urzędniczki (długie mi wyszło)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #34622

    kas

    Ale się wściekłam, jeszcze mnie trzęsie, choć w sumie nie ma powodu, po prostu urzędnicza rzeczywistość.

    Wczoraj moja mama nam uświadomiła, że jeśli chcemy wyjechać na sylwestra do Wiednia to Zu musi mieć paszport. He he, my ludzie zawsze posiadajacy paszporty w szufladzie o takim szczególe jak wyrabianie paszportu dla dziecka w ogóle nie pomyśleliśmy, no i zaczęła się kołomyja. 1. Paweł dodzwonił się do urzędu naszego paszportowego i dowiedział się, że wpis Zu do mojego paszportu można uzyskać w tydzień. Super.
    2. Pani go jednak poinformowała, że z takim wpisem w paszporcie ja nie bedę mogła nigdzie jechać sama. Absurd totalny, dwie inne panie w innych urzędach paszportowych udzieliły nam innych informacji: jedna powiedziała, że oczywiście moge wyjeżdżać bez Zu, druga, że mogę ale w porozumieniu ze służbami granicznymi (nie potrafiła wyjaśnić co oznacza to porozumienie).
    3. Poszłam do tego naszego urzędu po wnioski i pani mi to wszystko powtórzyła i powiedziała, ze za wpis płaci się 30 złotych jak za paszport dla dziecka co jest nieprawdą. I że na wpis czeka się miesiąc, jak na paszport. Doduszona przyznała, że faktycznie tydzień.
    4 Dzisiaj poszliśmy z papierami i zdjeciem Zu (ma prawdziwe zdjecie paszportowe, mam na dyskietce zaraz umieszczę na zdjęciach), wypełniliśmy wszystko, już nikt od nas tych 30 złotych nie chciał. Obsługiwała nas taka młoda, sympatyczna dziewczyna, a nie baba z wczoraj.
    5. zapytaliśmy jaka jest procedura jeśli później bedziemy chcieli wyrobić prawdziwy paszport i pani powiedziała, że musimy znowu złozyc wszystkie papiery i dziecko zostanie wykreślone z paszportu. I wtedy się zaczęło, nad głową miłej pani pojawiły się dwie baby i zczęły mówić, że wpis jest ważny tak długo jak mój paszport i nie po to, żebyśmy za miesiąc lub za rok wykreślali. My grzecznie, a kiedy w takim razie można, a one znów, że wpis jest ważny tak długo jak mój paszport jak katarynki. My na to, że jak rozumiemy to jest tylko kwestia wykreślenia dziecka z paszportu, a one znów to samo. Aż się w końcu zapytałam czy prawnie zakazane jest wykreślenie po miesiącu dziecka. Wtedy się panie zapluły, zabulgotały i rozeszły do swoich stanowisk.
    Oczywiście chodzi o to, żeby postraszyc delikwenta, żeby miały jak najmniej roboty, wrr
    Czy kiedykolwiek bedzie tak, że to urząd będzie dla petenta, a nie sam dla siebie…

    Jakiś czas temu chwaliłam Urząd Dzielnicy Ochota, Urzędu Paszportowego Ochota nigdy nie pochwalę

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)

    #453884

    Anonim

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    Kasiu, to się chyba szybko nie zmieni, niestety :(((
    ale może nasze dzieci chociaż doczekają się lepszego traktowania… bo to chyba od nas zależy 😉

    [i]Ewa i Krzyś (ROCZEK !!!)



    #453885

    joannar

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    Zanim doczytałam do końca Twojego posta pomyślałam, że te baby to mówią, żeby sobie mogły dalej tylko kawę pić a nie pracować!!!
    Mentalność w Urzędach MUSI się diametralnie zmienić, ale to chyba u nas się stanie w przyszłym stuleciu.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #453886

    cathya

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    Tak się sklada, że jestem urzędniczką (akurat teraz na wychowawczym) i wierz mi, że często nie mam czasu nawet śniadania zjeść. Też spotykam się z niemiłym traktowaniem w różnych urzędach ale naprawdę nie wpychajcie wszystkich do jednego wora. Ja zawsze staram się jak mogę pomóc każdemu petentowi i kładę po sobie uszy gdy któryś zwymyśla mnie za przepisy, które nasz kochany rząd wymyśla, no ale na kimś tę złość musi ten petent wyładować . Pozdrawiam ciepło!

