Uwielbiam swoją teściową…..

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)
  • Autor
    Wpisy
  • #99359

    teja

    Wybaczcie zmianę nicka, ale nie chcę, aby ktoś z mojego otoczenia przeczytał ten post i skojarzył go ze mną. Wiem, że niektóre z Was i tak będą wiedziały, kim jestem 🙂 ale cśś 🙂

    Mam problem z teściową. Ręce mi opadły i już nie wiem, jak się zachować.

    Mam, można powiedzieć, konflikt z teściową. Nie z mojej winy, bo najpierw – bez powodu – nienawidziła mnie, potem, kiedy mąż wyprowadził się z domu do mnie (miał 23 lata), nauczyła się mnie tolerować, jednak nasze stosunki trudno nazwać serdecznymi. No ale spotykamy się, zachowujemy, można powiedzieć, normalnie, na oko wszystko wygląda OK. Zdaję sobie sprawę, że wiele z tej normalności to pozory, no ale niby jest dobrze.

    Podobne stosunki panują pomiędzy teściową a żoną brata mojego męża, siostra zaś jest na etapie znoszenia nienawiści (nieuzasadnionej) swojej matki do jej chłopaka. Żeby zilustrować, napiszę tyle, że teściowa np. odgrażała się siostrze, że „jak go spotka na ulicy, to go w mordę strzeli tak, że się nie podniesie” – cytat dosłowny, że to „pi…..ny gówniarz” i inne, nieraz gorsze. (kiedyś tego typu teksty leciały na mój temat, plus inne epitety, m.in. że się puszczam :Hmmm…: , że jestem dziwką, że „jak już mu dałam d…py to się mnie trzyma jak głupi” i że „jak się kiedyś ze mną ożeni, to ona już nam tak życie umili, że się go nam w ogóle odechce”)

    I jeszcze żeby miała powody…. Tymczasem naprawdę, poza tym, że może nie jestem pięknością, no ale nie o to w końcu chodzi, nie bardzo by się miała do mnie o co przyczepić, bo się dobrze uczyłam, na studiach miałam stypendium, rodzinę też mam raczej na poziomie, rodzice mieli firmę, dom, wiadomo było, że jeżeli się zwiążemy ze sobą na stałe, to będziemy mieli gdzie mieszkać itp. Chłopak siostry męża też jest facetem z klasą, wykształconym, przystojnym, nieźle sytuowanym, ma własne mieszkanie, samochód, stałą, dobrą pracę (ja wiem, że nie o to w życiu chodzi, no ale dla teściowej ma to wielkie znaczenie), bardzo się ze swoją dziewczyną liczy – nawet jak ostatnio remontował mieszkanie, to ona podejmowała większość decyzji co do wykończenia, a on wyciągał kasę i płacił 🙂 – mimo, że nie są nawet narzeczeństwem. Niejedna matka by do góry skakała z radości, że dziecko dobrze trafiło, no ale oczywiście nie moja teściowa.

    To samo przechodził też brat męża (jest ich troje) – teściowa nienawidziła jego dziewczyny, dzisiaj żony – i z nią też dzisiaj jest „niby normalnie”. Siostra i jej chłopak są na etapie eskalacji tego konfliktu, u nas konflikt przycichł, bo ja się, można powiedzieć, podporządkowałam, a to błoto, którym obrzucono mnie (i moją rodzinę, bo i o nich nieraz teksty różne leciały), przyschło i udajemy, że go nie było (to znaczy oni udają, a ja staram się je obchodzić i nie pamiętać – z różnym skutkiem, bo to mimo wszystko boli). Nie wypominam w każdym razie, rozmowy na ten temat też nigdy żadnej nie było, a jeżeli nawet jakaś luźna dygresja się zdarzy, to udają, że nie słyszą. Ja rozumiem, że każdy chce dobrze dla swoich dzieci, że może im się wydawałam być zagrożeniem itp (chociaż w głowę zachodzę, dlaczego niby miałabym być), no ale są pewne granice; ja bym nie umiała nazwać dziewczyny swojego syna dziwką, nawet jej nie znając… Ech, długo by pisać.

