TEŚCIE- TEMAT ZNANY

Witajcie. Jestem tu nowa i chciałabym się pożalić. Do rzeczy: mój teść w zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie i tonem oznajmiającym powiedział że pomieszkają sobie u nas z teściową przez następne dwa tygodnie bo mama ma częste wizyty u lekarzy i jemu się nie chce tak w kółko jeździć (mieszkają 40 km od Warszawy, my w Warszawie :)). Nie zapytał czy może będą przeszkadzać, czy mamy inne plany i czy w ogóle mogą… ot tak po prostu zadzwonił i mnie poinformował. Dodam, że małżeństwem jesteśmy od dwóch lat dopiero i oni nigdy nie uprzedzali nas o swoim przyjeździe… do nas. Co o tym sądzicie? Poradźcie mi, co zrobiłybyście w takiej sytuacji?

113 odpowiedzi na pytanie: TEŚCIE- TEMAT ZNANY

yoko Dodane ponad rok temu,

ech:)
temat rzeka.
jak zwrócisz uwagę, będziesz miała w nich śmiertelnych wrogów,
jak dasz sobie po głowie skakać też nie będzie lekko i za każdym razem będzie Ci
to trudniej przerwać…

Myślę, że powinnaś porozmawiać z mężem, powinniście ustalić wspólne stanowisko
i to Twój mąż powinien je Rodzicom przedstawić.

Jeśli chodzi o mnie, to poprosiłabym męża, żeby powiedział rodzicom, że są zawsze mile widzianymi gośćmi, ale chcielibyście wiedzieć kiedy zamierzają Was odwiedzić, żeby na darmo nie jechali 40km, bo Was może nie być w domu na przykład.
Jeśli chodzi o kwestię ostatniego telefonu, powiedziałabym, że nie widzę przeszkód, jednak forma powinna być inna, nie oznajmująca, a pytająca…

Pode mną mieszało młode małżeństwo, które się rozpadło, właśnie przez teściów, którzy wpadali jak do siebie, rządzili się jak u siebie.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Bruni- dziękuję za Twoją wypowiedź. Problem tkwi w tym, że mąż jest jedynakiem i nie potrafi zająć stanowiska w tej sprawie.. dla niego jest zrozumiałe, że jeśli jego Rodzice chcą- to zawsze mogą przyjechać. On nie widzi tutaj skrajności i wręcz jej nie rozumie. Obawiam się, że też boi się ich reakcji. W każdej krytyce odnośnie takiego zachowania bardzo niekulturalnego z resztą, odbiera to jako atak przeciwko jego Rodzicom. Więcej napiszę jutro, bo to rzeczywiście temat rzeka, a teraz uciekam.

PS. Dzisiejszy wieczór mam zmarnowany… zamiast odpocząć po całym dniu pracy to wracam do domu jak do jakiegoś kieratu.

Dodane ponad rok temu,

nawet nie wiecie, jak bardzo bym chciała, żeby moi teściowie tak powiedzieli i zrobili…
mieszkają na wsi, tam opieka zdrowotna kiepska, u nas by mieli lepszą zdecydowanie
i niechby tak znienacka w drzwiach stanęli nawet, bez uprzedzania, na miesiąc, dwa….

jak to się różnie ludziom w życiu układa 😉

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:nawet nie wiecie, jak bardzo bym chciała, żeby moi teściowie tak powiedzieli i zrobili…
mieszkają na wsi, tam opieka zdrowotna kiepska, u nas by mieli lepszą zdecydowanie
i niechby tak znienacka w drzwiach stanęli nawet, bez uprzedzania, na miesiąc, dwa….

jak to się różnie ludziom w życiu układa 😉

ja też :). naprawdę i cieszę się że nie jestem jedyna… raz szok przeżyłąm bo wracm z jakiegoś spotkania i widzę ich samochód… ale się ucieszyłam…

zuzel Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez awkaminska:ja też :). naprawdę i cieszę się że nie jestem jedyna… raz szok przeżyłąm bo wracm z jakiegoś spotkania i widzę ich samochód… ale się ucieszyłam…
Ja też.
Namawiam i namawiam ich na wizyty u stołecznych specjalistów, ale nic z tego.
Ani razu jeszcze u nas nie byli (za daleko na ich zdrowie).

Ale ton oznajmujący by mi nie spasował mimo to.

karolakoj Dodane ponad rok temu,

Najpierw zastanowiłabym się, co mi nie odpowiada w zaistniałej sytuacji… forma, czy treśc, czyli to, w jaki sposób teściowie zapowiedzieli swoją wizytę, czy sam fakt dłuższego pobytu.

Jeśli problemem jest tylko forma oznajmiajaca, to porozmawiałbym z mężem i próbowała wytłumaczyć facetowi, że to mój dom = mój azyl i tak dalej.

