terminacja ciąży poszukuję Olusi z wątku wada letalna

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 106)
  • Autor
    Wpisy
  • #106024

    tamagoczi25

    Witam wszystkich.. prześledziłam cały wątek tego forum.. wciągła mnie tragedia Oli i poruszyła, tym bardziej że znalazłam się w tej samej sytuacji.. nie wiem czy ktoś tu jeszcze zajrzy ostatni post jest we wrześniu.. opowiem po krótce co się wydarzyło w ostatnich dniach.. odkąd zaszłam w ciażę byłam bardzo szczęśliwa to był wyjątkowy prezent na moje urodziny.. to moja druga ciąża mam już synka prawie 2 latka.. i tylko to daje mi nadzieję.. usg w 12 tyg nic nie wskazywało na problemy, maleństwo rozwijało się prawidłowo.. teraz w poniedziałek 25 października z wielką radością szłam do mojego ginekologa.. wracałam płacząc.. lekarz zapytał czy znam płeć, ja na to że nie ale chętnie poznam.. A potem wszystko straciło znaczenie.. nie minęła minuta gdy mina mojego lekarza się zmieniła, na początku nie chciał mi powiedzieć póki nie będzie pewny.. aż wyrok zapadł a ja stałam się w jednej chwili wrakiem człowieka.. holoprozencefalia brzmiało strasznie, nie doszło do wykształcenia całkowitego mózgu, nie podzielił się na 2 półkule.. czułam pustkę chciałam się obudzić z tego koszmaru.. ale to była rzeczywistość, wada letalna.. nic mi to nie mówiło ale lekarz wyjaśnił że moje maleństwo skazane jest na śmierć, ból i cierpienie.. nie potrafiłam się uspokoić dlaczego ja? zawsze sobie stawiamy te pytanie dlaczego ja 1 na 10 tyś ciąż.. mam 2 wyjścia nosić maluszka pod serduszkiem 9 m-cy by pochować po narodzinach lub przerwać ciąże.. najgorsza decyzja jaką człowiek musi podjąć decydować o czyimś życiu.. tak bolało że nie byłam w stanie myśleć.. następnego dnia spotkałam się z kolejnym lekarzem który miał potwierdzić.. kolejna szybka diagnoza niemal natychmiast usłyszałam ten okropny wyraz holoprozencefalia.. co mnie przerażało jeszcze bardziej to widok mojego dzieciątka ruszał się ma długie nogi waży już 20 g, dowiedziałam się że to chłopiec, znowu płacz mój kacperek nie będzie miał braciszka.. funkcjonują prawidłowo wszystkie organy.. choć na końcu dostrzegł również jakieś nieprawidłowości w budowie serca.. pojechałam po tym do mojego ginekologa omówić szczegóły.. dziś czeka mnie amniopunkcja genetyczna by wiedzieć jakie jest ryzyko wystąpienia podobnej wady w przyszłości.. jakiś koszmar.. biję się z myślami, razem z mężem podjęłam decyzje że przerwę ciążę.. ciągle te wątpliwości..

    #3925473

    eziee

    [QUOTE=tamagoczi25]Witam wszystkich.. [/QUOTE]

    Hej, na pewno znajdziesz tutaj sporo wsparcia, bo prawie wszystkie w tej części forum przechodziłyśmy przez jakąż własną traumę. Olusia na bank się do ciebie odezwie.

    Nie potrafię wymyślić nic, co mogło by cię pocieszyć. Mogę tylko wirtualnie przytulić, i powiedzieć jak bardzo mi przykro.

    :Przytulam:



    #3925474

    olusia

    Tamagoczi napisałam ci priva.

    #3925475

    tamagoczi25

    dziękuje za miłe słowa.. amniopunkcja już za mną nawet nie bolało.. czym jest ból fizyczny w porównaniu z tym jak boli serce.. tak bardzo boję sie jutrzejszego dnia mam skierowanie do szpitala na wywołanie porodu.. jak trudno znieść świadomość że po wszystkim nie przytulisz swojego maleństwa.. jeszcze dziś widziałam jak się rusza, jego malutkie rączki i nóżki.. pragnęłam zobaczyć buźkę choć tyle osób mi to odradzało.. tak sie nie stało mały ułożył się tyłem do nas.. prawdopodobnie nie zobacze go w ogóle.. to najgorsze co mnie w życiu spotkało.. co się z nim stanie.. nie wiem jak sie postępuje przy płodzie które ma 17 tygodni ale przecież nie trafi na śmietnik prawda?.. do tego dochodzi tęsknota za moim synkiem nie wiem czy będzie mógł odwiedzić mnie na oddziale.. żeby to już było za mną..

    Olusia ciesze się że urodziłaś zdrową córeczkę.. mówią że czas leczy rany a przede mną jeszcze tak długa droga.. po jakim czasie po stracie synka zdecydowałaś się na ciąże?

