Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #76936

    yoolacoola

    Witam wszystkie osoby, ktore ze chca podzielic sie ze mna swoimi doswiadczeniami. Na poczatek powiem o co chodzi chociaz pewnie wszystkim wyda sie to znajome. Moja coreczka Karolina ma w tej chwili 6 tyg. W okolicy drugiego tyg. przerazliwie i duzo zaczela plakac(plakala od rana do wieczora). Stwierdzilismy, ze to kolka i oczywiscie probowalismy roznymi sposobami ulzyc jej chociaz troszeczke(lekarz to potwierdzil chociaz nie wiem na jakiej podstawie). Nie spala caly dzien tylko przy piersi i pozniej przez 5 min, ale zaraz sie budzila i byl znowu placz a wieczorem do spania po kapieli oczywiscie u tatusia na rekach( 40 min. walki i w koncu zasypiala) Noce przesypia fajnie budzi sie raz czasem 2 razy w nocy a pozniej o 5-6 i niestety znowu nie chce spac. Postanowilam poszukac podobnych historii w internecie i tak trafilam na to forum i do ksiazki Tracy Hogg. ile zdolalam tyle przeczytalam. Ze przez nas ma zle nawyki zasypiania przy piersi i na rekach wiedzialam wczesniej, ale dzieki ksiazce przypuszczam, ze nie kolka byla powodem jej ciaglego placzu, ale najzwyklejsze zmeczenie. A teraz przejde do sedna, otoz interesuje mnie czy ktos probowal oduczac zlych nawykow swoje dzieci wedlug zaklinaczki oraz zasypiania samodzielnie i jak to u was wygladalo, ile trwalo. My juz nie kolyszemy jej na rekach i staram sie ja rozbudzac przy piersi(raczej bez skutku) i mysle, ze wiem juz kiedy jest zmeczona, ale jak przychodzi kladzenie do lozka to jest tragedia. W kocu zasypia, ale czasem tak przerazliwie placze, ze mam wrazenie, ze ona poprostu zasypia, bo juz tym placzem jest wyczerpana. Nie wiem czy dobrze robie. Mam wrazenie, ze przeze mnie sie strasznie meczy. Pozniej przewaznie moze dlugo spac. Jak wy uczylyscie swoje dziecko samodzielnie zasypiac?? Pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedzi

    #1024092

    klucha

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    w tym temacie przeczytasz odpowiedzi na TAK i NIE co do tej metody, zresztą nie pierwszy raz przewija sie ten temat na forum. Jak jesteś ciekawa to przeszukaj archiwum.
    Ja osobiście jestem na nie, spóbowałam raz na swojej, była starsza od twojej córeczki. Wytrzymałam 5 minut i płaczu i nigdy więcej tego nie powtórzyłam.
    Metoda stara jak świat stosowały ją nasze babki i prababki, gdy uważano że dziecko powinno leżeć przede wszystkim w łóżeczku bo przez noszenie na rękach rozpieszcza się je.
    Owszem po jakimś czasie stosowania tej metody dziecko nauczy sie samo zasypiać, ale tylko dlatego że zakoduje mu się że pomimo jego płaczu i tak nikt nie weźmie je na ręce. I tak jak piszesz ze dziecko w końcu zasypia bo jest wyczerpane płaczem. Jak dla mnie to taka tresurka.

    Ja jestem zwolenniczka tulenia, noszenia i jak najwięcej okazywania miłosci, a maluszek zasypiajacy przy tobie czuje się bezpieczny, w końcu przez 9 miesięcy był tak blisko matki, tak blisko że słyszał jej bicie serca, a tu nagle…

    Izka i Zuzia 3latka10m 🙂



    #1024093

    kateczka

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    ja mam takie samo zdanie mojego synka ciagle musze usypiac na raczkach nigdy bym go nie zostawila w lozeczku zeby zanosil sie placzem

    Katka&Krzysiu(26.01.2006)

