Syn marnotrawny ;-(((((

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #79042

    daglezja

    Jak to bywa w zyciu ludzie rodza sie rozni. Chcialabm napisac o bracie mojego meza ktoy jest czlowiekiem nie wiem jak to nazwac dziwnym. Mimo swjego wieku(28 lat) nie odnalazl swojej drogi zycia. Teraz ma nowy sposob nazycie wlasnie zostawil swoja kolejna dziewczyne i….. bardzo dobra prace i przeniosl sie z miasta na wies do rodzicow. Nie byloby w tym nic dziwnego poza tym, ze nie zamierza w najblizszym czasie pracowac bo chce czuc sie wolny !!! Mimo ze rodzice raczej zyja skromnie ze swoich emeryturek ma to totalnie w nosie. Ojciec nie ma raczej nic do powiedzenia , a mama na to przystaje i wcale tego nie neguje mimo ze musza go sponsorowac mimo ze czasami nie ma z czego. Niestety moj maz nie moze powiedziec bratu pare uswiadamiajacych slowek bo braciszek pewnie powiedzialby to mamie no i wtedy pewnie odbiloby sie to na nas. Zal mi mojego meza bo cale zycie staral sie byc dobrym synem pomaga im kiedy trzeba zawsze moga na niego liczyc. Nie wiem jak to jest ale widac iz mama w jakis sposob wyroznia jego brata. Za malo zyje na tym swiecie zeby sie wypowiadac ale czy mozliwe jest ze kocha sie dzeci rozna miloscia. Nawet nie potrafie tego nazwac bo na pewno kocha swoje dzieci ale czy kazde z dzieci inaczej ??? Widze, ze moj maz stara sie jak moze zeby byc dobrym synem, a jego brat mimo ze ma wszystko i wszystkich w nosie w jakis sposob jest wyrozniany przez tesciowa. Jak to rozumiec tzn. ze ja tez bede wyrozniac moje dzieci? Sama juz nie wiem. Pozdrawiam.

    Zosia

    #1074283

    Anonim

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    mogłabym napisać dokładnie to samo 🙁 dodam, że na to nie ma chyba rady… ja z tym nie walczę i mojego męża też od walki odciągam… zawsze kończy się obrazą na nas, a braciszek jest cacy….

    Weronka, Krzyś i Milenka



    #1074284

    cszynka

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    Znam to od własnej strony, tzn od moich rodziców. Ale na pocieszenie powiem Ci, że to się zmienia, tzn. rodzice moi w końcu przejrzeli na oczy. Pomału rozszyfrowują zachowanie mojej siostry, która „doiła” z nich jak chciała. No i skończyło się. Także nie wtrącajcie się. Rodziców nie zmienisz – jak będą chcieli to nawet w tajemnicy przed Wami będą temu bratu pomagac czy tez utrzymywaą. A Wy jako osoby uczciwe i pomocne plusujecie sobie u góry .
    I nie myśl, że Ty taka bedziesz, bo już teraz widzisz że taka nie chcesz być

    Ola (06.01.2003)

    #1074285

    angica

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    Ja bym tez tak chciala…na wies, zeby poczuc sie wolna i nie pracowac w ogóle 🙂
    U nas w rodzinie mama zawsze traktowala mnie i siostre tak samo, ale i tak moja siostra ma do tej pory pretensje o to, ze to ja poszlam na studia, ze to ja dluzej siedzialam na „mamy garnuszku”, itd.
    Ja inaczej to odbieram…ale wiem, ze zawsze jakies nierównosci w rodzinie sa i beda.
    Po prostu ciesz sie, ze trafilas na lepszego z dwojga braci:)

    Gosia i Olivia (26.06.05)

    #1074286

    natinka

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    O matko skąd ja to znam wrrrrrrrrrrr az mnie szlag trafia a ja myslałam ze to tylko u nas takie problemy ale widze ze ludzie mają podobnie ……… współczuję

    Nati i Kamilka 05.04.04 oraz Kacper 25.05.06

    #1074287

    beatab

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    W odpowiedzi na:


    czy mozliwe jest ze kocha sie dzeci rozna miloscia.


    możliwe i często się spotykam z opiniami, że rodzice faworyzują jedno z dzieci.

    Patryś 03.03.2003



    #1074288

    monia26

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    Byc moze tak to tylko wyglada z Waszej strony.
    Byc moze tesciowa zdaje sobie doskonale sprawe z tego, ze jej syn – Twoj maz jest odpowiedzialnym zaradnym mezczyzna i nie potrzebuje az tak bardzo jej troski…za to wydaje jej sie, ze takim postepowaniem, nadgorliwa i co tu duzo ukrywac *zlą* miloscia do drugiego syna cos osiagnie, albo pogodzila sie z tym, ze taki juz jest i nie pozostaje jej nic innego jak patrzec na synka kaleke ze stoickim spokojem.

