terroryści przy zasypianiu

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 52)
  • Autor
    Wpisy
  • #99958

    alutek

    Help!!!
    Starsza córcia ma 6 lat i ciągle muszę ją usypiać. To chyba moja największa porażka wychowawcza. A teraz nie chcę następnego błedu, ale….
    Lenka ma 4,5 miesiąca i zasypiała do tej pory tylko przy mnie na moim łóżku. Mam dość, bo wiem, że będzie tak samo, jak z Alą. Więc postanowiłam ją odkładać do łóżeczka. Walczę z nią 3 dzień. zasypia, owszem, ale płacze niemiłosiernie. Juz zaczynam wymiękać. jest jakiś sposób na nauczenie samodzielnego zasypiania takiego bączka????? Nie poddaje się i płacze dopóki nie wejdę do pokoju. Na jak długo ją tam zostawić? Mówią, żeby nie reagować od razu na płacz, a więc ile ma tak płakać 2 minuty, 10, czy 15????? Kto silniejszy???? Nie mam już siły, ale wiem, że jak się poddam, to nic z tego nie będzie. A jeśli się nie poddam, to w końcu się nauczy, czy będzie tak płakać non stop :-(((((( czy ktoś ma jakieś doswiadczenia, jak nauczyc niemowlę samodzielnego zasypiania? Serce mi pęka :-(((

    #2574334

    alutek

    Zamieszczone przez majowamama
    Sposób jest prosty:odkładac dziecko bardzo zmęczone, wręcz padające na nos, ale jeszcze nie spiace. Z czasem sie przyzwyczai ze zasypia sie w łózeczku.
    A szesciolatce to juz chyba mozna sporo wytłumaczyc…

    Z mniejszym tak właśnie robię juz 3 dzień. Ale… wczoraj i przedwczoraj płacz trwał chwilę, dzis krzyczała tak, jakbym ją ze skóry obdzierała. Ale właśnie zasnęła, więc mam nadzieję, że konsekwencja w tym przypadku się sprawdzi. Ali rzeczywiście powinnam wytłumaczyć co nie co, ale boję się robić to właśnie teraz, gdy urodziła sie Lenka. Nie chcę, by pomyślała, że przestaję ją usypiać właśnie ze wzgledu na siostrę.



    #2574335

    swiki

    Ja placzacego synusia w lozeczku nie zostawiam. Jak placze zaczynam glaskac, mowic do niego jak to nie pomaga to biore na rece dopoki sie nie uspokoi i znow do lozeczka. To dluzsza metoda niz pozostawianie az sie zmeczy placzem bo czasem takie kladzenie i podnoszenie trwa kilkadziesiat minut. Po ktoryms razie jest zmeczony i usypia, ale przynajmniej mam wrazenie ze czuje sie bezpiecznie i wie ze ja czuwam i jak cos to mu pomoge, utule itd i wydaje mi sie ze przez to to ogolnie nie ma problemow zeby usnal w lozeczku, tylko czasem mu cos sie odwidzi w dzien.

    #2574336

    kantalupa

    u nas terroryzm pozegnalismy raz na zawsze, kiedy starszy babel byl niemowleciem ok. czteromiesiecznym
    a moje starsze dziecko bylo znanym forumowym terrorysta, czesto sie wyzalalam na niego

    najpierw ustalilismy, ze bedziemy robili zawsze te sama serie czynnosci, zeby w nim wyrobic nawyk, ze spanie nastepuje po kapieli, wycieraniu, ubieraniu, karmieniu i przytulaniu

    kladlam go do wyrka, cmokalam, zawsze powtarzalam ten sam tekst: “adasiu misiu-swisiu spi, spi tez twoj zajaczek, spia misie i kroliki na karuzlece, spia jezyki na poduszce, spia zezyki na kolderce; pora na ciebie spac” (bede te linijke pamietala pewnie do konca zycia)
    dostawal buziaka i wychodzilam z pokoju

    zaczelam od krotkiego oczekiwania, okolo minuty (a ciagnelo sie to w nieskonczonosc!)
    wchodzilam do pokoju i staralam sie jak najbardziej spokojnie przykryc mlodego, powtorzyc formulke, czasami dodawalam, ze jestem tutaj, ze nigdzie sobie nie poszlam, ale wszystko stanowczym szeptem, bez wahania, bez pokazywania dziecku, ze sama nie jestem pewna tego, co robie i wychodzilam – znowu pewnym krokiem i na kolejna minute (gryzac pazury z nerwow pod drzwiami sypialni

