TEŚCIE- TEMAT ZNANY

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 114)
  • Autor
    Wpisy
  • #110004

    monika2011

    Witajcie. Jestem tu nowa i chciałabym się pożalić. Do rzeczy: mój teść w zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie i tonem oznajmiającym powiedział że pomieszkają sobie u nas z teściową przez następne dwa tygodnie bo mama ma częste wizyty u lekarzy i jemu się nie chce tak w kółko jeździć (mieszkają 40 km od Warszawy, my w Warszawie :)). Nie zapytał czy może będą przeszkadzać, czy mamy inne plany i czy w ogóle mogą… ot tak po prostu zadzwonił i mnie poinformował. Dodam, że małżeństwem jesteśmy od dwóch lat dopiero i oni nigdy nie uprzedzali nas o swoim przyjeździe… do nas. Co o tym sądzicie? Poradźcie mi, co zrobiłybyście w takiej sytuacji?

    #4862826

    yoko

    ech:)
    temat rzeka.
    jak zwrócisz uwagę, będziesz miała w nich śmiertelnych wrogów,
    jak dasz sobie po głowie skakać też nie będzie lekko i za każdym razem będzie Ci
    to trudniej przerwać…

    Myślę, że powinnaś porozmawiać z mężem, powinniście ustalić wspólne stanowisko
    i to Twój mąż powinien je Rodzicom przedstawić.

    Jeśli chodzi o mnie, to poprosiłabym męża, żeby powiedział rodzicom, że są zawsze mile widzianymi gośćmi, ale chcielibyście wiedzieć kiedy zamierzają Was odwiedzić, żeby na darmo nie jechali 40km, bo Was może nie być w domu na przykład.
    Jeśli chodzi o kwestię ostatniego telefonu, powiedziałabym, że nie widzę przeszkód, jednak forma powinna być inna, nie oznajmująca, a pytająca…

    Pode mną mieszało młode małżeństwo, które się rozpadło, właśnie przez teściów, którzy wpadali jak do siebie, rządzili się jak u siebie.



    #4862827

    monika2011

    Bruni- dziękuję za Twoją wypowiedź. Problem tkwi w tym, że mąż jest jedynakiem i nie potrafi zająć stanowiska w tej sprawie.. dla niego jest zrozumiałe, że jeśli jego Rodzice chcą- to zawsze mogą przyjechać. On nie widzi tutaj skrajności i wręcz jej nie rozumie. Obawiam się, że też boi się ich reakcji. W każdej krytyce odnośnie takiego zachowania bardzo niekulturalnego z resztą, odbiera to jako atak przeciwko jego Rodzicom. Więcej napiszę jutro, bo to rzeczywiście temat rzeka, a teraz uciekam.

    PS. Dzisiejszy wieczór mam zmarnowany… zamiast odpocząć po całym dniu pracy to wracam do domu jak do jakiegoś kieratu.

    #4862828

    Anonim

    nawet nie wiecie, jak bardzo bym chciała, żeby moi teściowie tak powiedzieli i zrobili…
    mieszkają na wsi, tam opieka zdrowotna kiepska, u nas by mieli lepszą zdecydowanie
    i niechby tak znienacka w drzwiach stanęli nawet, bez uprzedzania, na miesiąc, dwa….

    jak to się różnie ludziom w życiu układa 😉

    #4862829

    awkaminska

    Zamieszczone przez majowamama
    nawet nie wiecie, jak bardzo bym chciała, żeby moi teściowie tak powiedzieli i zrobili…
    mieszkają na wsi, tam opieka zdrowotna kiepska, u nas by mieli lepszą zdecydowanie
    i niechby tak znienacka w drzwiach stanęli nawet, bez uprzedzania, na miesiąc, dwa….

    jak to się różnie ludziom w życiu układa 😉

    ja też :). naprawdę i cieszę się że nie jestem jedyna… raz szok przeżyłąm bo wracm z jakiegoś spotkania i widzę ich samochód… ale się ucieszyłam…

    #4862830

    zuzel

    Zamieszczone przez awkaminska
    ja też :). naprawdę i cieszę się że nie jestem jedyna… raz szok przeżyłąm bo wracm z jakiegoś spotkania i widzę ich samochód… ale się ucieszyłam…

    Ja też.
    Namawiam i namawiam ich na wizyty u stołecznych specjalistów, ale nic z tego.
    Ani razu jeszcze u nas nie byli (za daleko na ich zdrowie).

