatek mialam strasznie stresujaca sytuacje w pracy, bardzo sie zdenerwowalam, nawet tak ze po raz pierwszy w zyciu dostalam plam na dekolcie. Po 10 min staralam sie uspokoic no wiedzialam ze nie wolno tak. Poszlam na spacer, zjadlam cos slodkiego i bylo9 lepiej, chociaz przez dluzszy czas czulam ze cisnienie mam, jak na mnie bardzo wysokie.
    W sobote dostalam przyplywu energii i po raz pierwszy od paru tygodni, wzielam sie za dom, umylam nawet okna i w ogole posprzatalam na glanc. Zmeczylam sie przy tym rzecz jasna.
    Natomiast w niedziele rano, dostalam ataku histerii, inaczej sie tego nazwac nie da. Obudzilam o 5 rano meza, z pretensja czy my sobie damy rade i czego on sie nie martwi o przyszlosc i takie tam insynuacje. Poryczalam sie przy tym bardzo, zdenerwowana bylam swoja droga. No i w pewnym momencie jak mnie zaczal brzuch pobolewac. Balam sie wstac z lozka ze cos sie stanie. Przelezalam caly dzien, wzielam Duphaston profilaktycznie choc juz nie biore 6 dni. Takie klucie na dole i ciagniecie na dol. Ale sie najadlam stresu. Obiecalam sobie ze juz nikomu nie dam sie sprowokowac.
    Ale czy myslicie ze to wymysl czy naprawde stres tak bardzo wplywa na utrzymanie ciazy? Od kiedy dziecko czuje ze mama jest zestresowana, od poczatku?
    Napiszcie co o tym wiecie lub myslicie
    Pozdarwiam mocno sliczne, juz zaczynajace odstawac brzuszki!
    Karolina + Cudo

    po pierwsze jak masz przyplyw energii to nie szalej z obowiazkami domowymi – absolutnie nie wolno tak sie forsowac !!!!!!

    po drugie kobieta w ciazy ma powazne zachwiania hormonalne – ja tak samo jak ty – jednego dnia ataki histerii placzu i wszytskiego co okropne a drugiego dnia totalny luz … mysle ze w takich sytuacjach trzeba sobie tlumaczyc ze nie jestesmy same … i ze to nie chodzi o nas ale o maluszka …
    ciaze masz jeszcze wczesna wiec dbaj o siebie

    napewno nadmiar stresow nie jest sprzyjajacy

    rzecz zrozumiala ze sie martwisz czy dacie sobie rade ? kazda z nas to samo przerabia – ale mysle ze to juz troche za pozno miec wlasnie takie watpliwosci … innego wyboru ani ty ani maz nie macie – JAK WLASNIE DAC SOBIE RADY !!!!

    STRAJ SIE NIE NAKRECAC SAMA SIEBIE … i wtedy bedzie ok 🙂

    p.s. wiem ze latwo jest doradzac ale gorzej wykonac – i zam to z autopsji bo sama jestem w ciazy … mam hustawki nastroju … ale nie dajmy sie zwariowac …. 🙂

    duzo spokoju Ci zyczymy



    #1799179

    Anonim

    z powodu nerwowych sytuacji w pracy calą ciąze byłam na zwolnieniu…
    stres bardzo źle wpływa na macice – płód…

    #1799180

    a80

    czyli przez stres mialam ten bol?
    To straszne jak ciezko jest czasem sie opanowac..

    Tusiaaa24, dziekuje za Twoje slowa, ja wiem ze my sobie poradzimy, to nie o to chodzi. Problem jest w tym ze ja chce wracac do Polski a moj maz ma troche sceptyczny stosunek do tego. Musimy dojsc do porozumienia, ale jedno wiem na pewno, swojego dziecka za Chiny Ludowe tu nie wychowam.

    #1799181

    nicoretta

    Zamieszczone przez a80
    czyli przez stres mialam ten bol?
    To straszne jak ciezko jest czasem sie opanowac..

    Tusiaaa24, dziekuje za Twoje slowa, ja wiem ze my sobie poradzimy, to nie o to chodzi. Problem jest w tym ze ja chce wracac do Polski a moj maz ma troche sceptyczny stosunek do tego. Musimy dojsc do porozumienia, ale jedno wiem na pewno, swojego dziecka za Chiny Ludowe tu nie wychowam.

