Uzależnienie od komputera? I inne problemy. Proszę o pomoc

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #122414

    taka-tam

    Witam wszystkich.
    Napiszę w końcu, a co. Trochę się obawiam jak to zostanie przyjęte, ale jestem dość zdesperowana. Może od początku… Nie jestem rodzicem, mam trochę ponad dwudziestkę na karku i mężczyznę, który ma dzieci. Od paru lat jest po rozwodzie, była żona ma również nowego partnera, rozstali się bez jakichś dramatów, dzieciaki (dwójka) to zaakceptowały, lubią mnie, ogólnie jest bezproblemowo. No, prawie…

    Może nie powinnam się wtrącać, może to nie moja sprawa, ale bardzo mi szkoda tych dzieciaków, zwłaszcza młodszej dziewczynki, i nie wiem, jak powinnam zareagować (a może wcale?) Także jeśli ktoś miałby jakąś radę, proszę mi ją dać.
    Głównym problemem jest komputer. Ośmioletnia zaledwie dziewczynka, od kiedy tylko go dostała, spędza przed nim cały swój wolny czas. Kiedy jest u nas na weekend od razu po wstaniu z łóżka siada przed kompa i potrafi wyłączać go dopiero późnym wieczorem, jak idzie spać. Przerwy są, a jakże – na jedzenie i siku. Jakiś czas temu zaczęłam zwracać na to uwagę swojemu facetowi – że wzrok sobie popsuje, że będzie się garbić, że ogólnie to jakaś przesada jest, żeby dziecko tyle czasu przed kompem marnowało. Długo musiałam mówić, żeby coś zrozumiał. Później próbował coś jej tam ograniczyć, ale po chwili od upomnienia ona siadała znowu, a on nie chciał się wykłócać i tak to się z reguły kończyło… A więc niewiele się zmieniło (czasem gdzieś z nią wyjdzie na spacer, jak się o to wykłócę). A jak już od tego komputera dziecko odchodzi, to snuje się z udręczoną miną po domu, pyta „co mam robić?”, no nudzi się straszliwie. Książek nie czyta (ewentualnie czasem komiksy), w gry nie gra, puzzli nie układa, poza tym że wychodzi dwa razy w tygodniu na pewne zajęcia, to nie ma żadnych zainteresowań (a przynajmniej ja takowych nie zauważyłam). Nie uczy się też już tak dobrze, jak zaledwie rok temu, szkoły już nie lubi. Bardzo rzadko spotyka się z innymi dziećmi, w ostatnie wakacje chyba ani razu nie wyszła na dwór z koleżankami (choć ostatnio chyba była parę razy, może tu się coś poprawia). Kiedyś uwielbiała malować, i naprawdę fajnie jej to wychodziło – ale od kiedy jest komputer, to rysowanie już jest nudne. Ach, zapomniałabym – od niedawna ma też telefon (jakiś gadżeciarski smartfon), i często jest tak, że krąży między nim a komputerem, więc w sumie na jedno wychodzi. Staram się coś z tym robić… Jak do nas przychodzi razem z bratem, usiłuję jakoś zorganizować im czas, wymyślam zabawy, gry, pieczenie, robótki, wyjścia, spacery – ale też nie zawsze mam czas, bo studiuję, więc często muszę sama siedzieć przed kompem czy w notatkach, a wtedy z czegokolwiek konstruktywnego nici. Nie zawsze też mam siłę czy ochotę na takie rzeczy, bo dzieciaki są trochę nieokiełznane i bardzo zajmujące, a mój mężczyzna nie jest zainteresowany współudziałem w jakichkolwiek zajęciach (o tym później).

    A propos ojca dzieci – tu problem jest największy, on sam jest uzależniony od komputera, potrafi siedzieć przez cały dzień mimo moich upomnień (facebook, youtube, wiochy i podobne), a dzieciakami czasem w ogóle się nie interesuje. Rzadko pomyśli o tym, że trzeba ich czymś zająć. Ba, on ma nawet problem ze zrobieniem im jakiegoś jedzenia (zupa na śniadanie, obiad i kolację to nic strasznego przecież), nie pilnuje, czy się myją, czy odrabiają lekcje (więc tego po prostu nie robią)… Jak ja się nimi zajmuję, korzysta z tego, że ma święty spokój i się odcina całkowicie (mimo że przemęczony nimi nie jest – przychodzą do niego tylko na weekendy! a jego praca, gwoli ścisłości, szczególnie ciężka nie jest, wręcz przeciwnie). Oni często się kłócą między sobą (jak to dzieci), wyzywają, gadają głupoty (starszy chłopak gada już o seksie, „69” i innych takich przy młodej, a to chyba nie jest dla niej dobre? – ok, to było pytanie retoryczne), a ja nie wiem, co mam robić – czy zwracać im uwagę, czy ignorować. W końcu matką nie jestem, więc czuję się niezręcznie. Nie chcę też, aby przestali mnie lubić, bo chyba nie potrafiłabym tego znieść. Mój mężczyzna nie potrafi mi pomóc. Czasem mówi im, żeby byli grzeczni, ale najczęściej udaje, że nic nie słyszy i że nie ma problemu.

