tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witam Dziewczyny! wiecie co? dziś a właściwie całkiem przed przed chwilą tu weszłam i chyba właśnie decyduję się zakotwiczyć tu swój strudzony statek.

Dopłynęłam tu po 18 cyklach bezowocnych starań, całym wachlarzu emocji- całej gamie odczuć, wytężonego planowania, radosnego, pełnego euforii wyczekiwania, niecierpliwienia się, niepokoju,obaw, lęku, paniki, frustracji, złości, wściekłości, buntu, rozpaczy, poddania się, wyciszania, godzenia się, cichej i pokornej postawie nadziei przeplatanej miarowo nadpływającymi i odpływającymi falami smutku i nostalgii, że chyba jednak moje życie pozostanie niestety życiem bezdzietnej kobiety, która będzie musiała inaczej wypełnić w życiu tę dramatyczną pustkę i okresami nadprzyrodzonej wręcz pewnosci i wiary oraz mobilizacji do walki, że przecież cierpliwość i wysiłek zawsze w końcu są najchojniej wynagrodzone.
Odważyłam się tu wejść z takim myśleniem o nas jako o małżeństwie chyba po raz pierwszy od kiedy pierwszym moim odruchowym działaniem po wejściu na forum było kliknięcie na dział “Starające się” bo przecież staraliśmy się przez cały ten czas, staramy dalej a jakże.
Po tych wszystkich miłych, wzmacniających i ubogacających doświadczeniach dzielenia się, niesienia i otrzymywania wsparcia od tylu fantastycznych dziewczyn, po odprawieniu wreszcie tylu fajnych, dojrzałych do macierzyństwa kobiet na dział “Oczekujące” , po stwierdzeniu wreszcie ostatnimi czasy, że jakoś już coraz mniej a obecnie to już niemal kompletnie nie pasuję do tego staraniowego grona atakiego świeżutkiego, radosnego tchnącego naiwnością i niecierpliwością- myślę, że czas się odnaleźć gdzie indziej bo tam czuję się wyobcowana.
Jakoś tak czuję, że w tamtym tak ulubionym przeze mnie dotąd dziale od wielu tygodni poruszane są już tematy,problemy, które mnie wcale nie ciekawią, nie nurtują, nie zaskakują,nie pogłębiają mojej wiedzy, wręcz drażnią swoją powszedniością.Czuję, że swoimi bólami dzielić się za bardzo tam nie powinnam, nie powinnam truć swoimi doświadczeniami świeżych umysłów tych dziewczyn nieskażonych jeszcze dzikim niepokojem o brak dziecka.
Odkrywam też, że to już jakoś nie ten przedział wiekowy, nie ten etap życia, nie ta wiatropylność- typowa dla wielu z nich łatwość zachodzenia w ciążę- one już starają się o drugie a są młodziutkie, ja za 4 dni kończę 30 i mam jedynie psiaka zamiast dziecka by kimś móc się opiekować, by do kogoś mówić pieszczotliwie jak do dziecka i dbać ponad psią miarę, by do reszty nie oszaleć.
Ale spokojnie tak nieco dramatycznie piszę a jednak teraz nie szaleję, ostatnie miesiące, tygodnie są raczej wyciszone- nauczyłam się chyba tego z czasem. Nauczę więcej gdy to jeszcze potrwa.
Jestem teraz(ale nie ręczę co będzie za chwilę,za dzień, dwa) spokojna i nieco pogodzona i potrafię to wszystko co tu bazgrzę o nocnej porze pisać z dystansem tylko przywołując w pamięci wszystkie doświadczone już stany ducha.
Tak więc jak już pisałam dziś po raz pierwszy tu weszłam ale nie tak jak kiedyś co mi się też niesłychanie rzadko zdarzało, trakując tę stronę jak widmo, jak ciekawostkę zoologiczną – przerażającą i dlatego może intrygującą do obejrzenia ale tylko obejrzenia i czmychnięcia by tak o sobie jako o być może niepłodnej- broń Boże nie pomyśleć.
Dziś weszłam tu jak swoja, jak do domu, jak wchodzi ktoś ktoś kto znajduje tu na tym dziale forum miejsce jedyne, odpowiednie dla siebie.Pozostanę tu jeśli pozwolicie mi się trochę ogrzać w Waszym milym towarzystwie.Może znajdę siłę, więcej siły by szukać dalej by odkrywać inne oprócz tych znanych mi przyczyny. Jak dotąd wysoka hyperprolaktynemia leczona u obojga od lutego bromergonem, po drodze u mnie leczenie torbieli, bardzo, bardzo kiepskie nasienie męża.Tyle wystarczy choć wiem, że wiele z was boryka się bez szemrania z wieloma innymi poważniejszymi problemami zdrowotnymi.
Przygarnijcie mnie i niech wierzę, że bycie tu nie jest jednocześnie kapitulacją, poddaniem się lecz właśnie podjętą poważniej walką.