Jeśli problemem jest sama wizyta, to głębiej zastanowiłabym się nad samą sobą.

nitkabiala Dodane ponad rok temu,

Teściowa też człowiek – trzeba po prostu pomóc 😉
Mieszkam z teściową na stałe więc w Twojej sytuacji byłabym szczęśliwa, że to tylko dwa tygodnie 😉

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Hej dziewczyny. Udało mi się na moment uciec:Hyhy: Bardzo się cieszę, że niektóre z Was mają super relacje z teściami, to wręcz niespotykane. Też chciałabym się cieszyć z ich wizyty, ale ile można… co chwila, non stop ONI. W gruncie rzeczy, to nie są źli ludzie- ale dali mi się we znaki parę razy a teściowa to mi takie słowa powiedziała że zapamiętam je do końca życia…

PS: Wróciłam do domu i zgadnijcie co zastałam? Rodzice zaprosili gości:) a mój mąż był w siódmym niebie.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Hej dziewczyny. Udało mi się na moment uciec:Hyhy: Bardzo się cieszę, że niektóre z Was mają super relacje z teściami, to wręcz niespotykane. Też chciałabym się cieszyć z ich wizyty, ale ile można… co chwila, non stop ONI. W gruncie rzeczy, to nie są źli ludzie- ale dali mi się we znaki parę razy a teściowa to mi takie słowa powiedziała że zapamiętam je do końca życia…

PS: Wróciłam do domu i zgadnijcie co zastałam? Rodzice zaprosili gości:) a mój mąż był w siódmym niebie.

Zaprosili gości do waszego domu?

ladiagg Dodane ponad rok temu,

Ty nic raczej nie możesz zrobić, bo jak ty coś powiesz to zostaniesz wrogiem nr.1 .
Musisz wytłumaczyć mężowi że tak być nie może, tylko on może to powiedzieć rodzicom mu wybaczą i zrozumieją.
Wiem coś o tym, że trudno będzie. Mojemu mężowi tłumaczyłam to jakieś trzy lata zanim zrozumiał że jego rodzice źle robią.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Cześć dziewczyny. Mam swój azyl- jestem w pracy:) Jeśli chce Wam się czytać, to tak jak obiecałam wczoraj, opiszę szerzej swoją sytuację. Odpowiadając jeszcze na posta jednej z Was- to tak, zaprosili sobie gości i mało tego, dzisiaj będą gościć również Babcię- mamę teściowej o czym też nikt mnie nie poinformował- dowiedziałam się w drodze do pracy od męża. Nieźle.

Ale.. wracając do tematu.. Od początku to było tak:

Rodzice mojego męża mieszkali w tym mieszkaniu (w którym my teraz mieszkamy) ponad 25 lat, potem zbudowali swój dom za Warszawą. Będąc narzeczoną P zamieszkałam u niego, z resztą też na prośbę jego Rodziców. Jako narzeczona uznałam, że nie będę niczego krytykować, choć parę razy zdarzyło mi się to zrobić, bo już wiedziałam, że nie dzieje się najlepiej, ale słowa krytyki kierowałam wyłącznie do P, nie chcąc urazić przede wszystkim najmądrzejszej teściowej. P nie przeszkadzał fakt, że jego Mama przychodziła do domu piorąc mu rzeczy, prasować koszule, gotować obiadki podczas mojego pobytu w pracy. Na moje pytanie, dlaczego to robi, odpowiedziała, że P jest jej synem i dopóki ona żyje to zawsze będzie to robić… WTF ! Ok, zacisnęłam zęby. Przyjeżdżała również na parę dni raz w miesiącu na jakieś służbowe szkolenie przy czym skutecznie zawsze wsadzała mi szpile typu: mieszkanie jest zapuszczone (śmieszne to, ponieważ ja, wprowadzając się tam, dosłownie szorowałam okna kilka razy bo takie były brudne, że dramat, poza tym wszystko tam zrobiłam, zawsze było posprzątane), że jestem uwaga: BRUDASEM bo podłogę myję dwa razy w tygodniu a ona codziennie (wystarczy mi fakt, że moja Matka była pedantką, że wszystko u niej musiało błyszczeć i być codziennie generalne sprzątanie) więc ja postanowiłam nie robić z tego domu muzeum, choć zawsze było i jest czystko- dla Teściowej to za mało i doszło do tego, że napisała mi kiedyś na regale JESTEŚ BRUDASEM fakt, było trochę kurzu, bo pracowałam wtedy od rana do wieczora i nie miałam kiedy tego zrobić. Do czego zmierzam- pewnego wieczoru szukając swoich butów, zapytałam grzecznie, “Mama, gdzie schowałaś moje buty, bo w szafce ich nie ma” to wpadła w furie, całkiem niezrozumiałą, wywaliła dosłownie wszystko z szafy i wykrzyczała mi że jak na razie to wszystko jest jej (choć nigdy i pod żadnym pozorem nie podważałam tego faktu) i że jak będę żoną to wtedy może mi pozwoli się porządzić… po prostu, zrobiło mi się przykro… szukałam tylko swoich butów, które ona gdzieś upchnęła… pamiętam, że uciekłam wtedy z tego domu i do drugiej w nocy błąkałam się po ulicach… P zrobił jej wtedy awanturę, choć ja daleka byłam od tego wiedząc, że będę wrogiem.