    Osobną sprawą jest zachowanie dzieci wobec ojca – lubią przychodzić także dlatego, bo wiedzą, że mogą wszystko. Pyskowanie jest na porządku dziennym, i to ostre: „jak nie dostanę tego telefonu, to cię zabiję!”, „nie drzyj się, to nie jarmark!” – słowa syna do ojca (ma 13 lat), pozostawione bez odpowiedzi (!), „sam sobie zrób”, „NIE!!!”, „taaak, jasssne!”, „i co mi niby zrobisz?!!!” – słowa córki, również bez odpowiedzi. Już nie mówię o tym, że sprzątanie (choćby po sobie) to dla nich abstrakcja – ojciec tego nie wymaga (nic nie wymaga, nawet ścielenia łóżka, odniesienia po sobie talerza, odkurzenia, niczego). Istna samowolka.

    Pozostaje jeszcze matka dzieci. Jak to dokładnie wygląda u niej w domu, to nie wiem, ale chyba podobnie. Przede wszystkim ona często pracuje popołudniami i wraca wieczorami, a jej facet raczej się nimi nie zajmuje (zwłaszcza, że oni go nie lubią). Chłopak mówi, że u mamy jego siostra spędza przed komputerem tyle samo czasu, co u taty. Obydwoje jednak przyznają, że w stosunku do mamy nigdy nie ośmieliliby się odezwać tak, jak do taty, i bardziej jej słuchają.

    No i dochodzimy do sedna. Piszę to wszystko tutaj, ponieważ mam nadzieję, że poradzicie mi coś jako rodzice, obeznani i doświadczeni w takich sprawach. Żeby było jasne – kocham swojego mężczyznę, kocham jego dzieci, praktycznie jak swoje, i zależy mi na nich. Wiem, że oni również mnie lubią. Nikt nie żywi do nikogo urazy, dzieci nie winią mnie ani nikogo za rozwód rodziców, ja nie jestem też tą, która „rozbiła rodzinę”, bo była ona rozbita już wcześniej. Ale naprawdę nie wiem czasami, co mam robić. Szkoda mi tych dzieci, zwłaszcza młodej, bo widzę, że tak naprawdę nikt się nimi nie przejmuje, nie pilnuje, nie poświęca wystarczająco dużo czasu. Boję się, że wyrosną na małe potworki, które nie będą szanować ojca (w sumie to już nie bardzo go szanują). Ponadto, przyznaję, spada wartość mojego mężczyzny w moich oczach, kiedy nie potrafi okiełznać własnych dzieci, a na myśl o tym, że sama mogłabym mieć z nim dziecko i urwanie głowy (bo zapewne zachowywałby się tak jak teraz) aż się pocę. Boję się o przyszłość nas wszystkich.

    Pytania do was, moi drodzy:
    Czy cały dzień spędzony przy komputerze w przypadku ośmiolatki to faktycznie uzależnienie? Nie są to gry edukacyjne, zaznaczam. Zwykłe głupotki, platformówki (w dodatku ciągle jedna i ta sama). Czy to mogłoby mieć jakiś wpływ na rozwój dziecka? Jak sobie radzicie z własnymi dziećmi, które też zapewne chciałyby wciąż siedzieć przed kompem? Co byście powiedzieli, będąc na moim miejscu, ojcu dzieci?
    Jakie wasze dzieci mają obowiązki, czego ich uczycie, czego wymagacie? Co byście zrobili, gdybyście mieli takie problemy z własnymi dziećmi? (wiem, że to pytanie z gatunku tych, na które można pisać elaboraty, ale chodzi mi o krótkie wskazówki odnośnie przedstawionych przeze mnie wyżej sytuacji, przykładowo – co byście odpowiedzieli na takie pyskówki?)
    Może powinnam od razu namówić całą rodzinkę na pójście do psychologa, lub coś w ten deseń? A może sama powinnam się tam wybrać, bo przesadzam i to nie mój interes, wychowywanie cudzych dzieci?

