trochę o babciach-niebabciach

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 47)
  • Autor
    Wpisy
  • #64370

    zniesmaczonaa

    Witajcie dziewczyny, domyślacie się że piszę pod zmienionym nickiem, ale nie chcę żeby ktoś z rodziny zaglądający do forum to przeczytał….Od dawna bowiem problem ten mnie wkurza i nurtuje, ciekawa jestem waszych opinii i rad…
    Otóż – mam 2 letnie dziecko, nie pracuję. Dziecko ma dziadków z obu stron. Teściowie widują je raz na 2 tygodnie, jak do nich pojedziemy (no ale też nie tęsknie za częstszym kontaktem). Moi rodzice uwielbiają wnuka… ale tylko na zdjęciu…W praktyce wygląda to tak, że lubią jak do nich pojedziemy, lubia spotkać się gdzies na mieście, ale nie mają ochoty spędzać z nim więcej czasu. Jeszcze tak do roku to częsciej, ale teraz,jak dziecko wymaga dużej uwagi, są zbyt leniwi żeby wziąć je na spacer czy przypilnować. Efekt – ja zmęczona, sfrustrowana, zero kina, zero knajp. Marzy mi ise jakieś wyjście tylko we dwoje czy cos, ale nie ma takiej możliwości – rodzice zawsze mają jakieś inne plany… Jak już dziecko u nich przebywa to i tak niemożna chocby do kuchni wyjść bo zaraz dają rzeczy zakazane i boję się czym to może się skończyć. na wspólnych spacerach też muszę mieć oczy dookoła glowy bo oni nie mają chyba rozwiniętej wyobraźni a dzieciak lata między rowerami itp…
    Sama nie wiem czego od Was oczekuję? Czy sa takie osoby które jakoś poradziły sobie że nie mają dziadków i tyle? Czy zmuszac ich jednak do tej opieki (ale tez denerwowac się czy dziecko nic nie zrobi)…co o tym sądzicie?…

    #818307

    shibaa

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    U nas było tak ze sobie sami radziliśmy z opieką – dopiero od niedawna dajemy Anię “na przechowanie” do babci – o dziwo Ania czuje się tam chyba lepiej niż w domu – ma tam swój kojec, super zabawki (kupione wszystko przez babcię), huśtawkę i inne bajery których nie ma w domu – jest też grzeczniejsza niż w domu!
    No i z babcią dogadują się super, babcia zawsze chętna do opieki – ale zawsze uprzedamy wcześniej i się umawiamy. Raczej nigdy z zaskoczenia. No i co do joty stosuje się do zaleceń żywieniowych i innych – zawsze proszę zeby dzwoniła jak cokolwiek nie będzie widziała.

    Bedąc na Twoim miejscu “wypięłabym” się na dziadków w sensie tej opieki – jeśli to dla nich taki problem to prosić bym ich nie prosiła, a nawet bałabym się zostawić dziecko skoro jak piszesz bywają nieodpowiedzialni.
    Może lepiej zorganizuj sobie opiekunkę taką “na godziny” – może ktoś znajomy Ci poleci – lepsza taka, która będzie zaangażowana i będzie stosowała sie do Twoich zaleceń.
    Może z czasem jak dziadkowie zobaczą że musisz korzystać z pomocy obcej osoby to jakoś oprzytomnieją…

    …a – dajemy dziecko do babci tylko w związku z naszą pracą jak nam coś wypadnie, albo musimy coś załatwić – ale jeszcze nigdy żeby np. iść do knajpy albo na imprezę … jakoś by mi było chyba głupio … 😉

    Edited by shibaa on 2005/04/13 19:35.



    #818308

    klucha

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Leniwi?? a moze doszli do wniosku że już nie mają siły opiekować sie takim żywym szkrabem.
    Dla mnie dziadki nie mają żadnego obowiazku do opieki nad wnukiem, to ich dobra wola i ocena ich sił. Oni już swoje odchowali. Teraz czas na spokój i przyjemności.
    Moja mama nie zajmuje się Zuzanką i nawet o to jej nie proszę bo ma dość obowiazków w swoim emerytalnym życiu :((, a z teściami wszystko uzgadniam i respektuję gdy mają inne plany.
    Pomyśl o opiekunce

    Izka i Zuzia (12.V.02)

    #818309

    asia80

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Moje zdanie jest takie i nie jest to uwaga do Ciebie, ale ja taka zasade stosuje. Olinka podrzucam w skrajnych przypadkach, bo uwazam, ze to moje dziecko i do mnie nalezy jego wychowanie i zajmowanie sie nim. Taka mam filozofie, a moi rodzice jakos specjalnie nie chca nas wyreczac, chociaz jak poprosze to nie ma problemu. Z tesciami nie mam kontaktu osobistego. Poza tym moi rodzice pracuja nawet czasem wiecej niz ja, moze inaczej myslalabym gdyby byli emerytami.