Mój mąż jak mu właśnie oświadczyłam, że chyba tu zakotwiczę stwierdził: “A nie za drastyczny krok stosujesz? Niepłodność?”
Tak,…. to co przeżywamy chyba tak się właśnie niestety nazywa… Niestety…ale wierzę, że to cierpienie się niedługo skończy. Od przyszłego cyklu ginka wreszcie włącza mi stymulację owulacji clostobelgytem- szczerze mówiąc nie pokładam w tym wielkich nadziei ale to jakiś krok naprzod, coś się ruszy po wielu miesiącach, męża wypycham wreszcie z wynikami do androloga- po 5 miesiącach wypychania w końcu przewalczyłam by przestał stawiać opór i tam się udał z wizytą.

Pozdrawiam Was wszystkie. Z góry przepraszam za moją nieznośną przeciagłą pisaninę- jakoś mi trudno pisać krócej i zwięźlej. Kasia

Edited by Kasiejka on 2006/11/19 11:24.

102 odpowiedzi na pytanie: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

lea Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Pieknie to wszystko napisalas…

I oczywiscie, ze bycie tu, to nie poddanie, sie, wrecz przeciwnie!
Sciskam kciuki za ten Twoj kolejny cykl.

Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

…. dawno nie widziałam tak długiego posta, ale powiem szczerze piszesz bardzo ładnie i sczerze, każda z nas chyba przeżywała takie właśnie emocje. Ja też kiedyś byłam na kąciku “starające sie” ale z wielką ulgą w pewnym momencie zapoczątkowanym przez Gablysię przeszłam do tego kącika. Kasiu ściskam Ci łapkę na przywitanie i wiem, po prostu wiem to że będzie Ci tu dobrze, bo każda z nas tutaj jest wspaniałą kobietką, która dokładnie wie co znaczy niepłodność i co znaczy walka o dziecko o to aby być rodzicem.

Kasieńko, pytaj ile wlezie, o wszystko co Cię nurtuje i mam nadzieję że już wkrótce zobaczysz swoje szczeście w postaci 2 kreseczek.

Buziaczki

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Chyba wszystkie zaczynałyśmy od “starających”.
To ,że trafiłaś na ten kącik wcale nie oznacza jakiegoś poddania się-wręcz przeciwnie ja traktuję to jako pewnego rodzaju poczatek walki.Musiałam sobie najpierw uświadomić ,że mam problem z niepłodnością ,oswoić się z tym.Teraz nie wiem ,co zrobiłabym bez dziewczyn z tego kącika.
Kasiejko ,mocno zaciskam kciuki i wierzę ,że szybciutko znajdziesz swoją fasolkę.

Sylwia
przed HSC…

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Tak Lea-przyznam, że jakoś już mi lepiej, że się tu znalazłam. Jakoś tak adekwatniej mi tu jest wchodzić. W dodatku tak ciepło tu na tym dziale jak tak czytam rózniste wypowiedzi i wzajemne wspieranie się i kibicowanie sobie dziewczyn. Fajne miejsce parę nicków jak Twój i Bambamka w pewnym momencie mi znikło na Starających się- bo dobrze kojarzę Wasze nicki i tak sobie pomyślałam pozachodziły w ciążę i nawet nie raczyły nas o tym radośnie poinformować 😉 i co wczoraj z wielkim zdziwieniem w oczach odkrywam, że tu spryciule się zaszyłyście. Ale heca!
Czuję się nieco tak jakbym zawędrowała do nieba i tam zobaczyła witających mnie i oczekujących wszystkich, których znałam i lubiłam za życiaa potem odeszli. Ha,ha, ha takie swobodne skojarzenie. Mam metaforyczne usposobienie jak widać.Nie recze za siebie- długo i patetycznie piszę.Ale miło, że trawicie ten styl. Uśmiecham się:)Kasia

Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

no to mamy poetkę na w naszym kąciku Kasiejka badź sobą i już!!! Ja Cię witam w naszym “niebie”