    Na koniec proszę o wyrozumiałość. Wiem, że młoda i pewnie głupia jestem. Pewnie zadaję głupie pytania i ogólnie piszę głupoty. Może to nie mój biznes, skoro trzódka też nie moja. Ale jak przypominam sobie, jak to było jeszcze choćby wtedy, kiedy sama byłam dzieckiem, i podejście do wychowania moich własnych rodziców, widzę olbrzymią przepaść. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy sama w wieku ośmiu lat siedziałabym cały dzień przed komputerem czy telewizorem, nie sprzątała po sobie, nie odrabiała lekcji, nie pomagała rodzicom, nie myła się i tak pyskowała – no po prostu nie mogę sobie tego wyobrazić… A teraz nie chcę, żeby taki tryb życia, jaki jest obecnie, negatywnie się odbił na psychice dzieciaków w dorosłym życiu.
    Z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi.

    #5785214

    mw33

    Twoje pytania nie są głupie, po prostu nie masz doświadczenia w wychowaniu, a na tyle polubiłaś dzieci partnera,, że chciałabyś im pomóc jak najlepiej, a to bardzo dobrze o tobie świadczy.
    Nie wiem czy w przypadku dziewczynki można już mówić o uzależnieniu ale na pewno problem jest. Skoro w tym wieku trudno jej funkcjonować bez komputera to za parę lat w ogóle przestanie od niego odchodzić- mój brat w pewnym momencie zaczął jeść przed ekranem więc zostały przerwy tylko na wyjście do toalety.
    Jeżeli chodzi o problemy, które mogą pojawić się w rozwoju dziewczynki to powiem tak: kto się nie rozwija ten się cofa. Dziewczynka grając w jedną grę będzie rozwijała tylko umiejętność grania(być może gra ćwiczy też refleks albo coś takiego ale to i tak nie wiele). Jak sama zauważyłaś już pojawiły się problemy w nauce i jak sądzę będą się w przyszłości pogłębiać. Podobnie będzie z funkcjonowaniem społecznym dziewczynki- nie wiem jakie ma koleżanki, ale większość dziewczynek w tym wieku nie interesuje się grami aż tak bardzo. Będzie więc miała znacznie mniej tematów do rozmów(chyba, że zakumpluje się z chłopakami), poza tym spędzając całe dnie przed komputerem będzie miała niewiele czasu na rozwijanie kontaktów z rówieśnikami.
    W kwestii tego co ty możesz zrobić, to raczej niewiele. Nie jesteś ich matką jak sama wielokrotnie zauważyłaś i zapewne dzieciaki wykorzystają to jako argument. Poza tym kiedy rodzice zaczynają w tak późnym wieku wychowywać dziecko często słyszą pełne żalu: ?nienawidzę cię? i chociaż zazwyczaj dzieci swoich rodziców kochają nadal, to Ty zdecydowanie nie zostaniesz tak ulgowo potraktowana. Jeśli naprawdę chcesz coś zrobić musisz zainterweniować u rodziców. Nie wiem ile czasu dziewczynka spędza ze swoją matką, bo o byłej żonie partnera nie wiele wspomniałaś, ale jeżeli jest odpowiedzialną osobą to może ona też mogła by pomóc. Jeśli dziewczynka większość czasu spędza w waszym domu to musisz przede wszystkim zmobilizować partnera. Jeśli kocha swoją córkę i dba o jej dobro to nastrasz go konsekwencjami i to raczej nie popsutym wzrokiem. Lepiej chyba sprawdzi się właśnie zwrócenie uwagi na wyniki w nauce, że jak tak dalej pójdzie to córka nic w życiu nie osiągnie. Sama wiesz najlepiej czym martwi się partner: sukcesami, wyglądem dzieci, tym czy mają znajomych i w zależności od tego odmaluj smutną przyszłość jego córki.
    Jeżeli partner postanowi pomóc swojemu dziecku powinien wprowadzić limity na korzystanie z komputera. Dokładnie określić ile czasu dziewczynka może w ciągu dnia spędzić przed ekranem. Potem komputer wyłączamy i nie uruchamiamy więcej(a żeby sama go nie włączyła może warto założyć hasło). Jeśli nie będzie chciała odejść od komputera to ostrzeżcie, że w takim razie następnego dnia w ogóle nie będzie z niego korzystała i oczywiście jeśli nie posłucha to wprowadźcie ostrzeżenie w życie.
    Trzeba jeszcze dziewczynkę zainteresować na nowo prawdziwym życiem. Tutaj też pomoc partnera by się przydała. Najlepiej dla dziecka byłoby gdybyście spędzali czas wszyscy razem, a ojciec był wzorem, że można spędzać czas inaczej niż przed ekranem. Spróbuj znowu zainteresować ją malowaniem, chwal i doceniaj jej rysunki, namów partnera, żeby także doceniał pracę dziewczynki. Myślę, że uwaga ojca była by dla niej bardzo ważną nagrodą i zachęciłaby ją do malowania. Możecie też częściej zapraszać do siebie jej koleżanki.



