w moim dziecku widzę ratunek

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #20246

    laguapa

    Jestem z Wami od dawna, ale jakos nie miałam odwagi opisać swojej historii. Cieszycie sie tak wszystkie ze swojego stanu, a ja jakos nie mogę się w nim odnależć. Moje małżeństwo można uznać za udane, choć jak wszędzie były burze i kryzysy, to teraz jest sielanka w porównaniu z tym co bywało. Mój mąż z racji swojego zawodu często wyjeżdża, na tyle często, że ułatwiło mi to zaangażować się uczuciowo w innego faceta…jednym słowem miałam romans.Trwało to intensywnie kilka tygodni, potem jeszcze parę miesięcy z przerwami, zakochałam się po uszy :-((( Mimo wielu postanowień, że to już koniec, nie mogłam dojsc do równowagi, aż w końcu postanowiłam na jakiś czas sama daleko wyjechać, a po powocie zdecydowalismy z mężem, że sie staramy o dzidziusia. Od dawna chciałam mieć drugie dziecko, ale ta sytuacja nieustannie usuwała na dalszy plan tą decyzję. Ostatecznie dla mnie i wyjazd i dziecko było ucieczką! Podjełam tą decyzję z nadzieją, że szybko zapomnę i skieruję swoje uczucia do męża, córeczkę i tą kruszynkę która we mnie żyje. Wróciłam jakoś do normalnego życia,ale zapomnieć wciąż nie mogę, nawet kiedy zaszłam w ciąze nie unikałam spotkań, rozmów i listów. W końcu nieoczekiwanie po kolejnym spotkaniu zdobyłam się na postanowienie, że nie będziemy się widywać (przypadkiem pewnie się to zdarzy, bo mamy wspólnych przyjaciół). Chce być silna i „wrócić” do domu, choć w sercu mam wciąż bałagan i wielki smutek, chcę tu przed Wami przyrzec, że postaram się z całej mocy, wykrzesać z siebie całą miłość dla swoich najbliższych, bo tak na prawdę kocham ich nad życie i na pewno tak samo pokocham mojego dzidziusia!

    La Guapa i swiateczny dzidzius

    #282419

    mala-wiedzma

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    jakos mi sie smutno zrobilo jak to pzreczytalam 🙁 , bo mi sie wydaje ze ty moze nie kochasz juz meza tak jak kiedys , tylko brakowalo Ci odwagi zeby odejsc od niego ….. i teraz jestes nieszczesliwa , a dziecko nie naprawi niczego nie odnowi tego co kiedys bylo a co zgaslo , chyba ze ten romans to byla tylko zabawa , lub tesknota za mezem bo go nie bylo ciagle i ciagle ……..
    mam nadzieje ze Cie nie urazilam tu niczym

    Kasik + Czorcik



    #282420

    usianka

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    Ode mnie nie usłyszysz słów potępienia – możesz być pewna. Jeśli masz ochotę porozmawiąc odzywaj się na priva – myslę, że potrafię Cię podtrzymac na duchu w razie potrzeby.
    pozdrawiam serdecznie i zyczę wytrwałości!! Tego Ci najbardziej trzeba!!

    Usianka i Bąbelek co chyba będzie babeczką 😉 (9.XI.2003)

    #282421

    janet31

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    Życie pisze najciekawsze scenariusze,,,,,,,,to napewno bardzo cieżka sytuacja dla Ciebie,ale nie wiem chyba nie jest warto rzucic rodzine dla romansu który moze okazac się pułapką.Kiedyś słyszałam że na cudzym nieszczęściu nie zbuduje sie swojego i chyba cos w tym jest.Życzę mądrych decyzji

    ja i moja córeczka ( 2.11.2003)

    #282422

    laguapa

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    Widzisz, ja kocham męża, ale to fakt, że takie intesywne uczucie już wygasło. Brakowało mi go często, siedziałam sama w domu, wyjeżdżałam sama z dzieckiem, sama zmagałam się z codziennoscią, a jak mąż wracał to często zrzucałam na niego ciężar całego tygodnia, albo zamykałam sie w swoim swiecie marzeń i trudno było do mnie dotrzeć. W tamtym facece znalazłam wsparcie duchowe, troskliwośc, zrozumienie, wreszcie ktos o mnie ciepło myslał i przytulił. A może tylko mi się tak wydawało…Zamiast popracować dalej nad swoim małżeństwem (a próbowałam nawet z psychologiem) rzuciłam się na szyję przyjacielowi i wyszło z tego takie trudne życiowe doswiadczenie. Dzieki, za słowa otuchy.

    La Guapa i swiateczny dzidzius

    #282423

    marbella

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    Jestem daleka od tego, żeby Cie potępić za to co sie stało.
    WIEM jak takie uczucie/zauroczenie może dać po glowie. Wszystko toczy się wtedy jak śniegowa kula po równi pochyłej. Rośnie, staczając się jednocześnie coraz szybciej i szybciej. Gdybym nie opamiętala się zaraz na poczatku to nie wiem do czego mogloby dojść i jak by się to skończyło. Wiecie dziewczyny co mnie powstrzymało i powstrzymuje nadal od wszystkich „głupich” myśli, gestów, czynów, słów ??? ZAWSZE stawiam się na miejscu mojego męża i próbuję wyobrazić co ja bym czuła gdyby to on zrobił, powiedział. Nawet takie wyobrażenie sobie boli jak cholera a co mówić gdyby naprawdę tak się zdarzyło. W moim przypadku taki hamulec działa bez zarzutu.
    Życzę Ci z calego serca żebyś jak najszybciej dała sobie z tym radę dla dobra Twojego, męża i dzieci.

    Marbella i (26/11/03)



    #282424

    Anonim

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    Doskonale Cię rozumiem….. kiedyś sama byłam w podobnej sytuacji, ale nie było czego ratować. Odeszłam od męża

    Kaśka z Natusią (15 miesięcy 🙂

    #282425

    Anonim

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    jakbys chciala pogadac: moje gg to 4101289.
    podobno jestem swietna chusteczka na otarcie lez:-)
    pozdr!
    Ula i Adaś

    #282426

    laguapa

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    Dzieki, ale nie mam GG. Masz taki miły i ciepły pseudonim, ze od razu mi lepiej:-) A w ogóle jak wchodzę na forum, to już czuje,ze nie jestem sama. ..

    #282427

    Anonim

    Re: w moim dziecku widzę ratunek

    bo ze mnie jest juz takie pluszowe zwierzatko:-)))))))
    na forum tez mozna w pewnym stopniu porozmawiac.
    My zawsze chetnie pomagamy i doradzamy:-)
    trzymaj sie cieplutko!
    A jakby co to pisz na priva.
    buzka
    Ula i Adaś

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close