    Wracając… Jutro mam pewne święto. W sumie to nie chciałam robić żadnej imprezy, ale, po pierwsze – i tak zawsze się zjawiają nawet bez zapowiedzi (pozory wszak trzeba zachować), a po drugie, teść miał zabieg usunięcia żylaków i jest w szpitalu, więc teściowa siedzi właściwie sama w domu. Tydzień temu umawialiśmy się co prawda z siostrą męża i jej chłopakiem, że się może spotkamy u nas na grillu i dzisiaj mieliśmy potwierdzić, czy tak, czy nie, ale w tej sytuacji mąż mówi „powinniśmy oficjalnie zaprosić matkę, bo sama jest, po co ma sama siedzieć”. No ale jak matka, to nie chłopak siostry – bo matka go nienawidzi i jak będzie wiedziała, że ma być, to nie przyjedzie, a jeżeli jej nie uprzedzimy, że będzie, to będzie chryja na pół osiedla. Mąż pełen dobrych chęci zadzwonił do matki i mówi, żeby może zawiesiła broń na jeden dzień, bo prędzej czy później i tak będzie się musiała z tym człowiekiem spotkać; żeby przyjechali wszyscy – oczywiście dziki protest, niemal awantura, teściowa rzuciła słuchawką, bo nawet gadać o tym nie będzie. No to mąż zadzwonił do siostry i jej tłumaczy, że będzie trzeba tego grilla przełożyć (siostra świadoma sytuacji, bo przy rozmowie z teściową była obok), bo „wiesz, jest okazja, więc wiesz, że i tak matka przyjedzie, więc wypada nam ją zaprosić, a ona nie chce się zgodzić, żeby był twój chłopak (zdaję sobie sprawę, że to już skrajny idiotyzm konsultować listę gości z nimi samymi, no ale z matką męża tak to wygląda niestety). Siostra mówi, że ona wie, rozumie itp. – tymczasem teściowa oczywiście przysłuchuje się rozmowie (jest w tym samym pokoju, co siostra) i zaczyna coś krzyczeć, że ona „łaski nie potrzebuje, żeby ją zapraszać”, że nie musimy żadnej imprezy robić, że „niech ona (to o mnie) się nie martwi, bo prezent i tak dostanie”. :Zamotany:

    No i oczywiście wywiązała się awantura, bo mąż się wściekł, nagadał jej, że to nie o prezent chodzi, że my myślimy o niej, żeby sama w domu nie siedziała, bo w sumie to nic nie planowaliśmy robić. I że jak z prezentem się zjawi, to on go sam osobiście do kosza wyrzuci.

    No i teraz nie wiem już, co zrobić…. bo w tej sytuacji na pewno nie mogę go przyjąć, bo mi duma nie pozwoli, a jeżeli go nie przyjmę, to się na pewno skończy wielką awanturą, płaczem, pretensjami itp. i oczywiście teściowa się obrazi, mniejsza, że nie wiem, o co. Do tej pory zawsze przyjmowałam, chociaż nie miałam na to ochoty, no ale nie chciałam im zrobić przykrości, więc przyjmowałam, cieszyłam się niemal ostentacyjnie, żeby na pewno wiedzieli, że mi się podoba, że doceniam; wiele dla nich robiłam, zawsze byłam miła, uprzejma, grzeczna; liczyłam nie wiem na co, na to, że mnie polubią? Że będzie normalnie? Zdaję sobie sprawę, że nigdy nie będzie normalnie, że nie będę mogła np. zadzwonić do teściowej i powiedzieć „cześć, skoczmy na kawę, pogadamy”, że nigdy nie będę mogła być z nią blisko, bo ani nie umie słuchać, ani nie zrozumie punktu widzenia drugiego człowieka, zawsze wie najlepiej i to co ona uważa, to jest święte 🙁 Szczerze mówiąc, to już mam serdecznie dosyć tej sytuacji, która ciągnie się od lat. mam jej ochotę wygarnąć, co o tym wszystkim myślę, że mam dość tego pozoranctwa, robienia dobrej miny do złej gry, chowania dumy w kieszeń i znoszenia protekcjonalizmu i krytykanctwa, wszechwiedztwa i zarozumialstwa. Teściowa – i teść też, chociaż w mniejszym stopniu – jest klasycznym egocentrykiem, dyskusja jest z gruntu bezsensowna, bo nie przyniesie żadnego efektu (sprawdzone). Pozostaje mi albo dalej deptać swoją dumę i udawać, że wszystko jest cacy (z natury jestem człowiekiem niekonfliktowym, więc do tej pory machnęłam ręką i odpuściłam sobie wszelkie dyskusje), albo po prostu w końcu unieść się honorem, powiedzieć, co mi leży na wątrobie (mniejsza, że i tak nie wysłucha) i dać sobie spokój z tą „znajomością” (dzieci mogą się w końcu widywać z babcią bez asysty mamy). Nienawidzę takich sytuacji, bo bardzo źle się czuję raniąc innych – a zranię (fakt, że ją będzie bolało urażone ego a nie serce), nie wiem, czy starczy mi asertywności, no ale to jeszcze jest do przeskoczenia. Wiem z doświadczenia, że jej stosunku do mnie nie da się zmienić, chociażbym na rzęsach stanęła… co innego mi więc pozostaje?
    🙁

    Co byście zrobiły na moim miejscu?

