ta ostatnia niedziela…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 76)
  • Autor
    Wpisy
  • #80819

    mai

    Słoneczny, leniwy niedzielny poranek. 20 sierpnia. JUŻ 20 sierpnia…tylko 4 dni do terminu. Obudziłam się z mysla towarzyszaca mi ostatnio każdego ranka- i znow STRACONA 😉 noc- bez skurczy, bez oceanu wod w lozku…ech…pewnie wrzesień przywitam ze swoimi prawie 120 cm w brzusku. MAMUUUUUNIU, JESTEM SAMOLOOOTEM- codzienne ‘dzien dobry’ corcianki wyrwalo mnie z zamyslenia. AMELINKO, UWAZAJ, BRZUCH…ledwo zdążyłam ostrzec na co ona- KIEDY W KONCU TA MOJA DZIDZIA WYJDZIE Z BRZUCHA??? To pytanie zadawala ostatnio zdecydowanie najczęściej 😉 no wlasnie- KIEDY?! Od dobrych 2 tyg robiłam wszystko co mogłam żeby przytulic Inusie. Kilometrowe spacery, gorace kapiele, obrzydliwe liscie malin, zmywanie podlog na kolanach (co z moim ogromnym brzuskiem było nie lada wyzwaniem ;)), seksik, masowanie sutkow. Skurcze były- owszem- ale widac takie ‘popierdolkowe’. Coz czekałam tak dlugo, poczekam jeszcze troche. Tylko urlop mojej poloznej spędzał mi sen z powiek- chciałam rodzic wlasnie z Nia, nie z kims innym….

    Wstaliśmy, zrobiłam pyszne śniadanko i wystosowałam córkę z tata do kościoła- sama nie poszlam z powodow ‘technicznych’- wszystkie bluzki kończyły mi się w okolicach pepka co w takim miejscu zbyt stosowne by nie było ;P rozsiadlam sie na tarasowej huśtawce z kawusia i gazetka. Było cieplo, blogo i przyjemnie. Inusiek stukal z brzusia- ALO, MAMO! Głaszcząc brzuch zasnęłam.

    Po obiedzie wpadli na kawke sasiedzi. Mila pogawędkę przerwal telefon od poloznej- JAK TAM, DZIEJE SIĘ COS? Ja- COS SIĘ DZIEJE, ALE CHYBA CIAGLE ZA MALO…CHCE CIE ZOBACZYC, CZY DZIS TO MOŻLIWE? JAAAAAAAAASNE 🙂 Wstąpiła we mnie nadzieja, może cos się zacznie??? W koncu tyyyyle słyszałam o badaniu mojej poloznej…o 17 byliśmy w szpitalu. Szyjka mieciutka, ale nic poza tym- glowka ‘baletujaca’ wyyysoko, zero rozwarcia. Poczestowana zostalam masazem szyjki 😉 ODDYCHAJ MARTA, CWICZYMY POROD! A ja nawet nie wrzasnęłam ;P Leeeee, nie taki diabel straszny, takie bole mam już dawno, przyzwyczaiłam się! HAHAHA! Pośmiałyśmy się i wyszlam do meza. On do poloznej- TO CO, JESZCZE DZIS SIĘ WIDZIMY?! ZOBACZYMY, MAM NADZIEJE. Przy wyjezdzie portier do nas ze smiechem- OPLACILO SIĘ PRZYJEZDZAC NA SEKUNDE? Ja- ZOBACZYMY ZA PARE GODZIN….