    Asia i Oliwierek 14.01.2004

    #818310

    fr-ania

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Może brutalnie to zabrzmi, ale dziadkowie nie mają obowiązku zajmowania się wnukiem, mają prawo do swobodnego organizowania sobie czasu.
    Jak planujesz gdzieś wyjść z mężem, to zatrudnij na wieczór osobę do opieki i wszyscy będziecie zadowoleni.

    PS. Dlaczego piszesz pod zmienionym nickiem? Nie rozumiem tego 🙁

    Ania + Szymek (8,5 miesiąca)

    #818311

    elik

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    My radzimy sobie bez dziadkow. Nie wynika to natomiast z ich charakterow, ale stad, ze mieszkamy bardzo daleko i widujemy sie raz, 2 razy w roku. Ciezko jest bez pomocy, ale jak nie wykazuja checi to ich nie zmusisz, zwlaszcza, ze – jak piszesz- w ich obecnosci nawet nie czujesz sie pewnie o dziecko. Moze masz jakies dzieciate kolezanki i moglybyscie sie od czasu do czasu zajac swoimi dziecmi na zmiane? I w ten sposob wyrwiecie sie gdzies z mezem?Dzieciate kolezanki zawsze maja wiecej wyobrazni co do dziecka 🙂

    elik i antek 14,5 mies



    #818312

    zniesmaczonaa

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    A masz pomysł jak znaleźć wiarygodną osobe do opieki na godziny?
    Piszę pod zmienionym nickiem bo moja matka czyta forum i nie chcę zaogniać i tak napiętych stosunków…Ona uważa że jest super babcią…

    #818313

    agat79

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Ja mam bardzo podobna sytuacje do Twojej, to znaczy jedna i druga babcia, mieszkaja o 800km od nas, i to kazda w inna strone. Jak jedziemy do Polski, odwiedzamy zarowno jedna, jak i druga babcie. Obydwie pracuja, takze, jak przychodza z pracy, to sa tak zmeczone, ze poswiecaja malo czasu na zabawe z Olivka. U mojej mamy mamy o tyle dobrze, ze moge dziecko z nia zostawic na godzine dwie, a ona wie co i jak, ale i tak robimy to tylko wtedy, kiedy polozymy Olivke, a sami chcemy wyjsc gdzies wieczorem. My mamy troche czasu dla siebie, a babcia sie cieszy, ze jest przydatna, bo co tu robic przy spiacym dziecku, tylko nasluchiwac, czy nie placze. Ale mowie, to sa sporadyczne przypadki, bo w Polsce jestesmy jakies dwa trzy razy w roku. Moj tesc mieszka blok od nas, widzial swoja wnusie( dodoam pierwsza) na palcach u rak mozna policzyc. On tez pracuje, ale oprocz tego czeka na specjalne zaproszenie dolaczone golebiem, a my po prostu laski nie potrzebujemy!!! Poza tym jesli chodzi o odpowiedzialnosc, to tez pozostawia wiele do zyczenia!!! Ostatnia wizyta: Olivia ma manie lapania butow, kapci, skarpet itd. to ze lapie, to nie jest problem, problemem jest, kiedy zaczyna to wszystko brac do buzi, a co dziadek na to, kiedy doraczkowala do niego i zaczela mu lizac skarpetke, moj maz mowi :wez ja, niepozwol jej na to, a moj tesc: dlaczego? przeciez nozki dziadzia sa takie apetyczne i pachnace??? !!!!czy ty sobie to mozesz wyobrazic???dopiero trzeba ja zabrac, a dziadzius nic nie zareagowal, fajnie nie??? Takze jestesmy skazani sami na siebie, i nie narzekamy, tak jest ok. Olivia jest dzieckiem planowanym, takze mielismy juz czas sobie poszalec, i wiedzielismy, co bedzie nas czekac przez pare lat, i ze nie mamy niestety na kogo liczyc!!! Jak chcemy sobie fajnie spedzic czas, to wieczorem, jakas kolacyjka, czy obejrzenie filmu, posluchanie muzy, nie jest zle!! Wydaje mi sie, ze to wszystko robi ten wstretny pieniadz. Kazdy za nim goni, i nawet babcia nie jest taka babcia, jak kiedys babcie byly. Zreszta juz nic nie jest takie, jak kiedys!!! A jeszcze zwroce sie do wypowiedzi innych dziewczyn oddosnie tego, ze dziadki nie maja obowiezku wychowywac naszych dzieci. Obowiazku nie maja, to fakt, ale sami majac dzieci, powienni wiedziec jak to jest, nawet na pare godzin odciazc kogoc, toz to sama przyjemnosc, wiedzac, ze sie pomeczy, a i tak przyjdzie rodzic i odbierze brzdaca, a pozniej moga sobie odpoczac. Mnie i moje rodzenstwo wychowywala moja babcia, oczywiscie jak rodzice byli w pracy, a nawet moja babcia juz razem z dziadkiem wychowali swoja prawnuczke, corke mojej siostry, a ona mogla sobie spokojnie pracowac, wiedzac, ze dziecku nic sie nie stanie. To tak sie mowie, ale zadna opiekunka nie da tyle serca dziecku, co kochajaca babunia!!! A jak u Was bylo dziewczyny, kto wami sie opiekowal, gdy Wasi rodzice ciezko pracowali???