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

No właśnie i tu Cię widzę Bambamku- zawsze Twój nick kojarzył mi się z taką skaczacą, radosną piłeczką.Zabawny i sympatyczny. Tak pamiętam ten moment gdy Gablysia zaproponowała zajrzenie na ten dział dla dłużej starajacych się. Musiał być to dla Ciebie wtedy inny etap niż dla mnie- byłaś już dojrzałą emocjonalnie starającą się- bo to wszystko co przeżywamy a Wy będące tu dłużej szczególnie(hylę przed Wami czoła- jesteście Wielkie Kobiety), taki etap jaki ja osiągnęłam dopiero teraz bo mniezaproszenie wtedy jeszcze przestraszyło i za chiny ludowe nie chciałam tu wchodzić.
Jak widzisz piszę długo ale miło, że szczerość moja została wyłapana i doceniona- chyba jestem zbyt ekstrawertyczna by nie pisać o swoich odczuciach i emocjach. Ile ich było tylko w tym roku, Boże kochany- współczuję i podziwiam wytrzymałość psychiczną mojego męża.On to wszystko tak z dystansem bierze, tak na chłodno i rozumnie- ja nie potrafię. Mój dystans nie istnieje- no może teraz go nieco z trudem wypracowałam ale wszystko co mnie otacza- a tyczy się dziecka w jakiejkolwiek formie czy postaci- czyjaś wypowiedż, jakiś obrazek w telewizji, scena z matką i dzieckiem wypatrzona na ulicy coś zawsze we mnie wewnętrznie powodują, coś się tam w środku zaczyna kłębić, buzować , jakieś myśli i wnioski płyną przez moją głowę.

Tak, zgadłaś i wyczułaś świetnie mam chyba mnóstwo niedomówień,i pytań- muszę je tylko określićdokładnie i zmaterializowac w umyśle, mnóstwo jest ścieżek, których nie znam- działań których nie podjęłam bo za ciemno mi jeszcze- nikt mi tego nie oświetlił, żaden lekarz i nie wiem czy to dobry kierunek i trop, czy tędy, czy tamtędy dojść do macierzyństwa. Przekonałam się, że do części lekarzy częściej trzeba chodzić z gotową, opracowaną przez siebie bezbłędnie diagnozą i wręcz propozycją działań, badań, dokonanym wyborem leków niż z pytaniem ” i co teraz?”.
Za dużo musi w dzisiejszych czasach wiedzieć, rozumieć, wywalczyć kobieta, która chce mieć zbyt długo już wyczekiwane dziecko. Musi mieć profesurę w garści i pełną świadomość całej tej funkcjonującej machiny medycznej opartej na czerpaniu zysków z jej życiowego dramatu. Ile kasy ja i mąż już wydaliśmy a ile wydamy to wolę nie myśleć. Póki co cieszę się, że zaświeciło mi takie mocne światło i jakoś tak przestało być mroczno. Pozdrawiam sympatycznie. K.

Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kasiu,

zastanawia mnie, jaki jest Wasz plan? Mąż ma słabe nasienie, jak słabe? A skoro ma słabe nasienie to czy nie zastanawiacie się nad IUI? Gdzie sie leczysz? Czy w klinice niepłodności, czy u zwykłego ginekologa?

lea Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Rzeczywiscie – skojarzenie oryginalne… 😉
Ale wiesz co, ciesze sie, ze czujesz jakis nowy etap i ze jest on przyjety przez Ciebie z takim pozytywnym nastawieniem. I to najwazniejsze!

A ja w ogole malo i na starajacych, i tu, nie wpisuje sie w zadne rankingi i generalnie troche klody pod nogi caly czas. Nie traktowalam siebie jak starajacej przez dlugi czas – choc nia bylam. Po prostu na ogol wolalam nie myslec. Ale w sumie jestem – i tu, i tam, i kibicuje, i na swoja odmiane losu tez licze.

zabulijka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kochana!! Czytam Cie od dawna, bo po pierwsze zawsze bardzo ladnie piszesz, a po drugie bije od Ciebie takim cieplem.
U Weteranek jest naprawde milo, i to wcale nie jest kapitulacja – moj maz caly czas sie ze mnie naigrawal, ze udaje nieplodna, a w rzeczywistosci problemu nie ma. Faceci po prostu inaczej przezywaja ojcostwo, nie tak doglebnie, biologicznie i u samych podstaw jestestwa.
Witaj – i spiesz sie do nas, mam weterankowych!! Mam nadzieje, ze nie taka daleka droga juz przed Toba!
Moooocno pozdrawiam
G.