    Już w drodze do domu zaczal bolec mnie brzuchol. Delikatnie, bol ciągły, nie żadne skurcze. Przy domu bolalo już zdecydowanie mocniej, ale wciaz ciagle. E, rozejdzie się pewnie po kosciach, żadne to bole porodowe…powygłupiałam się z Mesianka, ale bol nie dal o sobie zapomniec. KOCHANIE, CHYBA SIĘ ZACZYNA szepnęłam do meza. Wybraliśmy się na spacer- co by nie myśleć, co by przyspieszyc, co by pobyc z Amelia. Oddychaliśmy kampinoskim powietrzem, jedliśmy papierowki, śmialiśmy się. A bol narastal i musiałam robic przystanki co jakis czas. Wróciliśmy, zrobiłam Amelince kolacje i poszlam do kapieli. Blooooogo było…a jak wyszlam strzelilo mnie jak grom z jasnego nieba- coraz mocniej, mocniej- wyrazne skurcze skiekaly mnie po krzyzu. Ułożyliśmy Mesiaka spac i wyszliśmy na taras na lampke wina. Skurczybyki były co 10 min- piekne, wyrazne, mocne. Zadzwoniłam do poloznej- DZISIEJSZA NOC NASZA…troche łaziłam, troche netowalam zdając relacje moim Babom Sierpniowym jak bardzo boli. O 21 zadzwonila polozna- I JAK? Ja- ROZNIE- RAZ CO 4 MIN, TAZ CO 7. UMOWMY SIĘ NA 22 NA IZBIE PRZYJEC, OKI? Dopakowałam kosmetyczke, ugłaskałam Amelinie i ruszyliśmy. A deszcz lal identycznie jak 2 lata wstecz gdy jechaliśmy rodzic nasza Pierwsza Córeczkę…skurcze coraz bardziej dawaly mi się we znaki. Skurcz, chwila oddechu, skurcz, oddech- odmierzalo mój czas. Przy bramie szpitala ten sam portier- CZYLI JEDNAK OPLACILO SIĘ PRZYJEZDZAC :)))

    Na izbie przyjec 2 polozne przywitaly mnie oczami jak 5-zlotowki i cichym O BOOOOOZE…matko jedyna, Az tak tragicznie wygladam???? PANI Z BLIZNIAKAMI?! NIEEEE, JEDNA CORCIANKE PRZYJECHALAM URODZIC, HAHAHAHA. CZEKAM NA MOJA POLOZNA. JUŻ IDZIE, CZEKA NA PANIA POL GODZ…no tak, była 22.30, spóźniliśmy się…CZESC, I JAK MARTA? BOOOLI! CHODZ, ZOBACZYMY JAK SYTUCJA. Musiałam przeczekac skurcz żeby wtarabanic się na fotel. PONAD CENTYMERT ROZWARCIA DOPIERO, ALE PRZYJMUJE WAS, BO JUŻ MUSZE PODAC ANTYBIOTYK. Poczlapalismy za Nia- ta sama trasa co 2 lata temu, wszystko stanęło mi przed oczami….SALA MORELOWA JEST WASZA, ROZGOSCIE SIĘ. Weszłam i …poryczałam się. Ze wzruszenia. Ze urodzilam Mesie, ze za chwile spotka mnie ta sama, magiczna chwila. Przebrałam się w koszuline. Nieee, ta się nie nadaje- pol dupiny na wierzchu…wyciągnęłam druga- dluzsza, ale rozciecie z boku do samego biodra ;P o mamoooo, co ja wzielam???! DOBRZE JEST KOCHANIE, SEXY WYGLADASZ! HAHAHAHA!

