szesciolatki by superniania/ z fejsbuka

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)
  • Autor
    Wpisy
  • #108695

    chilli

    62. Strachy na lachy czyli sześciolatki do szkoły.
    utworzona przez użytkownika SuperNiania w dniu 10 marca 2011 o 21:18
    Pomysł MEN wysłania sześciolatków do szkoły wzbudza kontrowersje. Niektórzy mówią, że szkoły nie są przygotowane ? wiele jest w złym stanie technicznym, klasy są przepełnione, nie ma podziału na strefy dla młodszych i starszych. Ten ostatni element powoduje, że pojawia się argument, iż maluchy mogą być narażone na agresję ze strony starszych dzieci. Niekiedy problemem jest słabe, niewystarczające wyposażenie klas lekcyjnych. Według MEN każda sala ma mieć dwie części: edukacyjną (wyposażoną w tablicę i stoliki) oraz rekreacyjną (przestrzeń do zabawy). Powinna być ona wyposażona w sprzęt audiowizualny, komputer, gry i zabawki, tematyczne kąciki zabaw, biblioteczkę. W sali powinny też być szafki, żeby dzieci mogły zostawiać część rzeczy. Po zajęciach opiekę na dzieckiem powinna przejąć świetlica i to taka podzielona na grupy, aby skupiały dzieci w tym samym wieku. Szkoły są różne. Niektóre są przygotowane, a niektóre nie. Jeżeli jakaś szkoła nie jest gotowa na przyjęcie 6-latka, to na przyjęcie 7-latka też raczej nie będzie.
    W tym roku rodzice po raz ostatni mają wybór, czy posłać sześciolatka do szkoły, czy zostawić jeszcze na rok w przedszkolu. Z informacji jakie do mnie docierają wielu z nich nie wie jaką podjąć decyzję.
    Rodzice boją się, że nieprzygotowani do pracy z sześciolatkami są nauczyciele. Moim zdaniem są gotowi, pewnie będą musieli nieco się przestawić na młodsze dzieci ale wiedzą jak to zrobić i jeśli nasze dziecko będzie posiadało ?dojrzałość szkolną?, nauczyciel będzie gotowy tym bardziej.
    Analiza danych europejskich wykazuje, że jesteśmy społeczeństwem, które najpóźniej wysyła dzieci do szkoły, a najwcześniej przechodzi na emeryturę.
    Czy wobec tego to możliwe, że nasze dzieci są ?jakieś dziwne? i w odróżnieniu od europejskich NIE SĄ gotowe, by w wieku sześciu lat rozpocząć naukę w szkole?
    Pisałam już o sześciolatku jaki jest (jaki powinien być ), pisałam o dojrzałości szkolnej i jak można to sprawdzić na własną rękę (na co zwrócić uwagę ), mówiłam, że jeśli coś nas zaniepokoi, dobrze jest wybrać się do psychologa. Pisałam jak i co robić, by do czasu rozpoczęcia nauki szkolnej popracować z dzieckiem, by wyrównać jego szanse.
    O czym NIE pisałam? O dojrzałości szkolnej rodziców.
    Rodzice mają obawy ?Moje dziecko sobie nie poradzi?, ?nie umie tylu rzeczy?, ?jest jeszcze takie malutkie?, ?nie rozumie co się wokoło niego dzieje?….
    Pytam, dlaczego nie jest samodzielne w wieku 6 lat? Dlaczego nie ma wiedzy, którą sześciolatek powinien mieć? Dlaczego boi się świata bez mamusi (lub babci)? Dlaczego nie jest pewne siebie, nie umie mówić i argumentować. Dlaczego nie potrafi tak wielu ważnych i potrzebnych rzeczy? Bo zawsze w pobliżu jest mamusia, która ubierze, nakarmi, wytrze pupę, dopilnuje, podpowie, zrobi coś za dziecko, powie jaką podjąć decyzje i nakaże coś lub czegoś zabroni.
    Rodzice martwią się jak dziecko sobie poradzi w kontakcie z dziećmi o rok młodszymi lub o rok starszymi, a jak sobie radzi w rodzinie? na podwórku? czy w domu z rodzeństwem? To przecież łatwo sprawdzić.
    Jeśli potrafiliśmy zbudować w dziecku poczucie własnej wartości i umiejętność funkcjonowania w grupie, to i w klasie sobie ono poradzi. Jeśli jest samodzielne i samoobsługowe – to nie będzie miało problemów w szkolnych realiach. Jeśli umie wyrażać swoje potrzeby i emocje, także da sobie radę. Jeśli przez pierwsze kilka lat zainwestowaliśmy nasz czas i uwagę, to pewne dziecko da sobie świetnie radę. Zakładam, że większość rodziców to wszystko zrobiła. Jeśli jednak nie wszystko lub nie jesteście pewni efektów to jeszcze nic straconego. Macie czas do września proponuję więc zacząć odrabiać zaległości już od dziś a zdążycie na pewno.
    Nasze obawy i lęki są więc nieuzasadnione, bardziej się boimy niż to warto. Czy to w ogóle ma sens, że traktujemy szkołę jakby była jakimś siedliskiem złych mocy, które tylko czekają by pochłonąć nasze niewinne i bezbronne maleństwa.
    Dla mnie szkoła to możliwości. To radość zdobywania nowych umiejętności, nowe przyjaźnie, które niekiedy przetrwają długie lata. Szkoła to początek nowej przygody i również od nas rodziców zależy czy będzie to przygoda szczęśliwa czy nie za bardzo. Pamiętajcie przy tym, że nauczyciel w tej przygodzie odgrywa rolę przewodnika naszego dziecka. Nie traktujcie go więc jakby był naszym lub co gorsza naszego dziecka wrogiem. Nie jest też rywalem. Który podstępem skradł nagle nasz rodzicielski autorytet. My rodzice powinniśmy, tak jak dotychczas ?robić swoje?. Dziecko nadal tak samo nas będzie potrzebowało pomimo, że będzie dla nas miało coraz mniej czasu.
    Pracujmy z dzieckiem. Bądźmy pełni optymizmu i wiary w naszą pociechę.