    z czasem wydluzalam oczekiwanie do dwoch, trzech, pieciu minut

    ale chyba nawet do pieciu nie doszlam – nie pamietam juz szczegolow

    po okolo tygodniu dziecko bylo jak nowe;)
    zasypial sam, ale wiedzial dokladnie kiedy jest ten moment na zasniecie, bo poprzedzal go zawsze ten sam scenariusz

    adachu ma 4.5 roku, od tamtej pory spi jak susel, zasypia sam i nie ma z nim zadnego problemu, choc potrafi przeciagac sam moment pojscia do lozka
    ale jak sie tylko w lozku znajdzie, glada sobie ksiazki, czasem sobie ze soba pogada, czasem porozrabia z bratem, ale to juz wszystko bez mojego udzialu

    ah, mlodszego przyzwyczajalam od poczatku, wiec problem nie powtorzyl sie po raz drugi

    #2574337

    oliweczka

    Ja Ci proponuję zrobić tak: ureguluj jej w miarę pory posiłków i spania – mniej więcej o zbliżonych porach.
    Odłóż ją do łóżeczka, ale nie odchodź, bądź przy niej. Staraj się uspokoić ją głaskaniem, poklep po plecach. Jeśli nie pomoże, weź na ręce i potrzymaj pionowo, poklepując delikatnie plecy i mówiąc do niej spokojnie – coś w stylu “ciiii, mama jest przy tobie, teraz już pora zasypiać”. W momencie kiedy się uspokoi odkładasz ją do łózeczka – nie czekasz zbyt długo.
    I znów próbujesz z głaskaniem itp. – uspokoic ja w łóżeczku. Jeśli nie da rady, znów podnosisz, przytulasz, poklepujesz – ale nie chodzisz z nią po pokoju, możesz delikatnie się kołysać, ale nie przesadzaj 😉
    Powtarzasz wszystko tak długo, aż mała zaśnie sama w łóżeczku – Ty ciagle obok niej.
    Ja uczyłam swoją młodszą kiedy ta skończyła 4 mce. Miałam dosyć cyckowania w łóżku do snu i spania w nocy z tymże wynalazkiem w buzi.
    Byłam bardzo zdesperowana, non-stop płaczliwa i rozdrażniona.
    Wiedziałam, że jeśli pozwolę sobie na ustępstwa, to później młoda mnie zje razem z butami – jak jej starsza siostra, która, notabene, również w wieku 4 lat dopiero sama potrafiła zasnąć.
    Jeżeli słyszałaś kiedyś o Zaklinaczce Tracy Hogg (książki, TV), to polecam jej metody. Nie wszystkie oczywiście można odnieść do konkretnego dziecka, ale generalnie zasady działania do mnie przemówiły.
    Jeżeli czytasz po angielsku, polecam świetne forum , gdzie niejednokrotnie uzyskałam pomoc i wsparcie.
    Polecam tez książkę Tracy Hogg “Język niemowląt”, gdzie w naprawdę przystepny sposób opisane są zarówno metody działania w chwilach kryzysowych, jak i ogólne informacje na temat rozwoju fizycznego i psychicznego niemowlat.

    Co do proponowanej wyżej metody – pamiętaj, że musisz chcieć zmiany. Jeżeli jesteś przekonana do połowy, nie zaczynaj nic. Poczekaj, aż się upewnisz 🙂 Bo jeśli zaczniesz coś i za chwilę powrócisz do starych obyczajów, mieszasz dziecku w głowie i narażasz na niepotrzebny stres. Ono musi poczuć Twoją determinację i to, kto tu rządzi 🙂
    Zasypianie może trwać na początku 30 min., godzinę… Tym się nie przejmuj, bo w końcu wszystko się będzie stabilizowało – najgorsze są pierwsze 2-3 dni.
    I ja miałam kryzys, walcząc ze swoim drącym się wniebogłosy niemowlakiem. Chciałam rezygnować, ale dałam radę.
    Było różnie w ciągu tego roku, ale dzisiaj młoda zasypia sama w swoim łóżeczku i przesypia noce.

    Trochę chaotycznie to wszystko wysmarowałam, bo właśnie nasłuchuję czy się panna obudziła z drzemki (obudziła się ;)).
    Jakbyś miała jakieś pytania, to pisz śmiało, może będę mogła pomóc.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    A.