    #3925476

    olusia

    Tamagoczi ja widziałam Remika po porodzie. Personel nie chciał się zgodzić, ale ordynator powiedział, że takie moje prawo. Powiedziałam też, że nie zgadzam się zostawić ciałka w szpitalu, bo chcemy pochować. Załatwiliśmy pochówek, nie było żadnych problemów z papierami. Twój wybór. Zrobisz jak zechcesz.

    Odnośnie pochówku

    Co do odwiedzin to ja nie chciałam nikogo widzieć. Pozwoliłam tylko mężowi przyjechać. Patrykowi powiedziałam, że muszę oddać Bozi Aniołka, którego dał mi ponosić i nikt nie może jechać ze mną…

    Trzymaj się dzielnie i wpadnij do nas jeszcze.

    #3925477

    tamagoczi25

    postanowiłam opisać te koszmarne 2 doby z pobytu w szpitalu.. trafiłam na oddział o godz 8 rano, długo czekałam na przyjście lekarza i przydzielenie mi sali.. oddział przepełniony widziałam dziewczyny z dużymi brzusiami.. na szczęście mój lekarz miał tego dnia dyżur, przyjął mnie wreszcie, wyjaśnił kilka wątpliwości.. następnie podano mi środek rozkurczowy.. do wieczora czułam lekkie pobolewanie brzucha jak na miesiączkę.. przedrzemałam część nocy aż obudził mnie nieco intensywniejszy ból.. nie dało się spać ale jeszcze się trzymałam.. nad ranem, nie wiem koło 4 skurcze sie nasilały, nie dało się już leżeć, siedziałam w łazience bo dodatkowo pojawiła się biegunka (skutek uboczny leku podobno).. zauważyłam też niewielkie plamienie na wkładce.. byłam pewna że jeszcze tego samego dnia urodzę.. ból zaczął być nie do zniesienia.. nie dzwoniłam na położną bo cały czas czułam że chce mi się na toaletę.. biegunka ustała a skurcze były już prawie non stop ledwo nie mdlałam z bólu, brak było mi tchu.. pociągnęłam za sznurek uruchamiający alarm.. po chwili pojawiła się położna.. powiedziałam że to już a ona na to że szybko poszło.. ledwo wyszłam z łazienki poczułam ulgę, wystraszyłam się bo poczułam że mam coś między nogami.. zabrano mnie na zabiegówkę, po przyjściu lekarza okazało się że mam moje maleństwo w majtkach.. płakałam..przyszedł lekarz delikatnie ściągnęłam majtki, zabrano mojego synka bałam się go zobaczyć, widziałam tylko przez ramię położnej że był cały we krwi.. wewnątrz mnie zostało łożysko.. podano mi narkozę i wykonano łyżeczkowanie.. gdy się obudziłam czułam pustkę.. jeszcze wczoraj był ze mną dziś jego serduszko nie bije.. personel był wspaniały, wyrozumiały, nikt mnie nie oceniał.. nie chciałam by moje dzieciątko spalono jak usuniętą kończynę i nie było by śladu po nim.. zdecydowałam o zabraniu zwłok , pragnę go choć symbolicznie pochować.. nie mam nawet wybranego imienia.. teraz tak się złożyło że weekend i wszystkich świętych i dopiero we wtorek zaczniemy załatwiać formalności… mój aniołek zmarł 30.10.2010 roku w 17 tyg ciąży.. był już małym ludzikiem, kocham go.. staram się być silna ale łzy same się cisną.. pamiętam z oddziału płacz noworodków i odgłos KTG gdy serduszko rytmicznie bije..



    #3925478

    koleta

    [*] dla Twojego małego aniołeczka .

    #3925479

    karolakoj

    Tamagoczi25… trzymaj się…

    Aniołkowi Maluszkowi [*]

    #3925480

    mariola0412
    #3925481

    andziulka944

    [*] dla Twojego małego aniołeczka .



    #3925482

    gablysia

    Tulę cię mocno, bardzo ci współczuję. NIech twojego syneczka przytulą w niebie aniołki.

    #3925483

    jaga

    [‚] dla Twojego Maluszka.

    Wysłałam Ci jakiś czas temu pw, nie wiem, czy dostałaś.

    Nie rozumiem tylko po co robili Ci amnio tuż przed porodem?



    #3925484

    mycha3

    [*] Dla Twojego Maluszka
    Dla Ciebie :Przytulam:

    #3925485

    tamagoczi25

    Jaga ja tam się nie znam myślałam że amniopunkcję zawsze przed porodem robią… pobierali mi płyn owodniowy..