    A80, nawet nie wiesz jak dobrze Ciebie rozumiem! Gdy zdecydowaliśmy się na dziecko, oboje ustaliliśmy, że za żadne skarby nie wychowamy go w Szkocji. Fajnie, że generalnie w UK dostajesz kupę kasy za nic, mieszkanie bez ct etc, ale jak widzialam te ‚cudne’ szkockie dzieci to mi się odechciewało. Udało nam się dojść do porozumienia i wrocilismy do kraju, a po 2 m-cach zaszliśmy w ciążę 🙂 Nie mowię, że jest łatwo, zwłaszcza jesli chodzi o standard życia, ale jesteśmy ‚u siebie’. Będziesz rodzić w UK?

    Ja z natury jestem bardzo nerwowa, i szybko się stersuję, ale od czasu ciąży potrafię sie opanować, tylko kilka razy zdarzyło mi się wpaść w taką właśnie histerię, o której napisałaś, ale nie bolał mnie potem brzuch. Zakładam jednak, że ból po takim wybuchu jest na pewno powiązany ze stresem.

    #1799182

    siasia

    Nicoretta,
    Zmienie temat, bo mnie to nagle zainteresowalo :), ale jak to sie robi w UK ze sie dostaje kase za nic?? Bo ja mieszkam juz tutaj tyle lat i nic za darmo mi nie kapie hmmm. Ja co prawda nie mam za bardzo juz szans na powrot do Polski, ale jesli jest cos czego sie nie douczylam przez prawie dziesiec lat to z checia sie dowiem. Jakos kaska jest jedna z tych rzeczy, ktora mi sie nie przelewa kurcze ;).
    Takze, jesli mialabys jakies ciekawe wskazowki to sie w sluch zamieniam 🙂



    #1799183

    nicoretta

    Zamieszczone przez siasia
    Nicoretta,
    Zmienie temat, bo mnie to nagle zainteresowalo :), ale jak to sie robi w UK ze sie dostaje kase za nic?? Bo ja mieszkam juz tutaj tyle lat i nic za darmo mi nie kapie hmmm. Ja co prawda nie mam za bardzo juz szans na powrot do Polski, ale jesli jest cos czego sie nie douczylam przez prawie dziesiec lat to z checia sie dowiem. Jakos kaska jest jedna z tych rzeczy, ktora mi sie nie przelewa kurcze ;).
    Takze, jesli mialabys jakies ciekawe wskazowki to sie w sluch zamieniam 🙂

    Według moich szkockich znajomych (bo sama na sobie nie sprawdziłam) dostaje się pieniążki przede wszystkim za sam poród, a potem gdy dobrze zadziała, to mozna dostać mieszkanie w wybranej dzielnicy bez płacenia council tax i rent’u. Można też starac się o dofinansowanie do przedszkola. Będąc juz w Polsce mój tata podsunął mi artykuł, że w ogole co miesiąc dostaje sie pieniądze, ale na dziecko i to idzie na jakieś specjalne konto – ale ta informacja jest zupelnie nie potwierdzona przez moje szkockie źródła. Moja sasiądka w Szkocji dostała domek i comiesięczny przydział funtów na swoje dzieci. Nie sądzę, aby byly to jakieś jednostkowe sprawy, skoro przez 2 lata nie interesując się tematem, dowiedzialam sie o tych rzeczach.

    Mam znajomego, który 2 lata temu przeprowadził sie do Szkocji, potem ściągnał żonę i dziecko i śmiał sie przez kilka miesięcy, że dziecko na nich zarabia. Dodam, że on pracowal, żona nie. Z nas każdy się śmiał, że planując dziecko chcemy wrócić do kraju, skoro w UK tak kolorowo jest. Zakładam, że wiele osób przeklamuje temat i wykorzystuje system socjalny co u mnie w pracy nazywano ‚milking the system’. Jednak to, co opisalam na początku jest sprawdzone na 100% (mieszkanie bez ct i rent) przez samych Szkotów, w normalnej sytuacji rodzinnej przy niewielkich dochodach.

