W innych krajach

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)
  • Autor
    Wpisy
  • #67829

    magdasz

    To pytanie glownie do mam mieszkajacych za granica lub w zwiazkach z obcokrajowcami. Ciekawa jestem jak wychowujecie, traktujecie, odzywiacie, bawicie, itp. swoje dzieci. Wedlug zasad i regul polskich czy kraju w ktorym mieszkacie. Czy stosujecie jakies rzeczy, bo np. w kraju meza cos sie tak robi mimo ze w Polsce sie oburzaja z tego powodu? Np. w Japonii juz male dzieci jedza sushi, ale nie sadze, zeby Polscy rodzice dali takie danie trzylatkowi. Albo np. w Polsce mowi sie zeby kobieta w ciazy nie jadla serow plesniowych, a we Francji nikt o takim zakazie nie slyszal.
    A moze macie zaskakujace historie na ten temat? Piszcie jak tam u Was jest (bylo).
    Pozdrawiam

    Magda i Daniel (22.02.05) 4m

    #866449

    gucia82

    Re: W innych krajach

    moja tesciowa- Hinduska dawala mojemu mezowi do jedzenia zoltko jajka jak mial 3 miesiace!



    #866450

    joannar

    Re: W innych krajach

    Bardzo ciekawy temat zapodałaś-)
    Sama chętnie się przyjrzę.
    Ja choć mieszkam w Polsce, to wiem, że w Polsce jako chyba jedynym kraju europejskim tak „nadmiarowo” podchodzi się do witaminy D3. Ale mówię, że wiem to tylko z „czytania” i ze słyszenia. W innych krajach ponoć prawie wogóle się jej nie stosuje. Czy to prawda? Nasz lekarz twierdzi, że gorszy dla dziecka jest nadmiar wit. D3 niż jej niedobór.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

    #866451

    magdasz

    vit. D3

    Nie wiem ile kaza dawac dzieciom w Polsce, ale w Kanadzie (kraju polnocy :-)) norma to 400UI dziennie dla kazdego dziecka karmionego piersia. Jesli chodzi o dzieci na mleku w proszku to jezeli dziecko wypija mniej wiecej 1000 ml dziennie to nie trzeba dawac dodatkowo D3. Pytalam o to przedawkowanie (Daniel jest na sztucznym i czasem je wiecej a czasem mniej) i okazalo sie ze te 400UI to nie tak duzo, jest jeszcze sporo miejsca zanim sie zrobi za duzo.

    Magda i Daniel (22.02.05) 4m

    #866452

    alimama

    Re: W innych krajach

    W ojczyźnie taty mojej córci juz bardzo malutkie dziewczynki „uszczęśliwiane” są kolczykami w uszkach. Ja -jak widać zrobiłam po swojemu i pozwolę jej samej w przyszłosci zadecydować czy chce miec przekłute uszy czy nie- ja osobiście nie nosze kolczyków i nigdy się na to nie zdecyduję 🙂

    Alicia na …nowej drodze życia

    #866453

    miroslawa

    Re: W innych krajach

    Co do witaminy D3 to w Niemczech jest ona dodawana do mleka, kaszek w proszku i innych specjałów. To samo z witaminami, wychodzi sięz założenia, że tyle ile dodawane jest do mleka(sztuczne karmienie) wystarczy.

    Jeżeli chodzi o sery pleśniowe moja francuska bratowa próbowała podawać mojemu niespełna rocznemu synkowi podawać taki serek. Po moich gwałtownych protestach baaardzo była zdziwiona. U nich jedzą go już maleńtaski.
    Za to Ja zdziwiona byłam jeszcze bardziej kiedy mój synek później zajadał się serami ze smakiem.

    No cóż…co kraj to obyczaj, a niby takie same dzieci rodzimy.

    Wyczytałam, że w Indiach gdzie uzywa się dużo czosnku i kurkumy cycowe dzieci piją chętniej mleko z maminej piersi i nie dają się oszukać mleczkiem nie-hinduskiej mamy.