I same widzicie… o co mam teraz żal, pretensje, że oni u nas są… Wiem, że tak jak to moja Matka powiedziała “weszłaś we wszystko to siedź cicho” tak… weszłam, weszłam, uciekając ze swojego własnego domu przed ojczymem który od lat mnie szykanował (nigdy nie zaakceptował) ale dobrze się złożyło, bo miałam P, którego bardzo kocham. Podejrzewałam, że będą kłopoty, dlatego zapytałam męża, po tym całym zajściu, czy nie byłoby lepiej abyśmy coś sobie wynajęli i żyli normalnie, bez nachodzenia i takich awantur. Nie zgodził się.. tego samego wieczoru już pogodził się z Mamą. Powiem Wam, że wolałabym zdecydowanie jeść na plastikowych talerzach i spać na materacu- ale w sowim rzeczywistym mieszkaniu, może być nawet wynajęte. Ale… było minęło.

Przepraszam, rozpisałam się strasznie, mam nadzieje, że Was dziewczyny nie zanudziłam.

Pozdrawiam ciepło.

zuzel Dodane ponad rok temu,

Monika poczytałam i tak mi się wydaje, że to jest mieszkanie teściowej, zawsze będzie jej (bo mieszkała tyle lat tu) i zawsze będzie się w nim czuła jak u siebie. Z jej perspektywy wygląda to pewnie tak, że łaskawie pozwoliła Wam tam mieszkać a Wy pod jej nieobecność nie zajmujecie się mieszkaniem należycie. Ona nie czuje że przyjeżdża do Was, tylko do siebie, ona nie zaprasza gości do Was, tylko do siebie.

Ja widzę tylko rozwiązanie, które zresztą sama napisałaś: pójście “na swoje” = obojętnie czy kupione czy wynajęte. Jak wynajmuję, to płacę za wynajem, a właściciel mi się do domu z butami częściej niż raz na miesiąc w celu sprawdzenia stanu technicznego lokalu nie pakuje.
Wydaje mi się że dopiero wtedy Ty będziesz “u siebie”, a teściowie “w gościach”.

yoko Dodane ponad rok temu,

doczytałam…
czyli to mieszkanie Twoje / Wasze nie jest?
jak nie, to lipa. Rozumiem czemu tak tańcujecie delikatnie z Mamusią, żeby
jej na odcisk nie nadepnąć.

Ja rozumiem, że Mąż jest jedynakiem, że Mama i On chyba też nie mogą się rozdzielić, że wciąż są związani niewidzialną pępowiną.
Jednak dla zdrowia wszystkich powinno się tą pępowinę przeciąć.
Nie walczyć z teściami, ale ustanowić zasady.
Zachowanie teściów to jest brak szacunku dla Was i tego co wspólnie starcie się stworzyć.
Porozmawiać na spokojnie z mężem i nie kończyć rozmowy dokąd nie będzie wniosków
i podjętych decyzji, ustalonego stanowiska.
Będziecie mieć dzieci, będzie jeszcze gorzej. Będziesz je sobie z teściową z rąk wyrywać,
a ja Ci się nie będzie podobało, to co? Będzie Ci pokazywała drzwi, a mąż co na to?
Z dzieckiem trudniej wyjść, będziesz znosić coraz więcej, będzie coraz ciężej.

Jeśli teściowie nie zrozumieją, to moim zdaniem pozostaje Wam albo odkupić to mieszkanie albo znaleźć sobie mniejsze, ale własne i być u siebie.
Pytanie – czy Twój mąż ma jaja?
Bo jak nie ma, to ………. miłość miłością, ale jeśli większe jest jego przywiązanie do matki i jej interesy, a nie Wasze wspólne są dla Niego najważniejsze, jesli on się godzi, żeby uprzykrzała Ci życie , to ….
wiej:(

maduxia Dodane ponad rok temu,

ja tak miałam, podobnie, bo jednak mój maz za mną murem, zawsze…
2 lata mieszkaliśmy w mieszkaniu, które należalo do teściów, na działce firmowej… ciągle były niezapowiedziane wizyty (z pracy wystarczyło wejśc po schodach) obojętnie, czy ja goła pod prysznicem, czy bałagan, czy coś… barykadowaliśmy się dwa lata. A juz jak do nich znajomi przyjechali i teście bez pytania zaprowadzili ich do nas, żeby zobaczyli “jak mieszkamy” :Boje się:
tam nigdy nie byliśmy u siebie, tylko u nich. Rozwiazaniem byla wyprowadzka. 🙂 nigdy wiecej, nigdy. Jakiś czas temu, jeszcze jak w bloku mieszkaliśmy u siebie, przed kupnem domu, zaproponowali, żebyśmy u nich mieszkali- dom trzypietrowy, w połowie pusty…. nawet przez myśl nam nie przeszlo się zgodzić.