    Ale ton oznajmujący by mi nie spasował mimo to.



    #4862831

    karolakoj

    Najpierw zastanowiłabym się, co mi nie odpowiada w zaistniałej sytuacji… forma, czy treśc, czyli to, w jaki sposób teściowie zapowiedzieli swoją wizytę, czy sam fakt dłuższego pobytu.

    Jeśli problemem jest tylko forma oznajmiajaca, to porozmawiałbym z mężem i próbowała wytłumaczyć facetowi, że to mój dom = mój azyl i tak dalej.

    Jeśli problemem jest sama wizyta, to głębiej zastanowiłabym się nad samą sobą.

    #4862832

    nitkabiala

    Teściowa też człowiek – trzeba po prostu pomóc 😉
    Mieszkam z teściową na stałe więc w Twojej sytuacji byłabym szczęśliwa, że to tylko dwa tygodnie 😉

    #4862833

    monika2011

    Hej dziewczyny. Udało mi się na moment uciec:Hyhy: Bardzo się cieszę, że niektóre z Was mają super relacje z teściami, to wręcz niespotykane. Też chciałabym się cieszyć z ich wizyty, ale ile można… co chwila, non stop ONI. W gruncie rzeczy, to nie są źli ludzie- ale dali mi się we znaki parę razy a teściowa to mi takie słowa powiedziała że zapamiętam je do końca życia…

    PS: Wróciłam do domu i zgadnijcie co zastałam? Rodzice zaprosili gości:) a mój mąż był w siódmym niebie.

    #4862834

    Anonim

    Zamieszczone przez Monika2011
    Hej dziewczyny. Udało mi się na moment uciec:Hyhy: Bardzo się cieszę, że niektóre z Was mają super relacje z teściami, to wręcz niespotykane. Też chciałabym się cieszyć z ich wizyty, ale ile można… co chwila, non stop ONI. W gruncie rzeczy, to nie są źli ludzie- ale dali mi się we znaki parę razy a teściowa to mi takie słowa powiedziała że zapamiętam je do końca życia…

    PS: Wróciłam do domu i zgadnijcie co zastałam? Rodzice zaprosili gości:) a mój mąż był w siódmym niebie.

    Zaprosili gości do waszego domu?



    #4862835

    ladiagg

    Ty nic raczej nie możesz zrobić, bo jak ty coś powiesz to zostaniesz wrogiem nr.1 .
    Musisz wytłumaczyć mężowi że tak być nie może, tylko on może to powiedzieć rodzicom mu wybaczą i zrozumieją.
    Wiem coś o tym, że trudno będzie. Mojemu mężowi tłumaczyłam to jakieś trzy lata zanim zrozumiał że jego rodzice źle robią.

    #4862836

    monika2011

    Cześć dziewczyny. Mam swój azyl- jestem w pracy:) Jeśli chce Wam się czytać, to tak jak obiecałam wczoraj, opiszę szerzej swoją sytuację. Odpowiadając jeszcze na posta jednej z Was- to tak, zaprosili sobie gości i mało tego, dzisiaj będą gościć również Babcię- mamę teściowej o czym też nikt mnie nie poinformował- dowiedziałam się w drodze do pracy od męża. Nieźle.