    Być może w Anglii wygląda to inaczej niż w Szkocji? Przy okazji koleżanka spędziła w Reading rok, jeszcze zanim weszlismy do EU i bardzo jej sie podobało 🙂

    #1799184

    siasia

    Nicoretta,
    Czyli to wszystko dotyczy Szkocji. Moze tam maja troche inne przyzwolenia socjalne. Tutaj tez moje drugie dziecko (pierwsze sie nie zalapalo) dostalo chyba 160 funtow z okazji urodzin ale to pieniadze przeznaczone dla niej i przelane na jej konto, ja nie moge tego tknac. Potem dostaje sie zasilek na dzieci, ale nie powiedzialabym, ze dzieci by na nas zarobily! Byloby to raczej nedzne zycie.
    Zaskakuje mnie jednak latwosc z jaka Polakom przyznawane sa ‚council houses’, co faktycznie ulatwia zycie, ale to nie to samo jak ma sie wlasny dom. My niestety nie kwalifikujemy sie na pomoc z council, bo maz lekko za wiele zarabia. Nikogo jednak nie obchodzi, ze po wszelkich oplatach, splatach itd., ledwo sie wiaze koniec z koncem. Uwazam wlasnie to za niesprawiedliwosc systemu, ze jednym przyznaje wszystko za niewielki wklad a drugim nic, mimo ze sie czlowiek stara. Dobre powiedzenie z tym dojeniem systemu. Jakbym dostala mieszkanie za darmo… hmmm
    A tak w ogole to powodzenia z maluszkiem 🙂

    #1799185

    nicoretta

    Dziękuję bardzo i wzajemnie 🙂

    Kurcze, wiem, to mieszkanie za darmo jest bardzo kuszące – nam by zaoszczędziło ponad 800 funtów, ale wrócilismy do kraju i… nie będę narzekać 🙂 Co prawda stresów jest na pewno więcej, ale mam obok rodzinę, na którą mogę liczyć, niestety mieszkanie w innym kraju w moim przypadku to coś za coś.
    Zgadzam się z Tobą zupełnie co do niesprawiedliwości systemu – i Szkoci też powoli zaczynali się wkurzać, że council houses (i to tez te w raczej dobrych dzielnicach) zostawały dawane Polakom. Zwłaszcza, że po kilku latach można je wykupić na własność za smieszne pieniądze… Dużo by można napisać o tym… Ale wróćmy do tematu 🙂

    Własnie skojarzyłam, że ja sie najbardziej stresuję tylko kilkoma rzeczami – juz na zapas martwię sie o stosunki moje i teściowej po narodzinach malucha i mój mąż musi ciągle tego wysluchiwać, do tego 2 m-ce po porodzie mamy ślub kościelny i wesele (plus chrzciny), a z takich rzeczy codziennych, to stresuje mnie chyba moja praca, przynajmniej zajęcia z jedną z klas (dzis akurat 2h).

    #1799186

    a80

    Dziewczyny dziekuje bardzo za odpowiedzi; wczoraj wieczorem znowu tak troszke mnie bolalo, wiec zeby sie nie stresowac o 8 poszlam spac. I spalam jak zabita do 6 rano.
    Co do UK, to zamierzam tu urodzic, tylko z tego wzgledu ze nie uda nam sie wszytskiego poskladac tak by wrocic do Polski.
    Nicoretta, napisz mi prosze jak to bylo z odnalezieniem sie w Polsce. Kazdy nam mowi ze zle robimy i ze tam jest tak ciezko sie odnalezc. Moze i tak, na poczatku zawsze wszedzie jest trudno, ale skoro ja nie jestem tu szczesliwa, tesknie strasznie za siostrami, rodzicami, a na dodatek moj maz moglby cos wlasnego otworzyc, co moze jakos pozwoli na normalne zycie,to po co tu sie meczyc? Moze na prowincji Anglii jest inaczej, ale Londyn jest straszny, glosny, zatloczony, obcy. Dzielnica w ktorej mieszkamy jest cicha, ale przeciez przemieszczac sie trzeba.
    Co do socjalu, to wlasnie odkrylam ze nalezy mi sie £114 tygodniowo od 26tyg ciazy, bo przed zajsciem w ciaze zmienilam prace i nie przepracowalam jeszcze 15 tyg. I to maja byc te kokosy? Ide jutro do Job Centre, niech mi powiedza co mnie czeka.
    Trzymajcie sie cieplo