Szkoda, ze ten Twój mąż tak z mamusią związany 🙁 rozmowa i to jak naszybciej, bo imo będzie tylko gorzej.
A dlaczego on tak się upiera, żeby na swoje nie pójść? Nie wyobrażam sobie być całe życie na czyjejś łasce i ciągle wysłuchiwać, że mam być komuś za coś wdzieczna, że mieszkam u nich, że oni dyktują warunki….

nusiak Dodane ponad rok temu,

chłopa pod mur postawić i ustalić jasne zasady panujące w domu WASZYM ( nawet jeśli to teściów, Wy tam mieszkacie i tworzycie swoją niezależną komórke społeczną :Śmiech:)
i nie tłumaczyc go, że jest jedynakiem, bo to żadne tłumaczenie – ja zawsze wychodziłam z założenia, że jako jedynak jestem sobie własną i absolutnie za siebie odpowiedzialną orbita – jak coś mam to moje, jak coś sperd.. to nie będzie na kogo zrzucic itd

moja teściowa jest pedantka, ja nie .mam często nie posprzatane tak jak ona, ale tak jak dla nas jest ok, ale nie wyobrażam sobie, żeby coś powiedziała na ten temat, jakby mi machnęła napis na kurzu, że jestem brudasem to bym jej napisała, że jest bezczelna i tak byśmy sobie pokonwersowały na kurzu 🙂
twardo określcie swoją rolę, bo będzie tylko gorzej.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Dziewczyny- zgadzam się.. Jednak jest tu jeden malutki problemik (nie uważajcie mnie za despotyczną synową czy jeszcze gorzej)… Moja teściowa od zawsze zgrywała bohaterkę, jaka to ona nie jest twarda ohohoho… z temperaturą czterdziestostopniową chodziła do roboty (była pielęgniarką środowiskową) bo ona taka twarda i co z tego, skoro pozarażała większość pacjentów? Zawsze ale to ZAWSZE na każdym kroku podkreśla, że to ona ewidentnie ma rację, a to, że akurat jest w błędzie w danym temacie i wszyscy o tym wiedzą (myślę, że ona również:)) i tak upierała się na swoim. Zna się na wszystkim: giełdzie, handlu, na elektronice, prawie, na tym jak dobrze położyć terakotę (pouczała nawet fachowca) i co… ? a ostatnio wiecie co dała mi w prezencie? Swoje majtki. Tak, jej własne przepierdziane i przenoszone majty!!! W tej sytuacji w jakiej jest obecnie to koszmar. Przez swoją mądrość dostała wylewu.. okazało się, że pękł jej naczyniak. Przeżyłam to, bo to w końcu rodzicielka mojego P i razem z nim cierpiałam. Myślałam sobie: dobra, to co było, to było i nie warto wracać do tego- wybaczyłam jej. Zależało mi na tym, aby wyzdrowiała. Jeździłam do niej do szpitala, myłam ją, balsamowałam, ponieważ po operacji miała niedowład prawej części ciała, karmiłam… zapomniałam o tym wszystkim co kiedyś mi powiedziała i zrobiła. Mamciu to, Mamciu tamto,a Mamcia co mi powiedziała? Jej słowa: DLACZEGO ONA ZACHOROWAŁA A NIE JA??? …..

Ja wszystko rozumiem, jej chorobę i to co przeszła. Teraz kolej na litość dla niej, bo przecież jest chora. Wszystko odbywa się moim kosztem. Współczuje jej bardzo, bo to była bardzo żywotna kobieta ale dlaczego mnie się ciągle to odbija? Mój P, stwierdził, na moją prośbę o to, żeby następnym razem chociaż uprzedzili o swoim przyjeździe tak z dupy powiedział że nie mam serca dla chorej kobiety i chętnie wy*******iła bym ją pod most. Co on bredzi…

Dziewczyny, zrozumcie mnie chociaż odrobinę.

nusiak Dodane ponad rok temu,

rozumiemy
znaczy staramy się
a powiedziałas o tych gaciach chlopu ?
jak zareagowal ?
bo jak dalej był za mamusią to sorki, ale łatwo Ci nie bedzie :Niepewny:

maduxia Dodane ponad rok temu,

Monika, ja Cię rozumiem :Boje się:
jak do tych majtek przeczytałam, to pomyślałam “Dżizas, to nie jej teściowa, tylko mój teściu!!!”

