Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #57244

    mamatata9999

    Nie układało nam się od dawna pisałam już na forum „mój mąż powiedział mi,że..”pewnie pamiętacie na rade jednej mamy napisałampozew dając mu do podpisu ,mówiąc że chce go wysłać….podpisał i w poniedziałek wysyła.Wszystko mnie boli ,czuje sie zle i podle nie chce mi się nic a na dodatek mój mąż powiedział ze może za jakiś czas z nowu weżmiemy ślub jak oboje będziemy tego chcieli jak oboje dorośniemy….

    czy wierzycie że dwoje ludzi może wziąć ślub po uprzednim rowodzie>?Jak sobie poradzić jak wygląda sprawa sądowa jak czestop ojciec może mieć przyznane kontakty do dziecka,jak wyglądają Wasze kontakty z byłymi mężąmi jak czujecie sie kiedy oni kogoś mają….Jak wyglądają koszty sprawy pisaliśmy oboje o umorzenie…

    kocham Go i zrobiłabym dla niego wszystko ale juz nie mam siły nawet na oddech

    błagam napiszcie

    Magda

    Edited by mamatata9999 on 2004/11/20 15:44.

    #732433

    annaw

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    Moi znajomi rozwiedli się , a po roku znowu zeszli się ,wzieli po raz kolejny ślub i teraz mają ślicznego 9 miesięcznego chłopczyka.Wszystko jest mozliwe ……
    Trzymaj się…….
    pozdrawiam serdecznie

    Ania i Natalka (24.06.04)



    #732434

    Anonim

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    a mnie wydaje się że taki ponowny ślub po rozwodzie to dowód niedojrzałości…. POdjęcie decyzji o rozwodzie to poważna sprawa, nie pożna decydować pochopnie. Albo jest się stuprocentowo pewnym (jak ja byłam), albo próbuje się uratować małżeństwo.

    Kaśka z Natusią 2,5 roku 🙂

    #732435

    iwi27

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    ojej przykra sytuacja. przeczytalam twojego ostatniego posta „moj maz powiedzial…”.Trudno tak pisac gdy sie nie zna was ani sytuacji osobiscie. Moge napisac co ja bym zrobila, na podstawie tego co napisalas. To on powiedzial ci, ze cie nie kocha, ze nie chce z toba mieszkac itd. Wiesz tym dwuznacznym jego zachowaniem, to on cie wykonczy, ja bym sie wykonczyla… raz traktuje cie jak kumpele, to znow cie przytula, rozwodzicie sie, a on mowi o ponownym slubie…. jakis strasznie dziecinny i niepowazny ten twoj maz. Ja mysle, ze on cie tak dreczy swiadomie, mowi o slubie, bo chce ci robic nadzieje, chce cie od siebie uzaleznic, juz jestes uzalezniona od niego emocionalnie, a mysle ze on nie jest tego wart. Musisz sie uzbroic, musisz byc silna, pokazac, ze masz swoje zdanie,a nie podoporzadkowujesz sie pod jego zachcianki. Wtedy mysle, ze on cie tez bedzie traktowal z wiekszym respektem. Ja zycze Ci wszystkiego najlepszego, duzo sily i zeby wszystko Ci sie jakos ulozylo, nawet bez niego… moze tak bedzie lepiej. Pozdrowienia!!!

    iwi27 i Natalka ur.06.11.2003

    #732436

    iwi27

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    No to prawda w zyciu roznie bywa, ale juz przy rozwodzie myslec o ponownym slubie to dziwne. a zwlaszcza, ze ta wlasnie dwuznaczna sytuacja , to dawanie nadzieji…tak wykancza AnneW.

    iwi27 i Natalka ur.06.11.2003

    #732437

    kantalupa

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś

    Kochana, bol porzucenia wraca i wraca, tak jak wracal do mnie przez bardzo dlugi czas. Niewiele pomagalo, byly jakies drobne chwile radosci, juz, juz myslalam, ze po wszystkim.
    Z bylym mezem zupelnie sie nie widuje, moze to zabrzmi dziecinnie, ale pozrywalam albo ograniczylam kontakty ze wspolnymi znajomymi. Czasami ktos, zwykle z dobrej woli, donosi mi o nowosciach z jego zycia. Udaje, ze nie slysze, zreszta teraz to latwiejsze, bo wynioslam sie z mojego miasta, a nawet z kraju. A tak naprawde po prostu ciagle boli, bo przy rozmiarze zla, ktore wyrzadzil mi i mojej rodzinie, spodziewalam sie, ze los wezmie za mnie odwet. Z czasem jednak, i dostrzegam to, coraz czesciej, wszystko blaknie. A zycie po prostu plynie dalej.
    A wiesz, co mi najbardziej pomagalo?
    Wygadanie sie komus, kto po prostu mial dla mnie czas. Wyplakanie sie bez porad typu „bedzie dobrze”.
    Jesli moge jakos pomoc, daj znac.
    kantalupa



    #732438

    vieta

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    trudno jest mi TObie doradzać w takiej sytuacji…

    Ale wiem jedno: nie daj się!!! dasz sobie radę!

    Jeśli nie dało się rozwiązać inaczej waszego problemu i czułaś się źle w tym związku to nie ma sensu tego kontynuować.
    Trzymam kciukaski za Ciebie z całego serduszka!

    #732439

    vieta

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    mi się też tak wydaje 🙂

    #732440

    rudasek

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    trzymaj sie…

    Mikołaj 16.08.2003

    #732441

    malibu

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś

    Trzymaj się… Teraz pewnie trudno w to uwierzyć, ale z czasem wszystko sie ułoży.
    pozdrawiam

    Viola z Antosiem (17.07.04)



    #732442

    mamatata9999

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    Kasiu prosze napisz mi jak wyglądał Twój rozwód odpisz mi na moje pytania w początkowym pośćie jak wyglądają widzenia Twojego męża z dziecmi?jak było z kosztami?

    #732443

    Anonim

    Re: Umieram… z bólu i żalu…pomorzecie mi jakoś?

    niestety, nie potrafię odpowiedzieć na większość Twoich pytań, bo mój rozwód był już 6 lat temu (i pewnie od tego czasu wiele się zmieniło), i – co najważniejsze, z moim byłym mężem nie miałam dzieci..

    Kaśka z Natusią 2,5 roku 🙂

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close