    Przyszla polozna, podłączyła ktg. Ladne, regularne skurcze. Serduszko corcianki wybijalo piekne puk, puk, puk. Gadaliśmy, śmialiśmy się. Nawet nie zauważyłam, jak skurcze oslably. MARTA, MY TU GADU GADU, ALE RODZIC TRZEBA! OJEJUUU, SLABE SKURCZE- chwycilam się za mietolenie brodawek. Za pare minut skurcze wróciły w większym natężeniu. Boooooli! O TO CHODZI! Zlazłam na pilke, z boku na bok, gora dol, bujałam się i skakalam. Zaczęło telepac mnie z zimna- nałożyłam skarpety, szlafrok, ale i tak się trzęsłam. Było ok. 23.30 gdy się badałyśmy- 3 CM! TYLKO 3??? Zawiedziona bylam 😉 ZNIECZULENIE CHCE! ZARAZ PRZYJDZIE DOKTOR, CC SIĘ KONCZY. O MAMO, NIECH JUŻ SIĘ SKONCZY….przyszedl anestezjolog. Grzecznie usiadlam na lozku. Znieczulil skore, ale i tak- o zgrozo- czulam jak dobiera mi się do kręgosłupa…chrup- jesoooo, będę kaleka….ALA, CZEMU TAK BOLI??? POPREDNIM RAZEM WCALE NIE BOLALO….BO MUSIALAS MIEĆ ZAKLADANE POZNIEJ, KIEDY JUŻ SKURCZE BYŁY TAK MOCNE, ZE PRZYCMILY SKURCZE. ALA, ALA, ALAAAAAA! Monsz bladziutki wyszedl z sali. Oki, jest! Proszę 20 min lezec na wznak. Poczulam ciepełko i bloooogosc. Po polnocy badanie- CALE 4 CM! Przy badaniu pekl pęcherz i totalnie nas zalalo 😉 POWODZ! JEJUUUU, ILE WOD- polozna nie kryla zdziwienia. Brzuch błyskawicznie zaczal malec i mogłam wyczuc cialko coreczki. Leeeeci, leeeci, leeeeeci! KOCHANA, BASEN OLIMPIJSKI MIALAS W BRZUCHU! WODY CZYSCIUTKIE, TERAZ POWINNO POJSC PIORUNEM! Za chwile- MARTA, MAMY 5 CM! Podłączyliśmy się pod ktg, polozna ułożyła mnie na boku z wielkim recznikiem wciśniętym moooocno pod brzuch- żeby glowka schodzila. ALE NA BOKU BOLI, A NA WZNAK NIE zajęczałam. BO W TEJ POZYCJI AKCJA PEEEDZI NAPRZOD! JA ZNOW CHCE ZZO! Przyszedł lekarz- znow ciepełko i błogość. I znow na bok z recznikiem pod brzuch. Skurcze rozwalaly ktg, a ja czulam je jakby ‘przez szybe’. BĘDZIEMY POMAGAC MALUTKIEJ ZEJSC uslyszalam. Przekręciłam się na plecy. RECE NA BRZUCH I SPYCHAJ DZIECIATKO DELIKATNIE. AAAA, CZYLI TAK ‘Z CICHA PEK’ PRZEC BĘDZIEMY? TAAAK! Parlam delikatnie i czulam jak glowka przesuwa się coraz nizej. Czuje Ja, czuje moja Córeczkę coraz bliżej…spychałam malutka i myślałam tylko o tym, ze zaraz Ja przytule. Polzona zaczela mnie badac- ja ciekawska- ILE???? MARTA, KSIEGOWA JESTES, HAHAHA? JA? NIEEEE, ALE….ILE? ;p 8 CM! SUPER! MUSZE NA SIUSIU! Monsz pomogl mi się zwlec z lozka. TYLKO WRACAJCIE SZYBKO! Poszlam i….garnelo mnie dziwne uczucie. Nie dalam rady zrobic siusiu. Zajrzala Ona- MARTA, JAK TAM? NIC Z TEGO….TO WRACAMY! Na korytarzu uświadomiłam sobie- czuje parte! Wchodząc do sali oznajmilam triumfalnie- CZUJE JUŻ SKURCZE PARTE! WIEM. MUSISZ SIĘ POLOZYC, BO DALEJ MUSIMY POMAGAC GLOWCE. Ja, przeciwniczka parcia na leżąco zgodziłam się bez wahania. TAK BARDZO UFAM CI ANIELE…byłam bardzo spokojna. Radio pogoda gralo sentymentalnie, a ja czulam się bardzo bezpieczna. Była 2 w nocy. DO 2.15 MUSIMY SIĘ WYROBIC- o tej godzinie urodzilam Mesianke….NO TO SIĘ WYROBIMY! COS TY, NIE DAM RADY…… EWA, CHODZ, BĘDZIEMY RODZIC- zawołała polozna w strone dyżurki. OJEJ, MAM NADZIEJE, ZE NIE PRZYBIEGNIE TABUN LUDZI….NIE, TYLKO EWA. Weszla- usmiechnieta, ciepla Kobitka. Skuuuuurcz! To rodzimy! POPCHAJ MARTA, MOOOCNO! PIEKNIE TO ROBISZ, ODDECH! DOPCHAJ JESZCZE, WYKORZYSTAJ CALY SKURCZ! Parlam jak szalona, w ciszy, skupieniu. PIEKNIE, SUPER! JEEEEESZCZE TROCHE, WYTRZYMAJ! CZARNE WLOSIETA WIDAC! JUŻ??? NAPRAWDE??? Wyciągnęłam reke żeby Ja poczuc- jest, moja coreczka, tak blisko….MOOOCNO MARTA, JESZCZE TROSZKE! ALAAAA, BOLI załkałam. DASZ RADE JESZCZE CHWILKA, MOMENCIK! JEST GLOWKA! W NASTEPNYM SKURCZU PRZYTULISZ CORECZKE! Power we mnie wstąpił- parlam jak dzika. JEEEEST! DZIEWCZYNKA! 21 SIERPNIA, 2.10. wyśliznęła się ciepla, wilgotna, aksamitna, moja….moj SIERPNIOWY CUD. Wyciągnęłam rece- już w powietrzu chciałam Ja tulic. Przylgnęła do mnie calym cialkiem. TOTALNA MAGIA…..AMELINKO- MAMY DLA CIEBIE SIOSTRE- powtarzałam jak w transie. MALENKA INECZKA, INUSIA, INULEK. NASZ SKARB. ODDAM ZA CIEBIE CALY SWIAT….