Stary Twój jest ewidentnie między młotem a kowadłem: znam dwa małżeństwa z podobnymi problemami. Za każdym razem maż jest jedynakiem, mamusia despotką, wszystkowiedzącą, zatruwającą mniej lub bardziej życie synowej….

w jednym przypadku- zwiali kilka lat temu za granicę, pępowina nie przecięta do tej pory, ale chyba wychodzą powoli na prostą (żona na parę miesięcy przyjechała do plski z synem, ona ze zdiagnozowaną depresją, na silnych lekach…. siedziała kilka miesięcy u swoich rodziców, aż się chlop obudził 😀 , są znowu razem, zmienili mieszkanie na większe i w grudniu powiększa się im rodzina 🙂 ) Jeszcze tylko żeby on za jej plecami matki nie zapraszał to juz by wogle super było 🙁

W Twoim przypadku to choroba ma usprawiedliwiać wszystko, co teściowa zrobi, bo taka biedna. Tutaj teściowa rozwódka, została bez rodziny.

Drugi przypadek- teściowa owdowiała kilka lat temu, więc syn z zoną zamieszkali z nią, bo biedna sama. Rozumiem. Dzieci się pojawiły już kilka lat temu, a stosunki z teściową z roku na rok coraz gorsze- i mąż tez nie może zdecydowanego stanowiska zająć, bo jest mu matki zwyczajnie żal. Myślą o przeprowadzce.

Widzisz, na dłuższą mete nikt tego nie wytrzyma 🙁 obawiam się, że samo to się raczej nie ułoży, teściowej nie zmienisz. Ja swoim juz odpuściłam, dawno, ale jakbym miała takie jazdy jak Ty :Boje się: awantura by była na 102

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Wiesz, przy nim dała mi ten prezent. Mąż stwierdził, że ona chce dobrze, że powinnam się cieszyć… mam brać to co ona daje, bo jest chora i nie mogę robić jej przykrości.

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Wiesz, przy nim dała mi ten prezent. Mąż stwierdził, że ona chce dobrze, że powinnam się cieszyć… mam brać to co ona daje, bo jest chora i nie mogę robić jej przykrości.
no to dla mnie po temacie
sorki

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez maduxia:Monika, ja Cię rozumiem :Boje się:
jak do tych majtek przeczytałam, to pomyślałam “Dżizas, to nie jej teściowa, tylko mój teściu!!!”

Stary Twój jest ewidentnie między młotem a kowadłem: znam dwa małżeństwa z podobnymi problemami. Za każdym razem maż jest jedynakiem, mamusia despotką, wszystkowiedzącą, zatruwającą mniej lub bardziej życie synowej….

w jednym przypadku- zwiali kilka lat temu za granicę, pępowina nie przecięta do tej pory, ale chyba wychodzą powoli na prostą (żona na parę miesięcy przyjechała do plski z synem, ona ze zdiagnozowaną depresją, na silnych lekach…. siedziała kilka miesięcy u swoich rodziców, aż się chlop obudził 😀 , są znowu razem, zmienili mieszkanie na większe i w grudniu powiększa się im rodzina 🙂 ) Jeszcze tylko żeby on za jej plecami matki nie zapraszał to juz by wogle super było 🙁

W Twoim przypadku to choroba ma usprawiedliwiać wszystko, co teściowa zrobi, bo taka biedna. Tutaj teściowa rozwódka, została bez rodziny.

Drugi przypadek- teściowa owdowiała kilka lat temu, więc syn z zoną zamieszkali z nią, bo biedna sama. Rozumiem. Dzieci się pojawiły już kilka lat temu, a stosunki z teściową z roku na rok coraz gorsze- i mąż tez nie może zdecydowanego stanowiska zająć, bo jest mu matki zwyczajnie żal. Myślą o przeprowadzce.

Widzisz, na dłuższą mete nikt tego nie wytrzyma 🙁 obawiam się, że samo to się raczej nie ułoży, teściowej nie zmienisz. Ja swoim juz odpuściłam, dawno, ale jakbym miała takie jazdy jak Ty :Boje się: awantura by była na 102

Kochana, teść to czasami lepsze numery robił:) był taki okres, że nie pracowałam i przez dwa miesiące byłam w domu (już mężatka) to wyobraź sobie, że teść przyjechał nam pierożki zostawić sam sobie otworzył drzwi, wiedząc, że ja jestem w domu rozumiesz? Nie zadzwonił dzwonkiem, nie zapukał.. bo po co.

