tak trudno o tym pisać

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #14453

    kicia1

    koniec starań mój mąz w najblizszych 2 latach nie chce dziecka !! jestem załamana jak mogłam wyjść za takiego samoluba !!

    #215478

    agahh

    Re: tak trudno o tym pisać

    Moze tak ze zlosci powiedzial.Moj ostatnio jak sie pogryzlam to mi powiedzial,,ze po co mi dziecko,przeciez sobie rady nie dam skoro teraz rady juz nie daje z praca i z mieszkaniem.I jakby go ktos w tym momencie sobie posluchal toby naprawde pomyslal-biedny chlop.A prawda jest taka,ze chce mnie urazic i zawsze znajdzie odpowiednie slowa.Naszczescie potem przeprasza i bierze smieci(nawet prawie pusta torebke)i wynosi zeby mi pokazac,ze mi troszke pomaga.Nie martw sie.Napewno mu przejdzie:)))



    #215479

    kicia1

    Re: tak trudno o tym pisać

    wiesz moze masz racje opowiem ci jak było ja mam 22 lata on 26 jestem na III roku studiów dom mamy na wykończeniu tzn tak na zime lub następną wiosne moze uda nam sie wprowadzić! teraz mieszkamy u rodziców i mój mą twierdzi ze po co bedziemy ładowac sie z dzieckiem do rodziców skoro możemy poczekac i juz na swoim mieszkac razem z dzieckiem ale ja juz zwariowałam normalnie jakas obsesja tak bardzo pragne dziecka!!

    #215480

    agahh

    Re: tak trudno o tym pisać

    Czasem faceci chca miec dziecko ale boja sie odpowiedzialnosci,czy sprawdza sie jako ojcowie,czy srodki finansowe wystarcza itd.Oni chca dziecka ale tak naprawde maja przed tym panike.Oczywiscie nie wszyscy.Moj np.chce miec dzieci ale nic w tym kierunku nie robi.Obiecal mi,ze bedziemy sie starac bo od jakiegos czasu ja mam znow ta ogromna chec posiadania dzidzi i nic sie nie dzieje.Wczoraj wymigal sie biegunka.(Mial ja ale taka zdrowa jak ja nazywam,bez bolu zadnego).On tej checi nie rozumie bo to nie jego organizm.A najbardziej podnosi mi sie cisnienie gdy jedziemy do jego rodzicow gdzie w weekend jest corka siostry.Jak jej nie widzi dwa tygodnie to juz taki steskniony.Zawsze musi miec cos dla niej i zawsze pytania co tam u Eleni itd.Nie powiem ,ze ja tej dziewuszki nie lubie.Jest slodka.Nie moge tylko przelewac ciagle uczuc na nie moje dziecko tylko chce miec wkoncu swoje lub wiedziec dlaczego tak dlugo nic sie u nas nie dzieje.Ja na razie nie moge isc do lekarza ale on tak.Mowie mu zrob termin a ja zawioze probke.Itd,itd.Takze nie martw sie,nie poddawaj sie i rob swoje.

    #215481

    kicia1

    Re: tak trudno o tym pisać

    wiesz ty chyba masz racje dzieki pozdrawiam monika

    #215482

    katrin

    Re: tak trudno o tym pisać

    Witam
    widzę że nie tylko mój mąż ostatnio stracił chęć posiadania dzieci, choc mamy juz swoje mieszkanko to nadal mieszakmy u jego matki, mąż twierdzi że poczekamy troche aż sie polepszy nam, ja wam powiem nie traćcie nadzieji, ja miałam dwa dni totalnej zalamki, po tym jak najlepsza koleżanka zadzwoniła i oświadczyła że niespodziewanie oczekuje dziecka, wyłam uwiezycie cały wieczór, to pracy poszlam zapłakana, ale nie dalam za wygraną, codziennie o tym mówię, pokazuje mu nasze forum, żeby tylko sie przekonał,że starać w naszym wypadku się należy cały czas bez oprów, i narazie – o dziwo- nic więcej z siebie nie wykrztusil, dalej rozmawiamy wieczorami o dziecku.I cieszę sie że jednak my kobiety mamy dar przekonywania, spróbujcie, nie dajcie za wygraną.
    Pozdrawiam Kasia



    #215483

    ciku

    Re: tak trudno o tym pisać

    Kiciu nie zalamuj sie. Moze on to powiedzial w jakims naglym przyplywie emocji. Gdyby zaczal tak mowic na spokojnie i regularnie co jakis czas to bylby to problem. Dziewczyny maja racje. Wiesz moze on sie boi zmiany jaka go czeka w zyciu tym bardziej ze jestescie obciazeni budowa domu? Musimy uzywac tych naszych kobiecych sztuczek zeby im to jakos atrakcyjnie przedstawic. Melduj jak sie sprawy posuwaja a ja trzymam za Ciebie macno kciuki. Glowa go gory.