    Mirosława i Oliwier (09.10.2003)



    #866454

    elik

    Re: W innych krajach

    mieszkamy nad zatoka perska:-)
    rzeczy/zwyczaje ktore przejelismy calkiem lub czesciowo:
    – nie podawalam vit D – lekarze tam twierdza, za juz minuta przebywania na pelnym sloncu daje wystarczajaca ilosc
    – wczesniejsze podawanie glutenu – tam od 6-go mies, my podalismy po 8 mym
    – owoce cytrusowe od 4-6 mies, my od 8-go
    – jogurt od 4-go, my od 8-go
    – gotowanie dla dzieci powyzej 6-go mies – prawie nie ma gotowych obiadkow dla starszych

    rzeczy do ktorych sie nie zastosowalismy;-)
    – wozenie dziecka w aucie na kolanach zamiast w foteliku
    – obrzezanie
    – nieokazywanie dziecku uczuc przez matke w miiejscu publicznym
    – puszczanie dzieci samopas bez opieki

    elik i antek 7 mies

    #866455

    mik3

    Re: W innych krajach

    My mieszkamy w stanach od kilkunastu lat. Oboje jestesmy Polakami, wiec do naszego synka zwracamy sie glownie po polsku. Niektorzy zwracaja mi uwage, ze zyjac w tym kraju, ucze dziecko polskiego ( po co?). Polskie dzieci w ogole nie chca mowic po polsku, bo jezyk polski jest o wiele trudniejszy niz angielski, ale na szczescie sa polskie szkoly i wszystko zalezy od rodzicow zeby dzieci uczyc polskiego, polskiej kultury, tradycji, itp.

    Jezeli chodzi o wychowywanie dzieci, to na razie jedyna rzecz jaka mi sie nasuwa na mysl – to nauka korzystania z nocniczka. Tu w stanach dzieci chodza w pieluchach do 2-3 lat, a poza tym nocniczki sa od 18mcy ( takie wysokie, ze dziecku dyndaja nozki). Nie zmusza sie dzieci na sile siadania na nocnik, przychodzi czas kiedy same rozumieja i sie ucza.
    Moja znajoma podstawiala nocnik pod tylek swojemu 5 miesiecznemu dziecka, co wydaje mi sie totalna glupota ( ale moze tu chodzi bardziej o oszczednosc na pieluchach???
    nie wiem….

    Marta, Kasper 17mcy i wrzesniowy maluszek

    #866458

    bramka

    Re: W innych krajach

    W Holandii najwieksza roznica jest w prowadzeniu ciazy oraz porod, ale nie chce odbiegac od tematu..
    A co do dzieci..
    Witamine D podaje sie 5 kropli dziennie dzieciom karmionym piersia do ukonczenia 1 roku zycia (bodajze.. nie chce sklamac.. Milena ma 8 miesiecy i wciaz kaza mi jej podawac).
    Dosc oszczedne jest podejscie do profilaktyki.. nie robi sie badan standardowo ale na zlecenie lekarza / pediatry (np usg bioderek).
    Nie daje sie niektorych szczepionek, ktore w Polsce sa standardem (np gruzlica).
    Co do jedzenia to chyba tak samo jak w PL, zadnego suschi czy serow plesniowych, chlebek od 8 miesiaca.
    Dosc lekko podchodzi sie do jazdy na rowerach z dziecmi, nie obowiazuja zadne kaski, a matki Holenderki smigaja w pogode i deszcz z dwoma dzieciakami na jednym rowerze (jedno s przodu, drugie z tylu), do tego zakupy i zdarza sie jeszcze parasolka w reku… hehe.. No wiec tu jesli chodzi o mnie to ee.. raczej sie nie zanosi zebym opanowala te akrobacje..

    Poza tym to chyba norma, regularnie chodze na wizytu w biurze konsultacji (cos jak rejonowa przychodnia dla dzieci zdrowych) i tam konsultuje z dietetyczka, pielegniarka i pediatra wszystko co dotyczy dziecka.