    #818314

    zniesmaczonaa

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    No właśnie tak myślę…Ale nie wiem nawet gdzie szukać, po agencjach czy prywatnie, z ogłoszenia, moje dziecko jest bardzo żywe, osoba musi być naprawdę przewidująca;)

    #818315

    zniesmaczonaa

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Dzięki za ciepłą odpowiedz – widzę że mnie rozumiesz. Ja też nie uważam że to jest OBOWIĄZEK dziadków ale miłoby było widzieć trochę zaangażowania. A jak jesteśmy u nich to jest takie spychanie – idź do dziadzia,- idź do baby, 10 minut i do widzenia, niech samo siedzi na podłodze z zabawkami…
    Ale w gadce – do znajomych – ojej są tacy dumni, tak kochają …. czasem robię aluzję – że wyszlibyśmy gdzieś sami, że kina brakuje, a oni na to że jeszcze sobie odbijemy jak dziecko podrośnie…
    No dobra, dość żalów, chyba faktycznie muszę pogodzić się z sytuacją i odczekać aż dzieciątko podrośnie…Tez jest zaplanowane i bardzo oczekiwane, zresztą ogólnie uwielbiam z nim przebywać.
    Na zakończenie dodam, że w moim wychowaniu pomagała babcia, rodzice spokojnie mogli pracować…



    #818316

    aniaos

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    a ja mysle tak,jak czesc dziewczyn tutaj – dziadkowie nie maja zadnego obowiazku opiekowac sie naszymi dziecmi! mieli swoje, ktore juz wychowali i teraz czas na odpoczynek. zreszta, dzisiejsi dziadkowie nie zawsze sa wesolutkimi, pogodnymi emerytami 🙂 spora wiekszosc nadal pracuje zawodowo, niekiedy maja rente czy emeryture i dorabiaja. poza tym zdrowie tez nie zawsze jest rewelacyjne. moi rodzice mieszkaja 300 km od nas, wiec nie maja nawet jak pomagac, natomiast rodzice mojego chlopaka…. ja mam problem odwrotny do twojego. oni najchetniej zabraliby makarego na stale do siebie. pracuja zawodowo ale kazda wolna chwile spedzaliby najlepiej u nas. i powiem tobie, ze to wcale nie jest dobre. ja mam w kazdym razie dosyc tych wizyt i niedzielne obiadki w zupelnosci mi wystarczaja. taka nadopiekunczosc, nadskakiwanie i przesadne dbanie tez moze byc wykanczajace i denerwujace, uwierz mi.zreszta sa to ludzie bardzo mili, sympatyczni, wyksztalceni i bardzo odpowiedzialni, ale mimo to nie zostawiam nigdy dziecka. ja jestem matka i ja sie nim zajmuje – gdy ide do pracy, dziecko zostaje z niania. a gdybym chciala wyjsc do pubu lub kina, to dziecko oddalabym tylko niance, nigdy dziadkom.