    Ale.. wracając do tematu.. Od początku to było tak:

    Rodzice mojego męża mieszkali w tym mieszkaniu (w którym my teraz mieszkamy) ponad 25 lat, potem zbudowali swój dom za Warszawą. Będąc narzeczoną P zamieszkałam u niego, z resztą też na prośbę jego Rodziców. Jako narzeczona uznałam, że nie będę niczego krytykować, choć parę razy zdarzyło mi się to zrobić, bo już wiedziałam, że nie dzieje się najlepiej, ale słowa krytyki kierowałam wyłącznie do P, nie chcąc urazić przede wszystkim najmądrzejszej teściowej. P nie przeszkadzał fakt, że jego Mama przychodziła do domu piorąc mu rzeczy, prasować koszule, gotować obiadki podczas mojego pobytu w pracy. Na moje pytanie, dlaczego to robi, odpowiedziała, że P jest jej synem i dopóki ona żyje to zawsze będzie to robić… WTF ! Ok, zacisnęłam zęby. Przyjeżdżała również na parę dni raz w miesiącu na jakieś służbowe szkolenie przy czym skutecznie zawsze wsadzała mi szpile typu: mieszkanie jest zapuszczone (śmieszne to, ponieważ ja, wprowadzając się tam, dosłownie szorowałam okna kilka razy bo takie były brudne, że dramat, poza tym wszystko tam zrobiłam, zawsze było posprzątane), że jestem uwaga: BRUDASEM bo podłogę myję dwa razy w tygodniu a ona codziennie (wystarczy mi fakt, że moja Matka była pedantką, że wszystko u niej musiało błyszczeć i być codziennie generalne sprzątanie) więc ja postanowiłam nie robić z tego domu muzeum, choć zawsze było i jest czystko- dla Teściowej to za mało i doszło do tego, że napisała mi kiedyś na regale JESTEŚ BRUDASEM fakt, było trochę kurzu, bo pracowałam wtedy od rana do wieczora i nie miałam kiedy tego zrobić. Do czego zmierzam- pewnego wieczoru szukając swoich butów, zapytałam grzecznie, “Mama, gdzie schowałaś moje buty, bo w szafce ich nie ma” to wpadła w furie, całkiem niezrozumiałą, wywaliła dosłownie wszystko z szafy i wykrzyczała mi że jak na razie to wszystko jest jej (choć nigdy i pod żadnym pozorem nie podważałam tego faktu) i że jak będę żoną to wtedy może mi pozwoli się porządzić… po prostu, zrobiło mi się przykro… szukałam tylko swoich butów, które ona gdzieś upchnęła… pamiętam, że uciekłam wtedy z tego domu i do drugiej w nocy błąkałam się po ulicach… P zrobił jej wtedy awanturę, choć ja daleka byłam od tego wiedząc, że będę wrogiem.

    I same widzicie… o co mam teraz żal, pretensje, że oni u nas są… Wiem, że tak jak to moja Matka powiedziała “weszłaś we wszystko to siedź cicho” tak… weszłam, weszłam, uciekając ze swojego własnego domu przed ojczymem który od lat mnie szykanował (nigdy nie zaakceptował) ale dobrze się złożyło, bo miałam P, którego bardzo kocham. Podejrzewałam, że będą kłopoty, dlatego zapytałam męża, po tym całym zajściu, czy nie byłoby lepiej abyśmy coś sobie wynajęli i żyli normalnie, bez nachodzenia i takich awantur. Nie zgodził się.. tego samego wieczoru już pogodził się z Mamą. Powiem Wam, że wolałabym zdecydowanie jeść na plastikowych talerzach i spać na materacu- ale w sowim rzeczywistym mieszkaniu, może być nawet wynajęte. Ale… było minęło.

    Przepraszam, rozpisałam się strasznie, mam nadzieje, że Was dziewczyny nie zanudziłam.

    Pozdrawiam ciepło.



    #4862837

    zuzel

    Monika poczytałam i tak mi się wydaje, że to jest mieszkanie teściowej, zawsze będzie jej (bo mieszkała tyle lat tu) i zawsze będzie się w nim czuła jak u siebie. Z jej perspektywy wygląda to pewnie tak, że łaskawie pozwoliła Wam tam mieszkać a Wy pod jej nieobecność nie zajmujecie się mieszkaniem należycie. Ona nie czuje że przyjeżdża do Was, tylko do siebie, ona nie zaprasza gości do Was, tylko do siebie.