    #1799187

    siasia

    Nicoretta,
    a mieszkasz gdzies w poblizu tesciow?? Ja tez mialam takie paranoje przed urodzeniem Sary. Tak jeszcze sie ‚pieknie’ zlozylo, ze starzy dostali prace tuz obok nas i sie przeprowadzili o rzut beretem. A dowiedzialam sie o tym tez w ‚odpowiednim’ momencie – w dniu kiedy bylam umowiona na wywolywanie porodu! Bylam nakur… do granic mozliwosci. Dodam, ze wczesniej wszyscy mieszkalismy w Szkocji i nasza przeprowadzka na poludnie miala byc zakonczeniem tych relacji z tesciami – do pewnego stopnia.
    Musze Ci powiedzic, ze bliska obecnosc tesciowej okazala sie bezbolesna -wrecz zadna. Jej slomiany zapal w stosunku do dziecka od razu zniknal. W ciagu pieciu lat, podczas ktorych byli w okolicy, moge na palcach jednej reki policzyc ile razy mi sie ‚napomagala’. Teraz czekamy na trzeciego bobasa, oni sie wyniesli na polnoc, i prawde mowiac ciesze sie, bo nie mam nikogo w poblizu, ale tez nie mam i zludzen na pomoc.
    Jesli Twoja tesciowa wykazuje oznaki zaborczosci to cierpliwie odczekaj, a jak sie dziecko urodzi to informuj ja po prostu o swoich zyczeniach i nie czekaj az sama sie domysli ;), ze Tobie sie cos nie podoba.
    Zeby bylo ciekawiej, to ja dopiero teraz pozwolilam swojemu mezowi na ogloszenie nowin o dzidzi. No ale moglismy czekac, bo nikt mnie nie widzial przez miesiace :). Tescie chyba zadowoleni, tym bardziej ze to ich pierwszy wnuczek.

    A wracajac do systemu mieszkaniowego tutaj to mialam na mysli, ze nie zacheca on ludzi do ciezkiej pracy i kupna wlasnego domu. Mysmy tak wlasnie zrobili; pracowalismy obydwoje, wyzylowalismy sie na kupno, teraz wywalamy bajonskie kwoty na splaty i w sumie stac nas na wiele mniej niz te rodziny co jada na socjalu. Bo jak masz juz council house to i inne zapomogi leca po kolei. To wlasnie uwazam za niesprawiedliwosc, ale wyzej tylka sie nie podskoczy 😉

    #1799188

    siasia

    A80, nie wiem jak to jest znowu sie odnalezc w Polsce, ale slysze, ze w Polsce sytuacja zmienila sie bardzo na lepsze. Ja tez nadal tesknie i gdybym miala lepsze stosunki z rodzicami, to nie wiem czy bym tutaj wytrzymala. Poza tym, moj maz nie chce sie wyedukowac i zaczac mowic po polsku, wiec co on by tam robil?? Ja musialabym pracowac chyba 24h na dobe ;). A tutaj jest jak jest, ale moge byc z dziecmi w domu a przy okazji zarobic pare funtow dodatkowo.
    Sytuacja z macierzynskim i tak sie zmienila na lepsze. Bylam w szoku jak wyczytalam, ze teraz bede mogla wykorzystac 39 tygodni!! Po urodzeniu Sary mialam chyba 4 miesiace, czesc tego wykorzystalam przed, bo jak sama wiesz tutaj ciaza to nie choroba. Po trzech miesiacach musialam wracac do pracy (a pracowalam w biurze). Malo tego, wtedy przez pierwszy miesiac dostalam 90% placy a potem 50 funtow tygodniowo! Chyba nawet niecale. A bylo to 6 lat temu wiec zobacz jaki postep z tym macierzynskim! 🙂 Ja to sie ciesze, ze teraz mozna dziecku poswiecic troche wiecej czasu. Juz za kiepskie pieniadze ale trudno, da sie przezyc 🙂 Jak sie dowiesz blizej w Job Centre to daj mi prosze znac co Ci powiedzieli. A od kiedy masz zamiar pojsc na macierzynski? I kiedy zmienilas prace? Bo byc moze nadal sie zalapiesz na ten lepszy ‚deal’ 🙂
    Pozdrawiam,