    anna

    #818317

    bramka

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Jestem lekko zbulwersowana twoim tonem, ktorym dajesz do zrozumienia, ze dziadkowie niby maja OBOWIAZEk zajmowania sie wnukami… z czym sie absolutnie nie zgadzam. To jest TWOJE dziecko i to TY (a nie twoi rodzice czy tesciowie) ponosisz konsekwencje decyzji powiekszenia rodziny.
    WIadomo, ze jest fajnie kiedy dziadkowie sa energiczni i maja ochote i czas zajmowac sie wnukami, sama mam nadzieje kiedys byc taka babcia 😉 ale ani razu mi przez mysl nie przeszlo ze moi rodzice czy tesciowie POWINNI zajmowac sie moja corka.
    Ja jestem w sytuacji takiej, ze moi rodzice mieszkaja w Polsce a ja w Holandii i wnuczki jeszcze na oczy nie widzieli i nie planuja wizyty, a moje okolicznosci zyciowe wykluczaja podroz do Polski z dzieckiem. Tesciowie to typowi Holendrzy, ktorzy swoja emeryture traktuja jako nalezacy im sie odpoczynek od obowiazkow, bo sie w zyciu dosc napracowali. Wprawdzie udaje mi sie czasem im podrzucic corcie i zgadzaja sie na to z checia, ale nie traktuje tego jako pewniaka ani jako cos co POWINNI z racji bycia dziadkami lubic i robic. Jak wroce do pracy to mala posle do zlobka, juz jest zapisana.
    WIem, ze w Polsce panuje kultura rodzin wielopokoleniowych i zawsze tak bylo, ze dziadkowie zajmowali sie wnukami, ale czasy sie zmieniaja i obawiam sie ze bedziesz musiala to zaakceptowac..
    Absolutnie jestem jak najdalsza od doradzania ci ZMUSZANIA dziadkow do opieki nad twoim dzieckiem.
    🙂

    Pozdrawiam
    Bramka



    #818318

    mamaalusia

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    Tak, tak… Dziadkowie swoje już odchowali i obowiązku żadnego nie mają. Tu się zgadzam! Ale najgorzej, jak tak gadają, ale ciągle trują i uczą nas wychowyać NASZE dziecko! Ale się zająć czy przewinąć to już mają wieeeeelki problem, no bo to jesteśmy rodzicami… Wrrrr. My tak mamy – niestety… Ale od strony teściów. I doskonale Cię rozumiem.

    Agnieszka i Aleksander (17.04.2003)

    #818319

    chilli

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    juz raz byla na tym forum dyskusja o “obowiazku opieki babci nad wnuczka” rok chyba nie minal.

    swoje zdanie powtorze i nie zmienie:
    widzialas skad wziac dziecko a nie wiesz skad wziac opieke do niego?
    A słyszałaś kiedyś o wynazalku gazety? np. Wyborcza ma bardzo rozbudowany dział ogłoszeń. BA! mają nawet serwis ogłoszeń w sieci. Ponadto poleciałbym przejrzeć gratke.

    madzia i roczna www

    #818320

    monikachorzow

    Re: trochę o babciach-niebabciach

    ja od 15-tu miesięcy radzę sobie sama bez pomocy dziadków -teściowie daleko,tata pracuje…nie mam nikogo kto mógłby się zając marcinkiem.sami z mężem tak sobie organizujemy czas żeby czasem gdzieś pójść w trójke,do parku, na plac zabaw,do znajomych.moim zdaniem dziecko w niczym nie przeszkadza a że nie zawsze się ma czas tylko dla siebie -oto macierzyństwo i wszystkie jego cienie i blaski.stwierdzam że za kilka(naście) lat pójdziemy sobie sami na kolacje do knajpki i do kina i w ogóle wszędzie tylko czy nie zatęsknię wtedy za moim malutkim kochanym marcinkiem???

    Monika i Marcinek (15.01.04)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 47)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close