Bartus maly cud

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Na razie mój plan jest taki doprowadzić w tym lub przyszłym tyg. męża do androloga. Ta cała nasienna batalia trwa już ponad rok. W końcu się poddal bo jestem do bólu upierdliwa. Jak ja z nim walczyłam- on ma po prostu do tej kwestii potworny psychiczny opór. Badanie nasienia wykonał, na razie tak ogólnie- nie było łatwo, na szybko powiem, że jest kiepskie bardzo ale może się nie znam na stopniu znanej Wam kiepskości. Napiszę w najbliższym czasie jak znajde wyniki(zaraz wybywamy z domu:).Ogólnie to myślę, ze właśnie w tym jest przyczyna. Zbyt wysoką u męża 17 krotnie prolaktynę leczy od niemal roku bromkiem, podobnie ja swoja 11 krotnie wyższą też rozpoczynając w tym samym czasie(obydwa wyniki i odkrycia to zasługa mojego i tylko mojego drążenia) powoli zaczyna być co do poziomu prolaktyny pewnie dobrze-inne hormony w porządku były jakiś czas temu, lekarka na razie nie kazała kontrolować do jakiego poziomu spadła prolaktyna nie widząc w tym sensu gdyż najwcześniej możemy oboje odstawić bromergon koło marca przyszłego roku- wynik musi się, ustabilizować i utwierdzić na prawidłowym poziomie.
Niepokoi mnienaprawdę głównie to jego nasienie, które cudem chyba możemy tylko polepszyć przy jego zapracowanym, stresującym od 7.00- 23.30 nie do zmiany praktycznie stylu życia gdy chce pracować nadal w zawodzie, który kocha- zawodzie projektanta instalacji. Jego życie to ciągła pozycja siedząca przed kompem lub za kierownicą. Praktycznie 15 minut dziennie góra to najwięcej jego fizycznego ruchu. Nie jestem w stanie na to kompletnie wpłynąć- batalie o to wiodę ale sama widzę, że to trudne w jego przypadku.
Przyznam i chciałabym być w tym zrozumiana i zaakceptowana przez Was, że na inseminację ani in vitro się nie cchę zgodzić z powodu przekonań religijnych.Po prostu nie przeskoczę tego we mnie. Mówię tak teraz, być może stopień mojej determinacji osiągnie maksimum ale i wtedy mam nadzieję, że wybiorę jednak inną drogę do macierzyństwa. Zgodze się natomiast jeśli się nie będzie długo udawać na adopcję choć muszę to przepracować psychicznie gdyż na razie mnie to po prostu przerasta.
Ja jak na razie jestem z sobą na bieżąco- bromek biorę,owulację chyba mam zawsze bo zawsze mam skok tempki i różnice w śluzie i ginka widzi tam zawsze jakieś pęchęrzyki(nie wiem czy pękają ale chyba tak), miesiączki mam regularne,torbiel kilkumiesięcznie wychodowana po zapaleniu przydatków grożąca mi na poważnie laparoskopią samoistnie zniknęła, teraz stymulacja clo w kolejnych na razie dwóch cyklach.Mam podobno piękną książkową macicę i endometrium i wyglądają one jak świeżo zdjęte z taśmy produkcyjnej ale co z tego jak wciąż pusta i nadal płacząca miesiąc w miesiąc krwawymi łzami ta moja żałosna macica;) śCISKAM. K.

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Aleś mnie utaplała w miodku- jest mi teraz tak błogo i tak miło, że siedzę i się głupawo szczerzę do kompa. Dzięki za wszystkie ciepłe słowa:)))))) Buziaki soczyste ale i aseptyczne. K.

Edited by Kasiejka on 2006/11/19 13:00.

zabulijka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

no i tak powinno byc z tymi forami, nie ;-))
a co do buziakow, zapomnialam o aseptycznosci, bo moj maly cud stal sie jedna wielka slinianka, bueeee. Teraz zaden buziak mi nie grozny hihihi

Bartus maly cud

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Tak Agg oswajanie przychodzi zawsze w etapach-nie wiem czy u mnie to długo czy krótko te 18 miesięcy płynięcia tu, wcześniej 8 miesięcy czekania na to,kiedy to już możemy zacząć się starać- to już trochę tego czasu upłynęło w sumie i wiele etapów przeżyłam choć pewnie ejszcze kilka innych przeżyłam. Na żaden etap nie czekam jednak tak jak na etap chodzenia z krągłym pięknym brzuszkiem(choć pewnie wtedy będę marudzić jak to ja mam w naturze)i czucia fikan i kopniaków maluszka no a potem ten mozolny dlugotrwały etap uczenia się wszystkiego o świecie na nowo, ciekawiej niż to było w szkole- namacalnie bo razem z dzieckiem. Pozapominało mi się wszystkich tych szkolnych pierdółek geograficzno, biologiczno,fizyczno, matematycznych przydałoby się by mnie ktoś do tego odświeżenia sobie wiedzy zdopingował a takim dopingiem jest zawsze dziecko. Wspaniale było by trzymać je za rękę i pokazywać te wszystkie zwyczajne nadzwyczajne rzeczy- to czyni wszystko co tak oklepane nowym, świeżym, ciekawym.
Jako pedagog powiem, że:
nasze dzieci są niezwykłymi nauczycielami, nie my lecz one nimi są. Najpierw uczą nas anielskiej cierpliwości w oczekiwaniu na ich pojawienie się a potem to uczą nas już naprawdę wszystkiego po kolei jak leci…