maduxia Dodane ponad rok temu,

Kurcze, no moja śp. babcia na takie pomysły jeśli chodzi o prezenty wpadała 😀 ale wiem, że nie chciała źle. I widac, że jesteś na teściową wkurzona, jak ja nieraz jestem na swoją 😉
odpuść, majtki wywal do śmieci, na starość będziesz wnukom opowiadac jakie prezenty dostawałaś :Wow!: wydaje mi się, że prezent prezentem, zupełnie nie ważna sprawa, ale zasady dotyczące odwiedzin to powinnaś jeszcze dzisiaj ustalić. Niefajnie chyba tak czuć sie pomijaną, Twoje zdanie tez się tu liczy.
Pewnie lekko nie będzie, zwłaszcza, że Twoj mąż nie widzi problemu :Niepewny:

matko, jak ja złagodniałam :Boje się: aż się sama siebie boję :Hyhy:

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez krecik_75:no to dla mnie po temacie
sorki

Na samym początku naszej znajomości z P nie widząc mnie jeszcze na oczy przekazała mi podobny prezent. Abym już na wstępie wiedziała, że ona jest cool, kupiła mi stringi- przynajmniej nowe i całkiem ładne. Ale czy to na pewno nie przeszło granicy dobrego smaku?

maduxia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Kochana, teść to czasami lepsze numery robił:) był taki okres, że nie pracowałam i przez dwa miesiące byłam w domu (już mężatka) to wyobraź sobie, że teść przyjechał nam pierożki zostawić sam sobie otworzył drzwi, wiedząc, że ja jestem w domu rozumiesz? Nie zadzwonił dzwonkiem, nie zapukał.. bo po co.

to samo!
najlepiej dojść do wniosku, jak ja ze swoim starym, że jego rodzice są porąbani :Hyhy: tyle, że on się ze mną w tej kwestii w zupełności zgadza…

u nas brama elektryczna, nie wjadą dopóki nie otworzę :Cwaniak: a juz nieraz udawaliśmy, że nas w domu nie ma, jak samochód pod bramą widziałam…. :Hyhy:

maduxia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Na samym początku naszej znajomości z P nie widząc mnie jeszcze na oczy przekazała mi podobny prezent. Abym już na wstępie wiedziała, że ona jest cool, kupiła mi stringi- przynajmniej nowe i całkiem ładne. Ale czy to na pewno nie przeszło granicy dobrego smaku?

no pewnie, że przeszło 🙂 i co z tego? teściowej nie zmienisz, mówię jeszcze raz. Weź się z tych numerów śmiej.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez maduxia:Kurcze, no moja śp. babcia na takie pomysły jeśli chodzi o prezenty wpadała 😀 ale wiem, że nie chciała źle. I widac, że jesteś na teściową wkurzona, jak ja nieraz jestem na swoją 😉
odpuść, majtki wywal do śmieci, na starość będziesz wnukom opowiadac jakie prezenty dostawałaś :Wow!: wydaje mi się, że prezent prezentem, zupełnie nie ważna sprawa, ale zasady dotyczące odwiedzin to powinnaś jeszcze dzisiaj ustalić. Niefajnie chyba tak czuć sie pomijaną, Twoje zdanie tez się tu liczy.
Pewnie lekko nie będzie, zwłaszcza, że Twoj mąż nie widzi problemu :Niepewny:

matko, jak ja złagodniałam :Boje się: aż się sama siebie boję :Hyhy:

On nie widzi problemu. Tak jak sam mówi to byłoby nietaktem ich wyprosić teraz. Po mojemu, mógł wcześniej to zrobić. Żeby przyjechali np. na 3-4 dni, ok, niech sobie do tych lekarzy jeździ jak ma bliżej, ale nie cholera dwa tygodnie!!! mając tak na prawdę nawet niecałe 40 km do swojego domu.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez maduxia:no pewnie, że przeszło 🙂 i co z tego? teściowej nie zmienisz, mówię jeszcze raz. Weź się z tych numerów śmiej.

Kochana a co innego mi pozostaje. Tylko się śmiać, bo i tak niedługo osiwieje.

Dodane ponad rok temu,

Z tego co tu piszesz wynika, że sama pozwoliłaś po sobie jeździc.
Takie rzeczy zdecydowanie łatwiej wyplenic na początku małzenstwa niz po latach, jak się juz utarło, ze synowa jelonek, mozna jej brudas na meblach napisac i zbesztac jak gówniarę za niespełnianie wymogów.

W moim odczuciu ciut za późno na bezbolesny zwrot w akcji, zostaje popłakać w podusię, zacisnąć zęby i trwac w tym co sobie urządzilas.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Kochana a co innego mi pozostaje. Tylko się śmiać, bo i tak niedługo osiwieje.

A masz jakas zaprzyjaźnioną koleżankę/przyjaciółkę która byłaby w stanie przygarnąć Cię na jakiś czas?