    #1799189

    nicoretta

    Kurcze, chyba rzeczywiście jest spora różnica między Szkocja a Anglią…

    Napiszę Tobie tak, nam wszyscy odradzali powrót do kraju, ja może jeszcze bym przemyślała pobyt w UK, ale mój mąż był na 200% zdecydowany, że wracamy, miał dostać świetna pracę w Polsce… Niestety nic z tej pracy nie wyszło, a my w UK nie oszczędzaliśmy, żyliśmy po prostu na dosyć wysokim poziomie. Ale piszę to wszystko, żebyś wiedziała, że mozna sobie poradzić w naszym kraju. Ja już z UK wyszukałam pracę w szkole, jestem na stazu, zarabiam niecałe 900zł, ale nie narzekam 🙂 Mam MA z ang i ros, więc póki nie zaszłam w ciążę pracowałam w szkołach prywatnych. Udalo nam się wynająć mieszkanie, troszkę pomagaja nam rodzice. Mój mąż znalazł pracę dopiero na początku lutego czyli po 6 m-cach w kraju i zarabia niewiele więcej niż ja, ale dajemy radę. Nie jest super fajnie, ale ludzie mają w życiu gorzej, mam obok siebie rodziców, znajomych, mam w miarę spokojną pracę (w UK byłam asystenką szefa, więc praca była ‚troszkę’ stresująca) i do każdego moge odezwać się po polsku 🙂 Jeszcze jedna dobra rada, jeśli Twoj mąż może coś swojego otworzyć w Polsce, to ja bym sie nie zastanawiała za długo, nam też długo zajęło przystosowanie się do warunkow w kraju, ale mając swój business masz dużo więcej możliwości. Nie żaluję chwili spędzonej w Edi, ale jestem szczęśliwa tu, gdzie jestem teraz 🙂 A wiesz co nam sprawilo największą radość? Sam powrot i przygotowania do powrotu do PL (np. kupno nowego auta LHD 🙂

    Jakie masz wykształcenie / zawód? U nas w Bydgoszczy jest w sumie sporo ofert w pracy, więc chyba w kazdym większym mieście musi byc podobnie. Koniecznie napisz jakie macie plany 🙂

    #1799190

    nicoretta

    Siasia, moja teściowa będzie się wtrącać i juz teraz o tym wiem. Ona lubi dawać rady w sposób ‚Powinnaś…..”, a nie ‚Może bys spróbowala…?’ czy jakos delikatniej. To ogolnie złota kobieta jest, ale ma strasznie rozczeniowy stosunek do wszystkiego i uważa, że wszystko wie najlepiej.

    Tak myślałam, że Twój mąż jest Anglikiem (z imion dzieci 🙂 ), rozumiem, że polski mu nie wchodzi 🙂 Mnie się chciało najbardziej śmiać, gdy mój mąż uczył swojego szefa naszego języka, i gwarantuję, że żaden Anglik nie zna takich wyrazów po polsku jak Alex, tzn. ‚gołabki’ (które on usilnie nazywa ‚włąbkami’) i ‚pająk’ 🙂

    Ja będę mieć 18 tyg maciezyskiego, co i tak mnie stresuje, bo chciałabym więcej 🙂

    #1799191

    a80

    No wiec tak, bardzo sie ciesze ze piszecie.
    Siasi, prace zmienilam na poczatku listopada, i pracowalam 10tyg jak zaszlam w ciaze. Wynajmujemy sami dom, wiec moze zalapie sie na House Benefit choc jeszcze nie mam zielonego pojecia na czym ono polega, gdzies wyczytalam ze oboje rodzice maja zarabiac mniej niz £66,000 rocznie. Jutro sie dowiem. Co do socjalu to dla mnie jest nie do pomyslenia rozwiazanie by nie przyznawac sie do ojcostwa po to by matka mogla wystepowac jako samotna matka. To juz jest dla mnie przegiecie. Ale kazdy robi wg sumienia.A zanacze ze jest to bardzo popularne wsrod tych osob ktore tutaj znam.

    Nicoretta, dziekuje za Twoj opis, ciesze sie ze jestescie szczesliwi, bo Wasza historia jest baaardzo podobna do naszej. Mamy oboje dobra prace i zamiast odkladac ( a staralismy sie o Malenstwo 1.5roku!) wszystko przehulalismy. Nauczka jest. I skoro w UK nie udalo nam sie oszczedzic to po co tu siedziec?
    Dobrze ze piszesz ze sie poprawilo i nie jest zle. Jestem po historii, ale bardzo interesuje mnie UE i mysle zeby cos w tym kierunku robic. Wracamy jak cos to na Wschod Polski, bardzo rolnicze tereny wiec temat doplat tam bylby moze szczesliwym. A pare miesiecy jeszcze zostalo wiec moze uda nam sie zaoszczedzic tak by bylo dobrze.
    zobaczymy. ale bardzo milo czyta sie takie posty jak Twoje.
    pozdrawiam Was mozno

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close