    Kasia i dzieci

    #453887

    ewa250

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    przylaczam sie jak najbardziej, tez obrywam za to ze mamy takie a nie inne przepisy :(((, albo jak petent wykonuje kolejny telefon (np piaty z rzedu) i dowiaduje sie ze powinien zadzwonic tam gdzie juz dzwonil lub dodzwonic nie mogl i wtedy leca rozne inwektywy pod moim (urzedniczym) adresem :(((. To wcale nie jest mile. I biurokracja urzednicza mnie dobija, tego sie nigdy do konca nie naucze (i bardzo dobrze)

    Ewa z Jasiem (09.07.2003)

    #453888

    kas

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    Świetnie, tylko, że po pierwsze jak zauważyłyście Urząd dzielnicowy Ochoty sobie chwalę. Tam zawsze wszysto załatwiałam szybko, miło i terminowo.
    Po drugie tym razem panie w paszportowym chciały sobie pracę ułatwić, bo nie ma żadnych przepisów zakazujących wyrobienia paszportu nawet miesiac po tym jak się dokonało wpisu, a poza tym były niekompetentne w kwestii mojego samodzielnego wyjazdu bez dziecka jam mam je wpisane w paszport. I tyle.
    A, że petenci mają temperament to święta prawda 🙁

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)



    #453889

    vieta

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    wydaje mi się że one się niecieawie zachowały…ja pracuję w urzędzie i mam do czynienia z petentami i muszę Ci powiedzieć że winne są przepisy a nie pracownicy. Często petenci są zdezorientowani i żli na na zwykłych pracowników, ale to nie nasza wina że wymyślają takie przepisy i wciąż je nowelizują.

    Przepisy są wciaż nowelizowane i powiedziałabym, że są ale nie dla ludzi!

    Nie zawsze są winni pracownicy…

    #453890

    callipso

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    …wrrrrrr…mam awersję do urzędów…ostatnio próbuję wyciągnąć od nich informacje mailem i zastanawiam sie po co podają adresy mailowe, skoro i tak nikt na moje pytania nie odpowiada….mail wysłany do firmy zagranicznej nie pozostał jeszcze nigdy bez odpowiedzi a na te wysłane do naszych urzędów nie dostałam jeszcze ani jednej…szkoda słów…:(

    Ola i Igorek 25.03.2003

    #453891

    vieta

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    ja tak samo, w pracy mam 15min na śniadanie….sama pracuję w urzędzie(teraz jestem na wychowawczym) i myślę podobnie jak Ty

    #453892

    ewa250

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    bo to ze sa adresy mailowe nie oznacza ze ktos umie się nimi poslugiwac ;))), niestety tak to bywa w urzedach, gdzie pracuja urzedasy „starej daty” ktore nie chca sie niczego nauczyc. NIestety jako urzedas „nowszej daty” z ubolewaniem musze to przyznac

    Ewa z Jasiem (09.07.2003)



    #453893

    agness-7

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    O KURDE jedziesz na sylwestra do Wiednia!!!!
    Jezeli bedzeisz chciala to moze nas odwiedzicie,albo gdzies sie spotkamy???

    Agness i VIKTORIA (28.08.2003)

    #453894

    kas

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    maile wysyłane do firm zagranicznych równiez pozostaja bez odpowiedzi. Czekam już ponad tydzień na informację o kosztach konferencji. Mogli chociaż napisać, że jeszcze nie wiedzą, a tak to ja nie wiem, czy mają mnie gdzieś, czy nie przeczytali???

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)



    #453895

    joannar

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    Kasiu, wierz mi, takich „urzędasów” jak ty jest nadal mało. Nadal przeważają urzędnicy starej daty, co to wyznają zasadę „sprawa raz odłożona, odkłada sie sama” a skoro petent przyszedł – niech czeka. Nie ważne, że np. urwał się z pracy, że musiał wziąć urlop, bo godziny urzędowania w urzędach sa czasami takie, że nie ma możliwości załatwienia czegoś w godzinach po południowych. Nie chodzi mi o przepisy, bo na nie nie mamy wpływu ani my, ani pracownicy urzędów, ale jesto nadal głównie kwestia dobrej woli i czasem wychowania. Nieraz czułam się w urzędzie załatwiając jakąś sprawę, jak u dyrektorki czy nauczycielki na dywaniku – skulona jak piesek. Załatwiana byłam nie raz bez szacunku, z łaską, a czasem nie zostałam załatwiana „no bo tak”.
    Osttanim najświeższym przykładem jest sytuacja,kiedy mój mąż poszedł odebrać pesel Pawła. Raz nie dostał go wogóle, bo pani kazał mu czekać w kolejce dwie godziny (chciał się tylko zapytać, czy pesel już jest). A kiedy już pesel był, to się okazało, że załatwienie tej sprawy to pół minuty roboty. Roboty i tak z wielką łaską. No sory, ale ja tego nie cierpię, jak my grzecznie do okienka, a udzędnik prawie woła „czego??!!”. Uważam nadal, że sytuacja w większości urzędów jest jeszcze do naprawienia:-) Są już te nowszej generacji, i pracownicy też i chwała im za to, bo to nadzieja, że się jednak zmienia. A petenci czasem to też się już z rozmachu wyładowują, to fakt:-)
    Pozdrowionka

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #453896

    kas

    Re: urzędniczki (długie mi wyszło)

    bardzo chętnie !!!
    Bedziemy jakieś 4 dni, więc czas powinniśmy znaleźć bez problemu. Wyślij mi na priva jakieś namiary, jak dotrzemy do Wiednia to się odezwę

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close