    #5785215

    mama-ewa

    Moja Droga Młodsza Koleżanko!
    Twoje niepokoje i to co o sobie piszesz świadczą o dużej dojrzałości emocjonalnej i odważę się powiedzieć również życiowej (fajnie 🙂 ).
    Twój wpis traktuję bardzo poważnie. I moja rada jest na serio, a rozwiązanie bardzo proste. Porozmawiaj o tym problemie z kimś
    z Twojego otoczenia, kogo uważasz za osobę mądrą życiowo i Tobie życzliwą i jeśli poprze moją propozycję to powiedz ojcu dzieci DO WIDZENIA! No chyba,że chcesz być nianią i pomocą domową na pełen etat. Tobie potrzebny jest partner życiowy,a nie pan i władca (który nie zamierza liczyć się z Twoim (bardzo mądrym) zdaniem. Konsultacja z bliską i zaufaną osobą jest konieczna, bo nie chcę przez Internet wypowiadać się autorytarnie nie znając Ciebie.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie 🙂
    A może Twój partner w obliczu DO WIDZENIA nagle spoważnieje i poważnie zacznie Cię traktować. To byłoby najlepsze. Jeśli tak, to można będzie razem powalczyć o dobro dzieci i Waszego związku. I kilka pomysłów mam….

    #5785216

    terazja

    Uzależnienie od wszelkiej maść elektroniki do poważny problem wśród naszych dzieci. Dlatego powinniśmy kontrolować czas jaki spędzają w wirtualnym świecie. Nie można tego zakazywać, bo jest to umiejętność niezb*ędna we współczesnym świecie ale nie można pozwolić przesadzać.

    #5785217

    lena-r

    Moim zdaniem, jeśli faktycznie zależy Ci na tym facecie i wiążesz z nim swoją przyszłość, jakiekolwiek zmiany powinnaś zacząć od niego, a on powinien te zmiany wprowadzać. Bo jeżeli tata dzieci nie ma żadnego autorytetu w ich oczach, to sama nic nie wskórasz. I jeżeli on im na wszystko pozwala, to ile Ty byś nie mówiła, prosiła, zwracała uwagę to i tak to nic nie da. Co do uzależnienia dziewczynki. Ona siedzi przy tym komputerze, bo ma na to pozwolone, bo nie jest nauczona, że można czas spędzać inaczej. Tylko, że niestety jeśli tata nie wyjdzie z inicjatywą zmian i chęcią oderwania dziecka od komputera to ona sama nie odejdzie od niego, bo jej tak jest wygodniej. Może niech spróbuje wprowadzać dzienny limit, albo w ogóle ograniczyć dostęp do komputera podczas wizyt u Was. W końcu, jak pisałaś dzieci są u niego tylko na weekend, więc chyba, można dwa dni w tygodniu spędzać inaczej niż przed komputerem, na graniu i przeglądaniu portali.

    #5785218

    becia-wawa

    Niestety, a może stety, dzieci czerpią wzorce w pierwszej kolejności z własnych rodziców. I jeżeli rodzice całe dnie spędzają przed ekranem komputera, to nie masz co liczyć na to, że oderwiesz dzieciaka od tego typu rozrywki. Jeżeli będziesz chciała wprowadzić jej dzienny limit, to przygotuj się na to, że w to miejsce trzeba będzie coś wprowadzić. Sam zakaz nie wystarczy.



    #5785219

    wanesa

    Właśnie dobrze byłoby zastanowić się nad tym, jak można inaczej wykorzystać ten czas. Na pewno warto popróbować różnych rzeczy, bo może któraś z nich ją zainteresuje. Nie zmuszaj, tylko zachęcaj, bo inaczej osiągniesz efekt odwrotny od zamierzonego. A Ty masz jakieś pasje? Może udałoby się ją nimi „zarazić”.

    #5785220

    iincognito

    Spróbuj zaiskrzyć w niej jakąs pasję lepszą od komputera ;). Jedyny dobry sposób moim zdaniem.

    #5785221

    iincognito

    Spróbuj zaiskrzyć w niej jakąs pasję lepszą od komputera ;). Jedyny dobry sposób moim zdaniem.