    Ciku

    #215484

    dudeina

    Re: tak trudno o tym pisać

    Moja rada! Rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj. Ja mialam bardzo duzy problem z moim mezusiem. Jestesmy bardzo udanym malzenstwem. Moge smialo powiedziec, ze jest mi tak dobrze jak u Pana Boga za piecem. Ale jak przychodzilo do tematu dziecko, to zawsze konczylo sie OGROMNA klotnia. Taka bardzo powazna sprzeczka. Ja juz nie widzialam wyjscia z tej sytuacjii. Dla mojego lubego sprawa byla krotka NIE I KONIEC. Nie wspomne juz ze przy poronieniu obiecal ze jezeli kiedykolwiek zachce dzidzi to sie postaramy (ja w tamty okresie nie chcialam nawet slyszec o dziecku. bylam po prostu psychicznym wrakiem i nie moglam sie z tego otrzasnac). Wytrzymalam jakies 4 miesiace i przez dobre pol roku walczylam z mezem. Najbardziej nie moglam mu wybaczyc, ze mnie oklamal, ze obiecal i nie dotrzymal slowa. Bylam strasznie zraniona. Nie bylo dnia zebym nie gadala o dziecku. Wkoncu postawilam sprawe jasno, ze uwielbiam byc z nim, ze kocham go strasznie bardzo, ale nie widze innego wyjscia jak rozstanie, bo co chodzi o kwestie dziecka to jestem tak bardzo przez niego zraniona, ze nie wiem czy kiedykolwiek mu wybacze (do dzisiejszego dnia mu to wypominam. ja jestem ten typ czlowieka, co nie zapomina). Te powazna rozmowe przeprowadzilam w moje urodziny, wierzcie mi Spieprzylam sobie dzien kompletnie, ale …bylo warto. Mezus przemyslal, przeprosil i przyznal mi racje… ZGODZIL SIE.
    Bardzo dobrze Ciebie rozumiem. Wiem jak bardzo jest trudno kiedy najblizsza osoba rani w ten sposob. Nie poddawaj sie jednak. Ja czulam, ze jeszcze chwila i wyladuje „u swirow”. Bylo STRASZNIE ciezko.
    Dla mnie dziecko jest najwiekszym darem milosci. Moim zdaniem nie mozna okazac milosci bardziej niz slowa: Tak, chce miec z Toba dziecko.
    NIE PODDAWAJ SIE!!! BEDZIE DOBRZE! TYLKO CIAGLE NIEUSTANNIE TLUMACZ MEZOWI I PRZEDSTAWIAJ SWOJ PUNKT WIDZENIA>

    Nie wiem, czy to co napisalam ma jakis sens, bo jetsm 15-sta godzine na nogach i prawie zasypiam. W razie pytan zapraszam

    Pozdrawiam

    Ania

    #215485

    kicia1

    Re: tak trudno o tym pisać

    bo on chce dziecko dopiero gdy bedziemy na swoim tak za 2 lata a juz teraz nnie moge wytzrymac!! mam normalnie obsesje on twierdzi ze jak bedziemy mieszkac u siebie (mamy do wykończenia dom) to dopiero wtedy! dziekuje za wszystko pa pa pozdrawiam

    #215486

    Anonim

    Re: tak trudno o tym pisać

    hmm Kicia jak czytam twoją wypowiedż to mnie niestety ona przeraża.A dlaczego ? dlatego że przeżyłam to samo, niestety uznałam że mój mąż ma racje a teraz tego bardzo żałujemy.Teraz jesteśmy 5 lat po ślubie i nie moge zajść w ciąże a mam niestety już 29 lat. Rób wszystko żeby jednak nie czekać na wyremontowany dom . Pozdrawiam i życzę powodzenia 🙂



    #215487

    magie

    Re: tak trudno o tym pisać

    U mnie jest identycznie: 5 lat poślubie, a mi stuknie zaraz 29 latek. Też po ślubie chciałam beibika, ale uległam mężowi – dziś rano mi przyznał, że tego żałuje. Mądry Polak po szkodzie……