    #2574338

    fresz

    Zamieszczone przez majowamama
    Sposób jest prosty:odkładac dziecko bardzo zmęczone, wręcz padające na nos, ale jeszcze nie spiace. Z czasem sie przyzwyczai ze zasypia sie w łózeczku.
    A szesciolatce to juz chyba mozna sporo wytłumaczyc…

    DOKŁADNIE :):):)

    Ja na szczęście nie miałam tego problemu zarówno pierwszy jak i drugi syn spali w swoich łóżeczkach. Dzisiaj mają raem pokój i zasypiają w swoich łóżkach, czasem sie “tłuką” albo wołają mnie żebym z nimi poleżała – co zresztą starsznie lubię :):):) ale potem wychodzę mówię DOBRANOC a dzieciaczki ida spać !!!!

    Musisz byc stanowcza w swoim postepowaniu…inaczej nie dasz sobie rady…trudno …bedzie ci ciężko na poczatku ale jak wytrwasz to wtedy zobaczysz jak to miło, kiedy dzieciaczki bez histerii i cyrkow zasypiają same !!!! Życze powodzenia !!!!!!



    #2574339

    Anonim

    Ja zrobiłam to etapami, delikatnie. Moje drugie dziecko od urodzenia zasypiało samo w łóżeczku, niestety potem się zepsuło;).
    Po karmieniu wkładałam do łóżeczka i siedziałam obok, jak zaczynała płakać, głaskałam po główce, po pleckach, jak się uspokajała – przestawałam. Długo nie walczyła, pojęła dość szybko. Potem zaczęłam się ulatniać z pokoju podczas jej zasypiania, aż w końcu odkładałam, całowałam i wychodziłam – włączałam kołysanki z płyty. Długo tak było, a teraz… kładę obydwie dziewczyny, włączam słuchowisko (wcześniej czytaliśmy z mężem książki, ale zmęczenie brało górę:D) i wychodzę, albo siedzę sobie w fotelu czekając aż zasną.
    Życzę cierpliwości – nic na siłę :), niektórym dzieciom taka nauka zajmuje więcej czasu.

    #2574340

    sebciowa-mama–quot

    Witam serdecznie!
    Jestem młodą mamusią ale od urodzenia postępuję z moim Sebciem dokładnie jak Oliweczka. I mimo, iż nasze usypianie czasami trwa 2 godziny, jesteśmy z mężem wytrwali!!!Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości będą widoczne efekty.
    Najważniejsza jest cierpliwość, i tej życzę wszystkim potrzebującym rodzicom!!!
    Pozdrawiam

    #2574341

    sebciowa-mama–quot

    Zamieszczone przez majowamama
    O raaany, ale Wy cierpliwi rodzice jesteście 🙂
    Piszesz o usypianiu na noc, czy w ciągu dnia jest podobnie?

    W ciągu dnia nasz Sebcio ma prawo jeszcze sam decydować, kiedy chce spać:)i dobrze mu to wychodzi!
    Jednak ostatnio zauważam, że nasz dzień robi się coraz bardziej uregulowany. Mianowicie Sebcio budzi mnie między 6 a 8 rano i przez około 3-4 godziny jest aktywny, wtedy pięknie się uśmiecha i gaworzy,ogląda świat z zaciekawieniem i podjada cycunia. Koło południa wychodzimy na spacerek i po chwili zapada w błogi sen:) na około 2-4 godz., w zależności ile jesteśmy na dworku. Kiedy wracamy do domu, to już różnie bywa, czasem dalej idzie spać a czasem czuwa, i te czynności przeplatają się w czasie, aż do wieczora. Między 19 a 20 niunio zawsze jest kąpany, po kąpieli cycunio, a potem tak jak pisałam kładę go do łóżeczka i jest pora spania.
    Sebastianek jest moim pierwszym dzieckiem i ma zaledwie 7 tygodni, co będzie dalej zobaczymy…jak na razie stwierdzam, że to Aniołek:))

    #2574342

    alutek

    Zamieszczone przez majowamama
    O raaany, ale Wy cierpliwi rodzice jesteście 🙂
    Piszesz o usypianiu na noc, czy w ciągu dnia jest podobnie?

    W dzień też bywa różnie, ale wczoraj np był 4 dzień mojej nauki i zasnęła w dzień w ciągu minuty. Niestety nauka będzie trudna, bo teraz latko, wakacje i Lenka dużo śpi w wózku. Wieczorem wymiękłam :-(((((( Byłam tak zmęczona, że wziełam ją do łóżka i to był mój błąd. widzę, że konsekwencja jednak popłaca, więc od dziś będę uparta. Próbowałam wczoraj wyjmować z łóżeczka i wkładać z powrotem, ale zaczyna krzyczeć dosłownie z chwilą gdy plecki dotkną materacyka 🙂 Może jednak coś z tego będzie. Dziękuję za rady!