    Boże leci mi mleczko.. wczoraj gdy wypisali mnie ze szpitala piersi nie wydawały sie pełne, lekarz kazał mi gdyby sie coś zmieniło przyjechać po recepte na leki wstrzymujące laktację.. rano uznałam że trzeba, były nabrzmiałe i twarde.. wzięłam już dwie, piersi bolą i mam kurcze większe niż pamela anderson…boję się że powtórzy się historia z pierwszej ciąży gdy miałam zapalenie piersi i zatory mleczne (mój mały miał silną żółtaczkę i praktycznie całymi dniami i nocami leżał pod lampami).. to straszne nie jedna mama pragnie karmić swoje maleństwo i nie może z braku pokarmu, ja nie mam kogo..

    Dziś wszystkich świętych.. spotkanie z rodziną na cmentarzu.. taka trudna sytuacja.. byłam prawie w 5 m-cu ciąży a wiele osób nie wiedziało, czekałam aż będzie widać, tymczasem straciłam mojego synka.. pytali co słychać a ja udawałam że wszystko super.. nie chciałam o tym rozmawiać, robić scen..

    Jutro jedziemy z mężem załatwiać pochówek.. wybraliśmy imię.. Szymek.. mój mąż tak chciał.. ładnie.. aniołek Szymuś.. jest gdzieś tam w chmurkach.. dziś podczas mszy modliłam się za jego duszyczkę.. błagałam Boga by mi wybaczył że odebrałam mu życie.. czuję sie okropnie.. żałuję że nie miałam odwagi na niego spojrzeć, nie wiem jak wygląda mój Szymuś kochany.. Ci co wiedza co się stało mówią że lepiej, bo miałabym go przed oczyma, jego maleńką buźkę.. wyobrażam go sobie jako ślicznego chłopczyka.. płaczę widząc kobiety z brzuszkami.. nie mam już brzusia..

    Mój Szymku kochany spoczywaj w spokoju, wybacz mamusi, kocha cię całym serduszkiem..jeszcze nie stworzyłam nekrologu na stronce pamiętajmy.com ale po pogrzebie to zrobie a narazie

    Szymon mój aniołek kochany odszedł 30.10.2010 r [*]

    #3925486

    jaga

    Zamieszczone przez tamagoczi25
    Jaga ja tam się nie znam myślałam że amniopunkcję zawsze przed porodem robią… pobierali mi płyn owodniowy..

    Znam te badania. Nie robi się ich tuż przed terminacją. Robi się je, aby potwierdzić/wykluczyć wady genetyczne. Jeśli miałaś termin porodu, to sekcja by wszystko wykazała. Niepotrzebny stres dla Ciebie. Chyba, że chcieli mieć podkładke do papierów.

    Przepraszam, że tak oschle piszę, ale sama to przechodziłam i nie rozumiem decyzji lekarzy.

    [QUOTE]Boże leci mi mleczko.. wczoraj gdy wypisali mnie ze szpitala piersi nie wydawały sie pełne, lekarz kazał mi gdyby sie coś zmieniło przyjechać po recepte na leki wstrzymujące laktację.. rano uznałam że trzeba, były nabrzmiałe i twarde.. wzięłam już dwie, piersi bolą i mam kurcze większe niż pamela anderson… [/quote]

    Spokojnie bierz leki i będzie dobrze. Ja co prawda po porodzie brałam dłużej niż mi gin zalecił, bo też tryskałam mlekiem, ale w końcu pomogło.
    [quote]
    Dziś wszystkich świętych.. spotkanie z rodziną na cmentarzu.. taka trudna sytuacja.. byłam prawie w 5 m-cu ciąży a wiele osób nie wiedziało, czekałam aż będzie widać, tymczasem straciłam mojego synka.. pytali co słychać a ja udawałam że wszystko super.. nie chciałam o tym rozmawiać, robić scen.. [/quote]

    Nie wstydź się swoich uczuć. Nie udawaj. Nie chcesz rozmawiać – nie rozmawiaj. Na to przyjdzie pora.

    [quote] Jutro jedziemy z mężem załatwiać pochówek.. wybraliśmy imię.. Szymek.. mój mąż tak chciał.. ładnie.. aniołek Szymuś.. [/quote]

    Ładne imię. Tez je rozważaliśmy dla Kostka.

    [quote] błagałam Boga by mi wybaczył że odebrałam mu życie.. czuję sie okropnie.. żałuję że nie miałam odwagi na niego spojrzeć, nie wiem jak wygląda mój Szymuś kochany.. Ci co wiedza co się stało mówią że lepiej, bo miałabym go przed oczyma, jego maleńką buźkę.. wyobrażam go sobie jako ślicznego chłopczyka.. płaczę widząc kobiety z brzuszkami.. nie mam już brzusia..
    [/QUOTE]

    Cóż mogę :Przytulam: i tyle. I nie napiszę Ci, że pozbędziesz się uczucia winy, bo się nie pozbędziesz go do końca życia. Kiedy rozum mówi jedno, serce podpowiada co innego – bolesna prawda,którą doświadczyło wiele kobiet.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 106)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close