    #2499597

    Anonim

    Ja zaprosilabym meza z siostra i jej chlopakiem,powiedziala o tym tesciowej.I juz tylko jej wybor,czy woli siedziec w domu klnac i uzalajac sie nad soba czy przyjdzie …w zyciu nie uzaleznialabym zapraszania gosci od jej osoby.dlaczego mialabym ranic Bogu ducha winne osoby czyli siostre i jej chlopaka.nie wpadlalbym nawet na to by odmawiac im…



    #2499598

    agaz

    Współczuję teściowej …ja bym ja olała ale ja wredna jestem:) moja teściową to święta przy twojej i na szczęście nigdy kon fliktow nie miałyśmy

    #2499599

    yoko

    z zasady nie spotykam się z osobami, które mi psują krew… ignoruje, unikam, usuwam z mojego życia…
    w przypadku tesciowej kontakty ograniczyłabym do minimum absolutnego – wizyty męża u niej 26maja, tel. w imieniny i urodziny oraz życzenia na swieta.
    zapowiedzi jej wizyt uprzedzałabym słowami „mamy inne plany”…etc…
    niezapowiedziane wizyty przyjmowalabym z kurtką w reku ze słowami „szkoda, ze nie uprzedziłaś, ja własnie wychodzę”…
    masz chyba możliwość podejrzeć kto dzwoni do drzwi?
    zaczełabym życ życiem wlasnym, bo masz do tego prawo, zapraszałabym kogo chce i lubię, nie oglądala się w ogóle na tesciową i jednym słowem miała ją w dupie.

    #2499600

    ciapa

    Zamieszczone przez bruni
    z zasady nie spotykam się z osobami, które mi psują krew… ignoruje, unikam, usuwam z mojego życia…
    w przypadku tesciowej kontakty ograniczyłabym do minimum absolutnego – wizyty męża u niej 26maja, tel. w imieniny i urodziny oraz życzenia na swieta.
    zapowiedzi jej wizyt uprzedzałabym słowami „mamy inne plany”…etc…
    niezapowiedziane wizyty przyjmowalabym z kurtką w reku ze słowami „szkoda, ze nie uprzedziłaś, ja własnie wychodzę”…
    masz chyba możliwość podejrzeć kto dzwoni do drzwi?
    zaczełabym życ życiem wlasnym, bo masz do tego prawo, zapraszałabym kogo chce i lubię, nie oglądala się w ogóle na tesciową i jednym słowem miała ją w dupie.

    :Hura!:
    podpisze sie

    #2499601

    yoko

    Zamieszczone przez ciapa
    :Hura!:
    podpisze sie

    dziekuje:)



    #2499602

    dorota27

    wspolczuje sytuacji..i tesciowej
    u mnie w rodzinie bylo podobnie, z tym ze moja mama byla wiecznie deptana przez swoje starsze, wyksztalcone rodzenstwo!..wiecznie probowala sie z nimi godzic i wogole nadskakiwac..a oni tylko krytykowali ja i cala nasza rodzine..i do czasu..mama w koncu zmadrzala i zrozumiala…duzo by opowiadac..ale jak pisze bruni..takich ludzi najlepiej unikac..niestety /wiem ze to rodzina i nie jest latwo, ale tak trzeba, niektorzy ludzie sa po prostu toksyczni/..u nas sytuacja ta trwala jakies 30 lat..i teraz jest spokoj! /odpukac/.. lepiej pozniej niz wcale

    #2499603

    ahimsa

    W ogóle to powinniście się zebrać wszyscy i jej powiedzieć kim jest. Jak się zachowuje i koniec tego terroru-albio wszyscy zerwiecie kontakt. MOZE przemyśli???
    U mnie jakby podziałało…ja zerwałam kontakt całkowity na kilka lat. Nie pojawiłam się ostentacyjnie na kilku ważnych imprezach ( ani moja rodzina-czyli jej syn)

    Rura zmiękła…teraz ostrożnie kontakt wznowiony. Ale bardzo ostrożnie.

    #2499604

    chilli

    odwołalabym impreze dziekujac za pomioc w swietowaniu i wyszla z malzonkiem na obiad lub gdziekolwiek.