    10.03.2011

    #4606585

    chilli

    zamiescilam to bo gdzies tam sie z tym zgadzam.
    nie bede wnikac czy superniania/ Dorota Zawadzka jest autorytetem czy nie
    te tekst wyraża moj poglad – to my rodzice nie jestesmy gotowi na kolejne etapy naszych dzieci – poczawszy od odsmokowania, odpieluszenia, pojscia do placowek i pojscia do szkoly.

    ja nie doroslam jeszcze do samodzilenych wycieczek dziecka do sklepu :Wstyd:



    #4606586

    vieshack

    Zamieszczone przez szpilki
    zamiescilam to bo gdzies tam sie z tym zgadzam.
    nie bede wnikac czy superniania/ Dorota Zawadzka jest autorytetem czy nie
    te tekst wyraża moj poglad – to my rodzice nie jestesmy gotowi na kolejne etapy naszych dzieci – poczawszy od odsmokowania, odpieluszenia, pojscia do placowek i pojscia do szkoly.

    ja nie doroslam jeszcze do samodzilenych wycieczek dziecka do sklepu :Wstyd:

    moja chodziła sama do sklepu zanim poszła do szkoły jako 7-latka 😉
    dasz radę szpilki

    co do szkoły to w pierwszym roku zmian szkolnych nie zdecydowaliśmy się.
    niny pierwsza szkoła tak czy tak nawet dla 7-latki okazała się molochem, gdzie ciężko się odnaleźć.
    gdyby jako 6-latka trafiła do szkoły, do której dchodzi teraz – nie miałabym nic przeciwko.

    moim zdaniem dużo zalezy od konkretnej placówki, do jednej poślesz dzieciaka bez strachu, w drugiej wszystko będzie mogło się zdarzyć.

    ale ogólnie rzecz biorąc, nie widzę nic złego w 6-latku w szkole.

