Świąteczne cierpienie :(

18 listopada.
Data planowanej @.
Był u nas mój tata. Odwiedził nas na tydz czasu.
Kiepsko coś się czułam, ale często tak miałam w dniu okresu. Czekałam cały dzień, ale nic się nie działo. Lekko ćmił brzuch, myślałam, że lada chwila mnie zaleje. Tata pomagał mi przy obiedzie, rozmawialiśmy. Mówie do niego, że mam przeczucie, że coś się złego zdarzy..że jest nam za dobrze, za spokojnie. Oczywiście oprócz tego, że od lipca staramy się o ciążę i na razie nie wychodzi.
Tata się zaśmiał i pogroził mi, żebym go nie straszyła, bo on w niedzielę wraca samolotem do PL.:)
Nastał wieczór, @ nie przyszła.
Zrobiłam test, cień cienia ale pozytywny 🙂
Poleciałam do K, później do taty..
Byłam szczęśliwa.

19 listopada.
Zrobiłam test po poludniu, kreska pogrubiała:)
Kupiłam sobie witaminki dla ciężarnych 🙂

23 listopada.
Wizyta u lekarza GP.
Ciąża potwierdzona na teście ciążowym, robionym przez lekarza.
Data porodu na 27 lipca 🙂 cudownie. Maja jest z grudnia, chciałam wakacyjne dzieciątko 🙂

Dni mijają. Czuję się cudownie. Zadnych objawów, typu mdłości, wymiotów. Ciąża kompletnie inna od pierwszej. Pomyślałam, nusi być synek 🙂

Kolejne dni miją jak zwykle, objawów poza zaparciami wciąż nie było.
Trochę piersi urosły..
Zaniepokoiłam się trochę.

18 grudnia:
Wizyta w prywatnej polskiej przychodni:
Wg. OM 8t2d
Wg. usg 6t2d. 5mm dzieciątka
Szok!! Jednak serduszko bije..Płakałam na leżance. Płakałam w domu. K. był już na mnie zły. Ciągle powtarzał, że bedzie dobrze.
JEdnak serce matki wie lepiej..
Jednak zaczęłam sobie tłumaczyć, że przecież test był bardzo blady, że cały listopad byłam przeziębiona, może owulacja mi się przesunęła..
Kurczowo trzymałam się tej myśli.

Po niedzieli przyszedł list ze szpitala. Usg dopiero na 7 lutego. Postanowiłam czekać i się nie stresować. Cieszyć się ciążą bez wymiotów 🙂

23 grudnia:
Lekkie ćmienie w dole brzucha, lekkie plamienie..
Postanowiłam się nie przemęczać..Dzidziuś najważniejszy!!!

24 grudnia:
Moje urodziny (27 🙂 ), imieniny, Wigilia..Co roku spędzone na gotowaniu i sprzątaniu.
Jednak teraz było inaczej. K. robił wszystko, a ja latałam co chwilę do ubikacji i przyglądałam się temu co było na wkładce. Nie było krwi, tylko skrzepy. Ryczałam ,czułam co się wydarzy.
O 15 dzwonie do mamy i proszę ją, żeby jak najszybciej przyszła to zjemy kolację wigilijną, bo później chcemy jechac do szpitala.
Mama kazała przywieźć sobie Majkę i kazała jechać od razu.
Miałam przeczucie, że to nic nie da, chciałam wspólnie zjeść tą cholerną kolację, bez płaczu. Chociażby ze wgl na Maję !!
Jednak pojechaliśmy. Czekałam na lekarza 2 godz !
Szybki wywiad i usg. Wciaż jesteś w macicy. Lekarz zaczął wypytywać co mówił lekarz w prywatnej przychodni i potwierdził, że ciąża 2 tyg za mała, jednak z tą różnicą, że serduszko nie bije 🙁
Serce mi się ścisnęło chyba do wiekości mojego groszka..
Lekarz kazał się nie załamywać, tylko przyjechać za 10 dni.
Powiedział, że serce może nie bić z 2 powodów:
ciąża jest jeszcze za mała i po 10 dniach sprawdzi, czy rośnie. Jeśli tak to wszystko jest w porządku albo
płód jest tak ułożony, że nie jest w stanie wykryć bicie serca !