    #2499605

    magda

    Ja zaprosiłabym siostre i jej chlopaka, tak jak na poczatku mieliscie plany…nigdy bym nie uzaleznila swietowania moich urodzin od tesciowej, to jest Twoje święto, zapraszasz gosci i kto przyjdzie to przyjdzie…to jej powinno byc glupio ze przez swoje fochy nie skorzystala z zaproszenia…. Kochana masz męża ktory jest za toba, dzieci, męża rodzeństwo też Was lubi (sugeruje sie tym że z chęcia się z wami widują itd) więc co się będziesz przejmować teściową jak i tak co nie zrobisz będzie żle…:) Wypraw sobie swoje święto takie jakie chcesz, zaproś kogo chcesz i bawcie się dobrze 🙂



    #2499606

    yoko

    ja bym nie odwoływała, zrobilabym jak pisze magdaimateusz:)
    po swojemu, żeby mi było dobrze w moje urodziny!!
    a gdyby jednak tesciowa również przyszła, to mąż w drzwiach powinien ją ustawić, że
    wchodzi do Waszego domu i jesli oczekuje szacunku, to z szacunkiem ma traktować domowników i Waszych gości,
    jesli nie potrafi tego zrobić, musi wyjść…

    najlepiej żeby jej zaoszczedzić drogi, to poprosiłabym meza zeby przed popłudniem do niej zadzwonił i przedstawił sytuacje.

    #2499607

    ahimsa

    Zamieszczone przez magdaimateusz
    Ja zaprosiłabym siostre i jej chlopaka, tak jak na poczatku mieliscie plany…nigdy bym nie uzaleznilam swietowania moich urodzin od tesciowej, to jest Twoje święto, zapraszam gosci i kto przyjdzie to przyjdzie…to jej powinno byc glupio ze przez sowje fochy nie skorzystala z zaproszenia…. Kochana masz męża ktory jest za toba, dzieci, męża rodzeeństwo też Was lubi (sugeruje sie tym że z chęcia się z wami widują itd) więc co się będziesz przejmować teściową jak i tak co nie zrobisz będzie żle…:) Wypraw sobie swoje święto takie jakie chcesz, zaproś kogo chcesz i bawcie się dobrze 🙂

    No dokładnie. Czemu wszystko uzależniacie od jednej osoby? sami dajecie jej te władzę nad sobą do ręki! Dlaczego????

    A ona- jak ma wolę walnąć focha- jej sprawa.



    #2499608

    magda

    Dokładnie, a jak by przyszła to jednak jest Twoje święto, Twój dom (wasz) więc niech się zachowa z kulturą bo będziecie musieli ją wyprosić. Jak nie lubi chlopaka córki to poprostu niech się do niego nie odzywa…
    Ojj współczuję teściowej 🙁

    #2499609

    ahimsa

    Mówię NIE takim zachowaniom i skutecznie je leczę :Hyhy::Hyhy::Hyhy:

    W rodzinie mego męża mamusia rządziła 4 dorosłych dzieci! :Boje się:
    Spróbowała i tej sztuki ze mną:Hyhy:

    Ważne by nazwać rzeczy po imieniu i głośno. Ja nazwałam. Że się nie zgadzam na takie akcje itd. Oczywiście jestem wróg Nr1:)

    5 lat to zajęło:Fiu fiu: ale są efekty. Teraz jakby trochę skumała….i BARDZO uważa by się w nic nie wtrącać. I nawet usiłuje być miła:Śmiech:

    #2499610

    zewunia

    Zamieszczone przez bruni
    z zasady nie spotykam się z osobami, które mi psują krew… ignoruje, unikam, usuwam z mojego życia…
    w przypadku tesciowej kontakty ograniczyłabym do minimum absolutnego – wizyty męża u niej 26maja, tel. w imieniny i urodziny oraz życzenia na swieta.
    zapowiedzi jej wizyt uprzedzałabym słowami „mamy inne plany”…etc…
    niezapowiedziane wizyty przyjmowalabym z kurtką w reku ze słowami „szkoda, ze nie uprzedziłaś, ja własnie wychodzę”…
    masz chyba możliwość podejrzeć kto dzwoni do drzwi?
    zaczełabym życ życiem wlasnym, bo masz do tego prawo, zapraszałabym kogo chce i lubię, nie oglądala się w ogóle na tesciową i jednym słowem miała ją w dupie.

    o to to bruni, wlasnie tak bym zrobila….:Hyhy:

    ps. ja tez mam niefajna tesciowa, ktora to jeszcze wlasciwie tesciowa nie jest bo nie mamy slubu :Hyhy: i za kazdym razem to podkresla i jeszcze te jej proby wku…wienia mnie kiedy to mowi przy swoich znajomych zawsze kiedy jestem bez A., ze jej synus to jakby ona powiedziala tylko slowo, zeby zostal w Polsce to tak by sie stalo :Fiu fiu: ale chyba boi sie to sprawdzic bo nigdy jeszcze tego nie powiedziala :Hyhy:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 32)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close