    #1024094

    yoolacoola

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    Droga Klucho! jakbys przeczytala troche o tej metodzie, to bys wiedziala, ze nigdy nie zostawia sie dziecka placzacego. Zawsze jak placze bierzemy ja na rece zeby pocieszyc, ale nie zeby chodzic z nia i ja kolysac. Dopiero jak sie uspokaja odkladamy ja spowrotem do lozeczka. I robimy tak chocby mialo to znaczyc po 10 razy i wiecej podchodzic do niej, brac ja na rece i spowrotem odkladac. I zgodze sie z autorka tej ksiazki, ze to jest milosc kiedy od poczatku dajemy dziecku mozliwosc byc samodzielnym, bo tak na dobra sprawe nie wiadomo od kiedy mozna to zrobic i od czego zaczac no wiec czemu wlasnie nie od samodzielnego zasypiania. Pozdrawiam

    #1024095

    klucha

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    znam doskonale tę metodę, i tak jak napisałam ci co jakiś czas przewija się ten temat na forum a mi już setny raz nie chce się opisywać szczegółow tej metody…
    i co z tego że wchodzisz do pokoju pogłaszczesz i poprzytulasz, a gdy dziecko poczuje się bezpieczne, znów je „porzucasz” a ono znów płacze

    Jak na razie to cytujesz mi książke,
    a co mówi ci serce, intuicja i madrość matki? Bo tym nalezy kierować się wychowując dziecko a nie poradnikami.

    Jeżeli jesteś zgodna z autorką ksiażki to nie rozumiem skąd wątpliwości?

    Izka i Zuzia 3latka10m 🙂

    #1024096

    yoolacoola

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    Chcialabym jeszcze dodac, ze zaczelismy w czwartek wieczorem, dzisiaj w nocy po karmieniu odlozylam ja do lozeczka, troche powiercila sie, troche pomarudzila( nie plakala) i sama usnela. Nad ranem trzeba bylo ja troszke pocieszac, ale przed chwila bez problemu znowu sama zasnela. Juz nie placze przez caly dzien, usmiecha sie jak sie bawimy a przede wszystkim spi w dzien, wiec w koncu bedzie zdrowo rosla:)



    #1024097

    kateczka

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    no to gratuluje ze motada przyniosla efekty:)ja jej nie stosuje wole rozpieszczac kolysac nosic na rekach;)pozdrawiam

    Katka&Krzysiu(26.01.2006)

    #1024098

    Anonim

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    A ja myślę, że tu dużo zależy od dziecka…miałam identyczne przejścia co ty…i też postanowiłam wprowadzić tą metodę w życie…przyznam, że szybko ję trochę zmodyfikowałam…nie odkładam małej do łóżeczka żeby sama usypiała…moszę ją na rękach aż zrobi się baaaardzo senna i wtedy ją kładę, z reguły się wtedy wybudza ale zaraz szybko znowu zasypia, dzięki temu jest świadoma, gdzie jest w danej chwili i po przebudzeniu nie krzyczy panicznie bo nie wie gdzie jest i jak się tu znalazła…
    Natomiast kompletnie nie jestem zwolenniczką usypiania dziecka przy cycku…robiłam tak przez pierwsze 2 tyg…w efekcie mała nie potrafiła inaczej zasnąć..do dziś czasem zasypia po pierwszych paru łykach i nie dojada co oczywiście konczy się ciągłymi płaczami…poza tym jeśli przyszłoby mi teraz zostawić ją samą z ojcem to biedny chłop byłby z góry skazany na niepowodzenie tylko dlatego, że natura nie obdażyła facetów piersiami :))

    #1024099

    yoolacoola

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    Coz, nie kazdy zostaje odrazu najwspanialsza matka na swiecie i niektorzy, a miedzyinnymi ja, musza pomagac sobie poradnikami. Trudno tez nie cytowac ksiazki skoro o niej mowa. Nie mam watpliwosci dotyczacych metody(uwazam ja za najbardziej rozsadna). Ksiazka jest poradnikiem zawierajacym pewne wskazowki a nie wytyczne jak postepowac z dzieckiem dlatego chcialam wiedziec jak to wygladalo u innym osob, ktore ja wprowadzily w zycie a nie opinie innych osob na jej temat.