    #2574343

    kamieniek

    Zamieszczone przez Avocado
    Ja zrobiłam to etapami, delikatnie. Moje drugie dziecko od urodzenia zasypiało samo w łóżeczku, niestety potem się zepsuło;).
    Po karmieniu wkładałam do łóżeczka i siedziałam obok, jak zaczynała płakać, głaskałam po główce, po pleckach, jak się uspokajała – przestawałam. Długo nie walczyła, pojęła dość szybko. Potem zaczęłam się ulatniać z pokoju podczas jej zasypiania, aż w końcu odkładałam, całowałam i wychodziłam – włączałam kołysanki z płyty. Długo tak było, a teraz… kładę obydwie dziewczyny, włączam słuchowisko (wcześniej czytaliśmy z mężem książki, ale zmęczenie brało górę:D) i wychodzę, albo siedzę sobie w fotelu czekając aż zasną.
    Życzę cierpliwości – nic na siłę :), niektórym dzieciom taka nauka zajmuje więcej czasu.

    też tak ostatnio spróbowałam, chciałabym aby spały już w jednym pokoju, niestety kończyło się totalnym wariactwem, skakaniem po łózkach, pobudzeniem, a jak bardziej zmęczone były to nawet leżąc znalazły sobie rozrywkę , co chwilę wyłaziły z łóżka po jakąś zabawkę, no i to gadulstwo – klachały jak baby na targowisku: a powiedz coś tam.., a wiesz a ja potrafię tak zrobić.., a zrób tak.., gęby się nie chciały zamknąć, ciągle robiły coś śmiesznego i wzajemnie się nakręcały, matkooo dom wariatów..

    #2574344

    oliweczka

    Zamieszczone przez alutek
    Próbowałam wczoraj wyjmować z łóżeczka i wkładać z powrotem, ale zaczyna krzyczeć dosłownie z chwilą gdy plecki dotkną materacyka 🙂 Może jednak coś z tego będzie. Dziękuję za rady!

    Wtedy od razu podnieś znowu i postępuj tak, jak do tej pory. Tylko z chwilą uspokojenia się odkłóż spowrotem. Jesli trzymasz dziecko zbyt długo, zacznie kojarzyć zasypianie z rękami, a nie o to chodzi 🙂
    Cierpliwości i powodzenia życzę.



    #2574345

    oliweczka

    Zamieszczone przez Sebciowa mama(“
    Witam serdecznie!
    Jestem młodą mamusią ale od urodzenia postępuję z moim Sebciem dokładnie jak Oliweczka. I mimo, iż nasze usypianie czasami trwa 2 godziny, jesteśmy z mężem wytrwali!!!Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości będą widoczne efekty.
    Najważniejsza jest cierpliwość, i tej życzę wszystkim potrzebującym rodzicom!!!
    Pozdrawiam

    Tracy nie poleca tej metody dzieciom, które nie ukończyły 3 mcy. Być może dlatego Wasze zasypianie trwa czasami tak długo.

    #2574346

    oliweczka

    Zamieszczone przez majowamama
    Dzieciom, które usypiać trzeba 2 godziny:Boje się: przesunęłabym sen o conajmniej godzinę, żeby nam obojgu skrócić męki i żeby dziecko w łózeczku odnajdywało ukojenie, a nie stres….

    Czasami jest tak, że dzieci z przemęczenia nie mogą długo zasnąć – wiem, bo wielokrotnie doświadczyłam, zatem przesunięcie godziny spania nie załatwiłoby wiele.
    Kluczem do sukcesu okazuje się ustabilizowany i przewidywalny plan dnia – przede wszystkim wiedza, ile godzin czuwania optymalnie dziecko może wytrzymać, by zasypianie było właśnie kojące, a nie stresujące 🙂
    Zęby zjadłam na tym szukaniu i połowę włosów z głowy wyrwałam – ale opłacało się.
    Mam wielką nadzieję, że na razie zostanie tak, jak jest 🙂

    #2574347

    oliweczka

    Zamieszczone przez majowamama
    Wg tej teorii cała moja trójka powinna mieć problemy z zasypianiem, a tu wszyscy śpią jak należy, choć każde jest inne. Nie wiem co to usypianie, choć z młodą łatwo nie było w pierwszych 6 tygodniach życia 😉
    Nasz plan dnia był i jest nieprzewidywalny, a dzieciaki sygnalizują zmęczenie bardzo wyraźnie 😉

    Czyli jak widać – ile mam, tyle teorii 🙂
    Po cichu zazdroszczę takich egzemplarzy, bo moja wrazliwa strasznie na przesunięcia czasowe.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 52)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close