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kasiejka witaj i zmykaj choć lubię Cię czytać życze aby pojawiły się efekty zbijania prl……powodzenia
Lea Ciebie też witamy

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ło matko! aleś mną w pierwszych 3 słowach wstrząsnęła- myślalam, w pierwszym ulamku sekundy, że jestem Twoim zdanie bleeee i nie chcesz mnie tu… ale rzeczywiście tu na tym dziale nic milszego jedna drugiej nie może po prostu powiedzieć jak tylko ” zmykaj”.Dzięki chcę pogalopować na oczekujące ale na razie tylko z zazdrością tam czasem wchodzę. 3 maj się ciepło.K.

gablysia Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witaj Kasiu, piszesz najdłuższe posty na tym forum…. . Czuj sie tu jak w domu, ale nie bądź tu za dlugo, bo każdej z Was i Nas dom jest wyżej o wiele wyżej.

Tak na marginesie, przyczyny za wysokiej prolaktyny u mężczyzn trza by poszukać, bo to sie z nikąd nie bierze. Ale jak go w końcu wygnasz do androloga to on to pewnie tez zauważy.

Pozdrawiam serdecznie.

Gabi i Dziuńki

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witaj Kasiu!
Jestem pewna, że nigdy nie poczujesz się tutaj wyobcowana, nie na miejscu, nieciekawie. To nasze “zoo” jest bardzo osobliwe i przypadnie Ci do gustu.
Życzę Ci szybkiego ujrzenia II tłustych, cudownych krech!

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

iza jakie zoo? co Ty dzisiaj wygadujesz? piłaś?

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kaja daj spokój, przecież my jesteśmy jak okazy z zoo
Mnie to wcale nie przeszkadza hi hi hi

rrenya z Nutką

vievioorka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kasiejko żebyś ty wiedziała jak ja długo odsuwałam od siebie tą myśl, że jednak nie ten kącik sobie wybrałam i zamiast na Starających się powinnam być na Niepłodności
Wiedziałam, że mamy problem, leczyłam się ale nie chciałam tu siedzieć, poza tym tu wtedy było strasznie pusto i smutno. Ten kącik kojarzył mi się z otwarciem ostatniej furtki i przygotowaniami do ICSI.
Teraz jednak kiedy wróciłam do starań prawie wcale nie zaglądam na Starające się bo dosłownie szlag mnie trafia jak czytam posty “nie udało mi już drugi raz! czy powinnam się leczyć?”
A tu cicho, miło, spokojnie, nie ma tego pośpiechu bo my już przyzwyczaiłyśmy się do czekania
Tu znajdziesz wszystko…. rękaw do wypłakania i kopniaka “na zapęd” ( hi hi w tym ostatnim to się specjalizuje się od pewnego czasu Iza , pewnie kochana niedługo będę takowego potrzebać więc się zgłoszę)
Czuj się jak u siebie, zachodź w ciążę, urodź dziecko i siedź tu z nami…. bo stąd się nie odchodzi…. nieważne od statusu…..

A piszesz ładnie, bardzo miło poczytać

Buziole
rrenya z Nutką

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

oj Iza tak ! ale Bambamek też a jak Natusia wpadnie, ta to kopnąć potrafi!

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Rrenja-fajnie mi zareklamowałaś to miejsce- kumam i czuję co chcesz, co chcecie mi powiedzieć o tym dziale- tak mnie oprowadzacie po atmosferzete tego zakątka i wiem, że mogę do tu być sobą nawet z tak niznośnie długimi postami, haha.

Dlaczego ja dopiero teraz tu zaczęłam zaglądać??? Sama nie mogę tego pojąć i nie mogę pojąć(choć moja filozofia jest taka, że nic nie dzieje się w życiu przez przypadek- doświadczyłam tego na tysiąc sposobów) tego jednego ułamka sekundy kiedy się na to zdecydowałam bo przecież nic się takiego specyficznego w tamtym momencie nie stało, nic szczególnego nie skłoniło nagle by tu wejść.
Nie pisałam tego Rrenju bo nie chciałam urazić niektórych dziewczyn stamtąd ale dokładnie tak jak mówisz kochana szlag mnie trafia jak czytam ostatnio co niektore posty na Starających się. Nie mogę nad tym zapanować. Czasem myślę może po prostu zgorzknialam. Wiem, że tak nie powinnam bo każdy ma prawo przeżywać wszystko tak jak ja, jak my tu wtedy etapami, nie moż na odbierać tym dziewczynom tego prawa.Wiele z nich na pewno niejedno już przeszło niekoniecznie takiego jak ja. To ja, wiele z nas na początku starań.Mimo wszystko mam taki odruch, że czytam te niektore niepokorne posty “z otwartym scyzorykiem”i moze te starsze też tak czytaja bo jakoś nowych postów i odpowiedzi na wątki od kilku miesięcy przybywa jak na lekarstwo. Chyba tam zaraz się udam na ten dział i naiszę “ściągajcie na niepłodność, te które szlag tu jasny trafia.