    #4606587

    kata

    Zamieszczone przez szpilki
    O czym NIE pisałam? O dojrzałości szkolnej rodziców.
    Rodzice mają obawy ?Moje dziecko sobie nie poradzi?, ?nie umie tylu rzeczy?, ?jest jeszcze takie malutkie?, ?nie rozumie co się wokoło niego dzieje?….
    Pytam, dlaczego nie jest samodzielne w wieku 6 lat? Dlaczego nie ma wiedzy, którą sześciolatek powinien mieć? Dlaczego boi się świata bez mamusi (lub babci)? Dlaczego nie jest pewne siebie, nie umie mówić i argumentować. Dlaczego nie potrafi tak wielu ważnych i potrzebnych rzeczy? Bo zawsze w pobliżu jest mamusia, która ubierze, nakarmi, wytrze pupę, dopilnuje, podpowie, zrobi coś za dziecko, powie jaką podjąć decyzje i nakaże coś lub czegoś zabroni.
    Rodzice martwią się jak dziecko sobie poradzi w kontakcie z dziećmi o rok młodszymi lub o rok starszymi, a jak sobie radzi w rodzinie? na podwórku? czy w domu z rodzeństwem? To przecież łatwo sprawdzić.
    Jeśli potrafiliśmy zbudować w dziecku poczucie własnej wartości i umiejętność funkcjonowania w grupie, to i w klasie sobie ono poradzi. Jeśli jest samodzielne i samoobsługowe – to nie będzie miało problemów w szkolnych realiach. Jeśli umie wyrażać swoje potrzeby i emocje, także da sobie radę. Jeśli przez pierwsze kilka lat zainwestowaliśmy nasz czas i uwagę, to pewne dziecko da sobie świetnie radę. Zakładam, że większość rodziców to wszystko zrobiła. Jeśli jednak nie wszystko lub nie jesteście pewni efektów to jeszcze nic straconego. Macie czas do września proponuję więc zacząć odrabiać zaległości już od dziś a zdążycie na pewno.
    Nasze obawy i lęki są więc nieuzasadnione, bardziej się boimy niż to warto. Czy to w ogóle ma sens, że traktujemy szkołę jakby była jakimś siedliskiem złych mocy, które tylko czekają by pochłonąć nasze niewinne i bezbronne maleństwa.
    Dla mnie szkoła to możliwości. To radość zdobywania nowych umiejętności, nowe przyjaźnie, które niekiedy przetrwają długie lata. Szkoła to początek nowej przygody i również od nas rodziców zależy czy będzie to przygoda szczęśliwa czy nie za bardzo. Pamiętajcie przy tym, że nauczyciel w tej przygodzie odgrywa rolę przewodnika naszego dziecka. Nie traktujcie go więc jakby był naszym lub co gorsza naszego dziecka wrogiem. Nie jest też rywalem. Który podstępem skradł nagle nasz rodzicielski autorytet. My rodzice powinniśmy, tak jak dotychczas ?robić swoje?. Dziecko nadal tak samo nas będzie potrzebowało pomimo, że będzie dla nas miało coraz mniej czasu.
    Pracujmy z dzieckiem. Bądźmy pełni optymizmu i wiary w naszą pociechę.

    dlatego moje dzieci duuuuużo wcześniej niż w wieku 5-6 lat wyszły/wyjdą z domu do żłobka/przedszkola, żeby się nauczyć tego wszystkiego, Dorian poszedł w wieku 2 lat i 3 miesięcy, Kryśka pójdzie we wrześniu w wieku 20 miesięcy i nie mam z tego powodu cienia wątpliwości czy wyrzutów sumienia

Postów wyświetlanych: 4 - od 1 do 4 (wszystkich: 4)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close