Nie wierzyłam w żadne słowo, wiedziałam, ze to koniec!!
Wróciłam do domu z płaczem, mama przyszła z Mają.
W ciągu 10 min zastawiliśmy stół kolacją.
Przy stole nie uroniłam ani jednej łzy.
Dopiero jak mama wyszła…….
🙁

Przez 2 dni płakałam, leciało ze mnie coraz więcej.
Facet, jak to facet..mówił, że będziemy mieli jeszcze dziecko, żebym się nie zadręczała…
Ale ja chcę tego dzidziusia!!Tego co jest we mnie!!
Tłumaczyłam K. że nie chcę zapomnieć, że nosiłam po sercem nasze dziecko, co z tego, że miało nie cały cm długości!!
Mówię mu, ze mamy Aniołka w niebie, że będzie czuwał nad nami.
K. patrzy na mnie ze zrozumieniem .
Wiem, że mnie wspiera, że mogę na niego liczyć..
Rozumie mnie..
Mam w nim oparcie.
Myślimy nad imieniem dla naszego synka..

26 grudnia:
skrzepy coraz większe, jednak nie krwawię..
Wymyśliłam imię..
Nadajemy Ci Aniołku imię Adaś.
Ja obchodzę imieniny w dniu moich urodzin..
Ty obchodzisz imieniny w dniu Twojej śmierci..
K. się zgadza, podoba mu się..

27 grudnia:
Jadę do sklepu.
Kupuję kulę z wodą, w środku Aniołek.
Wygląda jakby raczkował.
Kupuję świeczki o zapachu mandarynek..
Zapach świąt i smak z mojej ciąży..
Mandarynki jadłam kilogramami, później czułam ich zapach na rękach 🙂

Wieczór:
boli mnie brzuch..Zasypiam na kanapie.
Budzę się, czuję skurcz. W łazience widzę krew..
Znowu płaczę..

Wysyłam K. z Mają do łazienki do kąpania..
Siedzę i piszę..
Czekam co będzie dalej..czekam na mocniejsze krwawienie.
Nie chcę zabiegu….

Niech to się jak najszybciej kończy.
Psychicznie mi ciężo..Za długo to trwa.
Jednak nie chcę do szpitala.

Adasiu nasz kochany, byłam w 10 tyg ciąży gdy nas opuściłeś..
Już nawet nie pytam dlaczego….

MAMA

198 odpowiedzi na pytanie: Świąteczne cierpienie :(

zuczek892011-12-27 21:13:07

Bardzo mi przykro 🙁 :Przytulam: :Przytulam: :Przytulam:

Dla aniołka Adasia [‘]

mama802011-12-27 21:15:15

:Przytulam:

dla Aniołka [*]

claudia842011-12-27 21:19:06

Kochana tak bardzo mi przykro :(:Przytulam::Przytulam:

aguq2011-12-27 21:25:02

Tulę mocno :Przytulam:

🙁

kkurka2011-12-27 21:28:30

:Przytulam::Przytulam::Przytulam::Buziaki:

emi812011-12-28 08:59:33

:Przytulam:

zjoanna22011-12-28 09:15:06

:(Przykro mi ze i ty musisz to przezywac:Przytulam:

bakaj242011-12-28 18:36:43

:Przytulam:

pasiasta2011-12-28 19:45:03

:Przytulam:

jess2011-12-28 19:56:41

Nie tak powinno byc…nie tak!!!!!!! Nie w Swieta,nie w zaden inny dzien!!
Bardzo Ci wspolczuje…przytulam :Przytulam::Przytulam:

rea2011-12-28 20:38:56

W piątek mam zgłosić się na zabieg 🙁
Myślałam, że się obędzie..
Boję się konsekwencji 🙁

Adasiu, syneczku, dlaczego nas to spotkało??:(

Mam 3 siostry..z 5 naszych ciąż mamy tylko 2 zdrowych dzieci…

mama802011-12-28 21:44:26

Zamieszczone przez evela:

Adasiu, syneczku, dlaczego nas to spotkało??:(
.

