Urodziła się, by uratować siostrę

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 37)
  • Autor
    Wpisy
  • #94964

    lilavati
    #1978793

    ciapa

    Zamieszczone przez aniast

    mam mieszane uczucia…generalnie za mało dla mnie danych abym sie miała ustosunkowac do tego artukułu.



    #1978794

    Anonim

    mysle, że szukałabym dawcy wszelkimi sposobami, takimi tez.

    #1978795

    Anonim

    jedno jest pewne – jeśli byłby chociaż cień nadziei, że w przypadku choroby Krzysia szansą na wyzdrowienie byłby przeszczep szpiku od rodzeństwa – zdecydowłabym się na kolejne dziecko

    #1978796

    devilry

    Zamieszczone przez EwkaM
    jedno jest pewne – jeśli byłby chociaż cień nadziei, że w przypadku choroby Krzysia szansą na wyzdrowienie byłby przeszczep szpiku od rodzeństwa – zdecydowłabym się na kolejne dziecko

    Ja również podjęłabym taką decyzje.

    #1978797

    qr-chuck

    Zamieszczone przez EwkaM
    jedno jest pewne – jeśli byłby chociaż cień nadziei, że w przypadku choroby Krzysia szansą na wyzdrowienie byłby przeszczep szpiku od rodzeństwa – zdecydowłabym się na kolejne dziecko

    Ja też…



    #1978798

    klucha

    Zamieszczone przez EwkaM
    jedno jest pewne – jeśli byłby chociaż cień nadziei, że w przypadku choroby Krzysia szansą na wyzdrowienie byłby przeszczep szpiku od rodzeństwa – zdecydowłabym się na kolejne dziecko

    i ja też

    #1978799

    zewunia

    ja znam taki przypadek, moja znajoma zdecydowala sie urodzic drugie dziecko, zeby ratowac coreczke, ktora miala bialaczke, udalo sie 🙂
    teraz obie dziewczynki maja sie dobrze, ja rowniez bym sie nie wahala

    #1978800

    ivoonna

    Ja rozumiem ta kobiete…tez bym tak postapila

    #1978801

    carla27

    ja zrobiłabym to samo…



    #1978802

    kotagus

    Zamieszczone przez aniast

    Sprawa jest ewidentna, jeżeli przyszły „dawca przeszcepu” nie jest jeszcze zrobiony, hmm, że tak powiem.
    Dziecko, które się juz ma zawsze się kocha bardziej niz to, którego się jeszcze nie ma, prawda?

    Jednak duzo gorzej jest (IMO) jak ten „przyszły dawca” juz się urodził i trzeba zdecydować o pobraniu np. szpiku z kilkumiesięcznego (?) dziecka dla ratowanie tego starszego.
    Pewnie taka decyzja jest duzo trudniejsza niż sie wydaje na pierwszy rzut oka.

    #1978803

    ciapa

    Zamieszczone przez kotagus
    Sprawa jest ewidentna, jeżeli przyszły „dawca przeszcepu” nie jest jeszcze zrobiony, hmm, że tak powiem.
    Dziecko, które się juz ma zawsze się kocha bardziej niz to, którego się jeszcze nie ma, prawda?

    Jednak duzo gorzej jest (IMO) jak ten „przyszły dawca” juz się urodził i trzeba zdecydować o pobraniu np. szpiku z kilkumiesięcznego (?) dziecka dla ratowanie tego starszego.
    Pewnie taka decyzja jest duzo trudniejsza niż sie wydaje na pierwszy rzut oka.

    Dokładnie!!!
    Pobieranie szpiku to nie rytynowy zabieg.
    Łaczy się z komplikacjami, robi sie go w narkozie całkowitej i dla dziecka moze byc zagrożeniem życia. Stąd przypuszczam komisja etyki się w to włączyła…



    #1978804

    lilavati

    Zamieszczone przez ciapa
    Dokładnie!!!
    Pobieranie szpiku to nie rytynowy zabieg.
    Łaczy się z komplikacjami, robi sie go w narkozie całkowitej i dla dziecka moze byc zagrożeniem życia. Stąd przypuszczam komisja etyki się w to włączyła…

    To prawda, macie rację dziewczyny – nie ma tematu jak chodzi o komorki pozyskiwane z krwi pępowinowej, ale pobieranie szpiku,… dalej nerki…

    #1978805

    Anonim

    Wg mnie sprawa taka prosta nie jest. Dziecko drugie też mogło być chore, to po pierwsze,
    po drugie niekoniecznie musi mieć zgodność tkankową, chociaż nie wiem co to znaczy, cytuję:”Tym razem zdecydowali się poddać diagnostyce preimplantacyjnej”(może to wyklucza chorobę drugiego dziecka?)
    No i to o czym pisze kotagus.
    Argument dla mnie żaden, że przekłada się miłość pierwszego dziecka nad drugim. Wiadomo, kocha sie isniejące bardziej.

    Pozostaje jeszcze pytanie, co się stanie, jeśli przeszczep się nie przyjmie, i jak będzie się czuła McKenzie wiedząc, że nie udało jej się ocalić starszej siostry.

    Ten argument na nie też mnie nie przekonuję.
    Pewnie też bym się zdecydowała na dziecko, ale musiałabym głęboko przemyśleć, zapoznać się z opiniami wielu lekarzy, poznać wszelkie powikłania, również dla tego „nowego” dziecka

    #1978806

    lilavati

    Zamieszczone przez ulaluki
    Wg mnie sprawa taka prosta nie jest. Dziecko drugie też mogło być chore, to po pierwsze,
    po drugie niekoniecznie musi mieć zgodność tkankową, chociaż nie wiem co to znaczy, cytuję:”Tym razem zdecydowali się poddać diagnostyce preimplantacyjnej”(może to wyklucza chorobę drugiego dziecka?)
    No i to o czym pisze kotagus.
    Argument dla mnie żaden, że przekłada się miłość pierwszego dziecka nad drugim. Wiadomo, kocha sie isniejące bardziej.

    Pozostaje jeszcze pytanie, co się stanie, jeśli przeszczep się nie przyjmie, i jak będzie się czuła McKenzie wiedząc, że nie udało jej się ocalić starszej siostry.

    Ten argument na nie też mnie nie przekonuję.
    Pewnie też bym się zdecydowała na dziecko, ale musiałabym głęboko przemyśleć, zapoznać się z opiniami wielu lekarzy, poznać wszelkie powikłania, również dla tego „nowego” dziecka

    I jeszcze pyatnie jakim prawem decyduję za moje dziecko

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 37)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close