A co do tego co napisałaś mając już dzieciątko, że tu się wraca niezależnie od wydarzeń-cieszy mnie to, że pewnie i ja tego doświadczę.W takie miejsca gdzie ludzie są autentyczni, zatroskani o siebie nawzajem chce się wracać i być.Mało takich miejsc.
Buziole ole’ ! Kasia

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Przechodzę teraz mega “zespół napięcia” ,więc gdyby któraś potrzebowałą kopniaka , to ja bardzo chętnie .

Sylwia

monika3r Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witaj Kasiu! Wiedziałam, że Ci sie tu spodoba! Nie ma tu zbędnej „paniki” i histerii, jest za to wiara, niegasnąca nadzieja i szczere łzy szczęścia w oczach foremek, gdy którejś się uda i zdarza się ten wyczekany cud, a nie „formalność”(ups, chyba też gorycz przemawia przeze mnie).
Są tez specjalistki od podnoszenia na duchu (niekiedy groźbą rękoczynów :)) , ale tylko w wyjątkowych sytuacjach).
Pozdrawiam Cię gorąco!

Monika
Kiedyś się zdarzy to, co stać się nie może!

suminka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witaj Kasiu u w naszym kąciuku. Dziewczyny Ci juz łądnie ubrały w słowa co każda z nas czuje.

ps. Piszesz bardzo fajne posty

Suminka
IUI 3:0
ICSI 1:0

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Mnie też nie a nawet jestem dumna, żem taki okaz

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Syluś ja też mam “zespół napięcia” jesteśmy niemalże w identycznym dc

Rrenyu ja służę “kopniakami” no taaak… nie dość, że “przeklinaczka” to jeszcze sadystka

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Tak ,zdecydowanie dziwna z nas drużyna .Ty przeklinaczka i sadystka ,ja sadystka i alkoholiczka ,jak dodamy do tego różnego rodzaju schizy to robi sie niezły bigos .

Sylwia

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ja uwielbiam bigos! I chyba sobie ugotuję trochę A może masz Syluś jakąś choćby malusią schizę, bo cykl się kończy, może @ nie przylezie

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

No pewnie ,że mam !!! W tym miesiącu jakoś bardziej niż zwykle bolą mnie piersi ,więc to na pewno TO .
A jeśli chodzi o bigos ,to jadłam w niedzielę u mamusi-PYCHOTA .Tyle ,że w naszym kąciku taki bigosik powinno gotować się nie z grzybkami ,a z morelami .

Sylwia

nerinka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witam Cię Kasiu bardzo serdecznie.
Jestem pewna że Twój statek dobił do odpowiedniego portu.

Nerinka

ps.ładnie piszesz 🙂

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Ale mi narobiłaś smaku!!! wrrrr
I wiesz co Ci powiem? że ja w tym cyklu też mam jakieś takie bolące piersi, kłuło mnie w prawym boku (tam miałam owu). Tfu!!! już się nie nakręcam, bo zwariuję (jakby miało mi coś pomóc hihihi)

kasiejka Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Oh Gablysiu- mam świadomość, że piszę właśnie do największej SZYCHY na tym forum, haha. Skoro piszesz, że ja produkuję najdłuższe posty, a wiesz pewnego dnia z niepokojem nawet to dostrzegłam:) to i ja mogę Ci taką szczerą ocenę wystawić:))). Wiem ile przeszłaś, śledziłam na bieżąco Twoją całą historię…….Ryczałam czytając Twoje posty, teraz ciesząc się widzę, że weszłaś chyba w najpiękniejszy okres swojego życia. Wiem problemy nowe są nawet kiedy spełnią się nasze marzenia, ciągle na bieżąco coś nas doświadcza może i Ty takie w tej chwili masz- nie chcę nagle upraszczać Twojego życia. Jednak czytając o Twoich przeżyciach, o cierpieniu, o takiej ponadwyobrażalnej sile wewnętrznej kruchej przecież kobiety zaraz przychodzi mi na myśl ta sentencja: “wiemy tyle o nas ile nas doświadczono”.