    #1024100

    suzzie

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale

    Witaj,
    ja też nauczyłam synka zasypiać metodą Zaklinaczki bardzo dawno temu oto relacja
    życzę konsekwencji i powodzenia 🙂



    #1024101

    klucha

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    przecież sama napisałaś że nie wiesz czy dobrze robisz
    a ja zrozumiałam że nie wiesz czy dobrze robisz stosując tę metodę

    dając temat na forum trzeba liczyć się że odezwą się zwolennicy ale takze i przeciwnicy, ja jestem na NIE, a dlaczego wyjasniłam

    nie uważam sie za najwspanialszą matką na świecie, w każdym etapie rozwoju mojego dziecka „ucze się go” oraz kieruję sercem i intuicją, ponieważ nikt inny nie zna lepiej swojego dziecka niż matka i zadne poradniki tego nie zastąpią. Kazdy etap dziecka, każdy rok niesie dla rodziców wyzwanie w jego wychowywaniu

    Izka i Zuzia 3latka10m 🙂

    #1024102

    yoolacoola

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale

    Strasznie ci dziekuje za odpowiedz. Widze, ze u ciebie wygladalo to dokladnie tak samo jak u mnie, no i mysle i czuje dokladnie to co ty wtedy. teraz jestem pewna, ze to wlasnie tak ma wygladac i daje mi to sile zeby dalej walczyc:) pozdrawiam



    #1024103

    yoolacoola

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    nieporozumienia sie zdarzaja:)

    #1024104

    bastet

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    Ja rowniez znam ta metode i probowalam ja stosowac …

    U nas to wygladalo tak ,ze kiedy probowalam odlozyc „uspokojona” Julke do lozeczka zaczynal sie wrzask :/
    Ja nie biegalam zeby uspokajac-odkladac bo u mnie braklo elementu „odkladac”- nie dalo sie po prostu 😉
    Po pewnym czasie dalam sobie spokoj z wszelkimi metodami, nie jestem w stanie wytrzymac kiedy niemowlak lub stojacy w lozeczku roczniak krzyczy bo ja wyszlam…

    Moj starszy syn (7 lat) spal o niebo lepiej niz Jula a i tak lubil przed zasnieciem wtulic sie we mnie. Od dlugiego czasu juz zasypia sam i nigdy nie mial z tym problemu.
    Dlaczego mam sie pozbawiac tej przyjemnosci usypiania dziecka skoro wczesniej czy pozniej i tak do tego dorosnie , a te chwile juz nigdy nie wroca 🙂

    Ale to ,podkreslam, wylacznie moje zdanie 🙂 Ja mam ostatnio lekka awersje do wszelkich poradnikow 😉

    pozdrawiam

    kiedys Aga_28, Jula i Szymek

    #1024105

    cat

    Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    Ja też mam w domu Karolinę, która mniej więcej rok temu miała miesiąc. 🙂 Wspomnianą książkę Zaklinaczki Tracy Hogg czytałam intensywnie przed urodzeniem małej i byłam bardzo pozytywnie nastawiona do wprowadzenia jej metody wyznaczania rytmu dnia. Nie do końca mi się to udało. Owszem Karolina nauczyła się spać o w miarę stałych porach, ale wypracowałam to pewnym rutynowym codziennym zachowaniem (o którym też T. Hogg pisze) a nie zostawianiem jej w łóżeczku, bo tego nie dałabym rady robić. Moje porażki to to, że sama w łóżeczku nie uśnie, muszę ją uśpić w wózku lub bujaku… niestety.
    Życzę Ci powodzenia.
    Zgodzę się co do jednego, Wasz maluszek na pewno nie ma kolki, tez obstawiałbym raczej zmęczenie.

    Kaśka

    Łukasz (3l. 3m-ce), Karolina (rok)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close