    #215488

    dudeina

    Re: tak trudno o tym pisać

    Moj caly czas twierdzil, ze najpierw trzeba zmienic prace, skonczyc szkole, uzbierac troche pieniedzy. Oni po prostu sie boja. Wkoncu facet- glowa rodziny. Musi dac sobie rade ze wszystkim. Ja caly czas powtarzam, ze zawsze sie cos znajdzie. Bo decyzja o powiekszeniu rodziny jest strasznie sztrasznie trudna. Moj to nawet mi powiedzial, ze ci co decyduja sie na dziecko to albo maja duzo pieniedzy odlozonych na koncie, albo maja bardzo dobra prace (taka prace nie z tej ziemi ha!ha!). Wysmialam go wtedy. On przeanalizowal swoje slowa i.. przyznal mi racje.

    Walcz! Bo to zasze bedzie cos.
    Pozdrawiam

    Ania



    #215489

    Anonim

    Re: tak trudno o tym pisać

    Oj dziewczyny, dziewczyny, tak sobie czytam i przypominam sobie swoją sytuację. U mnie było i jest podobnie. Mąż ciągle powtarzał, że owszem chce, ale nie teraz. Bo teraz to nie mamy warunków, że jak będziemy mieć mieszkanie, że jak będziemy mieć stabilizację materialną, że… i tak w nieskończoność. Więc twój Kicia1 chyba reaguje podobnie. Nie wydaje ci się, że mówienie o dziecku w nowym domu (nie u rodziców), to tylko pretekst? Myślę, że tak. Mój małżonek ciągle szukał powodów, nawet banalnych. W końcu powodów brakło.

    Ja mam 28 lat, mąż 31, po ślubie jesteśmy prawie 5 lat, oboje mamy pracę, sytuację materialną nienajgorszą, a jednak dla mojego męża nie jest to ciągle najlepszy czas. Bo po co psuć jak teraz jest nam dobrze, bo zaczną się problemy, bo sobie nie poradzimy, bo w kryzysowych sytuacjach nie będzie miał nam kto pomóc itp itd. Każda nasza rozmowa na ten temat kończyła się kłótnią. Od pierwszej naszej rozmowy na temat dziecka minął rok. I coś w tym jest, że facetowi trzeba dać czas, choć nadal chciałby czekać, odwlekać, ale brakuje mu już argumentów, powoli zaczyna sobie zdawać sprawę, że nie można odwlekać, zwłaszcza, że wiek nagli, a ja mogę mieć problemy (mam PCO. Niestety.)

    Wiecie w jaki sposób próbowałam go złamać? Prosiłam teściową, aby z nim porozmawiała, żeby spróbowała mu wyjaśnić, jak ważne w życiu są dzieci. Nie wiem czy rozmawiała, ale próbowałam i tego sposobu. Zresztą temat dziecka był obecny niemal w każdej naszej rozmowie: „zobacz jaki śliczny chłopczyk”, „widzisz jaki szczęśliwy tatuś”, „podoba ci się ten fotelik/wózek”, „podoba ci się imię…”, „chciałbyś mieć jedno czy dwoje dzieci?” itp. itd. Może i to pomogło oswoić mu się z myślą o większej rodzinie.

    Zgadam się z AgąHH, mężczyźni boją się odpowiedzialności, bo jak by nie patrzeć, finansowo to właśnie oni odpowiadają za całą rodzinę, przynajmniej do czasu kiedy kobieta pójdzie do pracy. A że nie zawsze może sobie na to pozwolić, więc ta odpowiedzialność jest większa. Trochę musimy naszych mężczyzn zrozumieć, ale niech oni nie wynajdują powodów w nieskończoność, często banalnych powodów.

    A swoją drogą przyznacie mi chyba, że nigdy nie ma idealnych warunków na dziecko. Zawsze jest jakieś „ale”. I najgorsze jest to, że czasami chyba my-kobiety to „ale” zauważamy.

    Aneta

    #215490

    Anonim

    Re: tak trudno o tym pisać

    bardzo dziękuje ci za troche pocieszenia bede próbowała dalej pa pa

    #215491

    Anonim

    Re: tak trudno o tym pisać

    dzis znowu trudna rozmowa on chce dzidzie (teraz juz)w październiku 2004 a ja w czerwcu 2004 i co teraz? ja juz nie ulegne!

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close