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Wiem, że P jest między młotem a kowadłem, bo z jednej strony ja, a z drugiej chora matka, ale kuźwa skoro zdecydował się na małżeństwo ze mną, to chciał nie chciał musi zaakceptować to, że moje zdanie liczy się najbardziej..

maduxia Dodane ponad rok temu,

tak szczerze powiem, ze teraz to kiepsko masz. i sama nie bardzo masz co zrobić, dopóki maż nie stanie za Tobą murem…. a teście to Ciebie wogóle słuchają? bo moja teściowa poslucha, ale i tak zrobi jak jej wygodnie, a dla teścia to nie jestem partnerem do rozmowy pod żadnym względem.

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Wiem, że P jest między młotem a kowadłem, bo z jednej strony ja, a z drugiej chora matka, ale kuźwa skoro zdecydował się na małżeństwo ze mną, to chciał nie chciał musi zaakceptować to, że moje zdanie liczy się najbardziej..
:Fiu fiu::Fiu fiu::Fiu fiu:
no i sama doszłaś do sedna …

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Wiem, że P jest między młotem a kowadłem, bo z jednej strony ja, a z drugiej chora matka, ale kuźwa skoro zdecydował się na małżeństwo ze mną, to chciał nie chciał musi zaakceptować to, że moje zdanie liczy się najbardziej..
i jak widzisz nie zaakceptował, za to Ty milcząco zaakceptowałas, że liczy się zdanie teściowej

maduxia Dodane ponad rok temu,

Krecie, bo my jesteśmy jak najlepszy psychoanalityk za grube pieniądze :Hyhy: pacjent sam dochodzi do wniosku, co mu dolega i git :Hura!:

teraz jeszcze trzeba coś z tym wnioskiem konstruktywnego zrobić i po kłopocie 🙂

nusiak Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez maduxia:Krecie, bo my jesteśmy jak najlepszy psychoanalityk za grube pieniądze :Hyhy: pacjent sam dochodzi do wniosku, co mu dolega i git :Hura!:

teraz jeszcze trzeba coś z tym wnioskiem konstruktywnego zrobić i po kłopocie 🙂
tak jest 🙂

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Mamroć:A masz jakas zaprzyjaźnioną koleżankę/przyjaciółkę która byłaby w stanie przygarnąć Cię na jakiś czas?

Mam, jedyną której można zaufać, ale ona mieszka w wynajętym maleńkim pokoju. Nie chce zwalać się jej na głowę. Moja mama też mieszka blisko, ale tam nie ucieknę bo Ojczym.. patrzeć na niego nie mogę. Babcia też niedaleko, ale dopiero co wyszła za mąż (67 lat :)) dziadek zmarł dawno temu i teraz znalazła sobie drugą połówkę, bo od 15 lat była sama jak palec, więc w przeciwieństwie do osób o których tutaj mowa- mam trochę kultury i wyczucia sytuacji… sama widzisz.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez maduxia:tak szczerze powiem, ze teraz to kiepsko masz. i sama nie bardzo masz co zrobić, dopóki maż nie stanie za Tobą murem…. a teście to Ciebie wogóle słuchają? bo moja teściowa poslucha, ale i tak zrobi jak jej wygodnie, a dla teścia to nie jestem partnerem do rozmowy pod żadnym względem.

Kurcze to też masz nieźle.. Mój teść jest czasem gorszy niż ona.. zawsze krzyczy. Nie da dojść do słowa…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Monika2011:Mam, jedyną której można zaufać, ale ona mieszka w wynajętym maleńkim pokoju. Nie chce zwalać się jej na głowę. Moja mama też mieszka blisko, ale tam nie ucieknę bo Ojczym.. patrzeć na niego nie mogę. Babcia też niedaleko, ale dopiero co wyszła za mąż (67 lat :)) dziadek zmarł dawno temu i teraz znalazła sobie drugą połówkę, bo od 15 lat była sama jak palec, więc w przeciwieństwie do osób o których tutaj mowa- mam trochę kultury i wyczucia sytuacji… sama widzisz.

Zadzwon do przyjaciolki i spytaj czy ” w razie czego” Cie przyjmie.
Wiesz w Twojej sytuacji to teraz nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo oni juz u Cienie są. Zacisnij zęby i ścierp.

Zastanow sie teraz co zrobic na przyszlosc – bo bezbolowo przeciecie pepowiny meza sie nie uda.

Mozesz na przyklad jak juz wyjada, pogadac z mezem, ze owszem przyjmiesz tesciow ale zyczysz sobie byc o tym fakcie nie informowana tylko pytana.
I ze jesli jemu sie nie podoba – to moze zle wybral zone?

I jak kolejnym razem z tonem oznajmiajacym sie sprowadza do Cieie – ewakuujesz sie do kolezanki. A maz niech przemysli sprawe.

