Świąteczne cierpienie :(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 199)
  • Autor
    Wpisy
  • #111237

    rea

    18 listopada.
    Data planowanej @.
    Był u nas mój tata. Odwiedził nas na tydz czasu.
    Kiepsko coś się czułam, ale często tak miałam w dniu okresu. Czekałam cały dzień, ale nic się nie działo. Lekko ćmił brzuch, myślałam, że lada chwila mnie zaleje. Tata pomagał mi przy obiedzie, rozmawialiśmy. Mówie do niego, że mam przeczucie, że coś się złego zdarzy..że jest nam za dobrze, za spokojnie. Oczywiście oprócz tego, że od lipca staramy się o ciążę i na razie nie wychodzi.
    Tata się zaśmiał i pogroził mi, żebym go nie straszyła, bo on w niedzielę wraca samolotem do PL.:)
    Nastał wieczór, @ nie przyszła.
    Zrobiłam test, cień cienia ale pozytywny 🙂
    Poleciałam do K, później do taty..
    Byłam szczęśliwa.

    19 listopada.
    Zrobiłam test po poludniu, kreska pogrubiała:)
    Kupiłam sobie witaminki dla ciężarnych 🙂

    23 listopada.
    Wizyta u lekarza GP.
    Ciąża potwierdzona na teście ciążowym, robionym przez lekarza.
    Data porodu na 27 lipca 🙂 cudownie. Maja jest z grudnia, chciałam wakacyjne dzieciątko 🙂

    Dni mijają. Czuję się cudownie. Zadnych objawów, typu mdłości, wymiotów. Ciąża kompletnie inna od pierwszej. Pomyślałam, nusi być synek 🙂

    Kolejne dni miją jak zwykle, objawów poza zaparciami wciąż nie było.
    Trochę piersi urosły..
    Zaniepokoiłam się trochę.

    18 grudnia:
    Wizyta w prywatnej polskiej przychodni:
    Wg. OM 8t2d
    Wg. usg 6t2d. 5mm dzieciątka
    Szok!! Jednak serduszko bije..Płakałam na leżance. Płakałam w domu. K. był już na mnie zły. Ciągle powtarzał, że bedzie dobrze.
    JEdnak serce matki wie lepiej..
    Jednak zaczęłam sobie tłumaczyć, że przecież test był bardzo blady, że cały listopad byłam przeziębiona, może owulacja mi się przesunęła..
    Kurczowo trzymałam się tej myśli.

    Po niedzieli przyszedł list ze szpitala. Usg dopiero na 7 lutego. Postanowiłam czekać i się nie stresować. Cieszyć się ciążą bez wymiotów 🙂

    23 grudnia:
    Lekkie ćmienie w dole brzucha, lekkie plamienie..
    Postanowiłam się nie przemęczać..Dzidziuś najważniejszy!!!

    24 grudnia:
    Moje urodziny (27 🙂 ), imieniny, Wigilia..Co roku spędzone na gotowaniu i sprzątaniu.
    Jednak teraz było inaczej. K. robił wszystko, a ja latałam co chwilę do ubikacji i przyglądałam się temu co było na wkładce. Nie było krwi, tylko skrzepy. Ryczałam ,czułam co się wydarzy.
    O 15 dzwonie do mamy i proszę ją, żeby jak najszybciej przyszła to zjemy kolację wigilijną, bo później chcemy jechac do szpitala.
    Mama kazała przywieźć sobie Majkę i kazała jechać od razu.
    Miałam przeczucie, że to nic nie da, chciałam wspólnie zjeść tą cholerną kolację, bez płaczu. Chociażby ze wgl na Maję !!
    Jednak pojechaliśmy. Czekałam na lekarza 2 godz !
    Szybki wywiad i usg. Wciaż jesteś w macicy. Lekarz zaczął wypytywać co mówił lekarz w prywatnej przychodni i potwierdził, że ciąża 2 tyg za mała, jednak z tą różnicą, że serduszko nie bije 🙁
    Serce mi się ścisnęło chyba do wiekości mojego groszka..
    Lekarz kazał się nie załamywać, tylko przyjechać za 10 dni.
    Powiedział, że serce może nie bić z 2 powodów:
    ciąża jest jeszcze za mała i po 10 dniach sprawdzi, czy rośnie. Jeśli tak to wszystko jest w porządku albo
    płód jest tak ułożony, że nie jest w stanie wykryć bicie serca !