Gablysiu wspieraj mnie tak jak robiłaś to dotąd czasem łagodnie tak jak potrafisz a czasem jak to parę razy odwołalaś się do takiej metody :bez rozczulania i pieszczenia się ku mobilizacji, ku wzięciu się w garść,co miało w tej walce swoje znaczenie i ustawiało mi psychikę na pozytywne podejście niemazanie się lecz działanie.
Co do sugestii, którą wyraziłaś to, rzeczywiście wciąż się zastanawiam czy fakt, że mój mąż mial tak wysoki poziom prolaktyny po obciążeniu- 17 krotny wzrost, fakt, że niezwykle często i intensywnie boli go głowa(to jak mówiłam częściowo wpływ ślęczenia przed kompem, nieaktywnego trybu życia i nieregularnego jedzenia ale czy tylko…to pytanie mnie wciąż gnębi i bardzo często wskutek tego łyka pyralginę, a nawet silniejsze leki migrenowe bo ma wtedy 3 dniówki) czy to nie jest jakaś przyczyna głębsza neurologiczna- na przykład mikrogruczolak przysadki lub coś gorszego. Niestety nie jestem w stanie wywalczyć u mojego kochannego oportunisty jednocześnie wizyty u endokrynologa, androloga i neurologa choć chcaiłabym wysłac go na rezonans, bo zawsze to walka kilkuiesięczna o poszczególnego specjalistę i nie mam czasem sił i tracę kontrolę nad sobą i wrzeszczę jak dzika na niego, żeby też trochę mi pomógł w tej batalii a on biedaczek się dziwi i potrafi odczuć to jako niesprawiedliwość i okrucieństwo z mojej strony i mówi z żalem:” jak to nie robię nic dla dziecka?- 10 miesięcy łykam bromergon tak jak kazałaś, od roku nie biorę do ust alkoholu ani piwa,ani coli noszę te bokserki jak prosiłaś, ruszam się przecież idąc na spacer z psem(z tego jego chodzenia to wychodzi góra, góra 15 minut dziennie), nie mówiąc o tym ile w ciągu dnia robię działając w pracy- to tez ruch. I widzę, że to wszystko na moja prośbę nauczył się robić wytrwale i bez bycia sprawdzanym w końcu też z raz odwiedził neurologa po tym jak potworny ból głowy został uwieńczony dwukrotnym przyjazdem karetki w nocy – diagnoza pobieżna migrena też dzięki tamtej neurolog poszedł zrobić to badanie prolaktyny, pobraliśmy nasienie, teraz z wielkim oporem ma iść do adrologa i mówi, że naprawdę chce dziecka i rzeczywiście lubi dzieci, traktuje je czule ale nie może zrozumieć, że kobieta w tym samym czasie starań dokonuje tytanicznej pracy, szuka przyczyn, staje na uszach by się jak najwięcej dowiedzieć w jak najszybszym czasie, nie przestawac działac- nasz kobiecy biologiczny czas jest zbyt cenny, oddaje litry krwii,rozbiera się jakby tak zsumować przed armią wpatrzonych w jej krocze lekarzy, łyka rozmaite pigułki, które wprawiaja jej ciało coraz to w inne stany samopoczucia psycho-fizycznego i powodujące skutki uboczne, robi jeszcze tysiąc innych rzeczy i nie marudzi, nie wierzga, nie trzeba jej przeciągać jak zwłok od jednego spechjalisty do drugiego- sama wszędzie polezie i nawet tam gdzie nie potrzeba bo ma cel i zrobi wszystko dla tego celu, podda się najwiekszym niedogodnościom, upokorzeniom, bólom fizycznym i psychicznym obciążeniom- bo wie, że chce mieć dziecko, że dla faktu by utulić je wreszcie w ramionach i spojrzeć w tę maleńka twarz, w te oczy zrobi wszystko.

Dlaczego nas tak nazbyt hojnie obdarowano zaangażowaniem we wszystko co dla nas ważne???A mężczyźni są o tyle bardziej zdystansowani- chcą mieć dzieci, pragną ich, palnują, coś nawet robią w naszym interesie by były ale nie oszaleją gdy ich nie będzie. Nie mówię, że wszyscy tacy są ale wielu, wielu.
Tak….., mam takich pytań związanych z sprawiedliwością, z sensem cierpienia i niespełniania się pragnień zwłaszcza do Boga wiele, i choć Mu otwarcie i bez żenady mówię co o tym wszystkim sądzę tak naprawdę, choć mnie to czasem oburza to trzymam z Nim sztamę- mimo wszystko ufam bo wiem, że to czekanie ma jakiś sens(dotąd zawsze w moim życiu miało) i widzę oczami wyobraźni ,że jestem niestety jak takaaa żabaaa, która widzi tylko to co może widzieć ze swojej obniżonej do granic możliwości perspektywy postrzegania a On patrzy na nasze życie z perspektywy orła lecącego wysoko, wysoko nad żabą- dostrzegającego wszystkie konsekwecje kolejnych jej posunieć i skoków, jej decyzji w ktora stronę się kierować wie dlaczego w tym momencie żabie się nie udaje i wie co żaba powinna zrobić by osiągnęła swój cel.
Fajne jest to, że działa przez ludzi- dowiedziałam się przez te niemal dwa lata bycia na forum od wielu z Was więcej i postąpiłam w odkryciach naprzód dużo dalej niżbym osiagnęła polegając na determinacji w mojej sprawie i zaangażowaniu lekarzy. Przytulam i ściskam. K.
Skąd mi się ta żaba nagle wzięła? O naprawdę niedługo tu ogród zoologiczny u Was stworzę.:))))K.