    Monika&Laura 21.06.2004

    #1074289

    silvius

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    oj, kocha sie inaczej…widze co sie dzieje w mojej rodzinie, niby dzieci sa traktowane tak samo, a jednak inaczej. mniej lub bardziej rzuca sie w to w oczy…nie wiem czy to dobrze czy zle, po prostu kazde dziecko jest kochane inaczej.
    mi tez sie wydaje, ze nie bede traktowac moich dzieci tak samo…Julcia zawsze bedzie dla mnie numerem 1…ale tak tylko mi sie wydaje. reki sobie uciac nie dam!
    pozdrawiam.

    #1074290

    daglezja

    Re: Syn marnotrawny ;-(((

    …sreberko bardzo dobrze to ujelas tak rzeczywiscie On jest kaleka i do tego kaleka zyciowym. Przez chwilke moj maz chcial nawet poprosic Go zeby byl chrzestnym naszego Stasia na szczescie szybko zmienil zdanie. Oczywiscie moglaby zagryzc zeby i zniesc to ale to byloby niezgodne ze mna sama. Pozdrawiam

    Zosia

    #1074291

    abcdefg

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    W odpowiedzi na:


    czy mozliwe jest ze kocha sie dzeci rozna miloscia


    Najwyrazniej tak. Ale na to pewnie nie ma sie wplywu – natomiast od rodzicow zalezy, czy dadza to dzieciom odczuc. Dla mnie wyroznianie jednego dziecka, traktowanie go lepiej od drugiego, jest beznadziejne…

    mama majowego synka ’05



    #1074292

    qr-chuck

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    Tak sobie dywaguję, bo nie znam całej sytuacji (chyba do tego musiałabym być Twoją teściową ;-)), ale może jest tak ,że Twój mąż jest ukochanym synem ale… jest samodzielny, niezależny, ma rodzinę i już nie jest traktowany jak „pełnoprawne” dziecko. Wyfrunął z gniazda, ma inną rodzinę. Nie potrzebuje „matkowania”, wobec tego teściowa się nie stara…
    A brat – nadal polega na rodzicach, wraca do nich, oczekuje opieki, więc wzbudza instynkty macieżyńskie. (nie wiem jaką miał pracę i czy słusznie ją rzucił, ale to chyba nie na temat…)

    Tak sobie myślę, że jeśli będę mieć drugie dziecko to choćbym nie wiem jak się starała, to nie będę ich traktować tak samo – może się np. okazać, że jedno dziecko jest zdolne, nie ma problemów z nauką, a drugie jest dyslektykiem i wymaga 2 godzin ćwiczeń dziennie (moja koleżanka tak miała – trudno uwierzyć, ale wyleczyła córkę z dysleksjii). I co wtedy – przecież nie będę dodatkowo siedzieć nad lekcjami z tym zdolniejszym dzieckiem, tylko po to żeby się czuło równouprawnione, prawda? A przecież może mi kiedyś zarzucić, że temu drugiemu poświęcam więcej czasu… itd. itp – można by mnożyć przykłady… W każdym bądź razie nie widzę powodów dlaczego miałabym traktować równo swoje dzieci. Kluczową sprawą wydaje mi się tak postępować, żeby się nie czuły tym bardzo pokrzywdzone.

    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #1074293

    daglezja

    …c.d

    … jesli jedno z moich dzieci bedzie wymagalo pomocy bardziej niz drugie to oczywiscie pomoge ale ludziska ten Facet ma juz 28 lat na karku mial super prace ktora z dnia na dzien porzucil(ok. to jego sprawa) ale nie mial rzadnych oszczednosci i jeszcze studiuje. Wrocil do rodzicow wiedzac, ze tez im sie nie przelewa czy to jest Waszym zdaniem normalne??? czy takiego czlowieka mozna nazwac odpowiedzilanym. Sorry ale gdyby tak zrobilo moje pelnoletnie dziecko chyba powiedzialabym mu pare slowek na otrzezwienie umyslu. Powiem szczerze nie chce mi sie nawet patrzec na tego czlowieka jak jedziemy do tesciow nie mowiac o rozmowie. Ostatnio nawet stwierdzil, ze ludzie ktorzy pracuja sa smieszni sa uzaleznieni a on(celowo nie pisze duza litera) jest wolny. Tylko jedno slowo nasuwa mi sie na mysl … psychol.Pozdrawiam

    Zosia



    #1074294

    ahimsa

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    Tak często bywa, że ten „syn marnotrawny” jest wlaśnie ( paradoksalnie) bardzie kochany….czemu? nie mam pojęcia! Bezczelni ludzie mają w życiu lepiej…nie pytają, „czy można?”, tylko sami biorą i nie pytają o zdanie. Dot. to różnych dziedzin życia.


    14.10.2004 Mati

    #1074295

    ahimsa

    Re: Syn marnotrawny ;-(((((

    Tak często bywa, że ten „syn marnotrawny” jest wlaśnie ( paradoksalnie) bardzie kochany….czemu? nie mam pojęcia! Bezczelni ludzie mają w życiu lepiej…nie pytają, „czy można?”, tylko sami biorą i nie pytają o zdnie. Dot. to różnych dziedzin życia.


    14.10.2004 Mati

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close