    Nie wierzyłam w żadne słowo, wiedziałam, ze to koniec!!
    Wróciłam do domu z płaczem, mama przyszła z Mają.
    W ciągu 10 min zastawiliśmy stół kolacją.
    Przy stole nie uroniłam ani jednej łzy.
    Dopiero jak mama wyszła…….
    🙁

    Przez 2 dni płakałam, leciało ze mnie coraz więcej.
    Facet, jak to facet..mówił, że będziemy mieli jeszcze dziecko, żebym się nie zadręczała…
    Ale ja chcę tego dzidziusia!!Tego co jest we mnie!!
    Tłumaczyłam K. że nie chcę zapomnieć, że nosiłam po sercem nasze dziecko, co z tego, że miało nie cały cm długości!!
    Mówię mu, ze mamy Aniołka w niebie, że będzie czuwał nad nami.
    K. patrzy na mnie ze zrozumieniem .
    Wiem, że mnie wspiera, że mogę na niego liczyć..
    Rozumie mnie..
    Mam w nim oparcie.
    Myślimy nad imieniem dla naszego synka..

    26 grudnia:
    skrzepy coraz większe, jednak nie krwawię..
    Wymyśliłam imię..
    Nadajemy Ci Aniołku imię Adaś.
    Ja obchodzę imieniny w dniu moich urodzin..
    Ty obchodzisz imieniny w dniu Twojej śmierci..
    K. się zgadza, podoba mu się..

    27 grudnia:
    Jadę do sklepu.
    Kupuję kulę z wodą, w środku Aniołek.
    Wygląda jakby raczkował.
    Kupuję świeczki o zapachu mandarynek..
    Zapach świąt i smak z mojej ciąży..
    Mandarynki jadłam kilogramami, później czułam ich zapach na rękach 🙂

    Wieczór:
    boli mnie brzuch..Zasypiam na kanapie.
    Budzę się, czuję skurcz. W łazience widzę krew..
    Znowu płaczę..

    Wysyłam K. z Mają do łazienki do kąpania..
    Siedzę i piszę..
    Czekam co będzie dalej..czekam na mocniejsze krwawienie.
    Nie chcę zabiegu….

    Niech to się jak najszybciej kończy.
    Psychicznie mi ciężo..Za długo to trwa.
    Jednak nie chcę do szpitala.

    Adasiu nasz kochany, byłam w 10 tyg ciąży gdy nas opuściłeś..
    Już nawet nie pytam dlaczego….

    MAMA

    #5002696

    zuczek89

    Bardzo mi przykro 🙁 :Przytulam: :Przytulam: :Przytulam:

    Dla aniołka Adasia [‚]



    #5002697

    mama80

    :Przytulam:

    dla Aniołka [*]

    #5002698

    claudia84

    Kochana tak bardzo mi przykro :(:Przytulam::Przytulam:

    #5002699

    aguq

    Tulę mocno :Przytulam:

    🙁

    #5002700

    kkurka

    :Przytulam::Przytulam::Przytulam::Buziaki:



    #5002701

    emi81

    :Przytulam:

    #5002702

    zjoanna2

    :(Przykro mi ze i ty musisz to przezywac:Przytulam:

    #5002703

    bakaj24

    :Przytulam:

    #5002704

    pasiasta

    :Przytulam:



    #5002705

    jess

    Nie tak powinno byc…nie tak!!!!!!! Nie w Swieta,nie w zaden inny dzien!!
    Bardzo Ci wspolczuje…przytulam :Przytulam::Przytulam:

    #5002706

    rea

    W piątek mam zgłosić się na zabieg 🙁
    Myślałam, że się obędzie..
    Boję się konsekwencji 🙁

    Adasiu, syneczku, dlaczego nas to spotkało??:(

    Mam 3 siostry..z 5 naszych ciąż mamy tylko 2 zdrowych dzieci…



    #5002707

    mama80

    Zamieszczone przez evela

    Adasiu, syneczku, dlaczego nas to spotkało??:(
    .

    Evela, przytulam najmocniej jak umiem….
    A to pytanie zadaje sobie każda z nas, która to przeżyła – niestety- jest ono bez odpowiedzi:(

    :Przytulam:

    #5002708

    mufa

    :Przytulam::Przytulam::Przytulam:nic innego nie mogę

    #5002709

    olwiki

    :Przytulam::Przytulam:Przykro mi wiem jak to boli .

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 199)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close