Edited by Kasiejka on 2006/11/21 20:00.

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Kasiejko, świetna osoba nam się tu wyłania z takich postów od serca.
Myślę, że wspaniale dziewczyny, ktora tu spotkasz (i wierzę, że wszystkie “w przelocie”, w drodze na “kiedy dziecko już jest”) pomogą Ci przetrwać ten trudny okres…
Uwierz mi, że stąd jest szansa się wyrwać, ale atmosfera jest tu tak ciepla, że wraca się tu choć na chwile zajrzeć w znajome kąty…

[Zobacz stronę]

Kamelia z Michałkiem 14.08.2003 i marcową pijawką

lea Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Hm… uffff to ja juz nie pisze najdluzszych 😉

aqq Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

No to Izuś łączę się z Tobą w bólu

Sylwia

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

Witaj
Ja co prawda na to forum wracam narazie “jedną nogą” ale czuje sie wteranką jak diabli…
Wszystkie chyba tutaj Dziewczyny są mi bliskie w ten czy w inny sposób. Niektóre “kopały mnie w d…” jak trzeba było inne wirtualnie przytulały gdy lałam łzy….. i mogłabym tak wymieniać i wymieniać, ale nie potrafię tak łądnie pisać jak TY:)

To jest bardzo specyficzne miejsce, tu nikt nie zagaje “głupich i banalnych” pytań (jak dla nas doswiadczonych w temacie)
Tutaj są tylko autentyczne i szczere reakcje, tylko prawdziwe radości i smutki i……ta wiara…co czyni cuda.
To jest niesamowite miejsce, tu nie zachodzi sie w ciąże ot tak po prostu… tutaj zdarzają sie cuda…………
Aj rozmarzyłam sie:)
Pamiętam jak kiedyś jeszcze na “starających się” ktoś nazwał mnie wtereanką….to było dla mnie straszne. Pomyślałam ze jestem tam już za długo, że nie pasuję do tych wszystkich dziewczyn, uświadomiłam wtedy sobie ze ja juz sie nie staram, że ja już leczę się z tej sytrasznej choroby jaką jest niepłodność……to nie było miłę uczucie, ale to co potem sie stało to wsparcie jakie sie (tam a teraz tu) od doświadczonych dziewczyn otrzymało dało takiego kopa….
Ojej ale sie roizpisałam a to miało być tylko serdeczne przywitanie.:)

Czuj sie tu dobrze, bo to miejsce “wybranych” tu mnie ma ludzi z przypadku…..tu są takie kobiety które chyba jeszcze bardziej niż inne doceniają dar życia….
Pozdrawiam
p.s
I ostatnio zasłyszane a jakże pasujące do kącika:
“Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same!!!!

Piotr

kaja26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

ale pięknie, Zuzanna, Kasiejka pięknie napisane……….
tylko jakieś dwie baby spłycają ten wątek jakimiś niby objawami!

zuzanna Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

“niby objawami” hahahhaha
jakie tam niby:)
a “splycajcie” sobie ile chcecie jesli to ma dać EFEKT wiadomy!!!!!!!!!!!!!:)

Piotr

iza2307 Dodane ponad rok temu,

Re: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara

no, chociaż ktoś miły na tym forum
buziaki!

Znasz odpowiedź na pytanie: tak to chyba miejsce dla mnie- nowa/stara?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

STRATA DZIECKA
Czy jest jeszcze jakaś nadzieja?
Witam!! Duzo sie naczytałem ostatnio o poronieniach. Ostatnio moja dziewczyna zaszła w nieplanowaną ciążę (Mamy 18 lat). Mimo to cieszyliśmy sie z dziecka. W czasie pierwszego USG lekarz wykrył jakies uszkodzenie
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Przeziębienie w ciąży
Czy mogę być w ciąży, jeżeli na samym początku planowania dziecka "coś mnie brało" ? (to nawet nie było przeziębienie). Nie brałam żadnych leków oprócz wit. C i przeszło
Czytaj dalej