Evela, przytulam najmocniej jak umiem….
A to pytanie zadaje sobie każda z nas, która to przeżyła – niestety- jest ono bez odpowiedzi:(

:Przytulam:

mufa2011-12-29 10:56:33

:Przytulam::Przytulam::Przytulam:nic innego nie mogę

olwiki2011-12-29 16:05:45

:Przytulam::Przytulam:Przykro mi wiem jak to boli .

2011-12-29 20:54:48

:Przytulam: tule najmocniej jak tylko sie da… bardzo dobrze wiem co czujesz, my stracilismy naszego Aniolka w 9 tygodniu, serduszko przestalo bic… 4 sierpnia 2009 zablysla nasza gwiazdka na niebie, ale nie poddalismy sie… nic nie ukoi bolu, wiem, ale masz wsparcie meza, niech to da Tobie sile… :Przytulam:

rea2011-12-29 21:31:57

Jutro jadę do szpitala.
Zrobią mi zabieg…ciężko mi sobie to wyobrazić a co dopiero przeżyć…
Dopiję meliskę i spróbuję zasnąć..

Przyśnij mi się syneczku…
Kochamy Cię, mimo że nie dane nam było trzymać Cię w ramionach..
(*)

mama802011-12-29 21:41:03

Zamieszczone przez evela:Jutro jadę do szpitala.
Zrobią mi zabieg…ciężko mi sobie to wyobrazić a co dopiero przeżyć…

Dasz radę…. Nie jesteś w tym sama, masz Męża, masz Rodzinę…
Trudne to bardzo ale dasz radę – musisz…

:Przytulam:

gevalia20062011-12-29 22:39:40

[*]:Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam:

2011-12-30 08:58:58

Trzymaj się…
Zabieg trwa szybko, wieczorem wypuszczą cię do domku….
Dla Adasia [‘] :Płacz:

paolinka2011-12-30 09:11:14

Bardzo mi przykro…
ciąża była już spora lepiej gdy jest zabieg będziesz miała pewnośc że wszystko dokładnie oczyścili

rea2011-12-30 14:26:58

Byłam w szpitalu i wróciłam do domu..
Zabiegu nie było. Była inna lekarka i po usg stwierdziła, żebym odczekała jeszcze tydz. Żebym dała szansę organizmowi na samooczyszczenie..
Krew leci coraz bardziej, brzuch boli tak, ze jestem na tabletkach przeziwbolowych…Może dam radę..

(*) Adasiu wciąż jestes w macicy..widziałam Cię dzisiaj 🙁

mama802011-12-30 14:29:09

:Przytulam:

variatka2011-12-30 16:53:58

Któryś raz chce coś napisać, tak jak i innym mamom, które straciły swoje maluszki, ale brak słów. Współczuję ci bardzo :Przytulam:
[*] dla Adasia

carlain2011-12-30 17:29:16

:Przytulam: :Przytulam: :Przytulam:

dagi2011-12-30 18:56:46

Kochana przytulam mocno.