    #5785222

    mira-bella

    Problemy, o których piszesz nie są ani głupie, ani banalne. Uważam też, że sytuacja, jaką przedstawiłaś nie jest bez wyjścia. Moim zdaniem warto by było: zaaranżować spotkanie wszystkich dorosłych pod, których opieką przebywają dzieci. Dobrze by było, gdyby w tym spotkaniu uczestniczyła też osoba, która jest ekspertem do spraw uzależnień, aby mogła naświetlić rodzicom i ich partnerom rzeczywiste zagrożenia dotyczące ich dzieci i możliwości przeciwdziałania. Takie spotkanie miałoby na celu ustalenie wspólnej polityki wychowania zarówno chłopca jak i dziewczynki. Jednomyślność i konsekwencja w postępowaniu względem waszych pociech jest niezmiernie ważna.
    Obowiązek opieki i wychowania spoczywa na barkach rodziców, a ich partnerzy powinni pełnić funkcję wspierającą. Z tego, co piszesz w Twojej rodzinie nawet nie jest na odwrót, i cały ciężar wychowania przyjmujesz na siebie. Dlatego dla dobra wszystkich należy doprowadzić do sytuacji, gdzie ojciec czynnie zaangażuje się w spędzanie czasu ze swoimi pociechami i w ich wychowanie. Pomyślcie o stałych zajęciach dla taty i dzieci, gdzie przez godzinę lub dwie realizowaliby wspólne zainteresowania. Mogłyby być to np. zajęcia na basenie, zajęcia żeglarskie, modelarskie. Ty w tym czasie miałabyś trochę czasu dla siebie, a pozostała trójka budowałaby relacje między sobą. Cykliczność zajęć realizowanych poza domem powodowałaby brak możliwości przesunięcia na potem, albo następnym razem ich realizacji. Dodatkowo można też wspólnie z dziećmi planować i realizować wyjścia (wyjazdy) we czwórkę raz w miesiącu albo raz na dwa miesiące na basen, na ściankę wspinaczkową, wycieczkę turystyczną, do muzeum, do teatru, do kina, parku rozrywki, wyjazd w plener itp.
    Bardzo ważne jest też, aby ustalić i zapisać wspólnie z dziećmi obowiązujące w domu zasady, w tym wyznaczyć obowiązki i przywileje każdego członka rodziny oraz system nagród i kar, które dotyczyłyby wszystkich domowników (tych dorosłych też). Daje to dzieciom poczucie równoprawnych członków rodziny i sprawiedliwości. Istotne jest, żeby ustalone zasady były jasne i zrozumiałe dla wszystkich w równym stopniu. Np.- nie wolno przeklinać – za używanie brzydkich słów karą jest… I ta kara musi dotyczyć tak samo dorosłego, jak i dziecka. Dobrze jest szczególnie na początku umieścić taki „regulamin” w widocznym miejscu, by móc się do niego odwoływać w razie potrzeby.
    W analogiczny sposób można wyznaczyć wspólne cele, terminy ich realizacji. Dając szansę dzieciom do aktywnego współtworzenia zasad, celów i planów zmotywujemy je do działania i może być to bardzo pomocne w konsekwentnym ich realizowaniu.
    Problem przesiadywania godzinami przed komputerem koniecznie trzeba rozwiązać. Np. określając ilość czasu, jaką dziecko może spędzić przed monitorem (to też trzeba umieścić w zasadach domowych). Ponadto warto zainteresować dziecko programami edukacyjnymi. W tej kwestii poza lubianymi grami przez dziecko można pokazać mu, inne ciekawe możliwości wykorzystania tego urządzenia. Różnego rodzaju quizy, grę w szachy jako turnieje rodzinne, czy internetowe kursy np. języka angielskiego. Należy uzmysłowić ojcu, że jego zachowanie ma bezpośredni wpływ na to jak postępują jego dzieci – wychodzą z założenia, że skoro tacie wolno to im też. Tata powinien stać się pozytywnym wzorem i zmieniając swoje zachowanie pokazać jak należy postępować. Zatem jako pierwszy powinien ograniczyć przesiadywanie przed komputerem, a dopiero potem wymagać tego od dzieci. Ten czas powinien poświęcić na zorganizowanie czasu wolnego oraz wywiązywanie się z obowiązków jakie spoczywają na rodzicach.
    Na skutek ustalenia zasad, ich respektowania i konsekwencji w tym działaniu problem nieodpowiedniego odzywania się do opiekunów oraz wszystkie pozostałe powinny ustąpić. Biorąc jednak pod uwagę, że rozmowy z dziećmi mogą być bardzo dla was trudne gorąco polecam książkę pt. „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”, Adele Faber, Elaine Mazlish, Media Rodzina of Poznań, Poznań 1992.

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close