    Ja widzę tylko rozwiązanie, które zresztą sama napisałaś: pójście “na swoje” = obojętnie czy kupione czy wynajęte. Jak wynajmuję, to płacę za wynajem, a właściciel mi się do domu z butami częściej niż raz na miesiąc w celu sprawdzenia stanu technicznego lokalu nie pakuje.
    Wydaje mi się że dopiero wtedy Ty będziesz “u siebie”, a teściowie “w gościach”.

    #4862838

    yoko

    doczytałam…
    czyli to mieszkanie Twoje / Wasze nie jest?
    jak nie, to lipa. Rozumiem czemu tak tańcujecie delikatnie z Mamusią, żeby
    jej na odcisk nie nadepnąć.

    Ja rozumiem, że Mąż jest jedynakiem, że Mama i On chyba też nie mogą się rozdzielić, że wciąż są związani niewidzialną pępowiną.
    Jednak dla zdrowia wszystkich powinno się tą pępowinę przeciąć.
    Nie walczyć z teściami, ale ustanowić zasady.
    Zachowanie teściów to jest brak szacunku dla Was i tego co wspólnie starcie się stworzyć.
    Porozmawiać na spokojnie z mężem i nie kończyć rozmowy dokąd nie będzie wniosków
    i podjętych decyzji, ustalonego stanowiska.
    Będziecie mieć dzieci, będzie jeszcze gorzej. Będziesz je sobie z teściową z rąk wyrywać,
    a ja Ci się nie będzie podobało, to co? Będzie Ci pokazywała drzwi, a mąż co na to?
    Z dzieckiem trudniej wyjść, będziesz znosić coraz więcej, będzie coraz ciężej.

    Jeśli teściowie nie zrozumieją, to moim zdaniem pozostaje Wam albo odkupić to mieszkanie albo znaleźć sobie mniejsze, ale własne i być u siebie.
    Pytanie – czy Twój mąż ma jaja?
    Bo jak nie ma, to ………. miłość miłością, ale jeśli większe jest jego przywiązanie do matki i jej interesy, a nie Wasze wspólne są dla Niego najważniejsze, jesli on się godzi, żeby uprzykrzała Ci życie , to ….
    wiej:(

    #4862839

    maduxia

    ja tak miałam, podobnie, bo jednak mój maz za mną murem, zawsze…
    2 lata mieszkaliśmy w mieszkaniu, które należalo do teściów, na działce firmowej… ciągle były niezapowiedziane wizyty (z pracy wystarczyło wejśc po schodach) obojętnie, czy ja goła pod prysznicem, czy bałagan, czy coś… barykadowaliśmy się dwa lata. A juz jak do nich znajomi przyjechali i teście bez pytania zaprowadzili ich do nas, żeby zobaczyli “jak mieszkamy” :Boje się:
    tam nigdy nie byliśmy u siebie, tylko u nich. Rozwiazaniem byla wyprowadzka. 🙂 nigdy wiecej, nigdy. Jakiś czas temu, jeszcze jak w bloku mieszkaliśmy u siebie, przed kupnem domu, zaproponowali, żebyśmy u nich mieszkali- dom trzypietrowy, w połowie pusty…. nawet przez myśl nam nie przeszlo się zgodzić.

    Szkoda, ze ten Twój mąż tak z mamusią związany 🙁 rozmowa i to jak naszybciej, bo imo będzie tylko gorzej.
    A dlaczego on tak się upiera, żeby na swoje nie pójść? Nie wyobrażam sobie być całe życie na czyjejś łasce i ciągle wysłuchiwać, że mam być komuś za coś wdzieczna, że mieszkam u nich, że oni dyktują warunki….

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 114)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close