    Pozdrawiamy
    Bramka & Milenka

    #866459

    anastazja

    Re: W innych krajach

    Nie mam doswiadczenia ani doradcow jesli chodzi o wychowywanie dzieci …. robie jak mi lekarz mowi , jak ja sama uwazam i oczywiscie biore pod uwage wskazowki meza … Jakos mi idzie … Maz mowi do Jagody po holendersku a ja po polsku … Jemy po polsku , bo ja nie umiem gotowac typowo holenderskich potraw , czasem tesciowa cos upitrasi i przyniesie .

    Jagoda 01.08.03.+ ? 22.10.05



    #866460

    jane

    Re: W innych krajach

    na poczatku przy Malgosi wszystko robilam po polsku, lacznie z jezdzeniem do Polski na kontrole lekarskie. Teraz jednak sie przestawilam na czeski sposob traktowania dzieci, chociaz od polskiego sie on zbytnio nie rozni. Natomiast gdy jestesmy w Hiszpanii (rodzinny kraj meza) juz nie mam oporow aby traktowac maluchy „po hiszpansku”, czyli dawac im np wode z kranu, kiedy wszyscy takowa tam pija. Pamietam jak 3-mies Malgosce gotowalam tam wode mineralna 5 min (wg zalecen naszych) i patrzyli na mnie jak na ufo. Teraz robie tak jak oni. Pewnie, ze malej Martynce z kranu wody nie dam, ale jak bedzie miala 6 mies – czemu nie.

    Druga sprawa to buty – w Hiszpanii nikt nie slyszal o tym, zeby dzieci nosily buty do kostki i nikt nie chadza na standardowe wizyty do ortopedy. A buciki tam maja przecudne. Juz w zeszlym roku Malgosia maszerowala w zwyklych tenisowkach i sandalkach.

    Jak mi sie cos jeszcze przypomni to napisze.
    Pozdrawiam 🙂

    Jane, Malgosia 04.05.2003 i Martinka 23.06.2005

    #866461

    jane

    Re: W innych krajach

    No, uszy to ja tez traktuje po polsku 🙂 Ani jedna ani druga nie bedzie miala kolczykow dopoki sama tego nie zapragnie…

    Jane, Malgosia 04.05.2003 i Martinka 23.06.2005



    #866462

    anna-pl

    Re: W innych krajach

    Co do Islandii to zgodziłabym się z wszystkimi punktami wymienionymi przez Polaholę. Z tą różnicą że tu raczej dzieci się nie leczy, antybiotyk to już w ostateczności. Dużo lekarzy mówi „samo przyszło, samo przejdzie”.
    Nie ma zakazów dotyczących picia zwykłego mleka, czy jedzenia glutenu. Witaminę D podawałam w zestawieniu z A i C. A od szóstego miesiąca życia przeszliśmy na tran.
    Dziecko ogólnie na Islandii ma bardzo dobrze, aż za dobrze. Wszystko im wolno. Nie wolno ich bić, krzyczeć, wszyscy tylko rozpieszczają. Normalką są dzieci leżące na podłodze np. w drzwiach sklepu, jeśli chcesz do niego wejść musisz przejść nad dzieckiem.
    Są duże różnice, ale nic mi w tej chwili nie przychodzi do głowy, chyba już za późno na myślenie.

    Daro, Ania i Oliwcia (16.02.2004r)

    #866463

    lea

    Re: W innych krajach

    Wlasnie odkrylam, ze mieszkam w Stanach 😉

    Mateuszek (2 lata)

    #866465

    joannar

    Re: W innych krajach

    Ja wiem że to jest uzależnione od Klimatu, ale wiem, że gdzieś czytałam porównanie z krajem, o takim samym klimacie i nasłonecznieniu co Polska, gdzie dzieciom się tej witaminy prawie wogole nie podawało. A już na pewno nie tak długo jak w Polsce.

    JoannaR i Pawełek 19.09.2003

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 25)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close