Powiem Ci jedno – zastanow sie dziewczyno i zacznij ustalac jakies zasady NIM POJAWIA SIE DZIECI.

Ja tez nie mam mega miodnych relacji z tesciami, sa roznego rodzaju zgrzyty, lepsze i gorsze momenty. Ustalilam jasne i klarowne zasady.
Sa rzeczy w ktorych nie ma zmiluj a sa rzeczy gdy pozwalam im wchodzic sobie na przyslowiowa glowe. Ale sa to tego typu rzeczy, powiedzialabym drobne – nie tak grubego kalibru jak Twoje.

monika2011 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Mamroć:Zadzwon do przyjaciolki i spytaj czy ” w razie czego” Cie przyjmie.
Wiesz w Twojej sytuacji to teraz nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo oni juz u Cienie są. Zacisnij zęby i ścierp.

Zastanow sie teraz co zrobic na przyszlosc – bo bezbolowo przeciecie pepowiny meza sie nie uda.

Mozesz na przyklad jak juz wyjada, pogadac z mezem, ze owszem przyjmiesz tesciow ale zyczysz sobie byc o tym fakcie nie informowana tylko pytana.
I ze jesli jemu sie nie podoba – to moze zle wybral zone?

I jak kolejnym razem z tonem oznajmiajacym sie sprowadza do Cieie – ewakuujesz sie do kolezanki. A maz niech przemysli sprawe.

Powiem Ci jedno – zastanow sie dziewczyno i zacznij ustalac jakies zasady NIM POJAWIA SIE DZIECI.

Ja tez nie mam mega miodnych relacji z tesciami, sa roznego rodzaju zgrzyty, lepsze i gorsze momenty. Ustalilam jasne i klarowne zasady.
Sa rzeczy w ktorych nie ma zmiluj a sa rzeczy gdy pozwalam im wchodzic sobie na przyslowiowa glowe. Ale sa to tego typu rzeczy, powiedzialabym drobne – nie tak grubego kalibru jak Twoje.

Zrobiłabym tak, aczkolwiek P znowu powie, że mam serce z kamienia bo rodzice tyle dla nas zrobili, pomogli a teraz ja tak teatralnie się po prostu wyprowadzę? Zrobię im przykrość, a przecież tyle im zawdzięczamy, mieszkanie i w ogóle.. że gdyby nie oni to pewnie nie dalibyśmy sobie rady. Powie: Jesteś bezczelna, gdzie twoja wdzięczność! Nie spodziewałem się tego po tobie. Na każde moje słowo reaguje krzykiem. Sam mi wczoraj powiedział: NIE MAM SUMIENIA ABY Z NIMI POGADAĆ O TYM WSZYSTKIM.

yoko Dodane ponad rok temu,

Porozmawiaj z mężem. On musi zająć stanowisko. Jeśli tego nie zrobi, to czeka cie takie całe życie i będzie coraz gorzej.
Powiedz, że Ty w swoim poniekąd domu nie możesz się czuć niekomfortowo, zaszczuta, etc.
Powiedz mu, że Go kochasz, ale są pewne zasady, których kulturalny człowiek powinien przestrzegać.
Teraz to jest Wasz dom, a skoro tak nie jest, to musicie znaleźć inny, żeby był Wasz, żebyś to Ty była jego Panią,
a on Panem, dom w którym będziecie OBOJE szczęśliwi i stworzycie rodzinę. Jeśli mu na tym nie zalezy, to… sorry, ale to dla Ciebie sa priorytety.
U mnie dym z teściami trwał ponad pół roku na ostro, ale z mężem tworzyliśmy wtedy jeden front, fortecę!
Teściowa uderzała poniżej pasa, niestety – straciła tym tylko w naszych oczach. Nie myślałam,
że można aż tak nisko upaść. Mój mąż tez się przekonał nareszcie jak jest, bo zawsze mówił “spróbuj jeszcze ten jeden raz/ udaj raz jeszcze, że nie słyszałaś/ odpuść ostatni raz”… tak robiłam dla świetego spokoju i dlatego, że rodzina, rodzice…
aż się przelało.

Znasz odpowiedź na pytanie: TEŚCIE- TEMAT ZNANY?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Karmienie
mm hipp - polecacie?
Jak w temacie - szukam opinii na temat mleka modyfikowanego Hipp - któraś z Was podawała/podaje? polecacie ?dostępne w sumie w niewielu sklepach, jakkolwiek opis wygląda zachęcająco :Hmmm...: mój młody
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
gwarancja na plomby...
orientujecie się ile jest gwarancji na plomby?? mężowi ostatnio wypadła plomba z 7mki,nie pamięta dokładnie kiedy był leczony bo chodził ciurkiem od kwietnia 2010 do maja 2011 i wyleczył chyba
Czytaj dalej