Dla Adasia
[*]

albi2011-12-30 19:33:00

evela – trzymaj się kochana 🙁
Jesteśmy z Tobą chociaż duchem :Przytulam:

2011-12-30 20:05:53

Trzymaj się….:Przytulam:

zuczek892011-12-30 20:41:08

Trzymaj się kochana :Przytulam:

Dla aniołka Adasia [*][*][*]

rea2011-12-31 09:54:46

Syneczku, dopiero wczoraj w nocy zaczęło do mnie docierać co się dzieje..
Do tej pory byłam jakby ponad tym wszystkim.. 🙁
Serce boli z żalu :Płacz::Płacz:

ciąża- nadzieja na dziecko

rea2011-12-31 20:21:12

Synku już po wszystkim.Nie ma Cię juz z nami..
Organizm sobie sam poradził, nie miałam zabiegu..
Jednak przeżyłam horror..

pasiasta2011-12-31 20:33:33

:Przytulam:

albi2011-12-31 20:36:24

🙁

[*] dla Adasia…

lidiagj2012-01-01 13:28:27

Tak bardzo mi przykro:(

[*] dla Twojego Adasia

rea2012-01-01 19:36:05

Tak mi źle skarbeńku :(:(:(

francesca2012-01-01 19:43:50

Bardzo mi przykro 🙁

mama802012-01-01 20:04:04

:Przytulam:

Przytulam i rozumiem…:(

kasinia15102012-01-01 20:42:28

bardzo mi przykro:(

rea2012-01-01 23:54:58

Co chwilę myślę sobie co przeżyłam i nie zawsze to do mnie dociera…ale gdy już sobie uświadamiam to serce rozrywa sie na kawałki..

Nosiłam pod sercem synka, miałam plany, nadzieję..
Maja miala miec braciszka..całowała moj brzuszek i mowila:
mama ma dzidzi w brzuszku..
a teraz..jakby wiedziała co sie stalo, bo juz nic nie mowi na Twoj temat..

Przykro mi bardzo, czuję że zawiodlam..Ciebie, Maje, Twojego tate, siebie…wszystkich…

W głowie brzęczą słowa mojej mamy, ktore powiedziala dawno temu, gdy bylo miedzy nami bardzo zle…BArdzo zle slowa, wypowiedziane w gniewie..
Nie moge o nich zapomniec..
Czyzby sie spelnily???

mama802012-01-02 07:16:31

Wiem, że w takiej chwili trudno Ci myśleć inaczej, ale tu nie ma mowy o czyjejś winie – na pewno nie szukaj jej w sobie… Stało się – nie zmienisz tego, na pewne rzeczy wpływu nie mamy i zadręczanie się, obwinianie niczego nie zmieni. Nikogo nie zawiodłaś – może Adaś byłby bardzo chory gdyby przeżył?! Może tak chciał po prosty zły los – nie wiemy tego – ale wiemy jedno, że masz dla Kogo żyć – masz Majeczkę – swoje Słoneczko i w chwilach trudnych Ona nadaje blasku Twemu życiu – czyż nie?!:) Adaś będzie czuwał nad Wami, jestem tego pewna…
Tulę z całych sił, tylko tyle mogę…

:Przytulam:

paulinka-z2012-01-02 07:58:28

Zapewniam Cię, że nawet najgorsze groźby rzucone pod naszym adresem to tylko słowa. Przecież Twoja mama nie ma żadnej siły sprawczej.
Los niestety jest przewrotny i to on decyduje o naszym szczęściu i nieszczęściu.
Adaś będzie na zawsze w Twoim sercu. Nauczysz się tej innej miłości do Aniołka…
Dużo sił Ci życzę.

Znasz odpowiedź na pytanie: Świąteczne cierpienie :(?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Dziecko a narty..
Moja Zuza w styczniu będzie miała 2 lata i 10 miesięcy.. Jest sprawna fizycznie, dużo tańczy, chodzi na rytmikę... Jedziemy na ferie na narty i zastanawiam się nad zapisaniem jej do
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
pomocy w kwestii pończochowej..
Hej! Jesteście tu specjalistkami w każdej dziedzinie jak śledzę raz po raz :) pomóżcie mi proszę bo nie mam bladego pojęcia a bal już za moment, jakie pończochy do takiej spódnicy [IMG]http://e-shop.orsay.com/images/catalog/75020560_7cb1e1483b6d4fd0ce3068626a4d58dc_zoom.jpg[/IMG] te
Czytaj dalej