    ps. Kasiu, mialas absolutna racie- ANIOL jest ANIOLEM

    Marta &

    #1118703

    porky

    Re: ta ostatnia niedziela…

    cudny opis 🙂

    jeszcze raz serdecznie gratuluję, Martuś 🙂

    Juleczka (12.12.04)



    #1118704

    aneta

    Re: ta ostatnia niedziela…

    Pięknie, wzruszająco to opisałaś.
    Wszystkiego Dobrego dla Was.!

    #1118705

    mirabelka79

    Re: ta ostatnia niedziela…

    Martus wszystko cudnie opisalas….lezki mi sie cisna do oczu…

    Ala i Gosia (16.12.2003)

    #1118706

    kalcz

    Re: ta ostatnia niedziela…

    Marta –
    poryczałam się przez Ciebie 😉 a na nogach mam ciarki 🙂

    Opisałaś to tak, że mam wrażenie, że byłam tam z Tobą…cieszę się, że wszystko poszło tak pięknie i że masz piękne wspomnienia. Ja te chwile zapamiętam do końca życia i napewno do końca życia będę pamiętać Anioła 😉

    Fajnie, że taka babka pomaga nam dzieci rodzić !!!

    Wszystkiego dobrego dla Was…
    Buziaki

    Janek i Franek

    #1118707

    kasiex

    Re: ta ostatnia niedziela…

    i oczy mi się spociły… 😉

    Kasia, Kuba 01.03 i Borys 06.06



    #1118708

    kejti03

    Re: ta ostatnia niedziela…

    dobra, nic nie napisze..pobeczałam się i tyle.

    Kasia&Pola (26.07.2006)

    #1118709

    teo

    Re: ta ostatnia niedziela…

    pobeczałam sie

    ehhh

    wzruszająco
    slicznie

    i wróciły moje wspomnienia sprzed 6,5 tygodni

    ILONA i

    #1118710

    k8-77

    Re: ta ostatnia niedziela…

    Pięknie.
    Martusiu, z całego serca jeszcze raz gratulacje!

    PS
    kurde, zawsze beczę przy tych opisach…

    k8, Adaś i Maja_Z_Brzucha

    #1118711

    Anonim

    Re: ta ostatnia niedziela…

    Martunia! Przepieknie to opisalas!!! Czytajac to czulam sie jakbym byla tam razem z Toba!!!
    Super, ze tak nam sie udalo!!! Porod mialas piekny! U mnie niestety nie bylo czasu na wzruszenia 🙁 Ale final finalow byl rownie cudowny! 🙂

    Agnieszka &

    http://www.dzieciaczki.prv.pl/



    #1118712

    ola2

    Re: ta ostatnia niedziela…

    popłakałam się….

    Ola, Asia (prawie 4 lata) + Filip (18.10.2006)

    #1118713

    mata-hari

    Re: ta ostatnia niedziela…

    Martuniu, cudny opis – popłakałam się. Przypomniało mi się, jak jeszcze tak całkiem niedawno rodziłam mojego kochanego Michałka. Piękne chwile. Nie mogę ………………….., ryczę………………………. .

    Niech Ci się dzieciaczki chowają zdrowo.

    Michaś 09.05.04



    #1118714

    dorotka1

    Re: ta ostatnia niedziela…

    piekny te Twoj opis i taki wzruszajacy

    gratuluje wspanialej corci!

    Szymon 10.02.03 i Michał 20.06.06

    #1118715

    effcia

    Re: ta ostatnia niedziela…

    no to mnie masz, wzruszyłam się na całego……i już nic nie powiem, tylko tyle, że Franuś też się urodził w morelowej….

    Effcia i dzieciaki

    #1118716

    Anonim

    Re: ta ostatnia niedziela…

    wzruszyłam się…. Gratuluję Ci raz jeszcze! Ech..chciałabym TO jeszcze raz przeżyć…………….

    Kaśka z Natusią (4,5 roku 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 76)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close